Engelgard w „Wbrew Cenzurze”: książka Parafianowicza a zmierzch mitu Zełenskiego

Jan Engelgard, redaktor naczelny tygodnika „Myśl Polska”, był gościem Mateusza Piskorskiego w programie „Raport z Frontów Extra” na kanale Wbrew Cenzurze. Rozmowa dotyczyła książki Zbigniewa Parafianowicza „Kłopot z Zełenskim”, jej odbioru w mediach głównego nurtu, opinii o prezydencie Ukrainy przypisywanych politykom polskim i amerykańskim, a także szerszej tezy o zmierzchu międzynarodowego kultu Wołodymyra Zełenskiego.

Bestseller wydany w idealnym momencie

Engelgard poinformował, że książka Zbigniewa Parafianowicza „Kłopot z Zełenskim” figuruje na liście bestsellerów jednej z internetowych księgarni z wynikiem 1300 sprzedanych egzemplarzy – wynikiem, jego zdaniem, wyjątkowym na polskim rynku wydawniczym, gdzie zwykle 80–150 sprzedanych sztuk uznaje się już za sukces.

Piskorski przypomniał, że Parafianowicz jest również autorem wcześniejszej książki „Polska na wojnie”, a Engelgard zaznaczył, że mimo zadeklarowanej geopolitycznej orientacji autora – opisanego jako stojącego, w jego ocenie, po stronie ukraińskiej w konflikcie – książka ujawnia insajderskie kulisy dotyczące sytuacji wewnętrznej Ukrainy. Obaj rozmówcy zwrócili uwagę, że wydanie książki zbiegło się w czasie z wybuchem sporu o nazwanie ukraińskiej jednostki wojskowej imieniem bohaterów UPA, co – jak zauważył Engelgard – nieoczekiwanie dodatkowo napędziło jej sprzedaż, mimo że autor nie mógł tego przewidzieć.

Wątpliwości co do anonimowych źródeł

Piskorski zapytał o wiarygodność źródeł, na które powołuje się Parafianowicz. Engelgard zaznaczył, że – podobnie jak w poprzedniej książce autora – większość relacji pochodzi od niewymienionych z nazwiska współpracowników Wołodymyra Zełenskiego oraz polityków partii Słudzy Narodu, co budzi pytania o autentyczność cytowanych wypowiedzi, choć obaj rozmówcy zgodzili się przyjąć założenie, że Parafianowicz nie konfabuluje. Piskorski żartobliwie zasugerował, że tak jednostronnie krytyczny wobec otoczenia Zełenskiego wydźwięk książki mógłby prowadzić do spekulacji o jej zamówieniu przez przeciwników prezydenta Ukrainy, w tym hipotetycznie przez stronę rosyjską – zaznaczając jednak, że są to, jego słowami, „złośliwe dywagacje”, którymi nie należy się dalej zajmować.

Brak zainteresowania mediów głównego nurtu

Engelgard zwrócił uwagę na paradoks: książka, mimo że jej autor jest dziennikarzem mainstreamowym, nie była szerzej dyskutowana w mediach takich jak Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza czy TVN, w przeciwieństwie do kanałów internetowych, w tym Kanału Zero. Ocenił, że wynika to z obecnego kryzysu wokół sporu o odznaczenia między prezydentami Polski i Ukrainy, w trakcie którego media głównego nurtu podtrzymują narrację o Zełenskim jako obrońcy demokracji i wolnego świata, co – jego zdaniem – nie licuje z próbą jego krytycznej analizy. Zaznaczył, że po publikacji książki Parafianowicz był rzadziej zapraszany do mediów głównego nurtu niż wcześniej.

Struktura książki i krytyczne spojrzenie na zarządzanie państwem

Engelgard opisał książkę jako zbiór opinii, nie klasyczną biografię, podzielony na segmenty dotyczące międzynarodowego postrzegania Zełenskiego, sposobu zarządzania państwem ukraińskim oraz relacji z poszczególnymi krajami. Przywołał tytuły rozdziałów: „Polskie problemy z Zełenskim”, „Problemy świata z Zełenskim”, „Tusk-Zełenski, lekcja nr 1”, „Tusk-Zełenski, lekcja nr 2”, „Chłód Nawrockiego”, „Ekshumacje”, „Mit odbudowy”, „Telenovela negocjacyjna z Trumpem” oraz „Drugie życie Jasionki”.

Stanowisko administracji Trumpa według książki

Piskorski zwrócił uwagę na cytowane w książce, częściowo niecenzuralne określenia, jakimi mieli opisywać Zełenskiego przedstawiciele administracji Donalda Trumpa, w tym sam prezydent USA, wiceprezydent J.D. Vance oraz Scott Bessent. Engelgard wskazał, że informacje te miały pochodzić z przecieków z otoczenia Karola Nawrockiego, mającego kontakty z otoczeniem Trumpa, i choć niechęć Trumpa do Zełenskiego – wynikająca między innymi z wcześniejszego zaangażowania ukraińskiego prezydenta po stronie Demokratów w amerykańskiej kampanii wyborczej – nie jest niespodzianką, ciekawszym pytaniem jest, dlaczego Amerykanie, mimo tej niechęci, nie podejmują działań, by doprowadzić do zmiany na szczycie władzy w Ukrainie.

Rozczarowanie Andrzeja Dudy i teza o „ukrainofobii” Donalda Tuska

Engelgard przywołał zawarte w książce opinie współpracowników byłego prezydenta Andrzeja Dudy, wskazujące, że mimo publicznie demonstrowanej przyjaźni z Zełenskim, Duda miał być wewnętrznie rozczarowany ukraińskim prezydentem, zwłaszcza po tym, jak Zełenski na forum ONZ zasugerował, że Duda działa niemal jak „ruska onuca”. Zaznaczył, że Karol Nawrocki miał już wejść w relację z Zełenskim z pozycji większego dystansu, zgodnie ze strategią zarysowaną podczas kampanii wyborczej.

Za najbardziej zaskakujący element książki Engelgard określił tezę, że – według anonimowych źródeł cytowanych przez Parafianowicza – premier Donald Tusk miałby być, w jego słowach, „ukrainofobem”, traktującym Ukraińców jako „postsowieckie chamy”, jednak ze względów taktycznych odgrywającym rolę wielkiego zwolennika Ukrainy. Według przywołanej w książce interpretacji, w przeciwieństwie do PiS, który autentycznie wierzył w ideę wspólnego państwa polsko-ukraińskiego i koncepcję Międzymorza, obecny rząd nie wierzy w te idee, lecz kontynuuje wsparcie dla Ukrainy z przekonania, że jej porażka lub zbyt szybki pokój z Rosją oznaczałby, że Polska stanie się kolejnym celem. Engelgard zacytował fragment książki, w którym ta strategia jest opisana bezpośrednio jako korzystna z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski – w duchu „niech giną Ukraińcy, żebyśmy my nie ginęli” – co ocenił jako cyniczne i głęboko antyukraińskie. Przywołał w tym kontekście również wcześniejszą wypowiedź Przemysława Czarnka o tym, że lepiej, aby w czołgach ginęli Ukraińcy niż Polacy, oraz wypowiedź Andrzeja Dudy przed Amerykanami o tym, że koszty konfliktu z Rosją są dotychczas niewielkie, ponieważ dotyczą głównie Ukraińców.

Brak zainteresowania biznesu odbudową Ukrainy

Piskorski zapytał, czy książka odnosi się do wielokrotnie powtarzanej tezy o korzyściach gospodarczych z odbudowy Ukrainy dla polskich firm. Engelgard zacytował dwa fragmenty książki: wypowiedź prezesa dużej polskiej firmy budowlanej, który wskazał, że firma nie startuje w przetargach na Ukrainie ze względu na bezpieczeństwo, odmienne środowisko prawne oraz trudności w dochodzeniu praw przed ukraińskimi sądami, oraz wypowiedź nienazwanego ministra w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, według którego polski biznes był w praktyce mało zainteresowany realizacją inwestycji, a różnica między sytuacją bezpieczeństwa w rejonie Konstantynówki na Donbasie a np. Równem na zachodzie Ukrainy trudna jest do przełożenia na realne decyzje inwestycyjne.

Przywołał też cytat innego ministra rządu Donalda Tuska, wprost stwierdzającego, że Ukraińcy nie chcą polskich firm – ilustrując to opisaną w książce próbą organizacji konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy z udziałem polskich przedsiębiorstw i banków (koordynowaną przez Pawła Kowala), którą ostatecznie strona ukraińska miała chcieć przenieść do Austrii lub Paryża.
Piskorski przypomniał w tym kontekście wcześniejszą, opisywaną w 2023 roku ukraińską propozycję powierzenia Polsce odbudowy Donbasu, komentując ją jako propozycję trudną do realizacji bez wcześniejszego porozumienia z Rosją.

Zmierzch międzynarodowego kultu Zełenskiego

Piskorski umieścił rozważania w szerszym kontekście międzynarodowym, przywołując wcześniejsze owacje na stojąco dla Zełenskiego w europejskich parlamentach oraz publikację brytyjskiego dziennikarza Simona Schustera, który najpierw napisał hagiograficzną biografię ukraińskiego prezydenta, a w poprzednim roku – znacznie bardziej krytyczną.

Engelgard zacytował przypisywaną anonimowej osobie z otoczenia Zełenskiego i partii Słudzy Narodu wypowiedź o zażenowaniu bezkrytycznym przyjmowaniem przez zachodnich polityków i dziennikarzy wszystkiego, co mówił ukraiński prezydent, oraz drugą opinię, że o ile przemówienia Zełenskiego z lat 2022–2023 traktowano jak niepodlegającą dyskusji prawdę, dziś nikt już nie bierze ich całkowicie na poważnie. Wskazał, że w Polsce po afery orderowej głównymi ośrodkami wciąż podtrzymującymi entuzjastyczny wizerunek Zełenskiego pozostają Gazeta Wyborcza, Newsweek oraz OKO.press, które określił jako środowisko związane z Georgem Sorosem.

Engelgard zastrzegł jednak, że książka Parafianowicza nie zawiera próby zakwestionowania samej polityki wsparcia dla Ukrainy jako takiej – ogranicza się do krytyki samego Zełenskiego i jego otoczenia, nie wyciągając z tego szerszego wniosku. Piskorski ocenił to jako istotny problem, wskazując, że poprzedni prezydenci Ukrainy nie różnili się znacząco skalą afer korupcyjnych, co – jego zdaniem – wskazuje na systemowy, a nie jednostkowy charakter problemu, i porównał wiarę w „nowego, lepszego” następcę Zełenskiego do naiwnych oczekiwań wobec samego Zełenskiego w 2019 roku, gdy miał on skruszyć ukraińską oligarchię, ucywilizować kraj i zaprowadzić pokój na Donbasie.

Zełenski jako „mistrz przetrwania” — zakończenie książki

Engelgard przywołał końcowy fragment książki, w którym Parafianowicz, po trzech czwartych krytycznej treści, opisuje Zełenskiego jako mistrza przetrwania, który rozwinął sowiecką umiejętność przetrwania w warunkach terroru do rozmiarów, jego słowami, „politycznego monstrum”, przekształcając ją w technologię polityczną pozwalającą przetrwać nawet, jak to ujął autor, „fantomowemu państwu”, jakim stała się Ukraina – co Engelgard określił jako zdolność, mimo wszystko, fenomenalną.

Spór o ryzyko prorosyjskiego wydźwięku książki

Engelgard wyraził obawę, że książka, niezależnie od intencji autora, może mieć niezamierzony efekt osłabienia entuzjazmu proukraińskiego nawet w kręgach inteligenckich, poprzez zwykłe zetknięcie przeciętnego czytelnika z opisywanymi w niej realiami.

Piskorski odpowiedział, że tak sformułowana teza jest w istocie mocno prorosyjska, argumentując, że opisywane w książce poczucie wyższości i pogardy wobec „ludzi sowieckich” ze strony części polskich i zachodnich elit w praktyce spycha Ukraińców w stronę rosyjskiej koncepcji „ruskiego miru”, traktującej Ukrainę jako część jednej wspólnej przestrzeni cywilizacyjnej z Rosją. Engelgard zgodził się z tą analizą, odnosząc się do przywołanej wcześniej opinii o Tusku traktującym Ukraińców jako część wspólnej, choć w tym wypadku „sowieckiej”, nie „ruskiej”, przestrzeni kulturowej – zaznaczając, że wydźwięk pozostaje pejoratywny, ale sama logika przypomina od dawna głoszoną przez Władimira Putina tezę o Ukrainie jako chwilowo utraconej części rosyjskiej cywilizacji.

Porównanie do rynku publikacji hagiograficznych

Na zakończenie Piskorski zapytał, czy książkę warto przeczytać. Engelgard odpowiedział pozytywnie, zastrzegając, że wartość książki zależy od przyjęcia założenia o prawdziwości cytowanych opinii – lub, alternatywnie, od traktowania jej jako wyrazu poglądów samego Parafianowicza, co, jak zaznaczył, jest ciekawe samo w sobie, biorąc pod uwagę, że autor reprezentuje media głównego nurtu.

Obaj rozmówcy porównali losy książki do wcześniejszych, hagiograficznych publikacji o Zełenskim wydanych w pierwszej fazie wojny, które — jak zauważył Engelgard — szybko trafiły na przecenę, z cen początkowych około 29,99 złotych do 4,99 złotych, co ich zdaniem świadczy o niskim zainteresowaniu czytelników tamtym typem narracji. Piskorski skomentował to żartobliwie, że niedługo takie książki będą sprzedawane w cenie makulatury


Rozmowę przeprowadził Mateusz Piskorski. Program dostępny na kanale Wbrew Cenzurze na YouTube, liczącym 37,1 tys. subskrybentów. Opublikowany 4 lipca 2026.


You may also like

Strona 1 z 76
Strona 1 z 76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *