Kuśmierczyk: „Czas umiędzynarodowić sprawę UPA. Polska powinna wpisać ją w negocjacje akcesyjne Ukrainy z UE”

Marcin Kuśmierczyk z kanału Polityka Zagraniczna zaproponował konkretną ścieżkę działania wobec Ukrainy — wykraczającą poza symbole i emocje, opartą na mechanizmach europejskiej polityki.

Diagnoza: doszliśmy do ściany

Kuśmierczyk wychodzi od obserwacji, że Polska przez lata stosowała wobec Ukrainy miękką perswazję — tłumaczyła, prosiła, wyrażała oburzenie. Odpowiedź Kijowa jest czytelna: Polakami nie trzeba się przejmować. Polska pomoc była kluczowa cztery lata temu, dziś już nie jest, a Polska nie zablokuje zachodniej pomocy dla Ukrainy, bo to byłoby działanie przeciwko własnemu interesowi. Zełenski wiedział, że decyzja o nazwie jednostki wywoła oburzenie w Polsce — i uznał, że koszty tego oburzenia są małe w porównaniu z korzyściami na ukraińskiej scenie wewnętrznej. I miał rację, bo przez lata koszty gloryfikacji UPA dla Ukrainy w przestrzeni międzynarodowej były rzeczywiście minimalne.

Opcja symboliczna: niewystarczająca

Odebranie Orderu Orła Białego Kuśmierczyk ocenia jako działanie w sferze symbolicznej, które nie rozwiąże problemu. Wzbudza emocje, sieje ferment, ale nie wpływa na ukraińską politykę historyczną. Ukraińcy nie zmienią stosunku do UPA dlatego, że Polska odbierze order. Działania symboliczne mogą być uzupełnieniem odpowiedzi, ale nie mogą być jej rdzeniem.

Opcja „remont Jasionki”: błąd strategiczny

Kuśmierczyk odrzuca też postulat zamknięcia Jasionki lub utrudniania tranzytu sprzętu wojskowego. Ocenia to jako kierowanie się emocjami ponad rację stanu. Polska racja stanu jest prosta: Ukraińcy mają bić Rosjan. Rosyjski sukces w tej wojnie jest dla Polski najgorszym możliwym scenariuszem. Nawet skrajnie nieprzyjazna Polska wobec Ukrainy u naszych granic jest rozwiązaniem korzystniejszym niż jakiekolwiek Imperium Rosyjskie przy naszej granicy — bo Ukraina nigdy historycznie nie miała potencjału podporządkowania sobie Polski, a Rosja ma. To czysta, momentami wręcz cynyczna kalkulacja, ale kalkulacja poprawna.

Właściwe narzędzie: negocjacje akcesyjne z UE

Kuśmierczyk wskazuje trzecie narzędzie — powiązanie postępów w negocjacjach akcesyjnych Ukrainy z UE z kwestią stosunku do UPA. Samo hasło „z banderą nie wejdziecie do Unii” pada w Polsce od lat, ale pozostaje na poziomie pustych deklaracji. Zmiana musi polegać na formalnym wpisaniu tej kwestii w pierwszy klaster negocjacyjny — ten dotyczący fundamentalnych wartości europejskich.

Logika jest prosta: jeżeli państwowa gloryfikacja ludzi współodpowiedzialnych za ludobójstwo nie narusza fundamentalnych wartości Unii Europejskiej, to czym te wartości w ogóle są? Jeśli uda się to wpisać formalnie w proces akcesji, presja przestaje być wyłącznie polska — staje się presją całego aparatu unijnego.

Jako wzorzec Kuśmierczyk przywołuje przypadek Macedonii Północnej: Grecy umiędzynarodowili bilateralny spór o nazwę państwa i sprawili, że NATO i UE wywierały nacisk na Macedonię w ich imieniu. Macedonia zmieniła nazwę. Co prawda nadal nie jest w UE, ale mechanizm zadziałał — warunek został spełniony. Podobny mechanizm można zastosować wobec Ukrainy.

Czas gra przeciwko Polsce

Kuśmierczyk ostrzega, że okno czasowe jest wąskie. Według przecieków Unia Europejska planuje głosowanie nad odtworzeniem pierwszego klastra negocjacyjnego jeszcze w czerwcu. Polska nie powinna blokować tego głosowania — powinna głosować za, ale wcześniej upewnić się, że kwestia stosunku do UPA znajdzie się w tym klastrze. Im szybciej ten warunek zostanie wpisany w proces, tym większa szansa, że zadziała.

Uczciwe zastrzeżenie

Kuśmierczyk przyznaje, że jego propozycja ma jedną poważną lukę: nie wiadomo, czy Polska ma wystarczające wpływy w Brukseli, by umiędzynarodowić tę kwestię w tak krótkim czasie. Ewentualne chłodne przyjęcie przez instytucje unijne byłoby samo w sobie ważną informacją — pokazałoby, jak naprawdę wyglądają polskie wpływy w europejskiej polityce. Ale bez próby się nie dowiemy, a próby jak dotąd nie podjęto.

Kuśmierczyk przypomina, że odreagowywanie na Ukraińcach mieszkających w Polsce jest absolutnie najgorszą możliwą reakcją. Ci ludzie nic tu nie zawinili.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *