Marcin Strzyżewski, autor kanału poświęconego wojnie w Ukrainie i Rosji, w swoim przeglądzie „Dzień 1647″ omówił serię wydarzeń budzących niepokój — od zniszczenia infrastruktury energetycznej Chersonia, przez zmiany w ukraińskim dowództwie, tajemniczą wizytę dyrektora CIA w Moskwie, po serię nocnych ataków na rosyjskie rafinerie i bazy wojskowe.
Chersoń bez prądu i ciepła przed zimą
Strzyżewski przekazał wiadomość, którą określił jako budzącą bardzo poważny niepokój: rosyjskie wojska nocą zaatakowały bombami kierowanymi hersońską elektrociepłownię. Ukraiński Naftogaz informował wcześniej, że wszystkie wciąż działające instalacje generujące ciepło i energię elektryczną w tym obiekcie zostały całkowicie zniszczone. Naczelnik administracji obwodu chersońskiego wprost wezwał mieszkańców miasta, zwłaszcza rodziny z dziećmi i osoby starsze, posiadające krewnych lub znajomych w bezpieczniejszych regionach, do wyjazdu, ponieważ zimą miasto pozostanie bez prądu i ogrzewania. Strzyżewski zaznaczył, że choć Chersoń leży daleko na południu, blisko wybrzeża Morza Czarnego, i zimy są tam łagodniejsze niż na północy Ukrainy, to i tak funkcjonowanie bez ogrzewania będzie tam bardzo trudne.
Zmiana dowództwa: Bilecki i Prokopenko przejmują front wschodni
Strzyżewski ocenił pozytywnie decyzję nowego głównodowodzącego, generała Mychajła Drapatego, o powierzeniu odpowiedzialności za cały front wschodni dwóm generałom uznawanym za jednych z najlepszych dowódców w ukraińskiej armii — Andrijowi Bileckiemu, dowódcy I Korpusu Gwardii Narodowej (formacji wywodzącej się z ruchu Azow, którego Bilecki był założycielem), oraz Denysowi Prokopence (pseudonim „Redis”), dowódcy III Korpusu Armijnego, wywodzącego się z III Brygady Szturmowej. Obaj dowódcy przejmą kontrolę nad znacznie większymi zgrupowaniami niż tylko własne korpusy. Strzyżewski zaznaczył, że jego kanał od dawna wspiera właśnie III Brygadę Szturmową i będzie kontynuował to wsparcie.
Zagadkowa wizyta dyrektora CIA w Moskwie
Strzyżewski szczegółowo omówił doniesienia Politico, według których dyrektor CIA John Ratcliffe odwiedził Moskwę, by ostrzec Rosję przed atakiem na państwa NATO oraz przed dalszą pomocą dla Iranu. Przypomniał okoliczności wizyty: amerykański wojskowy samolot C-17 wylądował w Moskwie, po czym szybko wystartował z powrotem, a rosyjskie media przekazywały nieoficjalne, trudne do zweryfikowania przecieki, jakoby Ratcliffe spotkał się z wysoko postawionymi funkcjonariuszami FSB, być może z jej dyrektorem Aleksandrem Bortnikowem, a nie — jak pierwotnie zakładano — z samym Putinem. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zaprzeczył spotkaniu z Putinem, co Strzyżewski skwitował uwagą, że trudno wierzyć człowiekowi, którego zawodem jest reprezentowanie „innego nałogowego kłamcy”. Prezydent Donald Trump stwierdził z kolei, że spotkanie nie miało nic wspólnego z potencjalnym atakiem na NATO i że się go nie obawia, określając wcześniej samą wizytę jako rutynową.
Strzyżewski przypomniał, że była to pierwsza wizyta Ratcliffe’a jako dyrektora CIA w Moskwie, a ostatnia znana publicznie wizyta szefa tej agencji miała miejsce w 2021 roku, gdy ówczesny dyrektor próbował odwieść Rosję od inwazji na Ukrainę. Przywołał też opinię Abbasa Galiamowa, byłego spichrajtera Putina, według którego Ratcliffe mógł pojechać do Moskwy, by pokazać Rosjanom, jakimi „hakami” na majątek Putina dysponują Stany Zjednoczone. Zwrócił uwagę na szczegół techniczny — Ratcliffe leciał ogromnym samolotem wojskowym C-17 zamiast biznesowym odrzutowcem, prawdopodobnie ze względu na znajdującą się na pokładzie kapsułę łączności Silver Eagle, umożliwiającą natychmiastowe przekazanie wyników rozmów do Waszyngtonu. Odnotował też, że tzw. „Radiostacja Dnia Sądu” — tajemniczy nadajnik podejrzewany o wysyłanie zaszyfrowanych sygnałów do rosyjskiej agentury na całym świecie — wyemitowała po wizycie Ratcliffe’a rekordową liczbę transmisji, co, jak zaznaczył, „może coś oznaczać, ale tak naprawdę nie musi”.
Strzyżewski ocenił, że jeśli Stany Zjednoczone rzeczywiście zdecydowały się zaryzykować wysłanie wysoko postawionego urzędnika do Moskwy w kontekście zagrożenia dla Europy, byłaby to dobra wiadomość — oznaczałoby to, że USA nie porzuciły obrony kontynentu i chcą w zrozumiały dla Rosjan sposób dać do zrozumienia, że nie oddadzą Europy.
Reakcja Łukaszenki i ocena zagrożenia dla państw bałtyckich
Po wizycie Ratcliffe’a w Moskwie Alaksandr Łukaszenka zarządził niezapowiedziane ćwiczenia sprawdzające gotowość białoruskiej armii i poleciał do Moskwy — co dało tytuł całemu odcinkowi. Strzyżewski przywołał również doniesienia kanału telegramowego Astra o udaremnionej próbie dywersji na słowackie zakłady ukraińskiej firmy Skyeton produkującej drony, w pobliżu miasta Preszów.
Odnosząc się do realnego ryzyka militarnego, Strzyżewski ocenił, że hybrydowa agresja Rosji wobec Europy trwa od dawna poniżej progu otwartej wojny, a przerzut stu tysięcy żołnierzy i kilku tysięcy dronów typu Shahed na europejski teatr działań mógłby, jego zdaniem, nastąpić w ciągu około dwóch tygodni — bez konieczności użycia kolumn pancernych, a jedynie lekkiej piechoty wspieranej dronami i artylerią, analogicznie do wojny w Ukrainie. Ocenił, że w pierwszej fali takiego uderzenia mogłoby wziąć udział 30–40 tysięcy żołnierzy piechoty, wspieranych tysiącami tanich dronów skrzydlatych typu Mołnija oraz dziesiątkami tysięcy dronów FPV, co mogłoby doprowadzić do „kryzysu stulecia” w państwach bałtyckich, a nawet w Polsce, gdyby polska energetyka doznała nagłego ataku stu Shahedów w ciągu jednej nocy. Zastrzegł jednak, że kluczowym pytaniem pozostaje, ile państw europejskich byłoby gotowych bronić w takiej sytuacji Litwy, Łotwy, Estonii czy Polski.
Nadciągający globalny kryzys żywnościowy
Strzyżewski zwrócił uwagę na gwałtowny, blisko pięćdziesięcioprocentowy wzrost cen pszenicy rok do roku (z 518 do 743 dolarów za jednostkę), tłumacząc to kombinacją słabych zbiorów ryżu w Indiach i soi w USA, zjawiska El Niño oraz — przede wszystkim — ukraińskich ataków dronowych na infrastrukturę eksportową na Morzu Czarnym i Azowskim, uderzających w dwóch globalnych gigantów eksportu zbóż: Rosję i Ukrainę. Zauważył przy tym, że porównywalnie wysokie ceny notowano już wcześniej w historii (transkrypt materiału zawierał w tym miejscu niejasne, prawdopodobnie błędnie odczytane maszynowo daty porównawcze, które pominięto, by uniknąć podania nieprawidłowych informacji). Ocenił, że rodzący się kryzys żywnościowy jest w dużej mierze celowym działaniem strony ukraińskiej, mającym zwrócić uwagę świata na wojnę — Zełenski wielokrotnie deklarował gotowość do natychmiastowego zakończenia konfliktu, co przywróciłoby normalne funkcjonowanie portów. Strzyżewski zaznaczył, że to właśnie Rosja przy każdych negocjacjach żąda więcej, niż faktycznie zdobyła na froncie, chcąc zademonstrować własnemu społeczeństwu siłę. Ocenił, że Polska jako eksporter żywności może na tym kryzysie zyskać, natomiast najdotkliwiej odczują go kraje takie jak Egipt, największy importer pszenicy na świecie.
Rosyjski budżet się kurczy
Powołując się na doniesienia „The Moscow Times” i agencji Bloomberg, Strzyżewski poinformował, że rosyjski rząd ograniczył od kwietnia wydatki cywilne we wszystkich pozycjach budżetowych o 35 procent (z wyjątkiem obronności, wydatków socjalnych, wynagrodzeń sektora publicznego, dotacji dla regionów oraz obsługi długu publicznego), a resorty otrzymały polecenie odłożenia niepilnych wydatków i przygotowania się do redukcji zatrudnienia o 15 procent. Ocenił to jako sygnał zbliżającego się momentu, w którym rosyjski aparat państwowy zacznie faktycznie przestawać funkcjonować — niekoniecznie w formie buntu, ale poprzez ciche sabotowanie poleceń przez niedofinansowanych urzędników i funkcjonariuszy, podobnie jak działo się to u schyłku istnienia Związku Radzieckiego.
Państwowe pieniądze na ratowanie Wildberries
Strzyżewski omówił rządowe wsparcie finansowe dla grupy Wildberries (RWB), którego szczegółowe parametry pozostają częściowo utajnione — jego zdaniem po to, by rosyjscy podatnicy nie dowiedzieli się, ile pieniędzy przeznaczono na ratowanie firmy dotkniętej ukraińskimi atakami na magazyny. Ocenił to jako pozytywny efekt ataków — koszty poniesione przez Wildberries zostały w praktyce znacjonalizowane, a pieniądze z budżetu trafiają na odbudowę cywilnych magazynów zamiast na rakiety i żołnierzy. Zaznaczył jednak, że nikt nie rekompensuje strat sprzedawcom współpracującym z platformą, którzy stracili swój towar, co oznacza, że fala bankructw wśród drobnych przedsiębiorców wciąż jest przed Rosją.
Przy okazji przywołał cytat z organizacji Komitet Matek Żołnierzy, według którego w Bielorjecku, w Baszkirii, policja otrzymuje 400 tysięcy rubli za każdą zrekrutowaną na wojnę osobę — co, jego zdaniem, tłumaczy część kosztów wojny i pokazuje, że mobilizacja opiera się w dużej mierze na przymusie i korupcji, a nie na dobrowolnym patriotyzmie.
Seria nocnych ataków na Rosję
Strzyżewski omówił intensywną serię ataków dronowych i rakietowych w głębi Rosji. W Jarosławiu doszło do skutecznego ataku na rafinerię, a śmigłowiec Ka-52 bezskutecznie próbował przechwycić atakujący dron. W Doniecku, w wyniku uderzenia najprawdopodobniej pociskami manewrującymi Storm Shadow/SCALP wystrzelonymi z samolotów, trafiono — według ukraińskich kanałów telegramowych — główny i zapasowy punkt dowodzenia rosyjskich wojsk okupacyjnych na poziomie armijnym, co miało spowodować dziesiątki zabitych i rannych wśród oficerów, w tym w rejonach kierunku słowiańsko-kramatorskiego, gdzie dowodzenie objęli właśnie Bilecki i Prokopenko.
Szczególną uwagę Strzyżewski poświęcił nagraniu ataku dronowego na bazę lotniczą w Millerowie, w obwodzie rostowskim — około 200 kilometrów w głąb Rosji od pozycji ukraińskich — gdzie dronami (w transkrypcie zapisanymi fonetycznie jako „Ram 2X”) trafiono radar na terenie bazy. Odnotował również eksplozje i pracę systemów obrony przeciwlotniczej w Engelsie, gdzie stacjonują strategiczne bombowce Federacji Rosyjskiej (wcześniej dochodziło tam już do trafień w bombowce Tu-95), a także udany zamach w Sankt Petersburgu, w którym zginął podpułkownik rosyjskich sił powietrznych, prawdopodobnie pilot.
Strzyżewski przypomniał również niechlubny rekord — 27 sierpnia 2026 roku Kijów przeżył 13 alarmów przeciwlotniczych, najwyższą liczbę od czasów II wojny światowej, przebijając poprzedni rekord 12 alarmów z 1 marca 2022 roku. Opisał też konsekwencje takich ataków dla zwykłych mieszkańców — na przedmieściu Kijowa, Wyszniewie, płonęły zaparkowane samochody, a jeden z mieszkańców próbował ewakuować swój pojazd z płonącego parkingu, wsiadając od strony pasażera, by uniknąć ognia. Zniszczony został też magazyn firmy sprzedającej zabawki — Strzyżewski dodał przy tej okazji osobisty, ciepły akcent, przyznając, że kiedyś kupił w tym właśnie sklepie swojej żonie pluszową wydrę.
Order Wolności dla Elona Muska i spekulacje o Starlinku
Strzyżewski odnotował przyznanie Elonowi Muskowi ukraińskiego Orderu Wolności — najwyższego odznaczenia możliwego do przyznania obcokrajowcowi — i powiązał to z wcześniejszymi staraniami Zełenskiego o przekonanie Trumpa i pośrednio Muska do umożliwienia wykorzystania terminali Starlink do naprowadzania ukraińskich dronów na cele w głębi Rosji, gdzie usługa ta oficjalnie nie działa. Zasugerował, że seria niedawnych, trudnych do wytłumaczenia ataków dronowych w głębi rosyjskiego terytorium może wskazywać, że Musk już zgodził się na taką współpracę, choć zastrzegł, że to na razie tylko spekulacja — możliwe jest też, że Ukraińcy zbudowali własną sieć przekaźników mesh złożoną z dronów.
Dłuższy zasięg rosyjskich Iskanderów
Ukraiński wywiad wojskowy (HUR) poinformował, że Rosja zaczęła wykorzystywać zmodernizowaną wersję pocisku Iskander o zasięgu 550 kilometrów, w porównaniu do wcześniejszego wariantu o zasięgu 390 kilometrów. Strzyżewski ocenił to jako złą wiadomość, utrudniającą polowanie na wyrzutnie i zwiększającą listę potencjalnych celów w zasięgu tej broni.
Straszenie bronią jądrową — Strzyżewski: to bzdury
Strzyżewski zdecydowanie zdementował doniesienia Bloomberga, powołujące się na anonimowe źródła kremlowskie, jakoby rosnąca liczba rosyjskich urzędników wierzyła, że Putin może użyć broni jądrowej wobec rozczarowania brakiem postępów dyplomatycznych. Podkreślił, że Rosja nigdy w trakcie tej wojny nie prowadziła szczerych negocjacji dyplomatycznych, a jedynie próbowała wymusić kapitulację Ukrainy, jednocześnie prowadząc wojnę z maksymalną możliwą intensywnością, w tym niszcząc doszczętnie miasta, które planuje zdobyć. Ocenił, że użycie taktycznej broni jądrowej nie przyniosłoby Rosji zwycięstwa, a jedynie ogromne konsekwencje międzynarodowe, a tego typu artykuły w zachodniej prasie pojawiają się regularnie właśnie wtedy, gdy trzeba osłabić europejskie przekonanie o konieczności wspierania Ukrainy — nazwał to „handlem strachem”.
Groźby wobec Wielkiej Brytanii
W podobnym tonie Strzyżewski skomentował groźby rosyjskiego MSZ wobec brytyjskich obiektów wojskowych, wystosowane w odpowiedzi na wykorzystanie przez Ukrainę brytyjskich pocisków Storm Shadow. Zwrócił uwagę, że Wielka Brytania od dawna słucha takich gróźb i mimo to szykuje się do przekazania Ukrainie technologii produkcji tych pocisków — co, jego zdaniem, jest właściwą postawą, ponieważ ustępowanie wobec gróźb dyktatora historycznie kończy się fatalnie.
Ozon i majątek Putina
Odnosząc się do nieudanych (w porównaniu do wcześniejszych ataków na Wildberries) prób zaatakowania centrów logistycznych firmy Ozon w Ufie i Orenburgu, Strzyżewski przywołał doniesienia, według których 35 procent udziałów Ozon należy do struktur powiązanych z Giennadijem Timczenką, bliskim przyjacielem Putina, co niektórzy interpretują jako dowód bezpośredniego powiązania firmy z majątkiem prezydenta Rosji. Skomentował to krótko i żartobliwie: cała Rosja jest majątkiem Putina, który — jak to ujął — po prostu ją ukradł, porównując ten wyczyn (z zastrzeżeniem, że żartuje) do „kradzieży Księżyca” jako jeszcze większej kradzieży — niemniej, jak dodał już poważnie, kradzież całej Rosji i tak pozostaje jedną z największych kradzieży w historii świata, a Putin może dysponować dowolną rosyjską firmą, włącznie z jej nacjonalizacją, w dowolnym momencie.
Przy tej okazji Strzyżewski przywołał również nagranie kobiety opisującej pomysłowy sposób, w jaki sprzedawcy radzą sobie z utrudnieniami w odbiorze własnego towaru z magazynów platform takich jak Ozon czy Wildberries — jedna ze sprzedawczyń drastycznie obniżyła cenę swojego produktu i sama go odkupiła w punkcie odbioru, by w ten sposób „wykupić się” z magazynu zagrożonego kolejnym atakiem. Strzyżewski skomentował to ze zrozumieniem, przyznając, że biorąc pod uwagę intensywność dronowych nalotów, sam zrobiłby dokładnie to samo na miejscu takich sprzedawców.
Rosyjska dezinformacja z użyciem ChatGPT
Strzyżewski omówił opublikowany 25 sierpnia raport OpenAI, opisujący wykorzystywanie przez Rosjan chatbota ChatGPT do generowania komentarzy internetowych — głównie po angielsku, z instrukcją ukrywania wszelkich lingwistycznych śladów rosyjskiego pochodzenia tekstu. Opisał też operację polegającą na stworzeniu pozoru istnienia fikcyjnego izraelskiego think tanku o nazwie Międzynarodowy Instytut Burka, mającego wpływać na sposób, w jaki modele sztucznej inteligencji cytują źródła. Skomentował to, przywołując określenie swojego dawnego nauczyciela informatyki, że komputery to „najmądrzejsi idioci na świecie” — modele te nie rozumieją treści, lecz uczą się na podstawie tego, co piszą ludzie, co czyni je podatnymi na tego rodzaju manipulacje.
Wybuch w kombinacie chemicznym w Amurze
Liczba ofiar śmiertelnych eksplozji instalacji pirolizy w budowanym przez Rosję i Chiny kompleksie chemicznym do przetwórstwa gazu w obwodzie amurskim wzrosła do piętnastu, w porównaniu do wcześniej podawanych pięciu — do wybuchu doszło jeszcze przed planowanym uruchomieniem instalacji, w trakcie testów.
Dobra wiadomość na koniec: SAMP-T dla Ukrainy
Strzyżewski zakończył przegląd informacją, że Ukraina otrzyma od Francji i Włoch technologię produkcji rakiet do systemu obrony powietrznej SAMP-T, a także zakupi cztery kolejne wyrzutnie w wersji MG oraz siedem dodatkowych radarów. Ocenił to jako znaczące wzmocnienie ukraińskiej obrony przeciwlotniczej wobec rosnącej liczby rakiet balistycznych, manewrujących i dronów odrzutowych.
Linia frontu: stagnacja pod Czasiw Jarem
Analizując mapę frontu przygotowaną przez serwis DeepState, Strzyżewski zauważył jedynie niewielkie rosyjskie przesunięcia w rejonie Czasiw Jaru, który Rosjanie próbują zdobyć od maja 2023 roku, przemieszczając się od tego czasu o zaledwie kilka kilometrów. Ocenił krótko, że front w praktyce stoi w miejscu, mimo popularnej narracji o „powolnym, ale nieustannym” rosyjskim natarciu.
Materiał opublikowany na kanale Marcina Strzyżewskiego (172 tys. subskrybentów) na YouTube pod tytułem „Chersoń zostanie zimą bez prądu i ciepła. »Wyjeżdżajcie«. Dzień 1647″, 28 sierpnia 2026 roku.