Dr Jakub Karnowski, prezes Kredobanku — ukraińskiego banku z polskim kapitałem należącego do Grupy PKO Banku Polskiego — był gościem Marcina Dobrowolskiego w PB Wywiadzie Pulsu Biznesu. Rozmawiali o kryzysie zaufania w relacjach polsko-ukraińskich, książce Zbigniewa Parafianowicza o Zełenskim, efektach konferencji odbudowy Ukrainy w Gdańsku oraz o tym, jak wygląda prowadzenie banku w kraju objętym wojną.
Kryzys zaufania: „bezprecedensowa fala antypolskich nastrojów”
Dobrowolski otworzył rozmowę, przypominając, że jeszcze kilka miesięcy temu mówiono o wyjątkowym partnerstwie polsko-ukraińskim, a dziś coraz częściej o kryzysie zaufania — powracają spory polityczne i historyczne, emocje wokół Wołynia oraz decyzje wywołujące oburzenie po obu stronach granicy. Przywołał ocenę dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciecha Konończuka, według którego relacje po raz pierwszy od 1991 roku znalazły się w tak trudnym momencie, a w ukraińskiej przestrzeni publicznej i mediach społecznościowych widoczna jest bezprecedensowa fala antypolskich nastrojów, sięgająca wręcz nienawiści, której nie da się wytłumaczyć wyłącznie rosyjską dezinformacją. Zaznaczył przy tym, że po stronie ukraińskiej brakuje dziś refleksji nad tym, że Polacy mogą mieć uzasadnione argumenty w sporach dotyczących polityki historycznej.
Książka Parafianowicza: „zbiór anegdot”, nie odkrycie mechanizmów polityki
Dobrowolski zapytał Karnowskiego o książkę Zbigniewa Parafianowicza „Kłopot z Zełęjskim”, która wywołała szeroką debatę — część czytelników odczytała ją jako dowód na stopniowe wygaszanie wyjątkowej solidarności polsko-ukraińskiej na rzecz chłodnej kalkulacji interesów.
Karnowski, deklarując analityczne, chłodne podejście mimo nadmiaru emocji wokół tego tematu, przywołał ekonomiczne pojęcie „conversion to the mean” — wszystko z czasem wraca do długoterminowej średniej. Przypomniał, że na początku pełnoskalowej wojny Polska wykazała się bezprecedensową skalą pomocy, zarówno na poziomie zwykłych obywateli, jak i państwa — rząd PiS przekazał wówczas, jak ujawnił niedawno minister obrony narodowej, 15 miliardów w walucie pomocy militarnej dla Ukrainy. Zaznaczył, że było to chwalebne mimo wcześniejszych wątpliwych epizodów, takich jak spotkanie proputinowskiej „międzynarodówki” w Warszawie w grudniu 2021 roku czy kontrowersyjny wywiad z ambasadorem Rosji w Polsce opublikowany tuż przed wybuchem wojny. Ocenił, że ani tamten nadzwyczajny okres pomocy, ani dzisiejszy kryzys nie są trwałym trendem — z czasem sytuacja powinna się unormować.
Odnosząc się bezpośrednio do książki, Karnowski zastrzegł, że nie chce jej dyskredytować — przyznał, że taka, nieco „twitterowa” forma przekazu ma swoje pozytywne strony — ale ocenił ją jako zbiór anonimowych zapisków opisujących nieweryfikowalne elementy polityki, m.in. pejoratywne określenia dotyczące ambasadora USA w Polsce czy Ukraińców przebywających na lotnisku w Jasionce, których nie chciał nawet cytować. Dobrowolski zauważył przy tym, że większość takich określeń dotyczy akurat strony polskiej, co może odzwierciedlać skrajne emocje towarzyszące opisywanym sytuacjom kryzysowym. Karnowski podsumował, że trudno polemizować z prawem dziennikarza do takiej formy przekazu, ale sama forma pozostaje niemożliwa do zweryfikowania.
Osobiste doświadczenie z Lwowa: „nie miałem żadnych złych doświadczeń”
Dobrowolski zapytał, na ile opisywane przez Konończuka antypolskie nastroje widoczne są także poza internetem, skoro Karnowski mieszka częściowo we Lwowie, prowadzi bank zatrudniający setki lub tysiące osób i codziennie rozmawia z ukraińskimi przedsiębiorcami i klientami.
Karnowski przyznał, że zgadza się z głównymi wnioskami tekstu Konończuka, ale jego własne doświadczenia są zupełnie inne. Wyjaśnił, że funkcjonuje w Ukrainie od 2018 roku, we Lwowie od 2024 roku, śledzi ukraińskie media (funkcjonujące inaczej niż polskie — bez ogólnokrajowych telewizji czy prasy drukowanej, głównie w internecie, co jest specyfiką czasu wojny i wcześniejszej pandemii) i nigdy nie spotkał się z pretensjami wobec siebie w związku z działaniami polskiego rządu czy prezydenta. Zastanawiał się, czy to efekt funkcjonowania w pewnej „bańce”, zwłaszcza że mieszka akurat we Lwowie, gdzie potencjał negatywnych emocji byłby raczej większy niż w Kijowie — mimo to jego własne doświadczenie pozostaje odmienne od opisywanego obrazu. Na żartobliwą uwagę Dobrowolskiego, że może nie dotarły do niego jeszcze wszystkie badania na ten temat, Karnowski odpowiedział, że nie mówi o badaniach, lecz o własnym, osobistym doświadczeniu (anecdotal evidence), które może być niereprezentatywne, ale jest jego.
Efekty konferencji w Gdańsku: 100 mln euro gwarancji z EBOiR
Dobrowolski poprosił o „zdjęcie PR-owego sloganu” z ogłoszonych podczas konferencji odbudowy Ukrainy w Gdańsku liczb — ponad 160 umów i 10 miliardów zadeklarowanych porozumień, zapowiedzi dotyczących energetyki, logistyki i finansowania inwestycji.
Karnowski przedstawił konkretny rezultat dotyczący jego banku — Kredobank, jedyny bank w Ukrainie z polskim kapitałem na taką skalę, podpisał umowę gwarancyjną na 100 milionów euro z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju, mimo nieobecności ukraińskich liderów politycznych na konferencji. Gwarancja ta pozwala udzielać kredytów polskim przedsiębiorcom, także tym działającym blisko linii frontu, co byłoby niemożliwe bez wsparcia instytucji międzynarodowych. Karnowski spotkał się też podczas konferencji z kilkunastoma obecnymi i przyszłymi klientami — dużymi polskimi firmami prywatnymi i państwowymi zainteresowanymi otwieraniem biznesu w Ukrainie.
Jak działają gwarancje EBOiR w praktyce
Odpowiadając na pytanie o mechanizm gwarancji, Karnowski wyjaśnił, że Kredobank, jako bank ukraiński z polskim kapitałem — podkreślając to rozróżnienie wielokrotnie w rozmowie — obsługuje około trzech czwartych polskich firm inwestujących w Ukrainie. Firmy te muszą posiadać ukraińskie przedsiębiorstwa, a jeśli są zainteresowane kredytem inwestycyjnym — również na przedsięwzięcia zlokalizowane blisko linii frontu — mogą skorzystać z gwarancji, którą bank wykupuje od Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (współwłaścicielem którego jest Polska, na mocy umowy międzynarodowej podpisanej na początku lat 90.). Taka gwarancja nie obciąża wskaźników banku i nie ogranicza jego zdolności do udzielania kolejnych kredytów, a jednocześnie zapewnia, że w razie zniszczenia finansowanej inwestycji przez rosyjski atak, bank odzyska pożyczone środki od instytucji finansowej — co pozwoli mu ponownie udzielić kredytu tej samej firmie, choć oczywiście nie cofnie samego fizycznego zniszczenia.
Sprawa spalarni śmieci we Lwowie
Zapytany o głośną sprawę spalarni śmieci wybudowanej we Lwowie, Karnowski przyznał, że nigdy nie wchodził w szczegóły tej sytuacji, ponieważ nie dotyczy ona jego banku, ale zna relacje obu stron. Ocenił, że sprawa powinna zostać jak najszybciej rozwiązana — zarówno w interesie prestiżu Ukrainy i Lwowa, jak i firmy zaangażowanej w odbudowę kraju — tak, by przyszłe firmy angażujące się w pełnoskalową odbudowę Ukrainy nie musiały obawiać się podobnych, negatywnych precedensów.
Najbardziej perspektywiczne sektory: obronność „niestety”, energetyka, logistyka
Karnowski wskazał sektory, które postrzega jako najbardziej perspektywiczne dla polskich firm w Ukrainie. Na pierwszym miejscu wymienił przemysł obronny, zastrzegając od razu słowo „niestety” — Ukraina radzi sobie dziś dobrze na linii frontu dzięki bezprecedensowemu rozwojowi zdolności obronnych opartych na technologiach dronowych, wykorzystywanych zarówno do obrony, jak i ataków na tyłach przeciwnika. Dobrowolski zauważył w tym miejscu, że w gronie polskich przedsiębiorców zainteresowanych Ukrainą właściwie nie ma zbyt wielu firm z sektora obronnego. Karnowski wskazał też energetykę — Ukraina, podobnie jak wcześniej Polska, musi uniezależnić się od rosyjskich źródeł energii, co pokazały ostatnie lata. Kolejne wymienione sektory to logistyka, budownictwo (odbudowa mieszkań na terenach zniszczonych oraz tych, do których przemieściła się ludność, głównie w zachodniej Ukrainie) oraz rolnictwo, które — jak zaznaczył — będzie trudnym tematem negocjacyjnym z Unią Europejską, ale oferuje też wiele możliwości tworzenia synergii między producentami.
Kolej w Ukrainie: luksusowe nocne pociągi i drogi „naprawiane każdego dnia”
Dobrowolski, opowiadając o własnym doświadczeniu podróży koleją z Kijowa w upale przekraczającym 40 stopni, w nieklimatyzowanym wagonie drugiej klasy z zamkniętymi oknami, zapytał o możliwości ekspansji polskich firm w ukraińskiej logistyce kolejowej.
Karnowski, który sam podróżuje do Kijowa wyłącznie koleją jako najbardziej niezawodnym środkiem transportu, opisał zróżnicowanie ukraińskiej kolei pasażerskiej — od podmiejskich „elektryczek”, przez bardziej surowe połączenia (pamiętając, że trwa wojna, a wagony pasażerskie bywają celem ataków), po nocny pociąg Kijów-Lwów, który ocenił jako naprawdę luksusowy, bardziej niż jakiekolwiek nocne połączenie dostępne obecnie w Polsce. Wspomniał też z dumą o polskich Pendolino. Odnosząc się do infrastruktury drogowej, przywołał osobiste doświadczenie regularnych przejazdów trasą z przejścia granicznego Korczowa-Krakowiec do Lwowa — droga bardzo zniszczona po trudnej zimie została już naprawiona, co jego zdaniem dobrze ilustruje, że odbudowa Ukrainy trwa każdego dnia, mimo że infrastruktura ta wciąż odbiega od standardu polskiej autostrady A4 po drugiej stronie granicy.
Podkreślił, że kolej ma dla Ukrainy większe znaczenie gospodarcze niż w jakimkolwiek innym kraju europejskim, a wejście do Unii Europejskiej będzie wymagało dostosowania do unijnych wymogów — przede wszystkim rozdzielenia infrastruktury kolejowej od przewoźników (tzw. unbundling), podczas gdy dziś funkcjonuje tam jeden zintegrowany koncern, Ukrzaliznycia, łączący wszystkie te funkcje. Zaznaczył jednocześnie, że polskie firmy są bardzo zainteresowane inwestycjami w infrastrukturę logistyczną przy granicach, budową terminali przeładunkowych oraz funkcjonowaniem jako przewoźnicy na ukraińskim rynku.
Droga do Unii Europejskiej: „będzie długi, ale krótszy niż polski”
Karnowski ocenił, że proces akcesyjny Ukrainy do UE, choć nie będzie ani łatwy, ani krótki, może przebiegać szybciej niż w przypadku Polski, której proces sam pamięta z okresu pracy w Ministerstwie Finansów i Narodowym Banku Polskim. Podkreślił, że kluczowym słowem w tym procesie jest wiarygodność — po obu stronach potrzebne jest realne wypełnianie zobowiązań i faktyczne wdrażanie zmienianego prawa, a nie jedynie deklaratywne zapisy przypominające konstytucję Związku Radzieckiego, dającą teoretyczne prawa, które w praktyce nie były respektowane.
Dobrowolski wskazał rolnictwo jako jeden z najtrudniejszych rozdziałów negocjacyjnych, biorąc pod uwagę konieczność reformy wspólnej polityki rolnej wobec kraju po masowej kolektywizacji oraz kwestie własności ziemi i beneficjentów dopłat. Karnowski przyznał rację, przywołując analogię do polskich terenów zachodnich i północnych z dawnymi gospodarstwami PGR-owskimi, gdzie występowały podobne problemy — choć w skali ukraińskiej większe. Przypomniał, że podobnych obaw doświadczali niemieccy i francuscy rolnicy przed wejściem Polski do UE, a ostatecznie to właśnie polscy rolnicy zyskali najwięcej ze wszystkich grup społecznych po akcesji. Dobrowolski dodał ciekawostkę, że największym pojedynczym beneficjentem unijnych dopłat rolnych, przed brexitem, była brytyjska monarchini jako właścicielka największych połaci ziemi w Wielkiej Brytanii.
Cele Kredobanku: uczestniczyć w odbudowie wartej 800 miliardów dolarów
Dobrowolski zapytał, jakie KPI można w ogóle wyznaczać w warunkach trwającej wojny, i jakie cele przyświecają Karnowskiemu jako prezesowi banku. Karnowski podkreślił, że mimo tych trudności bank wyznacza sobie konkretne KPI, ponieważ wojna nie zwalnia go z obowiązku wykonywania swojej pracy. Wyraził chęć, by polskie firmy, przy wsparciu jego banku, uczestniczyły w jak największym stopniu w odbudowie Ukrainy — przywołując szacunki Banku Światowego mówiące o 800 miliardach dolarów kosztów odbudowy, z czego nawet niewielki procent oznacza już miliardy lub dziesiątki miliardów dolarów potencjalnego zaangażowania. Ocenił, że skala tej odbudowy nie miała precedensu od czasów odbudowy Europy po II wojnie światowej, a kluczową rolę odgrywają sprawnie działające międzynarodowe instytucje finansowe — Bank Światowy, IBRD, IIB oraz rosnący w siłę polski BGK.
Zakończył apelem do polityków, przywołując powiedzenie „pomagać, nie przeszkadzać”, i dodając własną prośbę, by sprawy bolesne, ale sięgające sprzed 80 lat, nie psuły przyszłości i interesów polskich firm działających dziś w Ukrainie.
Rozmowę poprowadził Marcin Dobrowolski. Materiał „Polski biznes w Ukrainie zagrożony? Karnowski: nie przeszkadzajcie. PB WYWIAD” dostępny na kanale Puls Biznesu na YouTube, liczącym 12,9 tys. subskrybentów. Opublikowany 8 lipca 2026.