Profesor Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog i historyk, omówił w podcaście „A więc Wojna” Radia Łódź przyczyny kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich i jego geopolityczne tło.
Zełenski nie zrobił tego z miłości do UPA
Prof. Żurawski vel Grajewski ocenił, że teza o głębokim przywiązaniu Zełenskiego do historii UPA jest po prostu niewiarygodna. Pochodzi on z zrusyfikowanej, wtórnie zukrajinizowanej rodziny żydowskiej z Krzywego Rogu — z tradycji wschodniej Ukrainy, gdzie historia UPA nie jest żadną tradycją rodzinną ani pamięcią zbiorową. Jako dorosły człowiek zapewne po raz pierwszy usłyszał o tej historii dopiero obejmując urząd. To wyklucza sentymentalny motyw.
Kilka możliwych powodów — i jedno wyjaśnienie strukturalne
Profesor przedstawił kilka hipotez. Po pierwsze — przykrycie afery korupcyjnej. Na taśmach Mindicza pojawia się postać określana jako Wowa — i choć Zełenski nie uczestniczy bezpośrednio w procederze, zdaje się go tolerować. To dramatycznie obniża jego ratingi. Decyzja o nazwie jednostki skutecznie odwróciła uwagę ukraińskiej opinii publicznej.
Po drugie — geostrategiczna gra z udziałem Berlina. 18 maja kanclerz Merz zaproponował Ukrainie nie pełne, lecz stowarzyszone członkostwo w UE. To dyplomatyczny sposób powiedzenia, że pełne członkostwo odpływa na nieokreśloną przyszłość. Ukraińskie elity potrzebują winnego dla społeczeństwa — i Polska świetnie tę rolę odegra, jeśli wejdzie w spór. Jednocześnie 28 maja Niemcy i Ukraina podpisały wielki kontrakt zbrojeniowy na 4 miliardy. Kto na tym korzysta — wiadomo.
Po trzecie — wewnętrzna gra o poparcie. Zełenski stracił większość w parlamencie po odejściu Jermaka i prowadzi rozmowy z partią Poroszenki, Tymoszenko i innymi. Seria gestów w kierunku prawicowych środowisk i wojskowych — Panteon w Kaniowie, pochowanie Melnyka, planowane pochowanie Konowalca — może być częścią tej strategii.
Historia sporów ma wzorzec
Prof. Żurawski vel Grajewski przypomniał, że obecny kryzys nie jest pierwszym tego rodzaju. W 2023 roku rzecznik MSZ Jasina powiedział ostrożnie, że Zełenski powinien przeprosić za Wołyń — i ambasador Zwarycz natychmiast zareagował na Twitterze, że nikt nie będzie mówił prezydentowi Ukrainy, co powinien robić. Polska demonstrowała wolę załagodzenia, Jasina trafił na urlop, z którego nie powrócił. Nic nie pomogło. Potem był spór o zboże — też z precyzyjną datacją, zbiegającą się z polskim kalendarzem wyborczym. Potem ingerencja Zełenskiego w polskie wybory prezydenckie, opowiadanie się za Trzaskowskim. Potem epizod z pociągiem do Kijowa.
Za każdym razem schemat jest ten sam — spór wznieca strona ukraińska, Polska próbuje łagodzić, nic to nie daje, bo strona ukraińska chce tego sporu.
To nie jest konflikt o historię
Profesor sformułował centralną tezę: historia UPA jest tu instrumentem sporu, nie jego przyczyną. Celem politycznym jest obsadzenie Polski w roli głównego winnego wyhamowania integracji europejskiej Ukrainy — i Ukrainy w roli głównego winnego problemów polskiego rolnictwa. Do tego dochodzą kontrakty na odbudowę Ukrainy — konferencja w Gdańsku w czerwcu, gdzie polskie firmy zapewne będą wykluczane na rzecz przede wszystkim niemieckich.
Wykluczenie Polski z rozmów pokojowych, które mają się toczyć z udziałem Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii, jest też elementem tego planu. Polska jest postrzegana jako wierny sojusznik Ameryki — i właśnie dlatego jej obecność przy stole byłaby kłopotliwa dla tych, którzy chcą się układać z Rosją.
Niemcy i rola ambasadora Jagera
Profesor zwrócił uwagę na trop, który jego zdaniem umknął debacie. Ambasador Niemiec w Kijowie Martin Jager, który prowadził w 2023 roku intensywne rozmowy z ukraińskimi politykami w ambasadzie niemieckiej — co samo w sobie jest dyplomatyczną osobliwością, bo to ambasadorzy chodzą do ministerstw, nie ministrowie do ambasad — po zakończeniu misji w Kijowie został szefem niemieckich służb specjalnych. Dwa tygodnie po tej nominacji Niemcy zażądały od Polski wydania Ukraińca odpowiedzialnego za wysadzenie Nord Stream 2. Plan był czytelny — sprowokować kolejny konflikt polsko-ukraiński. Nie udało się, bo niezależny sędzia odmówił ekstradycji.
Co Polska powinna zrobić
Prof. Żurawski vel Grajewski opowiedział się za odebraniem orderu — nie dlatego, że to zadziała na Zełenskiego, lecz dlatego, że trzeba wysyłać jasne sygnały, że Polska odróżnia ekipę Zełenskiego od Ukrainy jako narodu i państwa. Jednocześnie przestrzegł przed restrykcjami wobec obywateli ukraińskich — to uderzyłoby w rynek pracy i zastąpiłoby Ukraińców migrantami z zupełnie innych kręgów kulturowych.
Ekipa Zełenskiego powinna płacić cenę swoich decyzji — nie naród. Jeśli Zełenski chce pojechać do Berlina, niech nie jedzie przez Polskę. To byłby właściwy adresat sankcji symbolicznych.
Ukraina ma bohaterów bez kontrowersji
Profesor podkreślił, że Ukraina ma do dyspozycji całą galerię niekontrowersyjnych patronów dla swoich jednostek wojskowych — od obrońców lotniska w Doniecku przez obrońców Azowstalu, przez hetmanów zaporowskich, przez generałów Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej walczących w sojuszu z Polską w 1920 roku, po żołnierzy poległych w bieżącej wojnie. Gdyby chciała budować poparcie w Polsce, miała do tego wszystkie narzędzia. Zełenski zdecydował się je zniszczyć — nie z sentymentu, lecz z zimnej kalkulacji, która jest po prostu błędna.
Perspektywa długoterminowa
Prof. Żurawski vel Grajewski ocenił, że sporu historycznego nie rozstrzygniemy teraz — to jest praca na dwa, trzy pokolenia. Na razie ważniejsze jest budowanie poparcia w tych środowiskach ukraińskich, które są propolskie — przede wszystkim wśród weteranów i wojskowych, którzy doskonale znają skalę polskiej pomocy z 2022 roku. Po wojnie wróci na Ukrainę masa frontowców niezadowolonych z tego, jak zostają włączeni do życia cywilnego. To może być potężny ruch polityczny — i Polska powinna już teraz budować w tych środowiskach swoje oparcie.