Pomniki UPA w Polsce — autor kanału Na Tropie Historii dokumentuje nielegalne miejsca pamięci na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie

Autor kanału Na Tropie Historii w swoim materiale odwiedził kilkanaście miejsc na terenie województw podkarpackiego i lubelskiego, w których od lat dziewięćdziesiątych powstały pomniki, mogiły i tablice upamiętniające członków UPA i OUN. Autor wyjaśnił na wstępie, że większość tych miejsc powstała nielegalnie z punktu widzenia polskiego prawa, była wielokrotnie zgłaszana władzom i prokuraturze przez lokalne stowarzyszenia, jednak nigdy nie doprowadziło to do ich usunięcia ani uregulowania.

Góra Monasterz — najsłynniejszy tego typu pomnik w Polsce

Autor rozpoczął materiał od opisania zmian, jakie zaszły przy pomniku na górze Monasterz od czasu jego poprzedniego filmu na ten temat — nadleśnictwo przywróciło tam tablicę zgodną z zaleceniami konserwatora zabytków, a system monitoringu miejsca został zmieniony na mniej widoczny. Przypomniał okoliczności historyczne: 2 marca 1945 roku doszło tam do bitwy między kureniem UPA a oddziałami NKWD, w której zginęło co najmniej 62 ukraińskich partyzantów, pochowanych następnie przez okoliczną ludność na tym wzgórzu, obok mogił żołnierzy austro-węgierskich i rosyjskich z I wojny światowej. Autor zaznaczył, powołując się na dokumenty archiwalne, że w tym samym miejscu spoczywa też co najmniej dwóch członków bojówki Służby Bezpieczeństwa OUN, uczestniczących w napadzie na polski pociąg cywilny w Zatylu, a także inni Ukraińcy polegli w różnych okresach — co jego zdaniem sprawia, że tablica na głównej mogile nie oddaje pełnego obrazu tego, kto tam naprawdę spoczywa. Autor wspomniał również, że przy pierwszej wizycie w tym miejscu około 20 lat wcześniej po raz pierwszy zobaczył czarno-czerwone flagi UPA, wówczas niewzbudzające jeszcze większej uwagi ze względu na odludny charakter terenu.

Zniszczony bunkier dowódcy UPA

W pobliżu wzgórza Monasterz autor wskazał miejsce, gdzie znajdował się bunkier dowódcy UPA o pseudonimie „Stiach”, zlikwidowany, według oficjalnej wersji, w obławie NKWD. Autor przekazał relację miejscowych, według której okoliczny las był w tamtym okresie miejscem licznych, bezimiennych mogił — osoby zbliżające się zbytnio do bunkra dowódcy, niezależnie od wieku i płci, były likwidowane, a ofiarami padali też okoliczni Ukraińcy zbierający grzyby czy drewno. W latach dziewięćdziesiątych w tym miejscu postawiono pomnik upamiętniający dowódcę, który — jak zaznaczył autor — został z czasem zniszczony przez nieznanych sprawców, choć wciąż pojawiają się tam pojedyncze znicze.

Werchrata — mogiła komendanta ukraińskiej policji pomocniczej

Autor odwiedził następnie wieś Werchratę, przed wojną zamieszkaną w większości przez ludność ukraińską. Wskazał na mogiłę, w której prawdopodobnie spoczywa Iwan pseudonim „Borys”, komendant posterunku ukraińskiej policji pomocniczej w Lubyczy Królewskiej, służącej niemieckim władzom okupacyjnym. Powołując się na zeznania świadków z tamtego okresu, autor określił go jako pospolitego bandytę odpowiedzialnego za mordowanie zarówno Polaków, jak i ukraińskich rodzin, często w celu rabunkowym. Zaznaczył, że mogiła jest zadbana, regularnie odwiedzana i wciąż odbywają się przy niej uroczystości, mimo że oryginalna tablica z pełną listą nazwisk częściowo zaginęła.

Radrusz — pomnik ofiar UPA obok mogił sprawców

W Radruszu, znanym przede wszystkim z zabytkowej drewnianej cerkwi, autor zwrócił uwagę na paradoks bliskiego sąsiedztwa grobów ofiar i sprawców zbrodni. Przy murach cerkwi stoi stosunkowo nowy, biały pomnik poświęcony ofiarom mordów UPA, odwiedzony w tym roku przez prezydenta Karola Nawrockiego — jego budowa poprzedzona była, jak opisał autor, sporem: gdy jedna z mieszkanek postawiła w tym miejscu zwykły krzyż, zainteresowała się tym prokuratura, mimo że około 50 metrów dalej, na dawnym cmentarzu grekokatolickim, bez przeszkód stał krzyż postawiony wcześniej przez Ukraińców, upamiętniający bliżej nieokreślonych bojowników UPA. Autor zaznaczył, że na tym samym cmentarzu, wzdłuż ścieżki, znajdują się zarówno groby uznawanych przez Ukraińców za bohaterów partyzantów, poległych w starciach z NKWD lub polskimi partyzantami, jak i groby zamordowanych przez nich Polaków.

Hrebenne — pomnik ofiar akcji Wisła

W Hrebennem, przy przejściu granicznym z Ukrainą, autor opisał pomnik poświęcony ofiarom akcji „Wisła” — zaznaczając, że nie jest to typowy pomnik bohaterów UPA, ale przykład podobnego zjawiska powstawania upamiętnień przy dawnych ukraińskich miejscowościach i cerkwiach. Ocenił, że treść inskrypcji sugeruje dokonanie przez Polaków masakry, podczas gdy — jak przywołał dane historyczne — w akcji „Wisła”, obejmującej przesiedlenie ponad 140 tysięcy osób, zginęło łącznie około 1500 osób, z czego większość stanowili partyzanci UPA i OUN polegli w walkach z wojskiem polskim lub sowieckim, a pozostali zginęli głównie w obozie w Jaworznie, gdzie więziono osoby podejrzane o współpracę z UPA i OUN; w samej akcji pacyfikacyjnej i podczas transportu ludności zginęły, według autora, tylko nieliczne osoby. Autor podkreślił, że do akcji „Wisła” nie doszłoby, gdyby nie wcześniejsze zbrodnie ludobójstwa dokonane przez UPA na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, oceniając krytycznie próby przedstawiania akcji „Wisła” jako zbrodni wymierzonej w naród ukraiński.

Kornie — pomnik z inskrypcją wyłącznie w języku ukraińskim

W niemal wyludnionej dziś wsi Kornie autor opisał cmentarz przy murowanej cerkwi, gdzie tablica przy bramie jest w całości w języku ukraińskim. Zwrócił uwagę na wysokie krzyże zwieńczone tryzubem owiniętym drutem kolczastym, opatrzone datą 1947, oraz na tablice z nazwiskami i pseudonimami partyzantów, wskazującymi na ich przynależność do oddziałów UPA lub OUN. Autor zaznaczył, że napisy na tych obiektach są wyłącznie w języku ukraińskim, co — jego zdaniem — jest niezgodne z polskim prawem wymagającym dwujęzyczności takich inskrypcji, zwłaszcza że pomnik postawiono formalnie w 1997 roku, w pięćdziesiątą rocznicę akcji „Wisła”, i określono go wprost jako pomnik, a nie mogiłę. Wskazał również na obecność na tym samym cmentarzu kolejnej, mocno zniszczonej mogiły, którą — jego zdaniem — postawiono nielegalnie i która prawdopodobnie nie zawiera żadnych szczątków, a jedynie upamiętnia dane wydarzenie. Zaznaczył przy tym, że remont pobliskiego kościoła, powstałego z przekształcenia dawnej cerkwi, sfinansowano ze środków programu Polski Ład.

PGR Białystok — zniszczone sanktuarium maryjne przekształcone w miejsce kultu UPA

Autor dotarł do trudno dostępnego terenu dawnego Sanktuarium Maryjnego w Radkowie, odwiedzanego w latach trzydziestych XX wieku m.in. przez biskupa Andrzeja Szeptyckiego. W latach dziewięćdziesiątych, dzięki finansowaniu ze strony diaspory ukraińskiej z USA i Kanady, w tym miejscu postawiono obelisk poświęcony 41 partyzantom sotni UPA o kryptonimie „Wilki”, poległym w walce z NKWD, a ich ciała zebrali i pochowali okoliczni mieszkańcy. Autor przypomniał, że sotnia ta, dowodzona kolejno przez Mariana Łukaszewicza „Berego” i Mykołę Antonyka „Kozaka”, odpowiada za liczne zbrodnie na polskiej ludności cywilnej, w tym grabieże i podpalenia całych miejscowości. Opisał, że pomnik był wielokrotnie dewastowany, w tym jesienią 2025 roku, jednak za każdym razem szybko odbudowywany — ostatnią naprawę przeprowadziła, jak podał autor, grupa turystów przybyła z Tarnopola, wyposażona w spawarkę. Autor przyznał, że odwiedzając to miejsce odczuwał głęboki niepokój, mimo świadomości przebywania na terenie własnego kraju.

Szychowice — cmentarz z grobami ofiar Armii Krajowej

W Szychowicach, gdzie po rozebranej w latach pięćdziesiątych cerkwi pozostał jedynie cmentarz, autor wskazał na niezniszczone dotąd mogiły członków różnych sotni UPA, w tym części sotni „Wilki”. Na tym samym cmentarzu znajduje się także grób ukraińskiego proboszcza Sergiusza Zacharczuka, zabitego podczas II wojny światowej przez żołnierzy Armii Krajowej, oraz groby cywilnych mieszkańców wsi zamordowanych przez AK w ramach odwetowej akcji wymierzonej w tzw. Zaplecze UPA, obejmującej również pobliski Sahryń — co autor zapowiedział jako temat osobnego materiału.

Apel autora: uregulowanie prawne zamiast dewastacji

Kończąc materiał, autor zastrzegł, że jego celem nie jest szerzenie mowy nienawiści, lecz udokumentowanie istnienia tych miejsc oraz faktu, że mimo wielokrotnych zgłoszeń do władz i prokuratury pozostają one nieuregulowane prawnie. Przestrzegł widzów przed samodzielnym niszczeniem takich pomników, argumentując, że takie działania dostarczają jedynie argumentów ukraińskiej propagandzie, mogą być wykorzystywane jako pretekst do odmowy zgody na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne szczątków polskich ofiar na Ukrainie, a także mogą sprowokować analogiczne działania wobec polskich mogił na terytorium Ukrainy. Jako rozwiązanie zaproponował wywieranie nacisku na polskie władze w celu prawnego uregulowania statusu tych obiektów — w tym rozbiórki nielegalnych samowoli budowlanych lub, jako rozwiązanie alternatywne, uzupełnienie ich o tablice informacyjne wyjaśniające, kim byli upamiętnieni tam ludzie i jakich czynów dokonali. Przywołał przykład wcześniejszych prac poszukiwawczych na cmentarzu w Chruszowicach, gdzie pod jednym z takich pomników nie odnaleziono żadnych ludzkich szczątków, co pozwoliło na jego legalne usunięcie.


Materiał opracował i przedstawił autor kanału YouTube Na Tropie Historii (7,83 tys. subskrybentów) w filmie „Pomniki UPA w Polsce? To nie jest fotomontaż…”, opublikowanym 11 lipca 2026 roku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *