Leszek Miller wskazuje „banderowską piątą kolumnę” w polskim Sejmie

Leszek Miller i Waldemar Pawlak, byli premierzy, starli się w programie „Prezydenci i Premierzy” w Polsat News o to, jak Polska powinna odpowiedzieć na decyzję Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA”.

Miller: nareszcie

Miller nie ukrywał satysfakcji z zapowiedzi Nawrockiego o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Ocenił, że decyzja o nadaniu jednostce imienia „bohaterów UPA” to wyraz „niebywałej buty i arogancji” i „całkowitej pogardy dla polskich odczuć”. Podkreślił, że to nie jest żadna nowość — to logiczny ciąg zdarzeń zapoczątkowany w 2005 roku, kiedy Kwaśniewski nadał Orła Białego Juszczence, który zaraz potem wydał dekret uznający UPA za bohaterów. To samo powtórzyło się z Komorowskim i Poroszenko w 2014 roku. „Żaden z tych przypadków nie wywołał żadnej reakcji władz polskich” — zauważył.

Jego diagnoza była ostra: od 2014 roku banderyzm stał się podstawą ideową państwa ukraińskiego. Wezwał do porzucenia iluzji, że z władzą gloryfikującą Banderę i Szuchewycza da się osiągnąć cokolwiek w sprawie ekshumacji czy przyjaznych stosunków. Zapowiedział, że czekają Polskę kolejne prowokacje — m.in. planowany uroczysty pochówek szczątków Bandery w Kijowie.

Za główną przeszkodę w twardej polityce wobec Ukrainy uznał — jak to określił — lobbing na rzecz interesów ukraińskich w polskim Sejmie, wskazując z nazwiska na przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Pawła Kowala.

Pawlak: zero histerii, maksimum konkretu

Pawlak apelował o opanowanie i szukanie rozwiązań, które nie prowadzą do spirali konfrontacji. Podkreślał, że Polska powinna reagować twardo, ale w sposób przesuwający sytuację do przodu — nie generujący kolejnych przepychanek. Jako wzór wskazał list biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 roku i format polsko-ukraińskiego pojednania przez kobiety, który zainicjowano w pierwszą rocznicę pełnoskalowej inwazji. Zaapelował, żeby Polska jasno komunikowała Ukrainie, że oczekuje od niej bohaterów współczesnej wojny — obrońców Mariupola i Azowstalu — a nie postaci obciążonych ludobójstwem.

Odrzucił też tezę Millera o „zatrutym zbożu” — wyjaśnił, że część firm klasyfikowała zboże techniczne jako spożywcze, korzystając z otwartej granicy, ale nie było celowego działania ze strony Ukrainy.

Kontrasygnata Tuska — kluczowy znak zapytania

Obaj rozmówcy zgodzili się, że odebranie orderu wymagałoby kontrasygnaty premiera. Pawlak ocenił, że Tusk tonuje nastroje i raczej jej nie udzieli. Miller natomiast stwierdził, że jeśli premier jej odmówi, weźmie za to pełną odpowiedzialność — bo zgodnie z konstytucją to rząd prowadzi politykę zagraniczną, a przez całą sprawę nie zajął jednoznacznego stanowiska. Zaznaczył, że presja opinii publicznej wyrażona przez social media sprawiła, że ani politycy, ani Kijów nie mogli udawać, że nic się nie dzieje.

Ekshumacje jako priorytet

Miller podkreślił, że cały spór ma jeden konkretny cel: wymusić na Ukrainie bezwarunkowe ekshumacje. Kości Polaków leżą w lasach, studniach i rowach — i muszą zostać pochowane z należytym szacunkiem. Zwrócił uwagę, że nawet polskie Ministerstwo Kultury zadbało, żeby na tablicach przy grobach nie było napisane, kto i dlaczego zamordował spoczywających tam ludzi. „Jeżeli Ukraińcy nie zrozumieją, że my sobie tego nie odpuścimy, to żadna poważna rozmowa nie będzie możliwa” — powiedział.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *