Dominika Sitnicka i Agata Szczęśniak w programie OKO.press omówiły rekordowy sondaż zaufania do prezydenta Nawrockiego, kalkulacje ukraińskich elit wobec członkostwa w Unii Europejskiej, realną siłę polskiego weta w procesie akcesyjnym, kwestię Panteonu Narodowego i banderyzmu jako czynnika w negocjacjach oraz wątek dronów i ukraińsko-polskiej współpracy wojskowej.
Nawrocki GOAT — rekord wszechczasów w sondażu zaufania
Sitnicka otworzyła rozmowę od świeżego sondażu dla Onetu badającego zaufanie do polityków. Wynik Karola Nawrockiego wyniósł 54,8% — co Sitnicka ironicznie określiła jako wynik „goat”, czyli greatest of all time, najwybitniejszy w dziejach, jak powiedzieliby młodzi. To rekord wszechczasów — poprzedni podobny wynik był niższy o 0,4 punktu procentowego. Szczęśniak przyznała z rozbawieniem, że Sitnicka podała wynik z dokładnością do dziesiątych — specjalnie dla niej, bo wie jak bardzo Szczęśniak lubi precyzyjne wartości w sondażach. Obie zaznaczyły, że sondaż pochodzi sprzed pięciu-sześciu dni i wzbudził falę nagłówków w mediach.
Czy wysoki sondaż Nawrockiego przekłada się na realną siłę polityczną
Sitnicka i Szczęśniak zastanowiły się, co ten rekordowy wynik oznacza w praktyce. Oceniły, że wysoki poziom zaufania do prezydenta wynika w dużej mierze z kryzysu polsko-ukraińskiego i efektu konsolidacji wokół flagi — Nawrocki stał się twarzą twardego stanowiska wobec Ukrainy, które znaczna część Polaków popiera. Jednocześnie zaufanie do prezydenta nie przekłada się automatycznie na siłę polityczną — prezydent w polskim systemie ma ograniczone kompetencje wykonawcze, a wysokie notowania mogą być równie ulotne co nagłe, jeśli sytuacja się zmieni.
Sitnicka zwróciła uwagę, że sondaże zaufania do polityków są z natury bardziej zmienne niż sondaże partyjne — bo reagują bezpośrednio na bieżące wydarzenia. Nawrocki zyskał na kryzysie polsko-ukraińskim, ale ten sam mechanizm może działać w drugą stronę, jeśli kryzys się przedłuży i zacznie być postrzegany jako szkodliwy dla Polski.
Czy Polska może zablokować Ukrainę — weto istnieje, ale jest bronią obosieczną
Szczęśniak wyjaśniła, że Polska formalnie dysponuje wetem w procesie akcesyjnym, bo akcesja wymaga jednomyślności wszystkich państw członkowskich. Jednak użycie tego weta w odosobnieniu — gdy wszystkie inne kraje UE popierają akcesję — postawiłoby Polskę w pozycji analogicznej do Orbana blokującego pomoc dla Ukrainy, co doprowadziło Węgry do izolacji. Realnym narzędziem jest więc nie tyle weto finalne, co blokowanie poszczególnych rozdziałów negocjacyjnych na wcześniejszych etapach i budowanie koalicji z krajami mającymi podobne obawy wobec ukraińskiego rolnictwa, migracji i korupcji.
Sitnicka podkreśliła, że cały spór toczy się tak, jakby Ukraina miała wejść do UE za rok — tymczasem to perspektywa co najmniej dekady, jeśli nie dłużej. Warunki wstępne, które Ukraina musi spełnić, są ogromne — reformy antykorupcyjne, praworządność, standardy środowiskowe i pracownicze. Ukraina realizuje je w tempie 12-15% rocznie według własnych przyznań wicepremiera Kaczki.
Ukraina może wcale nie spieszyć się do UE — kalkulacje elit
Szczęśniak rozwinęła tezę, którą obie uznały za najważniejszą i najrzadziej artykułowaną w polskiej debacie — że ukraińskie elity mogą dziś wcale nie spieszyć się z wejściem do Unii Europejskiej, a nawet że pełne członkostwo może być dla nich niekorzystne.
Ukraina dziś ma dostęp do europejskiego rynku bez konieczności przestrzegania europejskich reguł — co jest sytuacją wyjątkowo wygodną gospodarczo. Wejście do UE oznaczałoby konieczność wdrożenia tysięcy stron acquis communautaire, w tym regulacji antykorupcyjnych, przepisów o pomocy publicznej, standardów środowiskowych i pracowniczych. Dla ukraińskich oligarchów, którzy budują dziś fortuny właśnie na braku tych regulacji, pełne członkostwo byłoby potencjalnie bardzo kosztowne.
Sitnicka dodała, że jest też wymiar polityczny — Ukraina jako kandydat do UE jest w znacznie wygodniejszej pozycji negocjacyjnej niż Ukraina jako pełnoprawny członek. Kandydat może liczyć na transfery przedakcesyjne, wsparcie polityczne i szczególne traktowanie, zachowując jednocześnie pełną suwerenność decyzyjną. Pełny członek musi stosować się do decyzji Rady i Parlamentu Europejskiego, nawet jeśli są dla niego niekorzystne.
Obie zwróciły też uwagę na argument demograficzny i gospodarczy — Ukraina po wojnie będzie potrzebować gigantycznych transferów na odbudowę. Jako kandydat do UE może liczyć na specjalne fundusze takie jak Ukraine Facility, jako pełny członek staje się częścią systemu, w którym o transferach decydują wszyscy — i gdzie inne kraje mogą blokować środki dla Ukrainy.
Panteon i banderyzm — prowokacja czy kalkulacja wewnętrzna
Szczęśniak oceniła, że decyzja Zełenskiego ws. Panteonu Narodowego to przede wszystkim decyzja wewnętrzna — konsolidacja poparcia wśród nacjonalistycznej części elektoratu przed ewentualnymi wyborami po zakończeniu wojny. Zełenski może po prostu nie być w stanie pozwolić sobie na ignorowanie żądań środowisk wojskowych i nacjonalistycznych, które po czterech latach wojny mają ogromny autorytet społeczny.
Sitnicka zwróciła uwagę, że niezależnie od motywów efekt jest dla Polski zły — Panteon z postaciami związanymi z UPA stwarza precedens polityki historycznej, z którą Polska będzie musiała się mierzyć przez lata. Obie zgodziły się też, że ukraińskie społeczeństwo — w przeciwieństwie do ukraińskich elit — popiera wejście do UE zdecydowaną większością, i że Polska powinna to rozróżnienie uwzględniać w swojej polityce, nie utożsamiając Zełenskiego i oligarchów z całym ukraińskim społeczeństwem.
Drony i współpraca wojskowa — zmarnowana szansa
Szczęśniak omówiła wątek dronów jako przykład zmarnowanej przez Polskę szansy na zbudowanie realnej dźwigni wobec Ukrainy. Przypomniała propozycję ministra Kosiniaka-Kamysza — wymiana MiG-ów za drony i technologię dronową — i fakt, że Ukraina tej propozycji nie zrealizowała, co skutkowało wstrzymaniem transferu samolotów.
Sitnicka oceniła, że ta historia jest symptomatyczna — Polska przez lata oddawała sprzęt i wsparcie bez egzekwowania wzajemności, a gdy w końcu podjęła próbę warunkowania, Ukraina zignorerowała propozycję. Obie zgodziły się, że Polska nie zbudowała własnego przemysłu dronowego na wzór ukraińskiego, mimo że miała dostęp do ukraińskiego know-how. Dania, Łotwa i Szwecja budują teraz fabryki dronów i będą beneficjentami ukraińskiej rewolucji technologii wojskowej — Polska tę szansę w dużej mierze zmarnowała.
Wnioski — pragmatyzm zamiast emocji
Obie dziennikarki zgodziły się, że Polska powinna porzucić dwie skrajne narracje — naiwnej bezwarunkowej przyjaźni z Ukrainą i wojowniczej wrogości. Potrzebna jest chłodna, pragmatyczna polityka interesów — popieranie europejskich aspiracji Ukrainy, ale warunkowanie każdego kroku konkretnymi zobowiązaniami po stronie ukraińskiej, budowanie koalicji regionalnej i aktywna obrona polskich interesów gospodarczych i historycznych w procesie negocjacyjnym.
Program prowadzą Dominika Sitnicka i Agata Szczęśniak. Materiał dostępny na kanale OKOpress na YouTube, liczącym 156 tysięcy subskrybentów. Opublikowany 2 lipca 2026 roku.