Cielma w „Punkcie Widzenia Jankowskiego”: mamy pociski do Patriotów na jedną rosyjską salwę

W programie „Punkt Widzenia Jankowskiego” na antenie Polsat News Michał Jankowski rozmawiał z Mariuszem Cielmą, redaktorem naczelnym „Nowej Techniki Wojskowej”, o ujawnieniu przez ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza informacji o przekazaniu Ukrainie pocisków do systemu Patriot. Na wstępie programu przytoczono krótką wypowiedź ministra, który podkreślił, że nie chodzi o licytowanie się, ile sprzętu przekazano, lecz o kontynuowanie pomocy dla Ukrainy w miarę możliwości i na partnerskich zasadach. Minister zaznaczył, że prawdziwym wrogiem pozostaje Rosja – przywołał masakrę w Buczy, rosyjską agresję na Ukrainę oraz prowokacje wobec państw NATO, w tym rosyjskie bezzałogowce naruszające polską przestrzeń powietrzną, dodając, że to od Ukraińców Polska często otrzymuje informacje o potencjalnych zagrożeniach dla własnego bezpieczeństwa.

Rozczarowanie skalą ujawnionych informacji i bilans posiadanych pocisków

Zapytany o pierwszą reakcję na wystąpienie ministra, Cielma przyznał, że nie jest zaskoczony, lecz rozczarowany zakresem ujawnionych danych – jego zdaniem, mimo całodziennych zapowiedzi, przedstawione liczby mógłby „sam dopisać” bez dostępu do informacji ministerialnych. Szacował, że Polska przekazała Ukrainie prawdopodobnie kilkadziesiąt (rzędu 20–30) pocisków PAC-3, zastrzegając, że to jedynie jego domysł, niepoparty konkretną wiedzą, ze względu na świeżość tematu. Przedstawił przy tym dane liczbowe dotyczące programu Wisła: w ramach jego pierwszej fazy Polska zakupiła 208 pocisków PAC-3 MSE, najbardziej zaawansowanej wersji rakiet do systemu Patriot, produkowanych wyłącznie w Stanach Zjednoczonych oraz od dekady w Japonii, w cenie ok. 6 mln dolarów za sztukę. W ramach drugiej fazy programu Wisła zamówiono kolejnych ponad 600 sztuk, co daje łącznie 850 pocisków – przy czym dostawy z drugiej fazy mają się rozpocząć dopiero w 2026 roku, więc nie jest jasne, czy już trwają.

Przy szacunkowym poziomie oddania Ukrainie 20–30 pocisków, Polska miałaby obecnie dysponować około 170 sztukami PAC-3. Cielma zwrócił uwagę, że przy typowej taktyce zwiększania prawdopodobieństwa trafienia (odpalanie dwóch pocisków na jeden nadlatujący cel, zwłaszcza w przypadku niepewności co do rodzaju głowicy) realny potencjał obronny odpowiada w przybliżeniu 80–85 „salwom” – czyli, jak to ujął Jankowski, około 3,5 pełnej rosyjskiej salwy rakietowej. W tym samym wątku omówiono potencjał rosyjskich systemów Iskander: Cielma wskazał, że w obwodzie kaliningradzkim stacjonuje etatowo jedna brygada dysponująca 10 wyrzutniami, z których każda może odpalić po dwa pociski, co w warunkach pokoju daje około 20 rakiet. Zaznaczył jednak, że w warunkach wojny, jak pokazuje przykład Ukrainy, Rosja potrafi zgromadzić komponenty z wielu brygad i przeprowadzić uderzenie liczące kilkadziesiąt pocisków jednocześnie (Cielma wskazał orientacyjnie 40–50 sztuk).

