Rusłana w podcaście Rachunek Sumienia o kryzysie polsko-ukraińskim: Brakuje nam dyplomacji. Niektóre rzeczy nie powinny były być dotknięte

Rusłana, ukraińska piosenkarka, zwyciężczyni Eurowizji 2004 i była deputowana do Rady Najwyższej, rozmawiała z Magdaleną Rigamonti i Tomaszem Sekielskim w podcaście Rachunek Sumienia Onetu i Newsweeka o życiu w Kijowie podczas wojny, relacjach polsko-ukraińskich i decyzji Zełenskiego o nazwie jednostki.

Kijów pod ostrzałem

Rusłana mówiła z Kijowa, gdzie w trakcie nagrania było spokojnie, ale niedługo wcześniej były alarmy przeciwlotnicze i ona sama wielokrotnie obserwowała spadające drony i rakiety. Opisała Majdan jako miejsce przepełnione zdjęciami poległych — tysiące młodych Ukraińców, którzy oddali życie. Wśród zabitych są jej przyjaciele z Majdanu, poeci, muzycy, aktorzy, dziennikarze. Ziemia — mówiła — jest przepełniona osobami, które zginęły.
Mimo tego wszystkiego Rusłana mówiła o konieczności aktywności i tworzenia. To, co robią teraz ukraińscy artyści, jest dla niej oczywiste — nie może być inaczej. Robi dla kraju to, czego nie może nie robić.

Polska jest z Ukrainą

Rusłana wyraziła wdzięczność dla Polski. Powiedziała, że Polska wspiera Ukrainę jak nikt inny i że Ukraińcy czują to szczere wsparcie. To poczucie wspólnoty — dodała — pozwala Ukraińcom czuć się pewniej. Może się zdarzyć, że ci, którzy zginęli na tej wojnie, zginęli właśnie po to, żeby Polska i Ukraina mogły dotrwać razem do momentu zwycięstwa.

Decyzja Zełenskiego — brakuje dyplomacji

Gdy Rigamonti zapytała o decyzję Zełenskiego w sprawie nazwy jednostki i ogromne oburzenie, jakie wywołała w Polsce, Rusłana była wyraźnie krytyczna — choć ostrożna w słowach. Powiedziała, że jest osobą bardzo niezależną od polityki i że artysta powinien mieć własną opinię, nawet jeśli jest ona ostra i niezgodna z oficjalną pozycją ukraińską.

Oceniła, że Ukrainie brakuje dyplomacji — prawdziwej dyplomacji ludowej i narodowej. Brakuje też prawdziwej wiedzy, bo podejmując pewne kroki, nie rozumie się ich następstw. Sugerowała, że akcenty rozstawione przez polityków mogą być bardziej skierowane na przyszłe wybory i utrzymanie rankingów — co nie zawsze jest konstruktywne.

Jako mieszkanka Lwowa — miasta, w którym stoi pomnik Mickiewicza i które zawsze łączyło Ukraińców z Polakami — powiedziała, że traktuje te relacje bardzo pieczołowicie i rozumie delikatne niuanse. Oceniła, że teraz nie jest właściwy moment, żeby wracać do tego tła historycznego, które obie strony nie do końca sobie wyjaśniły. Niektóre rzeczy — powiedziała — powinny były pozostać niedotkniętymi, powinny były zostać na marginesie. Najpierw trzeba szukać wspólnych momentów — w historii, kulturze, sztuce, projektach społecznych — i te wspólne kwestie mnożyć, a nie dotykać tego, co może powodować konflikty.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *