Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i prezes Ruchu Narodowego, był gościem Miłosza Plocha w podcaście „Granice Bezpieczeństwa”. Rozmowa dotyczyła reakcji Polski na decyzje prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego związane z upamiętnianiem UPA, projektu ustawy o Narodowym Panteonie Ukrainy, wieloletnich zaniedbań polskiej polityki wschodniej, kwestii wymiany migów na drony oraz wygaszania pomocy socjalnej dla niepracujących Ukraińców w Polsce.
Order jako gest symboliczny — czas na działania realne
Bosak ocenił, że odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego było działaniem czysto symbolicznym, zaznaczając przy tym, że nie ma pewności, czy premier Donald Tusk ostatecznie udzielił kontrasygnaty dla tej decyzji prezydenta i kapituły orderu. Wskazał, że poza gestami symbolicznymi Polska dysponuje realnymi narzędziami nacisku — przede wszystkim możliwością wstrzymania udziału w unijnym mechanizmie zadłużania Polski na rzecz finansowania rządu w Kijowie. Przypomniał, że Konfederacja od początku sprzeciwiała się udziałowi Polski w tym programie, wskazując, że Węgry i Słowacja wynegocjowały dla siebie wyłączenie z tego mechanizmu, i Polska powinna pójść tą samą drogą. Wymienił także finansowanie terminali Starlink jako przykład bezwarunkowego, jednostronnego wsparcia. Podkreślił, że dopóki nie zostanie odblokowana kwestia ekshumacji polskich ofiar spoczywających na Kresach oraz dopóki nie ustanie kult sprawców zbrodni, Polska nie powinna świadczyć Ukrainie pomocy bezzwrotnej i bezwarunkowej — zaznaczył przy tym, że pochówek ofiar powinien być traktowany nie jako element polityki historycznej, lecz polityki humanitarnej.
Asertywność a bezpieczeństwo — sprawa Przewodowa
Zapytany, czy tego rodzaju twarda postawa nie zagraża polskiemu bezpieczeństwu, Bosak odpowiedział, że każde działanie w jakimś stopniu wpływa na bezpieczeństwo, ale bierność i niewyrażanie własnych oczekiwań również niesie negatywne skutki. Ocenił, że Polska musi prezentować się jako państwo silne i asertywne, z którym trzeba prowadzić realną politykę, a nie dyktować warunki — jako przykład prób takiego dyktatu wskazał niewyjaśnioną do dziś sprawę śmierci Polaków po wybuchu rakiety w Przewodowie.
Panteon Narodowy — decyzja Rady Najwyższej Ukrainy
Prowadzący poinformował, że Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę o utworzeniu Narodowego Panteonu, a deputowany z frakcji Sługa Narodu Mykyta Poturajew, jeden z inicjatorów projektu, nie wykluczył umieszczenia w nim postaci Stepana Bandery, choć ostateczna lista postaci nie została jeszcze ustalona. Zapytany, czy Polska powinna podjąć działania wyprzedzające, Bosak odpowiedział, że na działania wyprzedzające było za późno już 20 lat temu — kult Bandery rozwijał się dynamicznie od co najmniej dekady i jest dziś w pełni ukształtowanym kultem państwowym, usankcjonowanym przez ukraiński parlament, z licznymi pomnikami i nazwami ulic. Przypomniał, że on sam i jego środowisko ostrzegały przed rozwojem banderyzmu już w czasie Majdanu, 12 lat temu. Podkreślił, że problem nie ogranicza się do partii jawnie nacjonalistycznych, marginalnych w ukraińskiej polityce, lecz że kadra sprzyjająca tradycji banderowskiej jest obecna niemal we wszystkich ugrupowaniach politycznych, niezależnie od tego, czy u władzy jest obóz Poroszenki czy Zełenskiego.
Banderyzm jako ukraińska odmiana nazizmu
Bosak zaproponował, by odpowiedzią Polski było otwarte przedstawianie prawdy historycznej o biografiach czczonych postaci — wskazując, że głosili oni ideologię opartą na nienawiści do mniejszości narodowych, o charakterze imperialnym, totalitarnym, antychrześcijańskim i rasistowskim. Określił banderyzm wprost jako ukraińską odmianę nazizmu, wskazując na udział OUN-UPA w Holokauście, kolaborację z Niemcami oraz zbrodnie na Polakach. Zastrzegł jednocześnie, że krytyka tej ideologii nie jest tożsama z wrogością wobec Ukrainy jako takiej — ocenił, że sami Ukraińcy powinni sprzeciwiać się tej tradycji, ponieważ OUN i UPA odpowiadają, jego zdaniem, za śmierć większej liczby Ukraińców niż żołnierze niemieccy czy sowieccy.
Sprawa polska nie jest sprawą wyłącznie wewnątrzukraińską
Odnosząc się do argumentu, że kwestia oceny UPA to sprawa wewnętrzna Ukrainy, Bosak zdecydowanie się z tym nie zgodził, wskazując, że Bandera i wielu twórców OUN byli obywatelami polskimi, działającymi na terytorium okupowanej Polski i mordującymi obywateli polskich — państwo polskie ma więc pełne prawo zabierać głos w ocenie czynów swoich dawnych obywateli popełnionych na własnym terytorium. Skrytykował argumentację ukraińską odwołującą się do „etnicznie ukraińskich ziem” jako mającą charakter w istocie rasistowski, przypominając, że tereny działania UPA najdłużej w historii należały do Rzeczpospolitej. Ocenił, że przedwojenne państwo polskie popełniło błąd, skazując Banderę na karę śmierci, ale jej nie wykonując, co pozwoliło na rozwój ruchu, którego konsekwencje Polska poniosła później jako naród.
Zbrodnie wobec Polaków, Żydów i Ukraińców
Bosak podkreślił, że należy przypominać zarówno o udziale ukraińskich kolaboracyjnych formacji w Holokauście, jak i o ludobójczym charakterze działań UPA wymierzonych nie tylko w Polaków i Żydów, ale też w Ukraińców uznanych za wrogów tzw. rewolucji narodowej. Zwrócił uwagę, że w dokumentach z epoki sprawcy używali wprost języka „czyszczenia” i „odpolaczania” terytorium, podczas gdy dziś ta sama tradycja opisywana jest eufemistycznie jako „tragedia” czy „konflikt polsko-ukraiński”.
95 procent poparcia dla Zełenskiego a jednoczenie społeczeństwa wojną
Prowadzący zauważył, że w warunkach wojny nacjonalistyczne tematy jednoczą społeczeństwo — przywołał sondaż, według którego decyzje Zełenskiego (nie jego osobę jako polityka) poparło 95 procent Ukraińców. Bosak, pytany, czy w takiej sytuacji Polska powinna po prostu czekać, zdecydowanie temu zaprzeczył, opowiadając się za aktywnym publikowaniem materiałów o Banderze, OUN i UPA w językach obcych, adresowanych do międzynarodowej opinii publicznej.
Wszystkie rządy po kolei — diagnoza zaniedbań
Nawiązując do wcześniejszej rozmowy prowadzącego z generałem Leonem Komornickim na temat zaniedbań polskiej polityki edukacyjnej wobec tego tematu, Bosak ocenił, że winę za zaniechania ponoszą wszystkie kolejne polskie rządy, niezależnie od opcji politycznej. Zdiagnozował, że stosunkami polsko-ukraińskimi zajmowała się przez lata kadra ukształtowana przez „inteligencki idealizm”, wierząca, że dialog elit pozwoli przekroczyć historyczne podziały — a wiara ta przerodziła się w oderwanie od rzeczywistości. Ocenił, że ta formuła wygasła najpóźniej w momencie, gdy ukraiński parlament uznał liderów OUN-UPA za bohaterów narodowych oraz gdy Wołodymyr Wiatrowycz objął kierownictwo ukraińskiego IPN i zaczął narzucać linię banderowską jako oficjalną.
Skrytykował polskie elity polityczne za unikanie konfliktów z sąsiadami i brak gotowości do prowadzenia polityki międzynarodowej na zasadach rywalizacyjnych czy choćby asertywnych, wskazując analogicznie na wcześniejsze zaniechanie aktywnej dyplomacji wobec Rosji i Białorusi.
Rola zwykłych ludzi i regionalny charakter kultu banderowskiego
W odpowiedzi na uwagę prowadzącego o potrzebie prowadzenia dialogu na poziomie zwykłych obywateli, a nie tylko elit rządowych, Bosak zgodził się, zauważając, że tradycja banderowska miała pierwotnie charakter regionalny, ograniczony głównie do zachodniej Ukrainy, i wielu polskich polityków łudziło się, że tak pozostanie — bez podjęcia działań na rzecz negatywnej oceny tej tradycji w pozostałej części kraju, co ostatecznie nie nastąpiło.
Krytyka Związku Ukraińców w Polsce
Bosak skrytykował Związek Ukraińców w Polsce — organizację finansowaną przez polski rząd i pełniącą rolę oficjalnego przedstawicielstwa Ukraińców w Polsce — za reprezentowanie, jego zdaniem, optyki zbieżnej z dominującą obecnie na Ukrainie, a nie z interesami państwa polskiego. Zauważył, że przez wiele lat przedstawiciele ambasady ukraińskiej ani Związku Ukraińców w Polsce nie byli widoczni na państwowych obchodach rocznic rzezi wołyńskiej.
Rola IPN — edukacja elit, nie dzieci
Odpowiadając na pytanie o rolę edukacyjną IPN, Bosak zaznaczył, że priorytetem powinna być edukacja polskiej elity politycznej, urzędniczej, dyplomatycznej i dziennikarskiej — a nie dzieci w szkołach — ponieważ to przedstawiciele Polski na arenie międzynarodowej często nie dysponują pogłębioną wiedzą o konflikcie polsko-ukraińskim sięgającym XVII wieku. Ocenił, że IPN zaczął już wydawać publikacje w języku ukraińskim, ale stało się to zdecydowanie zbyt późno, oraz skrytykował dotychczasową bierność polskiej dyplomacji, przywołując przykład zablokowania na Ukrainie pokazów polskiego filmu „Wołyń”, wobec czego polska dyplomacja nie podjęła żadnej reakcji.
Migi za drony — negocjacje toczą się za kulisami
Pytany o decyzję ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza o wstrzymaniu przekazania Ukrainie samolotów MiG-29 wobec braku obiecanej technologii dronowej, Bosak zastrzegł, że trudno oceniać wynik negocjacji na podstawie fragmentarycznych informacji medialnych, wyrażając jednocześnie zadowolenie z sygnałów bardziej asertywnego podejścia rządu w negocjacjach z Ukrainą. Podkreślił, że pomoc udzielana przez Polskę powinna być rekompensowana odpowiednimi działaniami drugiej strony, oraz zwrócił uwagę, że to Ukraina korzysta z polskich technologii dronowych, oprogramowania i satelitów (przywołując jako przykład polską firmę ICEYE), a nie odwrotnie.
Prowadzący doprecyzował w tym miejscu, powołując się na wcześniejszą rozmowę z generałem Romanem Polką, że spór dotyczy właściwie nie samej technologii budowy dronów, którą Polska opanowała, lecz wymiany informacji o praktycznym wykorzystaniu tej technologii na realnym polu walki. Bosak odpowiedział, że wiedza ta i tak rozprzestrzenia się nieformalnymi kanałami dzięki polskim firmom i osobom zaangażowanym w zaopatrywanie ukraińskiego frontu, niezależnie od formalnych porozumień międzyrządowych. Ocenił, że głównym wyzwaniem dla Polski nie jest wynegocjowanie od Ukrainy tajnych informacji, lecz wdrożenie już powszechnie znanych wniosków z wojny dronowej do własnych sił zbrojnych — w tym przebudowa tempa szkolenia, zaopatrzenia i taktyki. Skrytykował Ministerstwo Obrony Narodowej i Sztab Generalny za zbyt wolne tempo wyposażania jednostek w drony oraz za niedostateczną zgodę na niszczenie sprzętu podczas szkoleń, co jego zdaniem uniemożliwia realny trening bojowy.
Wygaszanie pomocy socjalnej dla niepracujących Ukraińców
Na zakończenie rozmowy Ploch zapytał o wchodzące w życie od 1 lipca wygaszanie pomocy socjalnej dla niepracujących Ukraińców — wyjaśniając, że w praktyce dotyczy to głównie około 11 tysięcy kobiet z małymi dziećmi (blisko 4900 dzieci), które nie mogą podjąć pracy z powodu opieki nad potomstwem. Bosak zastrzegł, że nie zna szczegółów tej konkretnej sprawy i nie chce jej bezpośrednio komentować, wyraził jednak ogólne stanowisko, że nienormalna jest sytuacja, w której obywatele innego państwa traktowani są w Polsce lepiej niż obywatele polscy — ocenił wygaszenie specjalnych przywilejów dla Ukraińców jako zjawisko pozytywne, podkreślając jednocześnie, że cudzoziemcy przebywający w Polsce legalnie nadal mają dostęp do ogólnych świadczeń społecznych, w tym świadczeń na dzieci, na tych samych zasadach co Polacy. Zaznaczył, że zgadza się z ogólnym kierunkiem, w którym osoby przebywające w Polsce powinny podejmować pracę, a państwo nie powinno na stałe utrzymywać grup, które nie są w stanie się same utrzymać — w takich przypadkach, jego zdaniem, rolę pomocową powinny pełnić fundacje charytatywne i samorządy, a nie systemowe rozwiązania państwowe finansowane kosztem polskich podatników. Podsumował to jako kwestię podstawowej sprawiedliwości — niesprawiedliwe jest, jego zdaniem, traktowanie cudzoziemców lepiej niż obywateli własnego państwa.
Rozmowę przeprowadził Miłosz Ploch. Program dostępny w ramach podcastu „Granice Bezpieczeństwa” na kanale Fakt na YouTube, liczącym czterysta dziesięć tysięcy subskrybentów. Opublikowany 1 lipca 2026.