Tomasz Sekielski w programie „Naczelni” na kanale Onet, prowadząc odcinek wraz z zastępującym Bartosza Węglarczyka Marcinem Zawadą, poświęcił znaczną część rozmowy 83. rocznicy Krwawej Niedzieli i pogarszającym się relacjom polsko-ukraińskim.
Krwawa Niedziela – rocznica kulminacji rzezi
Sekielski przypomniał, że dzień wcześniej minęła rocznica Krwawej Niedzieli – kulminacyjnego momentu tzw. rzezi wołyńskiej, gdy 83 lata temu jednocześnie zaatakowano 150 polskich wsi na Wołyniu, a w ciągu jednego dnia zginęło około 8 tysięcy Polaków, w znacznej części kobiet i dzieci. Przypomniał, że cała akcja eksterminacyjna trwała od lutego 1943 do 1945 roku, obejmując Wołyń, Galicję Wschodnią i Małopolskę Wschodnią, pochłaniając łącznie około 100 tysięcy ofiar. Zaznaczył, że Ukraina wciąż nie zezwoliła na szerokie ekshumacje – prace toczą się powoli, bywają zawieszane, a tłumaczenie wojną nie przekonuje, skoro na zachodzie Ukrainy takie prace mogłyby być prowadzone bez przeszkód. Ocenił to jako czystą politykę, tym bardziej że ukraińscy politycy jednocześnie wykorzystują symbole UPA do budowania „ducha patriotycznego” i nadawania nazw jednostkom wojskowym.
Obaj prowadzący zgodnie ocenili, że kwestie polsko-ukraińskie będą centralnym motywem trwającej już kampanii przed wyborami parlamentarnymi, a napięcia będą narastać, przy czym – jak zauważył Zawada – to społeczeństwo poniesie tego koszty.
Spotkanie Nawrocki–Zełenski na szczycie NATO w Ankarze
Sekielski przypomniał, że relacje polsko-ukraińskie są dziś prawdopodobnie najgorsze od 1989 roku, wskazując na odebranie Orderu Orła Białego jako wydarzenie mocno odnotowane na Ukrainie. Odtworzono fragment wypowiedzi Karola Nawrockiego po jego spotkaniu z Wołodymyrem Zełenskim podczas szczytu NATO w Ankarze – polski prezydent podkreślił, że mimo niezmiennie wspólnego postrzegania Rosji jako głównego zagrożenia, nie udało się rozwiązać kwestii historycznych, a kwestia symboliki UPA pozostaje dla niego „nienegocjowalna”, ponieważ flaga banderowska ogranicza przyszłość Ukrainy w Unii Europejskiej.
Sekielski ocenił, że Nawrocki „wskoczył na falę” antyukraińskich nastrojów rosnących wraz z poparciem dla Konfederacji i jest z tej pozycji centralnej postaci sporu wyraźnie zadowolony. Zwrócił jednocześnie uwagę, że Zełenski również zyskuje politycznie na eskalacji – jego poparcie rosło po odebraniu orderu i zapowiedzi utworzenia Panteonu Narodowego, co do składu którego – jak zaznaczył Sekielski – trzeba będzie jeszcze poczekać.
Zawada dodał, że temat będzie eksploatowany politycznie po obu stronach – w Polsce przez Jarosława Kaczyńskiego (twierdzącego, że nie ma miejsca dla Ukrainy w UE przy utrzymaniu „banderyzmu”) i Przemysława Czarnka (dążącego do sejmowej rezolucji blokującej negocjacje akcesyjne), a na Ukrainie w kontekście zbliżających się, choć nieokreślonych czasowo wyborów, do których zaplecze Zełenskiego również będzie chciało zbudować poparcie na polityce historycznej.
Licytacja „kto dał Ukrainie mniej”
Sekielski skrytykował ujawnienie przez rząd listy donacji wojskowych dla Ukrainy jako fałszywy gest transparentności – jego zdaniem chodziło nie o pokazanie skali polskiej pomocy (PiS przekazało ponad 15 miliardów złotych), ale o to, by obecna koalicja rządowa (przywołując wypowiedź Władysława Kosiniaka-Kamysza) mogła się pochwalić, że dała mniej – „miliard sześćset”. Ocenił to jako dowód rosnących nastrojów antyukraińskich sięgających już samego rządu.
Wystąpienia Tuska, Kosiniaka-Kamysza i Nawrockiego w rocznicę
Odtworzono fragment wystąpienia Donalda Tuska zapowiadającego budowę w Warszawie muru pamięci z wiecznym ogniem i nazwiskami zidentyfikowanych ofiar, w którym premier podkreślił, że „pamięć nie może być sługą nienawiści” i że odpowiedzią na nacjonalizm nie może być kolejny nacjonalizm, a wejście do europejskiej wspólnoty wymaga gotowości na prawdę. Sekielski ocenił ton wypowiedzi Tuska jako zbieżny ze stanowiskiem Nawrockiego – Ukraina musi rozliczyć się z czarnymi kartami swojej historii, przy czym zastrzegł, że odpowiedzialność dotyczy konkretnych organizacji i ich liderów gloryfikujących eksterminację Polaków, nie całego narodu ukraińskiego. Wyraził wątpliwość, czy Ukraina jest dziś gotowa zmierzyć się z tą prawdą, przewidując kolejne incydenty wywołujące „wzmożenie” w Polsce.
Przedstawiono też wypowiedź Władysława Kosiniaka-Kamysza z miejscowości Ołyka na Wołyniu – jako jedynego wpływowego polskiego polityka, który rocznicę uczcił na terenie Ukrainy. Kosiniak-Kamysz mówił o upamiętnieniu „uszytym z miłości, nie nienawiści”, apelując do strony ukraińskiej o zrozumienie, biorąc pod uwagę skalę polskiej pomocy udzielonej od pierwszego dnia wojny – przyjęcie uchodźców bez obozów, wsparcie materialne dla walczącej Ukrainy.
Odtworzono również fragment wystąpienia Nawrockiego, który podkreślił, że ukraińscy nacjonaliści mordowali także „sprawiedliwych Ukraińców” pomagających polskim sąsiadom, i że to właśnie oni – a nie sprawcy zbrodni – powinni znaleźć się w ukraińskim Panteonie Narodowym. Sekielski zauważył przy tym, że to nowa, bardziej stanowcza pozycja wobec wcześniejszej deklaracji Nawrockiego (jeszcze jako prezesa IPN) o nieingerowaniu w to, kogo Ukraińcy mają czcić – teraz prezydent wprost wskazuje, kto powinien się w Panteonie znaleźć, co nie spotkało się ze zrozumieniem na Ukrainie.
Wpis Zełenskiego – ton pojednawczy czy wymijający?
Zawada odczytał wpis Zełenskiego z okazji rocznicy, w którym ukraiński prezydent zapowiedział przyspieszenie prac ekshumacyjnych we wsiach Ostrówki i Wola Ostrowiecka (mających rozpocząć się dwa dni później) oraz podkreślił wspólne zagrożenie rosyjskie dla obu narodów. Sekielski ocenił ten wpis krytycznie – zauważył brak jednoznacznego wskazania, kto był oprawcą, a kto ofiarą, oraz brak choćby cienia prośby o wybaczenie, uznając go za zbyt ogólnikowy, by można go było nazwać w pełni pojednawczym. Zawada ocenił z kolei pozytywnie sam fakt, że rocznicowy dzień, na który obie strony czekały z niepokojem, nie przyniósł ani wyraźnej deeskalacji, ani eskalacji napięcia.
Rezolucja Parlamentu Europejskiego i reakcja Czarnka
Sekielski przypomniał przyjętą rezolucję Parlamentu Europejskiego jednoznacznie potępiającą gloryfikację UPA i stwierdzającą, że taka symbolika stoi na przeszkodzie akcesji Ukrainy do UE. Zauważył, że mimo to Przemysław Czarnek forsuje ideę sejmowej uchwały nakazującej rządowi blokowanie rozmów akcesyjnych. Skrytykował też fakt, że sama sprawa rzezi wołyńskiej pozostaje w międzynarodowych mediach praktycznie nieznana – świat odnotowuje jedynie ogólne „napięcie dyplomatyczne” między Warszawą a Kijowem, bez zrozumienia jego historycznego podłoża.
Skrótowo: pozostałe wątki programu
Program otworzyła żartobliwa wymiana dotycząca nieobecności Bartosza Węglarczyka, zastąpionego przez Marcina Zawadę. Poruszono także zbieg rocznicy Krwawej Niedzieli z rocznicą mordu w Jedwabnem, przy której środowiska narodowe z udziałem Grzegorza Brauna miały nazwać Lecha Kaczyńskiego „zdrajcą narodu” – Sekielski i Zawada zauważyli milczenie Jarosława Kaczyńskiego w tej sprawie, sugerując kalkulację polityczną związaną z niewykluczaniem współpracy z Braunem. Zapowiedziano też część programu dostępną wyłącznie dla subskrybentów Onet Premium, dotyczącą Daniela Obajtka, w tym mocno emocjonalny cytat lektora o „laniu i patrzeniu czy równo puchnie” odnoszący się do kontrowersyjnej wypowiedzi jednego z komentowanych polityków.
Program „Naczelni” wyemitowano na kanale Onet 13 lipca 2026 roku. Prowadzili Tomasz Sekielski i Marcin Zawada (w zastępstwie Bartosza Węglarczyka).