Miłosz Motyka, minister energii z PSL, był gościem Piotra Maślaka w „Pytaniu Dnia” TVP Info, gdzie w przeddzień 83. rocznicy Krwawej Niedzieli mówił o pamięci ofiar rzezi wołyńskiej, ryzyku prowokacji i eskalacji napięć polsko-ukraińskich, a także krótko o cenach paliw, transformacji energetycznej i bieżącej polityce krajowej.
Rocznica Krwawej Niedzieli: „to fakt, nie opinia”
Zapytany o plany na następny dzień, Motyka nawiązał do 83. rocznicy kulminacji rzezi wołyńskiej — Krwawej Niedzieli z 11 lipca, gdy UPA i OUN wymordowały Polki i Polaków w około stu miejscowościach. Podkreślił, że rocznica ta powinna być odpowiednio upamiętniana zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie, i wyraził nadzieję, że nie dojdzie do żadnych prowokacji ani eskalacji — bo, jak to ujął, „nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. Podkreślił, że ustanowienie Narodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Rzezi Wołyńskiej z inicjatywy PSL było działaniem ponadpolitycznym i ogólnonarodowym. Na pytanie, czy to była zbrodnia, odpowiedział jednoznacznie: to było ludobójstwo, a ci, którzy się go dopuścili, byli zbrodniarzami — „to nie jest opinia, tylko fakt”.
Jedwabne jako punkt odniesienia: „nie ma narodów bez winy”
Maślak, przyznając, że nie kwestionuje oceny Wołynia, przywołał dla kontrastu 85. rocznicę zbrodni w Jedwabnem, gdzie Polacy zainspirowani przez nazistowskich okupantów wymordowali niemal wszystkich mieszkających tam Żydów. Motyka odpowiedział, że każdy naród musi rozliczyć się ze swoją historią, bo nie ma narodów bez win i błędów, choć zastrzegł, że nie należy stosować w tym kontekście symetryzmu. Wskazał na przykład Niemiec, sojusznika Polski w NATO i UE, który do dziś konsekwentnie rozlicza się ze swoją historią — tego samego, jego zdaniem, należy oczekiwać od Ukrainy. Na pytanie, czy Polacy odpowiedzialni za Jedwabne również byli zbrodniarzami, odpowiedział twierdząco, zaznaczając jednak, że polskie władze nigdy nie uciekały od odpowiedzialności za takie sytuacje, gdy do nich dochodziło.
Edukacja i podstawa programowa jako fundament
Motyka podkreślił, że wszystko zaczyna się od edukacji i prawdy historycznej — dobra podstawa programowa, ucząca młodych ludzi trudnej prawdy, pozwala oduczać kolejne pokolenia tendencji nacjonalistycznych i szowinistycznych. Ocenił, że Polska powinna być dumna ze swojej historii mimo zdarzeń, które nie powinny się wydarzyć, i że tego rozliczenia „brakuje za naszą wschodnią granicą”. Maślak zauważył jednak, że w Polsce też tego brakuje, a polska edukacja historyczna koncentruje się głównie na patetycznych rocznicach zwycięstw lub klęsk, z dużą ilością emocji i legendy, a małą ilością faktów. Motyka się z tą oceną nie zgodził, twierdząc, że wręcz brakuje w Polsce retoryki zwycięskiej — jako przykład podał odsiecz wiedeńską czy Powstanie Wielkopolskie, które jego zdaniem dopiero w ostatnich latach zyskało należną, ogólnopolską rangę.
Rosja jako wspólny wróg i ostrzeżenie przed symetryzmem
Motyka podkreślił, że przyszłość relacji polsko-ukraińskich jest jasna — wrogiem Polski jest Rosja, która odmawia podmiotowości zarówno Ukrainie, jak i Polsce, przywołując wypowiedzi Dmitrija Miedwiediewa i Marii Zacharowej sugerujące, że Polska nie jest prawdziwym narodem i powinna znajdować się pod rosyjskim butem. Ocenił, że każdy, kto dziś stosuje symetryzm w relacji Ukraina-Rosja, popełnia strategiczny błąd. Skrytykował część polskiej prawicy, w tym Konfederację i środowisko Grzegorza Brauna, za niedostrzeganie rosyjskiego zagrożenia i szukanie „porozumienia” z Moskwą — przywołując złośliwie wizytę Roberta Bąkiewicza w Berlinie i pytając retorycznie, czy wyobraża sobie go ktoś próbującego podobnej wizyty w Moskwie, gdzie nikt nigdy nie rozliczył się z historią.
Prowokacje, atak na ukraińską firmę i apel o potępienie
Motyka przypomniał wcześniejsze ostrzeżenia ministra Siemoniaka przed rosyjskimi prowokacjami wokół rocznicy, przywołując słowa Grzegorza Brauna z 2014 roku, że podział między Polską a Ukrainą jest „bardzo dobry dla Rosji” — dziś, jego zdaniem, sam Braun znajduje się w awangardzie polityki prorosyjskiej. Zaznaczył jednocześnie, że eskalujące słowa padają też po stronie ukraińskiej. Maślak odniósł się do zaobserwowanego tego dnia najazdu bojówkarzy na siedzibę firmy prowadzonej przez Ukraińca oraz do rosnącej liczby fizycznych ataków na Ukraińców w Polsce, wiążąc ich początek z decyzją prezydenta Zełenskiego, którą ocenił jako „absurdalną”, „bardzo złą” i „krzywdzącą” dla Polek i Polaków. Motyka wyraził nadzieję na zdecydowane działanie służb, twarde egzekwowanie prawa i jednoznaczne potępienie takich zachowań przez wszystkich polityków, ostrzegając, że przyzwolenie na nie prowadzi Polskę w złym kierunku.
Ekshumacje: wznowione dzięki decyzji Zełenskiego
Odnosząc się do pytania o ewentualną Polsko-Ukraińską Wspólną Komisję Historyczną, Motyka ocenił, że obecne formaty współpracy są wystarczające, wskazując jako sukces wznowienie ekshumacji w Woli Ostrowieckiej i Ostrówkach — dawnych polskich wsiach. Podkreślił, że to prezydent Zełenski podjął decyzję o wznowieniu tych prac, czego, jego zdaniem, nie udało się osiągnąć poprzedniemu rządowi mimo deklaracji o pamięci. Maślak zauważył jednak sprzeczność — tą samą ręką, którą ukraińskie władze podpisują zgodę na ekshumacje, prezydent Ukrainy podpisuje dekret nadający nazwisko sprawcy zbrodni jednej z ukraińskich jednostek wojskowych.
Skrótowo: paliwa, energetyka morska i krajowa polityka
W pozostałej części rozmowy Motyka unikał prognozowania dalszego wzrostu cen paliw w związku z eskalacją na Bliskim Wschodzie, zapowiadając analizę sytuacji z Ministerstwem Finansów bez konkretnej daty ewentualnego uruchomienia mechanizmów osłonowych, przywołując przy tym wcześniejsze skuteczne działania rządu (pakiet CPN, mechanizm ceny maksymalnej). Ogłosił uruchomienie razem z premierem Tuskiem największej stacji elektroenergetycznej w kraju w Osiekach Lęborskich pod Choczewem, obsługującej morskie farmy wiatrowe na Bałtyku — zapowiedział docelowo 6 GW mocy zainstalowanej do 2030 roku oraz rozbudowę programu magazynów energii dla prosumentów. Ostro skrytykował Jarosława Kaczyńskiego za nazwanie interweniującej podczas miesięcznicy smoleńskiej policji „bojówkami” i zapowiedź tworzenia Gwardii Obywatelskiej, określając to jako „szczyt bezczelności i hipokryzji” wobec wcześniejszego hasła PiS „murem za polskim mundurem”. Odniósł się też do sondażu Opinia24 pokazującego spadki poparcia dla koalicji rządzącej, bagatelizując pojedynczy wynik i odwołując się do wyniku wyborczego PSL jako trzeciej siły politycznej w kraju. Na koniec zdradził, że wakacje spędzi w Polsce, nawiązując do hasła „po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”.
Rozmowę poprowadził Piotr Maślak. Materiał „Miłosz Motyka: Nie o zemstę, ale o pamięć wołają ofiary UPA | PYTANIE DNIA” dostępny na kanale TVP Info na YouTube, liczącym 528 tys. subskrybentów. Opublikowany 10 lipca 2026.