Kto zdecydował o przekazaniu pocisków Ukrainie

Rozmówcy próbowali ustalić, kto faktycznie zainicjował decyzję o przekazaniu polskich pocisków Ukrainie, w kontekście wcześniejszych, sprzecznych doniesień medialnych z lutego, mówiących jakoby Stany Zjednoczone chciały odebrać Polsce te rakiety na potrzeby konfliktu z Iranem na Bliskim Wschodzie – w przeciwieństwie do obecnej wersji ministra, mówiącej o przekazaniu ich na Ukrainę na wniosek sekretarza generalnego NATO. Cielma ocenił to rozbieżne relacjonowanie jako możliwy efekt „szumu medialnego” lub kontrolowanego przecieku, sugerując, że dziennikarze mogli zostać częściowo wprowadzeni w błąd lub wykorzystani do zorientowania się w reakcjach opinii publicznej. Podkreślił jednoznacznie, że bez zgody Stanów Zjednoczonych żaden kontener z pociskami PAC-3 nie mógłby trafić na Ukrainę, ponieważ Amerykanie zachowują pełną kontrolę nad dysponowaniem tym uzbrojeniem, niezależnie od tego, kto formalnie je zakupił. Zaznaczył, że Niemcy mogły dodatkowo naciskać na Polskę w tej sprawie, ale kluczowa decyzja i tak wymagała amerykańskiego błogosławieństwa. Ocenił, że teoretycznie Polska mogłaby odmówić przekazania pocisków, lecz konsekwencją mogłoby być przesunięcie w czasie realizacji innych potrzeb sprzętowych i operacyjnych kraju – przywołał przy tym precedens z początku 2022 roku, gdy Stany Zjednoczone zablokowały eksport zakontraktowanych przez Polskę odbiorników nawigacji satelitarnej ze względu na niepewność co do rozwoju konfliktu.

Ile Patriotów potrzebuje Polska do skutecznej obrony

Cielma ocenił, że do zapewnienia realnej zdolności obronnej wobec zagrożenia rakietami Iskander, w tym potencjalnie z głowicami atomowymi, Polska potrzebowałaby kilkukrotnie więcej pocisków niż obecnie posiadane 208 – wskazał liczbę rzędu tysiąca sztuk. Wyjaśnił, że przy obecnych 16 wyrzutniach, z których każda mieści 12 pocisków w jednym załadowaniu, posiadane zapasy odpowiadają w praktyce jednemu pełnemu załadowaniu wszystkich wyrzutni. Poinformował, że brakujące 600 pocisków z drugiej fazy programu Wisła ma trafiać do Polski stopniowo, z planowanym zakończeniem dostaw około 2030 roku, zastrzegając, że termin ten zależy od utrzymania priorytetów po stronie amerykańskiej. Dodał, że z sześciu dodatkowo zamówionych baterii Patriot do Polski mają w tym roku trafić dopiero dwie, wraz z towarzyszącym im sprzętem (wyrzutniami) i odpowiednią pulą pocisków.

Krytyka stanu polskiego przemysłu obronnego

W końcowej części rozmowy Cielma ocenił, że polski przemysł obronny nie jest obecnie w stanie samodzielnie wyprodukować pocisków zdolnych zwalczać rosyjskie rakiety balistyczne typu Iskander. Wskazał na prowadzony wspólnie z Wielką Brytanią projekt budowy odpowiednika rakiety do systemu Patriot, znajdujący się jednak na bardzo wczesnym etapie i wymagający nakładów rzędu co najmniej miliarda złotych. Ocenił, że nawet w wariancie krajowej linii montażu końcowego Polska pozostawałaby zależna od dostaw kluczowych podzespołów sterujących ze Stanów Zjednoczonych, ponieważ Amerykanie konsekwentnie zatrzymują najbardziej newralgiczne technologie pod własną kontrolą. Skrytykował ogólny kierunek modernizacji polskiej armii ostatnich trzech i pół dekady, oceniając, że kraj równolegle próbuje kupować nowy sprzęt (F-35, czołgi Abrams, K2), tworzyć kolejne dywizje oraz budować pięćsettysięczną armię, co przy średniej wielkości budżetu prowadzi do rozproszenia wysiłku. Ocenił, że mimo 35 lat od wyjścia z Układu Warszawskiego nikt w polskich elitach decyzyjnych nie przygotował odpowiedzi na zagrożenie rosyjskimi rakietami z głowicami atomowymi, poza pojedynczymi głosami – przywołał tu wcześniejsze ostrzeżenia Jarosława Kaczyńskiego wygłaszane w Tbilisi. Jankowski podsumował tę część rozmowy stwierdzeniem o „zmarnowanych 35 latach” i niskiej jakości elit odpowiedzialnych za modernizację obronności zarówno w Polsce, jak i w Europie.


Program poprowadził Michał Jankowski. Gościem był Mariusz Cielma, redaktor naczelny „Nowej Techniki Wojskowej”. Materiał dostępny na kanale polsatnews.pl na YouTube, liczącym 504 tys. subskrybentów. Opublikowany 7 lipca 2026 roku.


You may also like

Strona 1 z 76
Strona 1 z 76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *