Menkiszak w Ground Zero: Rosja jest stabilna, ale niezdrowa — i dlatego się spieszy, bo wie, że długofalowe trendy działają przeciwko niej

Marek Menkiszak, wieloletni szef Zespołu Rosyjskiego Ośrodka Studiów Wschodnich, był gościem generała Rajmunda Andrzejczaka i profesora Sławomira Dębskiego w programie Ground Zero. Ponadgodzinna rozmowa dotyczyła raportu OSW zatytułowanego Słabe punkty Rosji. Jak Zachód może je wykorzystać i wygrać systemową wojnę z Rosją — w tym modelu władzy putinowskiej, mentalności służb specjalnych, kondycji rosyjskiej gospodarki, słabości demograficznych, wzrostu przestępczości wśród weteranów wojennych, celów strategicznych Rosji wobec Zachodu oraz trzech etapów, przez które Zachód powinien przejść, żeby systemowo pokonać rosyjski reżim.

Znajomość Rosji od wewnątrz — bolączka, której nie zastąpi Internet

Menkiszak opowiedział o swoim początku zajmowania się Rosją: w początkach lat 90., w momencie wyboru specjalizacji, podczas rozmowy kwalifikacyjnej na stosunkach międzynarodowych doktor Bogusław Zalewski zapytał go, czym chciałby się zajmować. Menkiszak wymienił Bliski Wschód i konflikt izraelsko-palestyński. Pytanie o język arabski i hebrajski zakończyło temat szybko — znał tylko angielski i rosyjski. Na tym skończyła się dyskusja o wyborze specjalizacji.

Podkreślił, że bezpośrednie doświadczenie kraju jest czymś, czego nie zastąpi Internet ani tłumaczenia automatyczne. Analitycy OSW, którzy zjeździli Rosję wzdłuż i wszerz — od Dalekiego Wschodu, przez Syberię, po europejską północ — dysponowali wiedzą praktyczną nieuchwytną przez żadną analizę danych. Co jest w sklepach, o czym rozmawiają taksówkarze, jaka atmosfera wisi w powietrzu, jak ludzie zachowują się wobec siebie — tego się nie pozna teoretycznie. Menkiszak nazwał to metaanalizą: dane coś mówią, ale jest coś nieuchwytnego, co można zobaczyć tylko przy bezpośrednim obcowaniu. Tego teraz bardzo brakuje — ostatni raz był w Rosji w grudniu 2019 roku, tuż przed pandemią. Moskwa była wówczas miejscem już dosyć przygnębiającym, rozmowy nieprzyjemne. OSW ma już pierwszego pracownika zespołu rosyjskiego, który nigdy w Rosji nie był — jeszcze kilka lat temu byłoby to nie do pomyślenia. Jedynym substytutem są podróże do krajów sąsiadujących z Rosją oraz spotkania z Rosjanami poza Rosją — ale to erzac, bo ci Rosjanie to przeważnie opozycjoniści, dziennikarze i aktywiści, a nie reprezentatywna próbka rosyjskiego społeczeństwa.

Rosja stabilna, ale niezdrowa — kontrast ze Związkiem Radzieckim końca lat 80.

Dębski zapytał o różnicę między Rosją pieriestrojki a dzisiejszą. Menkiszak nakreślił kontrast. Związek Radziecki, który pamiętał — pierwsze zetknięcie 1986 rok, Brześć, potem 1989 i 1990, m.in. radziecka Ukraina i Uzbekistan — był państwem w stanie wrzenia. Społeczeństwo buzowało emocjami, system był odrzucany, ludzie byli bezpośrednio zaangażowani, chcieli zmieniać rzeczywistość, byli aktywni. Dzisiaj to zupełnie inne społeczeństwo — pasywne, zastraszone, szukające ucieczki od rzeczywistości, poddawane gigantycznej presji.

Pewne podobieństwo istnieje: w ZSRR mówiło się pewne rzeczy na kuchni, a publicznie grało się rolę. Teraz też się gra rolę — mamy gigantyczny system wychowania patriotycznego, czyli de facto głębokiej indoktrynacji od poziomu przedszkola przez szkołę i studia, gdzie zmasowana propaganda łączy się z nauką posługiwania się bronią, składania dronów, taktyki pola walki, militaryzacją życia codziennego. Ale tamci ludzie z końca lat 80. mieli poczucie, że czegoś chcą, że może coś mogą zmienić. Teraz powrócili do myślenia o władzy jak o pogodzie — można się dostosować, ale jej nie zmienić. I dostosowują się, ale narastają objawy napięcia.

Dyktatura, ale nie służb specjalnych — rządzą weterani służb, czyli mentalność

Andrzejczak spytał o charakter ustroju. Menkiszak wprowadził ważne rozróżnienie: to nie jest tak, że służby specjalne rządzą Rosją. Rosją rządzą weterani służb specjalnych — i to jest różnica. FSB nie wydaje dyrektyw, samo je otrzymuje. Ale ponieważ rządzą weterani służb, rządzi pewna mentalność: antyzachodnia imperialna ideologia, brak dowierzania, teoria spiskowa, paranoja, operacje specjalne jako naturalna kategoria myślenia. Ci ludzie nie wierzą w żadne naturalne procesy społeczne — każda kolorowa rewolucja, arabska wiosna, protesty 2011 roku to dla nich specjalna operacja CIA. Są spójni w ramach tego paranoidalnego systemu, bo przyjmując ten darwinowski obraz świata, gdzie wielkie mocarstwa mają przyrodzone prawo do strefy wpływów, ich polityka staje się racjonalna. Problem w tym, że ta paranoja prowadzi też czasami na manowce — przykładem decyzja o blokowaniu Internetu i mediów cyfrowych w dużych rosyjskich miastach, która przyniosła potężne negatywne konsekwencje ekonomiczne, społeczne i wojskowe.

Gerontokracja — elita po 20 latach na tych samych stanowiskach

Andrzejczak pokazał tabelę z raportu: Aleksandr Bastrykin i Aleksander Bortnikow po 73 i 75 lat, Siergiej Naryszkin 75 lat, Walentyna Matwiejenko 72, Siergiej Ławrow 77. Menkiszak skomentował, że ta elita gerontokratów będzie stopniowo fizycznie schodzić ze sceny, a mechanizm zastępowania jest kluczowy. Pojawiają się już dynastie — syn Patruszewa jest wicepremierem nadzorującym kompleks rolno-spożywczy. Ci, którzy są odsuwani od głównego rdzenia, dostają stanowiska doradcze i pozostają w orbicie Kremla — tak stało się z Siergieje Iwanowem w 2016 roku. To świadoma polityka Putina: jeśli nie okażesz się zdrajcą i nie przekroczysz pewnych granic, dostaniesz swój udział w tej władzy, nawet jeśli już nie będziesz na świeczniku. To jeden ze sposobów, dla których system jeszcze funkcjonuje.

Jednocześnie istnieje projekt odnowy elity nadzorowany przez Kirienkę, zastępcę szefa administracji prezydenckiej, którego kompetencje systematycznie rosną. Program szkoły gubernatorów, Nowe Twarze, a wreszcie nieformalnie nazywany Nową Elitą — chodzi o to, żeby weterani wojenni, urzędnicy, którzy poszli na front, tworzyli trzon nowej elity putinowskiej, całkowicie lojalnej i zależnej, bez własnego zaplecza. To budzi napięcia w starej elicie, która obawia się nowej opryczyniwy.

Strach Kremla i kłamstwo o gotowości nuklearnej

Menkiszak przywołał ważny wątek: Putin od kilkunastu lat fascynuje się technologiami przedłużania życia, finansowane są sztaby pracujące nad zdrowiem lidera. Niedawno ujawniono znaczące inwestycje państwowe w zaawansowane badania genetyczne i technologie medyczne służące przedłużeniu życia. To pokazuje strach tych ludzi przed fizycznym, biologicznym końcem. I to jest też argument w dyskusji o groźbach nuklearnych — Rosjanie straszą trzecią wojną światową i użyciem broni jądrowej, ale ci ludzie chcą żyć. Groźby nuklearne są narzędziem w wojnie psychologicznej, udawaniem szaleństwa gotowego podpalić świat. To kłamstwo. Margarita Simonian, szefowa RT, powiedziała wprost: jeśli będą wolne wybory w Rosji, to ci, którzy zwyciężą, nas powieszą. Jest strach przed rewanżem, przed rozliczeniem — i to jest ważny element, który tamuje decyzje o realnej eskalacji.

Dane zakryte i fałszowane — jak badać Rosję z zewnątrz

Andrzejczak zadał pytanie o metodologię poznawania Rosji, która celowo utajnia i fałszuje dane. Menkiszak przyznał, że to poważne wyzwanie: nie ma podstawowych danych o handlu zagranicznym Rosji, wydobyciu surowców, szczegółowych danych demograficznych, szczegółowych danych o przestępczości. Muszą się posługiwać danymi lustrzanymi, czyli analizując dane partnerów handlowych Rosji. Ciekawostka: w Darknecie można nabyć gotowe bazy danych sprzedawane przez rosyjskich urzędników — bo to jest Rosja. Dane, które są ujawniane, przechodzą przez filtr polityczny — kiedy Putin zapowiada wskaźniki, a one się nie realizują, dane się po prostu dostosowuje na każdym szczeblu zarządzania. Pojawiają się cuda statystyczne: gwałtowny wzrost produkcji przemysłowej pod koniec roku, nagle spadająca inflacja, rosnące dochody ludności. Morał jest prosty — dane są ukrywane dlatego, że byłyby złe dla propagandy.

Kondycja rosyjskiej gospodarki — szklanka do połowy pusta

Dębski wyliczył wrażliwości gospodarcze: deficyt budżetu, uzależnienie od Chin, regres technologiczny, inflacja, niedobór siły roboczej, wysokie koszty kredytu. Menkiszak potwierdził i uzupełnił. Deficyt budżetu rosyjskiego wynosi 85 miliardów dolarów, przy czym plan całego roku na deficyt wykonano już w pierwszym kwartale. Płynne rezerwy finansowe od początku konfliktu spadły o połowę, a w relacji do PKB czterokrotnie. Oficjalna inflacja 5 procent, szacunki ankietowe — raczej 15 procent. Dwa miliony deficytu siły roboczej. Uzależnienie od Chin postępuje — ponad 50 procent nowo sprzedawanych samochodów w Rosji w zeszłym roku pochodziło z Chin, co zmusiło Rosję do wprowadzenia ceł ochronnych na chińskie samochody — zjawisko dotąd nieznane. Rosja wypadła z wyścigu technologicznego i już nie wróci. Ma nisze w technologiach militarnych, ale poza tym gwałtownie spada.

Długofalowe trendy działają przeciwko Rosji: innowacyjność zerowa, demografika coraz gorsza, energetyka skazana przez rewolucję technologiczną i odchodzenie od węglowodorów, zmiany klimatyczne, które Rosji bardziej zaszkodzą niż pomogą. I Rosjanie to wiedzą — dlatego się spieszą. Jeżeli teraz nie dokonają tego skoku i nie wykorzystają słabości Zachodu, potem będzie za późno.

Wzrost przestępczości — weterani wracają zdeprawowani

Andrzejczak zapytał o dane ze wzrostem przestępczości w Rosji. Menkiszak wyjaśnił dwie nakładające się przyczyny. Po pierwsze, weterani wracający z frontu — do połowy 2025 roku około 140 tysięcy, a niezależni rosyjscy dziennikarze śledczy szacują, że tylko w 2025 roku około 550 osób zostało zamordowanych przez weteranów, a tysiąc ciężko okaleczonych. Czasami są to bardzo brutalne morderstwa, które wiadomości o nich roznoszą się wśród Rosjan. Dotknięte są też inne kategorie — więźniowie amnestionowani za służbę na froncie, którzy nie przestali zabijać po powrocie.

Po drugie, generalna demoralizacja przez kult przemocy. Przemoc jest przez państwo nie tylko sankcjonowana, ale pochwalana, gloryfikowana i oczekiwana. Masowa militaryzacja w ramach wychowania patriotycznego: przedszkolaki, uczniowie, studenci uczą się składać drony, taktyki pola walki, medycyny taktycznej, atakowania na tyłach wroga. Tworzy się przestrzeń zachęcająca do użycia przemocy jako rozwiązania problemów życiowych i społecznych.

Czy wojna wzmacnia, czy osłabia Rosję

Menkiszak odpowiedział, że bardziej osłabia niż wzmacnia, ale nie jednostronnie. Elementy wzmocnienia: Rosjanie stali się innowacyjni w obszarze militarnym, uczą się walczyć dronami, poprawiają efektywność bojową, inwestują w nowe technologie zbrojeniowe. Broń hipersoniczna, nowe systemy rakietowe — to pewien realny postęp. Ale jest olbrzymia ilość elementów negatywnych: przestępczość, uzależnienie od Chin, deficyt siły roboczej, regres technologiczny wskutek sankcji. Około trzydziestu słabości analizowanych w raporcie w dużej mierze jest związanych z wojną lub wzmacnianych przez wojnę.

Trzy etapy strategii wobec Rosji

Andrzejczak zadał pytanie o cel strategiczny: jakiej Rosji chcemy i jakie mamy instrumenty. Menkiszak odwołał się do własnego wcześniejszego raportu. Trzy etapy:

Pierwszy — zatrzymanie Rosji, w tym sensie, żeby rosyjska polityka putinowska przestała być efektywna, żeby było jasne, że nie prowadzi do realizacji celów. To perspektywa miesięcy.

Drugi — osłabienie Rosji. Zwiększenie problemów, które Rosja już ma, przez aktywną politykę sankcyjną, tak żeby osłabić jej zdolność do szkodzenia nam. To perspektywa kilku lat.

Trzeci — pokonanie Rosji. Przez to rozumie zmianę reżimu. Nie tylko personalną — każdy, kto zastąpi Putina, będzie słabszy, co będzie korzyścią — ale głębszą zmianę, czyli załamanie się całego obecnego rosyjskiego systemu. Bez tego Rosja zawsze pozostanie zagrożeniem. Zachód nie może dokonać tego operacją specjalną, ale może stworzyć warunki do stymulowania tego procesu.

Warunkiem powodzenia jest systematyczność i długofalowość — żeby nie zrezygnować przy pierwszej okazji, nie znieść sankcji przy pierwszej możliwości, nie bać się politycznie podważać Rosji od wewnątrz.

Fundamentalny błąd części Zachodu — mylenie celu z instrumentem

Andrzejczak sformułował podział: dla Zachodu środkowoeuropejskiego problemem jest Rosja jako taka, a dla części zachodnioeuropejskich i amerykańskich sojuszników problemem jest konkretna agresja na Ukrainę — narzędzie, a nie aktor. Z tego wynika propozycja rozmów z Rosją, zamrożenia konfliktu w zamian za zniesienie sankcji. Menkiszak i Andrzejczak zgodzili się, że taka perspektywa to fundamentalny błąd. Zamrożenie konfliktu nie rozwiąże problemu Rosji — Rosjanie nie przestaną destabilizować Ukrainy ani Europy po zakończeniu działań zbrojnych, lecz zintensyfikują militaryzację dzięki ograniczonym lub zniesionym sankcjom i będą się szykować na jeszcze gorszą konfrontację.

Menkiszak wyjaśnił, czego Rosja naprawdę chce: nie tylko Ukrainy i jej podporządkowania, ale zniszczenia obecnego ładu bezpieczeństwa w Europie, stworzenia strefy buforowej na wschodniej flance NATO, wyparcia Amerykanów, otwarcia Europy na rosyjską penetrację, i na poziomie globalnym — nowego ładu budowanego razem z Chinami i pod ich przywództwem, niszczącego instytucje i znaczącą pozycję Zachodu. To nie jest kwestia bezpieczeństwa. To jest rewanż. Elita rosyjska uważa, że Zachód poprzez manipulacje i piątą kolumnę zdrajców wewnątrz Rosji doprowadził do rozpadu Związku Radzieckiego. Teraz jest czas odegrania się na Zachodzie, który jest — w ocenie Kremla — w systemowym kryzysie politycznym, społecznym, gospodarczym i ideologicznym. Rosjanie nie tyle wierzą w swoją siłę militarną, ile wierzą w naszą słabość i jej wykorzystanie.

Środek ciężkości Rosji — nie armia, lecz zdolność reżimu do kontynuowania

Dębski odwołał się do Clausewitza: środkiem ciężkości systemu rosyjskiego nie jest Armia Rosyjska, lecz zdolność reżimu do kontynuowania wojny pomimo narastających kosztów. Menkiszak się zgodził z jednym uzupełnieniem: dla tego reżimu ta wojna jest egzystencjalna. Porażka oznacza ryzyko jego upadku, więc mimo rosnących kosztów jest gotów ją kontynuować. Dlatego oddziaływanie musi być maksymalizacją tych słabości — i żebyśmy nie przeceniali militarnych narzędzi kosztem niemilitarnych. Mamy się rozbroić od wewnątrz poprzez dezinformację i propagandę — i Rosjanie tę operację prowadzą aktywnie. My nie jesteśmy immunizowani. Rosjanie są zagrożeniem wewnętrznym w tym momencie. Próbują nas rozłożyć od środka.

Andrzejczak konkludował: my sami w wielu aspektach rozkładamy się całkowicie samodzielnie bez rosyjskiej ingerencji. Taki raport o słabościach Zachodu można byłoby spokojnie też napisać. Rosjanie przygotowują narzędzia, żeby tę słabość pogłębiać.


Rozmowę przeprowadzili generał Rajmund Andrzejczak i profesor Sławomir Dębski. Program dostępny na kanale Kanał Zero na YouTube, liczącym 2,32 miliona subskrybentów. Opublikowany 29 czerwca 2026 roku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *