„Kawa i Wikło”: „Krzyże z lat 30. i 40. na czołgach” — panel wPolsce24 o symbolice banderowskiej na froncie ukraińskim

W programie „Kawa i Wikło” na kanale wPolsce24 prowadzący Marcin Wikło wraz z Wojciechem Biedroniem, Wiktorem Świetlikiem i Magdaleną Wierzchowską komentowali eskalujący kryzys w relacjach polsko-ukraińskich. Punktem wyjścia było nagranie żołnierza Dmytra Kadubina, a w dalszej części programu wykorzystano także fragmenty innych materiałów — wypowiedź prof. Jana Żaryna z programu „Na Linii Ognia” oraz wypowiedzi polityków Konfederacji Krzysztofa Bosaka i Michała Nieznańskiego.

Nagranie żołnierza Dmytra Kadubina

Program otworzyło nagranie ukraińskiego żołnierza Dmytra Kadubina, który wyraził solidarność i poparcie dla decyzji prezydenta Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu. Kadubin ocenił, że dla większości Ukraińców UPA, Stepan Bandera i Roman Szuchewycz nigdy nie byli bohaterami, a wręcz przeciwnie — byli postrzegani jako kolaboranci nazistowscy. Uznał decyzję prezydenta Nawrockiego za w pełni uzasadnioną i wyraził poparcie dla jak najbardziej stanowczego zakomunikowania, że tego rodzaju gloryfikacja jest nie do przyjęcia.

Sceptycyzm wobec reprezentatywności głosu żołnierza

Prowadzący i uczestnicy panelu wyrazili wątpliwość co do tego, na ile głos Kadubina odzwierciedla rzeczywiste nastroje panujące na Ukrainie. Wikło zauważył, że choć podobne głosy faktycznie docierają do dziennikarzy zajmujących się tematyką ukraińską, nie zmienia to faktu, że dominujący ton nadają obecnie skrajnie antypolskie, prowokacyjne wypowiedzi ukraińskich elit. Świetlik ocenił, że wbrew słowom żołnierza, UPA jest dla przeważającej części Ukraińców postrzegana jako formacja bohaterska, a nie zbrodnicza — co jego zdaniem wynika z niedostatecznej edukacji historycznej na Ukrainie.

Wspomnienia Biedronia z frontu: symbolika banderowska na sprzęcie wojskowym

Biedroń, odwołując się do własnych doświadczeń dziennikarskich z relacjonowania wojny (przywołał w tym kontekście reportera Jakuba Maciejewskiego, który bezpośrednio relacjonował działania blisko linii frontu), opisał, że w setkach, a nawet tysiącach zdjęć i nagrań z frontu regularnie pojawiała się symbolika banderowska — flagi UPA na co trzecim niemal zdjęciu — a na niektórych czołgach dostrzegał również oznaczenia w formie krzyży nawiązujących do symboliki niemieckiej z lat 1933-1945 lub 1939-1945. Przyznał, że środowiska dziennikarskie i polityczne świadomie przemilczały ten problem w imię priorytetów takich jak obrona wschodniej flanki NATO i unikanie strat własnych żołnierzy kosztem ukraińskich, jednak ocenił, że dziś te argumenty tracą znaczenie. Skomentował ironicznie, że skoro prezydent Zełenski decyduje się oddać polskie odznaczenie, to Polska mogłaby rozważyć podobny gest wobec przekazanych Ukrainie zmodernizowanych czołgów T-72, określając je jako w pełni sprawny sprzęt bojowy, a nie złom.

Spór o cywilizacyjną przynależność Ukrainy

W dalszej części dyskusji Biedroń przedstawił tezę, że Ukraina nigdy nie należała i nie będzie należeć do cywilizacji zachodniej, argumentując to historycznymi wyborami prozachodnimi (a konkretnie proniemieckimi) podejmowanymi przez Ukrainę w latach 1918, 1920 i 1941, które — jego zdaniem — za każdym razem kończyły się dla Ukrainy tragicznie. Wikło polemizował, zauważając, że to sama Ukraina wybrała dziś orientację zachodnią, kierując się jednak bardziej w stronę Niemiec niż Polski.

Świetlik: strategiczny błąd Zełenskiego i głęboka indoktrynacja historyczna

Świetlik ocenił, że prezydent Zełenski świadomie postawił na restytucję pamięci o OUN-UPA i budowanie ukraińskiej tożsamości narodowej w oparciu o elementy antypolskie i proniemieckie, co w jego ocenie stanowi błąd strategiczny w dłuższej perspektywie — Ukraińcy raz już zostali, jego zdaniem, „rozegrani” przez Niemcy w czasach UPA i wciąż płacą tego konsekwencje. Zauważył, że kult UPA nie był powszechny w ukraińskim społeczeństwie przed wybuchem wojny — wielu Ukraińców miało bardzo słabą świadomość historyczną typową dla obszaru postsowieckiego, czego przykładem miało być przekonanie części Ukraińców, że sowiecka agresja 17 września 1939 roku była „wyzwoleniem” Polski przed Niemcami. Ocenił, że w ostatnich latach, szczególnie w czasie wojny, nastąpiła jednak intensywna, prowadzona przez państwo ukraińskie indoktrynacja historyczna oparta na kulcie Bandery, obejmująca m.in. przymusową naukę języka ukraińskiego przez dzieci, które wcześniej go nie znały. Wikło zaoponował przeciw stwierdzeniu, jakoby zjawisko to rozpoczęło się dopiero za prezydentury Zełenskiego, sugerując, że raczej uległo zaostrzeniu wraz z wybuchem wojny.

Rozmowa z prezesem mniejszości ukraińskiej — dysproporcja ofiar

Biedroń przywołał własną rozmowę sprzed dwóch tygodni z nienazwanym „prezesem mniejszości” (najprawdopodobniej przedstawicielem organizacji mniejszości ukraińskiej w Polsce), podczas której zapytał go, ilu Rosjan zabiły oddziały UPA walczące z NKWD w latach 1944-1955. Rozmówca miał odpowiedzieć, że kilkanaście tysięcy, co Biedroń skorygował do ośmiu-dziewięciu tysięcy. W odpowiedzi na pytanie, ilu Polaków zamordowała UPA, Biedroń przywołał liczbę 120 tysięcy, precyzując, że rzeczywisty przedział szacunków mieści się między 98 a 120 tysiącami ofiar, w tym dzieci mordowanych poprzez nabijanie na widły i wrzucanie do ognia. Skomentował to jako dysproporcję niepozwalającą traktować UPA wyłącznie jako formacji broniącej się przed NKWD, zauważając przy tym, że współczesna historia Ukrainy jako odrębnego bytu narodowego zaczyna się dopiero od XIX wieku.

Fragment programu „Na Linii Ognia” — prof. Jan Żaryn o europejskim wymiarze problemu

W programie wykorzystano fragment wcześniejszej wypowiedzi historyka prof. Jana Żaryna z programu „Na Linii Ognia”. Żaryn argumentował, że kwestia gloryfikacji ukraińskich „bohaterów” z UPA nie jest wyłącznie sprawą polsko-ukraińską, lecz ogólnoeuropejską. Porównał to do procesu powojennego rozliczenia Niemiec, gdzie za sprawą niemieckich intelektualistów doszło do zbiorowego wyparcia się przez społeczeństwo niemieckie — w tym miliony byłych członków NSDAP — odwoływania się do zbrodniczej przeszłości. Ocenił, że dziś podobny proces rozliczeniowy powinna przejść Europa Zachodnia, korzystając z wiedzy historycznej Polski jako kraju najlepiej poinformowanego o tych wydarzeniach ze względu na wielopokoleniowe doświadczenie. Stwierdził jednoznacznie, że Ukraina w obecnej formie, w jakiej się prezentuje, nie jest godna wejścia do struktur europejskich.

Akceptacja wiedzy historycznej przez elity ukraińskie bez jej potępienia

Nawiązując do wypowiedzi Żaryna, Świetlik ocenił kluczowy problem: podczas gdy wcześniej duża część Ukraińców nie znała faktów dotyczących zbrodni wołyńskiej, obecnie ukraińskie elity przyswoiły tę wiedzę, jednak zamiast jej potępienia, relatywizują ją, wskazując na „polską kontrakcję” jako rzekomo symetryczną odpowiedź — stanowisko przypisywane też polskim komentatorom sprzyjającym stronie ukraińskiej, takim jak Dorota Wysocka i Jarosław Kurski. Świetlik podkreślił, że nie ma tu żadnej symetrii ani w skali, ani w brutalności, ani w charakterze wydarzeń — polskie działania odwetowe stanowiły, jego zdaniem, jedynie 3-4 procent skali pierwotnej zbrodni, a polskie organizacje nigdy nie prowadziły planowej, systemowej eksterminacji ludności cywilnej, w przeciwieństwie do UPA. Ocenił, że najgorszym elementem obecnej sytuacji jest to, iż ukraińskie elity nie tylko akceptują tę wiedzę, ale wręcz afirmują te wydarzenia jako słuszne.

Reakcja na deklarację Zełenskiego o Panteonie Narodowym

Wierzchowska zwróciła uwagę na czas ogłoszenia przez prezydenta Zełenskiego zapowiedzi utworzenia Panteonu Narodowego — nastąpiło to zaledwie trzy dni po wystąpieniu premiera Donalda Tuska podczas konferencji w Gdańsku, w którym mowa była o potrzebie pojednania polsko-ukraińskiego. Wikło skomentował to złośliwie, sugerując, że właśnie dlatego Zełenski nie uczestniczył osobiście w konferencji gdańskiej — by móc twierdzić, że czegoś nie dosłyszał lub nie był stroną ustaleń. Ocenił spotkanie w Gdańsku jako faktyczne zawiązanie się „paktu anty-Nawrockiego” i jedyną realną korzyść, jaką Donald Tusk miał z tego wydarzenia odnieść.

Fragment z udziałem polityków Konfederacji — Bosak i Nieznański

W dalszej części programu wykorzystano fragmenty wypowiedzi polityków Konfederacji z innego materiału. Krzysztof Bosak, pytany o konsekwencje, jakie Polska powinna wyciągnąć wobec Ukrainy, opowiedział się za natychmiastowym odcięciem bezwarunkowej pomocy finansowej. Zapytany, czy dotyczy to również pomocy militarnej i zamknięcia lotniska (przypuszczalnie w Rzeszowie), zastrzegł, że kluczowe jest doprecyzowanie, jakiego rodzaju pomoc miałaby być odcięta, wskazując, że obecny mechanizm polega na przekazywaniu przez Polskę środków do Unii Europejskiej, które następnie trafiają do Kijowa, a dla polskiego podatnika pozostają długi spłacane przez dziesięciolecia.

Michał Nieznański z Konfederacji zaproponował konkretne środki nacisku: wyłączenie dostępu do sieci satelitarnej Starlink oraz zamknięcie lotniska w Rzeszowie, oceniając, że takie kroki wymusiłyby na Ukrainie podjęcie rozmów dyplomatycznych.

Wątpliwości panelistów wobec twardej linii Konfederacji

Wierzchowska przywołała pojawiające się w internecie komentarze sugerujące, że to Polska opłaca terminale Starlink, dzięki którym możliwe jest propagowanie treści związanych z UPA. Wikło ocenił jednak, że tego rodzaju twarde stanowisko wykracza poza „miękką dyplomację” i uznał je za zbyt daleko idące, nazywając je „nie okej”.

Świetlik: polityka międzynarodowa opiera się na interesach, nie emocjach

Świetlik skrytykował polską skłonność do emocjonalnego, skrajnego reagowania w polityce międzynarodowej — od entuzjastycznego wsparcia dla Ukrainy (przywołał ironicznie wcześniejsze żarty o „prawie jednym państwie polsko-ukraińskim”) po obecną gwałtowną zmianę nastawienia. Podkreślił, że w polityce międzynarodowej nie szuka się przyjaciół ani wrogów na zawsze, lecz realizuje własne interesy — a w interesie Polski było odsunięcie zagrożenia rosyjskiego poprzez wsparcie dla obrony Ukrainy, zgodnie z zasadą, że lepiej, by polski czołg bronił Charkowa, niż by miał bronić Polski w przyszłości. Zwrócił uwagę, że część polityków Konfederacji i PiS nie potrafi tego zrozumieć. Zastrzegł jednak, że dziś zasadne jest pytanie, czy taka strategia nadal ma sens, oceniając, że z czysto egoistycznego punktu widzenia korzystne dla Polski byłoby, gdyby wojna na wschodzie trwała jak najdłużej, osłabiając dwa nieprzyjazne Polsce państwa — przy czym zaznaczył, że Ukraina, w odróżnieniu od Rosji, nie prowadzi manewrów wojskowych symulujących atak nuklearny na Warszawę, w przeciwieństwie do cyklicznych manewrów rosyjskich na Białorusi.

Polemika z porównaniem do Falklandów

Biedroń, odnosząc się do argumentu Świetlika o konieczności kierowania się czystym interesem, przywołał kontrprzykład Margaret Thatcher i wojny o Falklandy (Malwiny) — brytyjska premier nie zrezygnowała z obrony niewielkiego terytorium zamieszkanego przez kilka tysięcy osób, kierując się względami prestiżu imperialnego, mimo że koszt ekonomiczny i ludzki tej decyzji był nieproporcjonalny do stawki. Świetlik odparł, że sytuacja Falklandów jest nieporównywalna z Ukrainą, ponieważ dotyczyła prestiżu imperium, a nie strategicznego bezpieczeństwa państwa, dodając, że nawet Thatcher we własnych pamiętnikach przyznawała się do nadmiernie emocjonalnego podejścia do tej sprawy i żałowała tego do końca życia, konkludując, że Wielka Brytania nie kieruje się przyjaźniami, lecz wyłącznie interesami.

Podsumowanie: warunkowość dalszego wsparcia

Wierzchowska podsumowała dyskusję pytaniem, czy nadszedł moment, w którym Polska powinna przejść od bezwarunkowego wsparcia dla Ukrainy do wsparcia warunkowego, uzależnionego m.in. od okazywanego przez stronę ukraińską szacunku dla wspólnej historii.


Materiał dostępny na kanale wPolsce24 na YouTube, liczącym pięćset czterdzieści jeden tysięcy subskrybentów. Opublikowany 30 czerwca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *