Byrt w podcaście Bez Lipy: Zełenski popełnił błąd z UPA, ale odebranie orderu przez Nawrockiego to polityczny absurd

Dr Andrzej Byrt — ekonomista, dyplomata, były ambasador RP w Niemczech i we Francji — był gościem podcastu Bez Lipy, gdzie skomentował kryzys w relacjach polsko-ukraińskich wywołany nadaniem jednostce wojskowej nazwy Bohaterów UPA i odebraniem Orderu Orła Białego Zełenskiemu przez prezydenta Nawrockiego.

Zełenski kierował się polityką wewnętrzną — mógł nie przewidzieć konsekwencji

Byrt ocenił, że Zełenski nadając jednostce imię bohaterów UPA kierował się przede wszystkim polityką wewnętrzną — chodziło o bojową jednostkę, która wniosła ogromny wkład w obronę Kijowa na początku rosyjskiej inwazji. Możliwe, że miał doradcę, który powiedział mu, by tego nie robił — ale nie posłuchał. Możliwe też, że nikt mu tego dostatecznie wyraźnie nie wyjaśnił. Zełenski pochodzi ze wschodniej Ukrainy, gdzie wiedza o tym, czym była UPA w polskiej perspektywie, jest inna niż na zachodzie kraju. Byrt przyznał, że Ukraińcy kojarzą UPA przede wszystkim z walką z sowiecką Armią Czerwoną — czarne karty, które nas dotknęły, są przez nich marginalizowane lub nieznane.

Odebranie orderu — pozycja niedojrzała

Byrt ocenił jednak odpowiedź Nawrockiego jako pozycję niedojrzałą. Zaznaczył, że Order Orła Białego mają w swojej historii również Katarzyna Wielka, ambasadorowie carscy przekupujący polskich posłów, Mussolini, jego zięć hrabia Ciano oraz polscy biskupi, którzy podpisywali Targowicę. Jego zdaniem prezydent Nawrocki — jako historyk — powinien zacząć od oczyszczenia tej listy zanim sięgnie po tak doraźny gest. Sam order zresztą wymyślił saski król August II Mocny, czyli twórca był Niemcem — co Byrt przywoływał ironicznie jako argument wobec środowisk, które widzą dzisiaj w takim geście obronę polskości.

Polska musi rozmawiać z Ukrainą — mimo historycznych ran

Byrt podkreślił, że ma w rodzinie ofiary z terenów dawnej Galicji Wschodniej i był w tamtych miejscach. Mimo to uważa, że Polska musi umieć przejść nad tym do porządku z punktu widzenia dzisiejszych interesów. Nie do porządku dziennego — ale umieć przejść dalej. Rosja, która morduje Ukraińców na naszej wschodniej granicy, jest wspólnym wrogiem. Gdyby Rosjanom udało się pokonać Ukrainę, Polska miałaby rosyjskie czołgi i rakiety bezpośrednio przy swoich granicach. To jest argument, który musi ważyć więcej niż emocje historyczne.
Byrt ocenił, że procesy ekshumacyjne zostały uruchomione i będą trwały — i w tym kierunku należy iść, zamiast eskalować spory o ordery.

Propozycja: asertywna odpowiedź gospodarcza, nie emocjonalna

Jeden z prowadzących zasugerował, że zamiast emocjonalnej odpowiedzi na poziomie symboli Polska powinna pokazać Ukrainie konsekwencje w wymiarze gospodarczym — na przykład przez utrudnianie życia ukraińskim firmom działającym w Polsce. Byrt przyznał, że taka pragmatyczna, asertywna odpowiedź byłaby bardziej racjonalna niż medialne oburzenie, z którego — poza wewnętrzną wojną polityczną w Polsce — nic nie wynika. Wskazał, że Polska nie powinna pozwolić, by spory historyczne wykluczyły ją z roli poważnego gracza przy odbudowie Ukrainy i w szerszej polityce regionalnej.


You may also like

Strona 1 z 76
Strona 1 z 76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *