Prof. Mykoła Riabczuk: jak sowiecka „ukrainizacja” lat 20. i głód 1932-33 ukształtowały naród ukraiński

Prof. Mykoła Riabczuk, analityk Instytutu Studiów Politycznych i Narodowościowych Akademii Nauk Ukrainy oraz wykładowca Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, opowiedział w cyklu „Historia Beskidu” o skomplikowanym procesie narodzin ukraińskiej tożsamości narodowej — od XIX-wiecznej idei narodu, przez sowiecką „korzenizację” i Wielki Głód, po współczesną, ukształtowaną przez wojnę tożsamość obywatelską.

Państwo od 1991, naród — pytanie na milion

Riabczuk zaznaczył na wstępie, że odpowiedź na pytanie, kiedy narodziła się Ukraina, zależy od tego, czy mówimy o państwie, czy o narodzie. Jako państwo międzynarodowo uznane Ukraina powstała dopiero w 1991 roku. Jako grupa etniczna Ukraińcy istnieli, jego zdaniem, od ponad tysiąca lat, podobnie jak Polacy. Natomiast jako naród świadomy samego siebie, w nowoczesnym, egalitarnym rozumieniu — a nie elitarnym, ograniczonym do szlachty, jak było to wcześniej zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie w średniowieczu — Ukraińcy ukształtowali się prawdopodobnie dopiero w XIX wieku, jako spuścizna Rewolucji Francuskiej i wejścia na scenę polityczną klasy średniej, która zaczęła promować ideę narodu obejmującego wszystkich mieszkańców danego terytorium, mówiących danym językiem — nie tylko elity. Riabczuk porównał ten proces do trudności opisanych w książce Eugena Webera „Peasants into Frenchmen”, dotyczącej analogicznego kształtowania Francuzów z chłopów.

Rusyfikacja przez religię jako niedoceniany czynnik

Riabczuk wskazał dwa główne czynniki, które utrudniły osiągnięcie ukraińskiej niepodległości zarówno w latach 1917-1920, jak i w dłuższej perspektywie: brutalną siłę bolszewickiego imperium rosyjskiego, które podbiło krótko istniejącą Ukraińską Republikę Ludową (sojuszniczkę Piłsudskiego), oraz — czynnik jego zdaniem niedoceniany nawet w 1991 roku — skalę wcześniejszej rusyfikacji, ułatwionej przez likwidację niezależnej ukraińskiej cerkwi prawosławnej pod koniec XVII wieku i zastąpienie jej rosyjską cerkwią, przekształcającą miejscowych chłopów nie w Ukraińców, lecz w Rosjan, w ramach mitycznej, ogólnoruskiej wspólnoty. Riabczuk porównał tę wspólnotę żartobliwie do muzułmańskiej ummy — prawosławno-ruskiej wspólnoty duchowej, do której lokalna, ukraińska tożsamość wcale nie musiała stać w sprzeczności. Nawet w 1991 roku, mimo że ponad 90 procent Ukraińców poparło niepodległość w referendum, rozumienie tej niepodległości było skrajnie różne — mniejszość chciała radykalnego zerwania ze spuścizną sowiecką na wzór Polski czy krajów bałtyckich, podczas gdy większość akceptowała niepodległość przy zachowaniu bliskich, „braterskich” więzi z Rosją i Białorusią. To rozdarcie tożsamościowe, jak podkreślił Riabczuk, znacząco utrudniało transformację państwa aż do czasu, gdy sama Rosja, próbując przyspieszyć ten naturalny proces siłą, w rzeczywistości go przyspieszyła w kierunku odwrotnym do zamierzonego.

Nacjonalizm inkluzywny na wschodzie, ostrzejszy na zachodzie

Riabczuk podkreślił, że nacjonalizm jako zjawisko jest niezwykle ambiwalentny — mieści w sobie zarówno Hitlera, jak i Mahatmę Gandhiego — dlatego zawsze trzeba precyzować, o jaki rodzaj nacjonalizmu chodzi. Na ziemiach pod panowaniem rosyjskim ukraiński ruch narodowy przez cały XIX wiek był, jego zdaniem, z konieczności bardzo inkluzywny — wymuszony wysokim stopniem rusyfikacji, musiał działać delikatnie, niemal „homeopatycznie”, by nie naruszać przywiązania ludności do panslawistycznej wspólnoty. Świadectwem tej inkluzywności były m.in. cztery oficjalne języki (ukraiński, rosyjski, hebrajski, jidysz i polski) w dokumentach i banknotach krótko istniejącej Ukraińskiej Republiki Ludowej — tradycję tę, jak zauważył Riabczuk, przejęła później niepodległa Ukraina z 1991 roku, przyjmując od tamtej republiki flagę, hymn i herb.

Na zachodzie, w Galicji, sytuacja była, jego zdaniem, znacznie bardziej skonfliktowana — konfrontacja z dominującą liczebnie i kulturowo ludnością polską miała podłoże zarówno religijne (łatwiej było przekonać prawosławnych czy grekokatolickich chłopów, że nie są katolikami, a więc nie są Polakami), jak i wyraźnie klasowe, ponieważ warstwa dominująca ekonomicznie i edukacyjnie była w większości polska lub spolonizowana, w tym część zamożniejszej ludności żydowskiej.

Zagadka „ukrainizacji” lat 20.: dlaczego bolszewicy na to poszli

Riabczuk poświęcił obszerny fragment rozmowy fenomenowi bolszewickiej polityki „korzenizacji” (zakorzenienia) z lat 20. XX wieku — zdumiewającej, jego zdaniem, decyzji partii komunistycznej o federalizacji odbudowanego niemal w granicach dawnego Imperium Rosyjskiego państwa oraz zgodzie na politykę ukrainizacji. Wskazał kilka przyczyn: po pierwsze funkcję propagandową w kontekście oczekiwanej rewolucji światowej — federacja miała być reklamą atrakcyjną dla przyszłych krajów kolonialnych, gwarantującą prawa językowe i kulturalne. Po drugie, bolszewicy po krwawej wojnie domowej musieli zaoferować lokalnym elitom jakąś „marchewkę” w zamian za lojalność, zachowując przy tym pełną kontrolę nad kluczowymi resortami siłowymi.

W ramach tej polityki po raz pierwszy w historii powstało pełne ukraińskie szkolnictwo, od podstawówek po uniwersytety, tłumaczono książki na ukraiński — proces trwał niemal dekadę i przyciągnął wielu intelektualistów, także z Galicji należącej wówczas do II RP, wierzących, że budują prawdziwą Ukrainę w Charkowie. Riabczuk zaznaczył jednak, że była to taktyczna, nietrwała ustępstwo — realna władza, zwłaszcza wojsko i służby bezpieczeństwa (CzeKa, później NKWD), nigdy nie zostały „ukrainizowane” i pozostawały w pełni pod kontrolą Moskwy. Przywołał przy tym anegdotę z lektury archiwum historyka Mychajła Hruszewskiego, przekonanego przez władze do powrotu z emigracji i następnie totalnie inwigilowanego — w dokumentach NKWD funkcjonariusze pisali o „Ukraińcach” w trzeciej osobie, jako o obcej, „okupowanej” grupie, nie utożsamiając się z nią mimo formalnej przynależności do tego samego państwa.

Powstanie „sowieckiego Ukraińca”

Zapytany, czy udało się stworzyć „sowieckiego Ukraińca”, Riabczuk odpowiedział zdecydowanie twierdząco — ukrainizacja lat 20. dała milionom ludzi realną nadzieję na budowę jakiejś formy ukraińskiej państwowości, nawet w ramach systemu sowieckiego. Porównał tę tożsamość do brytyjskości w Wielkiej Brytanii — kategorii dostępnej dla wszystkich obywateli imperium, w przeciwieństwie do ściśle etnicznej „angielskości”. Podobnie mieszkańcy sowieckiej Ukrainy nie stawali się Rosjanami, lecz właśnie „sowieckimi ludźmi”, zachowując przy tym w różnym stopniu przywiązanie do swojej rdzennej tożsamości, które w odpowiednich warunkach historycznych okazało się możliwe do odrodzenia.

Wielki Głód: kompleksowe niszczenie „projektu ukraińskiego”

Riabczuk wyjaśnił mechanizm gwałtownego zwrotu polityki na przełomie lat 20. i 30., łącząc go bezpośrednio z konsolidacją władzy przez Stalina po eliminacji Trockiego i innych rywali. Kluczowym, jego zdaniem, czynnikiem było uświadomienie sobie przez Moskwę, że dziesięcioletnia ukrainizacja doprowadziła do powstania świadomej, przekonanej choć bolszewickiej elity ukraińskiej, broniącej już własnych, w tym gospodarczych interesów — zbliżającej się, według trójfazowego modelu narodotwórczego historyka Mirosława Hrocha, do niebezpiecznej dla Kremla trzeciej, politycznej fazy budowy narodu (po wcześniejszej fazie archiwalno-etnograficznej i fazie edukacyjno-kulturalnej, którą Ukraińcom dopiero w latach 20. udało się skutecznie zrealizować, w przeciwieństwie do okresu Ukraińskiej Republiki Ludowej z 1918 roku, gdy chłopi wciąż pozostawali w większości „chłopami”, a nie świadomymi Ukraińcami).

Zbiegło się to z likwidacją ograniczonego, prywatnego kapitalizmu z okresu NEP-u (porównywalnego, zdaniem Riabczuka, do dzisiejszej drogi chińskiej) na rzecz forsownej industrializacji finansowanej przymusową kolektywizacją rolnictwa. Efektem stał się Wielki Głód lat 1932-1933, w którym zginęło około 5 milionów Ukraińców — głównie tej właśnie chłopskiej ludności, która miała w przyszłości zasilić i ukrainizować miasta. Riabczuk podkreślił, że proces ten miał charakter kompleksowy — obok fizycznej eksterminacji chłopów systematycznie niszczono też ukraińską inteligencję (aresztowania i egzekucje pisarzy, nauczycieli) oraz zlikwidowano nowo powstałą, autokefaliczną ukraińską cerkiew prawosławną. To dlatego, jak zaznaczył, ukraińscy historycy określają ten głód jako celowe, ludobójcze działanie, a nie jedynie represje ekonomiczne — teza przez długi czas nieuznawana na arenie międzynarodowej.

Osobista, podwójna trauma milczenia

Riabczuk podzielił się bardzo osobistym wątkiem — jego matka, która przeżyła głód w obozie w Charkowie, straciła całą swoją rodzinę, ośmioro lub dziewięcioro rodzeństwa, i przez niemal całe życie bała się o tym opowiadać, w przeciwieństwie do ojca pochodzącego z Wołynia w zachodniej Ukrainie, który mówił o tym otwarcie. Wyjaśnił, że konfiskaty zboża dotyczyły wszystkich, nawet członków kołchozów, a w wielu udokumentowanych przypadkach zabierano dosłownie wszystko, a jeśli czegoś nie dało się wywieźć, po prostu to niszczono, np. zalewając zboże szkłem, by uczynić je niejadalnym. Podkreślił szczególne, podwójne poniżenie tej traumy — ofiary musiały nie tylko milczeć o tragedii, ale wręcz gloryfikować system, który ją spowodował, publicznie dziękując za niego.

Wojna: strategia przetrwania, nie jednoznaczny opór

Zapytany, czy II wojna światowa zjednoczyła, czy podzieliła Ukraińców, Riabczuk odpowiedział, że zachowywali się oni podobnie jak większość ludzi w czasie wojny — dominującą strategią było zwykłe przetrwanie. Na zachodzie Ukrainy, gdzie sowietyzacja trwała zaledwie dwa lata, a wcześniejsze doświadczenie habsburskie budziło pewne (szybko rozwiane) złudzenia co do Niemców jako „innego rodzaju Austriaków”, oczekiwania wobec okupacji niemieckiej bywały początkowo mniej pesymistyczne niż wobec Stalina. Riabczuk zwrócił uwagę na napięcie generowane przez sowiecką strategię partyzancką, która nie liczyła się z brutalnymi niemieckimi represjami odwetowymi (niszczenie całych wsi za każdego zabitego Niemca — zjawisko, które w jego ocenie najbardziej dotknęło Białoruś), co nie budziło sympatii ludności cywilnej stawianej w roli zakładników tej polityki. Zaznaczył, że w systemie totalitarnym te napięcia nigdy nie mogły być otwarcie artykułowane, a rzetelniejsze badania na ten temat pojawiły się dopiero po upadku komunizmu.

Chruszczow: ukraińskie pochodzenie i koniec fabryki śmierci

Riabczuk przedstawił ciekawostkę o Nikicie Chruszczowie — jego nazwisko (od ukraińskiego słowa oznaczającego chrząszcza majowego) sugeruje ukraińskie korzenie, a sam Chruszczow, pochodzący z pogranicznego regionu Kubania, przez całe życie zachował charakterystyczny, miękki, ukraiński akcent. Mimo że sam był okrutnym stalinistą przez cały okres rządzenia Ukrainą, po dojściu do władzy zrozumiał konieczność zmiany kursu — podobnie jak później Gorbaczow, wywodzący się przecież z ekipy Breżniewa. Riabczuk przewidział analogiczny mechanizm dla przyszłości Rosji po Putinie — brak realnej demokracji, ale możliwe dojście do władzy kogoś z tej samej elity, kto jednak dostrzeże konieczność reform w obliczu narastającego kryzysu. Za najważniejsze osiągnięcia Chruszczowa uznał faktyczne zamknięcie „fabryki śmierci” wielkoskalowych czystek (choć nie samego systemu obozowego) oraz częściowe potępienie zbrodni stalinowskich, co pozwoliło na powstanie choćby wąskiej przestrzeni prywatności. Ocenił, że reformy te wynikały mniej z ideologicznego przekonania do liberalizacji, a bardziej z chęci zdemontowania nieprzewidywalnego systemu, w którym nawet elita kremlowska nigdy nie czuła się bezpieczna — stąd też wynalezienie politbiura jako namiastki mechanizmu ograniczającego władzę absolutną, wobec braku zachodniego systemu checks and balances.

Dysydenci i paradoksalna rola komunistycznej nomenklatury w 1991 roku

Odnosząc się do rozpadu ZSRR, Riabczuk ocenił rolę ukraińskich dysydentów jako bardzo istotną, choć nie bezpośrednią wobec silnie zsowietyzowanego społeczeństwa — ich znaczenie polegało przede wszystkim na moralnym i etycznym podtrzymaniu samej idei niepodległości przez dekady, mimo represji. Ponieważ ruch narodowy pozostawał mniejszościowy, musiał szukać sojuszy — znalazł je w części komunistycznej nomenklatury, kierowanej przez Leonida Krawczuka, motywowanej bardziej pragmatycznym, merkantylnym interesem niż ideologią. Riabczuk zaznaczył, że ceną tego kompromisu było zachowanie starej elity na szczytach władzy i wieloletnie hamowanie reform, w tym budowa systemu oligarchicznego przejmującego kontrolę nad majątkiem narodowym.

Tożsamość obywatelska: zerowa opcja obywatelstwa i zanik kategorii narodowości

Riabczuk podkreślił jako kluczowe osiągnięcie niepodległej Ukrainy przyjęcie już od pierwszych lat koncepcji państwa obywatelskiego opartej na tzw. zerowej opcji obywatelstwa — każdy mieszkaniec terytorium mógł automatycznie otrzymać ukraiński paszport, niezależnie od pochodzenia etnicznego. Co istotne, kategoria narodowości została całkowicie usunięta z oficjalnych dokumentów (w przeciwieństwie do sowieckich paszportów), stając się sprawą prywatną, podobnie jak wyznanie religijne. Zaznaczył jednak, że dla części mniejszych narodowości podkreślanie własnej odrębności wciąż pozostaje istotne — jako szczególnie wyrazisty przykład wskazał Tatarów Krymskich, dla których ta deklaracja tożsamościowa ma dziś, jego zdaniem, wyjątkowe znaczenie, w przeciwieństwie do rozróżnienia Ukraińcy-Rosjanie, które w jego ocenie stało się już praktycznie nieistotne.

Zastrzegł, że polityka ta była w dużej mierze wymuszoną koniecznością, wynikającą z mniejszościowej pozycji ukraińskiego ruchu narodowego w 1991 roku — inaczej niż w krajach bałtyckich, gdzie miejscowa ludność tytularna stanowiła wyraźną większość i mogła sobie pozwolić na twardszą politykę. Efektem tej strategii jest dziś, jego zdaniem, kraj zukrainizowany politycznie, choć wciąż w dużej mierze rosyjskojęzyczny.

Wojna jako moment przełomowy dla mniejszości narodowych

Odpowiadając na pytanie o rolę współczesnego nacjonalizmu w wojnie z Rosją, Riabczuk podkreślił, że dzisiejsza świadomość ukraińska sprowadza się w istocie do jednoznacznego sprzeciwu wobec bycia Rosjanami — deklaracji podzielanej niezależnie od pochodzenia etnicznego, języka czy religii, co czyni ją tożsamością czysto polityczną, obywatelską. Zaznaczył, że proces ten realnie przyspieszył już w 2014 roku, po pierwszej rosyjskiej inwazji na Krym i Donbas — to wtedy po raz pierwszy w historii Ukrainy wszystkie mniejszości narodowe (w tym Żydzi, Rosjanie, Tatarzy) zdecydowanie i jednomyślnie opowiedziały się po stronie ukraińskiej, w przeciwieństwie do wcześniejszych, bardziej niejednoznacznych okresów historycznych, gdy mniejszości w najlepszym wypadku zachowywały neutralność w konfliktach narodowo-wyzwoleńczych, obawiając się zaangażowania po słabszej stronie. Riabczuk ocenił to odkrycie praktycznej, a nie tylko konstytucyjnej wielonarodowości jako jedno z najbardziej pozytywnych doświadczeń współczesnej Ukrainy.


Wykład wygłosił prof. Mykoła Riabczuk. Materiał „Narodziny Ukrainy. Prof. Mykoła Riabczuk” dostępny na kanale Historia BEZ KITU na YouTube, liczącym 36,7 tys. subskrybentów. Opublikowany 17 lipca 2024.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *