Polska, Ruś i Litwa jak trzy siostry — prof. Hieronim Grala o wielowiekowym sąsiedztwie

Prof. Hieronim Grala z Wydziału Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego wygłosił wykład o dziejach Rusi Kijowskiej jako fenomenie państwowości wschodnioeuropejskiej, bez którego, jak podkreślił, nie da się zrozumieć historii dzisiejszej Ukrainy, Białorusi ani Rosji — a także wielowiekowych, pokojowych związków tego obszaru z Polską.

Ruś jako pomost, nie granica

Grala rozpoczął od podkreślenia, że sąsiedztwo polsko-ruskie przez stulecia nie wyznaczało jedynie granic politycznych, lecz stanowiło naturalną granicę spotkania dwóch wielkich porządków cywilizacyjnych — łacińskiego i bizantyńskiego. Zaznaczył, że nie chodzi tylko o setki umów handlowych czy konfliktów militarnych, ale też o ogromną liczbę związków dynastycznych idących w obie strony — Rusinki wychodzące za mąż za Piastów oraz polskie Piastówny wychodzące za Rurykowiczów. Podkreślił, że mimo dojrzewającego w średniowieczu konfliktu i rywalizacji między prawosławiem a obrządkiem rzymskim, procesu widocznego do dziś i mającego złowrogie skutki dla obu Kościołów, ta religijna rywalizacja przez wieki nie miała istotnego wpływu na pokojowe sąsiedztwo polsko-ruskie.

Legenda o Waregach i szybka slawizacja elit

Grala przywołał najstarszy zapis kronikarski dotyczący początków Rusi — „Powieść lat minionych”, w której pod rokiem 862 zapisano legendę o zaproszeniu przez ludność słowiańską skandynawskich Waregów do „kniażenia” nad ziemią, która, jak głosiła legenda, była bogata, lecz pozbawiona porządku. Zaznaczył, że choć ten przekaz bywa denerwujący dla słowiańskich „oberpatriotów”, obce dynastie u początków państwowości były w średniowiecznej Europie zjawiskiem powszechnym — przywołał przykłady Normanów na Sycylii, w Normandii francuskiej i w Anglii. Dla samej Rusi kluczowe jest jednak co innego: tempo, w jakim element skandynawski roztopił się w słowiańskim żywiole — już kilka pokoleń po legendarnym Ruryku władcy Rusi nosili słowiańskie imiona, jak Światosław, Włodzimierz czy Izasław, co świadczy o błyskawicznej slawizacji elit.

Ruś jako regionalna potęga

Grala opisał Ruś jako kraj, który dzięki położeniu między cesarskim Bizancjum a Skandynawią, między stepem koczowniczym a plemionami polskimi, szybko awansował do rangi jednego z najważniejszych elementów europejskiej układanki politycznej — bogacąc się na handlu wzdłuż legendarnego szlaku „od Waregów do Greków”, prowadzącego ze Skandynawii, przez porohy (progi) dnieprowe, aż do cesarskiego Konstantynopola, a także na kontaktach, nie zawsze militarnych, z Chazarami, Pieczyngami i Połowcami. Podkreślił rolę chrystianizacji i dziedzictwa misji cyrylometodiańskiej — przełożonych ksiąg liturgicznych i alfabetu — jako „bizantyńskiego know-how”, które ukształtowało Ruś jako imponujący konstrukt polityczny, tworzący, jak zaznaczył, kilka odrębnych gałęzi własnej kultury ruskiej. Jako ilustrację ówczesnej pozycji Rusi przywołał fakt, że gdy syn cesarza zachodniego, starający się o rękę cesarzówny bizantyńskiej, spotkał się z odmową, to świeżo ochrzczony książę Włodzimierz Wielki otrzymał rękę siostry cesarza greckiego — co świadczy o randze, jaką Ruś osiągnęła na arenie międzynarodowej.

Grala podkreślił bogactwo kulturowe Rusi tego okresu, symbolizowane przez trzy wielkie sobory pod wezwaniem świętej Zofii, wzorowane na konstantynopolitańskim pierwowzorze — w Kijowie, Nowogrodzie i Połocku — oraz przez rozwinięte ośrodki miejskie: Kijów, Suzdal, Nowogród, Halicz, Czernihów i Połock. Zaznaczył, że Ruś tego okresu nie dzieliła, lecz łączyła Wschód z Zachodem, utrzymując stałe kontakty z piastowską Polską — nie tylko te znane z symboli takich jak miecz Szczerbiec czy Złota Brama w Kijowie, ale również realną pomoc polityczną, jak wsparcie przy tłumieniu buntu Masława i odbudowie państwowości polskiej po kryzysie lat 30. XI wieku. Polacy służyli wówczas na dworach ruskich książąt, a związki dynastyczne szły w obie strony.

Zapomniane ślady kulturowej symbiozy

Grala wskazał na wciąż żywe, choć rzadko dostrzegane ślady tej symbiozy — ruskie korzenie ikony Czarnej Madonny Częstochowskiej czy Kaplicę Świętej Trójcy na Zamku Lubelskim, łączącą elementy obrządku łacińskiego i ruskiego w czasach, gdy na reszcie kontynentu te tradycje coraz bardziej się od siebie oddalały i antagonizowały. Podkreślił, że kultura Rusi przedmongolskiej, skoncentrowana głównie w ośrodkach Rusi południowej i południowo-zachodniej, rozwijała się w czasach, gdy Kijów był wielką europejską metropolią, a przyszły konkurent, Moskwa, pozostawał zaledwie myśliwskim dworem suzdalskiego kniazia Jurija Dołgorukiego.

Zwrócił uwagę na wysoki poziom rozwoju piśmiennictwa ruskiego, kontrastując go z ubóstwem najwcześniejszego polskiego zapisu językowego (trzynastowieczne zdanie „daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj”) — na Rusi w tym samym okresie rozwijano we własnym języku literaturę historyczną, teologiczną oraz traktaty moralne i prawne, a książęta byli piśmienni i wielojęzyczni.

Najazd mongolski i rozłam Rusi

Grala opisał najazd mongolski jako moment, w którym wielka kultura ruska „legła w proch”, a sama Ruś została faktycznie przepołowiona. Część pozostająca pod bezpośrednią kontrolą chanów — Ruś Zaleska, północno-wschodnia, rządzona przez namiestnika chanów, późniejszego władcę Moskwy — potoczyła się już zupełnie odmiennym torem historycznym. Natomiast Ruś naddnieprzańska i naddniestrzańska, opierająca się najeźdźcom częściowo dzięki sąsiedztwu Zachodu i pomocy bałtyjskich Litwinów, wykształciła własną, suwerenną kulturę — nadal otwartą na współpracę z kulturą polską.

Jako dowód tej otwartości przywołał okoliczności wejścia Kazimierza Wielkiego na Ruś Halicką w XIV wieku (opisywane różnie — jako przyłączenie, dziedziczenie czy aneksja) — polski król występował tam jako legalny spadkobierca swojego mazowieckiego kuzyna, którego dziad, ruski kniaź, pieczętował się już łacińską pieczęcią i wydawał łacińskie dokumenty obok ruskich w swojej kancelarii. Przywołał też unikalny w dziejach średniowiecznej Rusi fenomen koronacji królewskiej — Daniela Romanowicza Halickiego, prawnuka Piastów, który koronę królewską włożył w polskim Drohiczynie przy pomocy swoich polskich krewnych.

Dziedzictwo Rusi w Rzeczpospolitej Obojga Narodów

Grala podsumował, że to właśnie ta otwartość i wielowiekowa symbioza kulturowa umożliwiła późniejszym pokoleniom mieszkańców tych ziem stosunkowo łatwe przyjęcie polskiej cywilizacji koronnej i prawodawstwa w ramach kolejnych unii polsko-litewskich, a następnie Unii Lubelskiej — przy jednoczesnym rozwijaniu własnej kultury w języku ruskim, sprzężonej z kulturą polską. Ocenił, że bez tej średniowiecznej Rusi, poobijanej przez Mongołów, Pieczyngów, Połowców i moskiewskich kuzynów, lecz wciąż żywej i zdolnej do rozwoju, nie byłby możliwy fenomen wielkiej Rzeczpospolitej Obojga Narodów — która, jak zaznaczył z żalem, przez błędy przodków nie stała się „Rzeczpospolitą Trojga Narodów”. Zakończył wykład przywołaniem XIX-wiecznego wiersza z epoki powstań narodowych, mówiącego o trzech „siostrzanych” narodach — Polsce, Rusi i Litwie — złączonych we wspólnej walce przeciwko wspólnemu wrogowi.


Materiał „Ruś Ukraina – między Europą a Moskwą”, wykład prof. Hieronima Grali w ramach cyklu o historii Ukrainy, Wydział Historii Uniwersytetu Warszawskiego (3,13 tys. subskrybentów), 18 września 2022.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *