Smura, Bieniek, Marciniak i Piasecki w „Kontrapunkcie”: spór o Patrioty dla Ukrainy nakręca antyukraińskie nastroje przed wyborami

W specjalnym wydaniu programu „Kontrapunkt” na antenie TVP Info Publicystyka, prowadzonym przez Dominikę Sicińską, omówiono ujawnienie przekazania Ukrainie pocisków do systemu Patriot. W pierwszej części programu gośćmi byli dr Tomasz Smura z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego oraz gen. Mieczysław Bieniek, doradca szefa MON i były zastępca dowódcy strategicznego NATO – rozmowa dotyczyła wpływu decyzji na bezpieczeństwo Polski, procesu decyzyjnego w ramach NATO oraz zbliżającego się szczytu w Ankarze. W drugiej części, po zacytowaniu wypowiedzi premiera Donalda Tuska z konferencji prasowej, gośćmi byli prof. Ewa Marciniak, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego, oraz Marcin Piasecki, redaktor zarządzający „Rzeczpospolitej” – rozmowa skupiła się na politycznym wymiarze sporu, narastających nastrojach antyukraińskich i wizerunkowej strategii prezydenta Karola Nawrockiego.

Wpływ przekazania Patriotów na bezpieczeństwo Polski

Odpowiadając na pytanie o wpływ decyzji na bezpieczeństwo kraju, dr Tomasz Smura ocenił go jako paradoksalnie pozytywny. Podkreślił, że w najlepszym interesie narodowym Polski leży to, by Ukraina wygrała wojnę z Rosją – każde osłabienie rosyjskiego potencjału militarnego i utrzymanie zdolności obronnych Ukrainy wzmacnia bezpieczeństwo Polski. Ocenił krytycznie, że temat Ukrainy, wcześniej objęty politycznym konsensusem, stał się obecnie tematem kampanii wyborczej. Sformułował pytanie natury moralnej: czy lepiej, by przekazane pociski zwalczały rosyjski potencjał balistyczny i zapobiegały śmierci kilkudziesięciu osób ginących przy każdym rosyjskim ataku, czy by zalegały w polskich magazynach. Przypomniał, że Polska pozyskała w 2018 roku około 200 pocisków PAC-3 MSE i oczekuje na kolejnych około 700 w ramach drugiej fazy programu Wisła.

Gen. Mieczysław Bieniek potwierdził tę ocenę, dodając, że przekazanie pocisków odbyło się w ścisłym współdziałaniu z dowództwem NATO, sekretarzem generalnym Sojuszu oraz Naczelnym Dowódcą Sił Sojuszniczych w Europie (SACEUR), za porozumieniem z Amerykanami współtworzącymi system obrony przeciwlotniczej w Polsce jako kraju NATO. Zaznaczył, że Polska korzysta z dodatkowych baterii Patriot – holenderskich, wcześniej niemieckich – oraz sojuszniczych eskadr patrolujących polskie niebo. Nie ujawnił dokładnej liczby przekazanych pocisków, zastrzegając, że dane te zostaną wkrótce odtajnione, ale określił ją jako „kilka sztuk, nie kilkadziesiąt” – ułamek procenta całego polskiego potencjału obrony przeciwrakietowej, który zostanie w każdej chwili uzupełniony z już zamówionych zapasów. Podkreślił, że Polska jest jednym z zaledwie pięciu krajów w Sojuszu posiadających pociski PAC-3 na terenie Europy, a decyzja o wsparciu Ukrainy wynikała z prośby sojuszników, w tym sekretarza generalnego NATO, motywowanej chęcią ochrony ludności cywilnej i zapobieżenia ewentualnemu dotarciu rosyjskich rakiet manewrujących i balistycznych do Polski w przyszłości.

Proces decyzyjny: format ramstein i zasada wzajemności

Zapytany o mechanizm podejmowania decyzji o przekazywaniu sprzętu, Smura opisał funkcjonujący od lat format tzw. grupy Ramstein, zrzeszającej państwa NATO oraz część donorów spoza kręgu transatlantyckiego. Wyjaśnił, że strona ukraińska przedstawia swoje bieżące potrzeby operacyjne i taktyczne, a sojusznicy wspólnie analizują, kto dysponuje odpowiednimi zdolnościami – przy czym państwo przekazujące sprzęt zwykle otrzymuje od innych donorów czasowe wzmocnienie w danym obszarze, by nie powstała luka w jego własnej obronie. Podkreślił, że Polska nie jest ani jedynym, ani największym donorem w zakresie systemów Patriot – gotowe wyrzutnie z radarami przekazały m.in. znacznie biedniejsza Rumunia, a także Francja, Niemcy i Hiszpania, natomiast Holandia jest szczególnie dużym donorem w zakresie zdolności przeciwlotniczych. Ocenił, że skala polskiego wsparcia (kilkanaście–kilkadziesiąt pocisków) ma głównie wymiar symboliczny i nie osłabia diametralnie krajowego potencjału, zwłaszcza że na terytorium Polski stacjonowały wcześniej sojusznicze baterie niemieckie i holenderskie. Podkreślił zasadę wzajemności: Polska, która sama nigdy nie będzie w stanie w pełni samodzielnie obronić się przed rosyjskim potencjałem balistycznym, musi liczyć na sojuszników w potrzebie – a odmowa dzielenia się zdolnościami dziś utrudniałaby domaganie się analogicznego wsparcia w przyszłości.

Gen. Bieniek uzupełnił, że pomoc dla Ukrainy była od początku wojny usystematyzowana w trzech kategoriach: donacje amunicji i sprzętu (szczególnie istotne na początku wojny, w okresie manewrów, obrony, ataku i wyzwolenia rejonu Charkowa), zorganizowana misja szkoleniowa w ramach formatów Ramstein i Wiesbaden (szkolenie ukraińskich żołnierzy na poligonach państw NATO, z wymianą doświadczeń w obie strony, m.in. w zakresie użycia artylerii i dronów) oraz – często pomijane – logistyczne wsparcie tranzytu sprzętu z całego świata, realizowane w 90 proc. przez terytorium Polski (lotniska, drogi, koleje). Odnosząc się do budowanego trójwarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej, przywołał doświadczenia z wciąż trwającej wojny na Bliskim Wschodzie, gdzie nawet zaawansowane izraelskie systemy (Żelazna Kopuła, Proca Dawida, Arrow) nie są w stanie przechwycić wszystkich pocisków – podkreślił, że pełnej osłony przeciwlotniczej nie ma nawet USA, dlatego kluczowe jest budowanie zdolności wykrywania i śledzenia zagrożeń w ramach sojuszu, a nie samodzielnie.

Sens odtajnienia informacji o donacjach

Zapytany o znaczenie decyzji MON o odtajnieniu skali pomocy, Smura ocenił je jako czysto wewnątrzpolityczne – rządząca koalicja odpowiada w ten sposób na zarzuty opozycji o „rozbrajanie Polski”. Wyraził wątpliwość co do zasadności takiego ujawniania, argumentując, że dotychczasowe utrzymywanie tajności miało sens: uniemożliwiało to stronie rosyjskiej precyzyjne przeliczenie, ile interceptorów przekazano Ukrainie, a tym samym oszacowanie, ile pocisków należy wystrzelić, by przełamać obronę. Ocenił sprowadzanie kwestii ukraińskiej do polityki wewnętrznej jako błędny kierunek od samego początku i zaapelował o jak najszybszy powrót do ponadpartyjnego konsensusu w tej sprawie.

Gen. Bieniek, unikając ocen politycznych, wyjaśnił system klauzul tajności (zastrzeżone, poufne, tajne, ściśle tajne) i wskazał, że uwolnić klauzulę może tylko ten, kto ją nałożył. Podkreślił, że wszystkie pakiety pomocowe – zarówno za poprzedniego, jak i obecnego rządu – były uzgadniane ze Sztabem Generalnym Wojska Polskiego w sposób mający nie osłabiać zdolności operacyjnych i szkoleniowych sił zbrojnych, za wiedzą i zgodą zarówno poprzedniego, jak i obecnego prezydenta, a także sejmowej Komisji Obrony Narodowej i jej przewodniczącego. Ocenił, że Rosja i tak zapewne orientuje się w przybliżonej skali przekazanego sprzętu, natomiast nie była w stanie precyzyjnie namierzyć tras przemieszczania się systemów, by je zaatakować w transporcie. Zaznaczył, że Rosja sama zaczyna sięgać po głębokie zapasy sprzętu i ma trudności z produkcją pocisków manewrujących z powodu braku dostępu do zaawansowanych komponentów (mikroprocesorów), które musi pozyskiwać nieoficjalnymi kanałami z Chin i Indii, płacąc za nie tanią energią.

Szczyt NATO w Ankarze: trzy priorytety Ameryki

Odnosząc się do rozpoczynającego się szczytu NATO w Ankarze, gen. Bieniek wymienił szeroki zakres tematów: wojnę na Ukrainie, sytuację na Bliskim Wschodzie, rozwój sztucznej inteligencji w zastosowaniach wojskowych, walkę w cyberprzestrzeni oraz z dezinformacją prowadzoną przez Rosję wobec państw NATO i UE. Ocenił, że szczyt powinien potwierdzić jedność sojuszniczą, wagę artykułu 5 oraz zobowiązanie państw członkowskich do osiągnięcia do 2030 roku wydatków na poziomie 5 proc. PKB na bezpieczeństwo i obronność. Zaznaczył, że choć zaangażowanie USA w konwencjonalne siły w Europie się zmniejsza, parasol nuklearny nad państwami NATO pozostaje niezmieniony.

Smura dodał, że agenda tegorocznego szczytu będzie znacznie węższa niż w Madrycie czy Wilnie – obejmie jedną sesję plus kolację przywódców, co odzwierciedla bardziej konkretne oczekiwania strony amerykańskiej wobec trzech głównych tematów: realizacji zobowiązań wydatkowych (3,5 proc. na twardą obronę, 5 proc. na szersze bezpieczeństwo), rozwoju przemysłu zbrojeniowego (dotyczącego również samych USA, nie tylko Europy) oraz kontynuacji wsparcia dla Ukrainy. Odnosząc się do wcześniejszej wypowiedzi Donalda Trumpa z 2 lipca, że kontynuowanie relacji USA z NATO jest „absurdem”, Smura ocenił, że kluczowym celem europejskich, w tym polskich, oczekiwań wobec szczytu jest uzyskanie od administracji Trumpa jednoznacznej deklaracji pełnego zaangażowania w Sojusz – analogicznej do stanowiska poprzedniej administracji – po serii napięć wokół Grenlandii, Kanady i oczekiwań wobec Europy.

Cytaty z konferencji prasowej rządu

Program przytoczył fragmenty wypowiedzi z konferencji prasowej rządu. Premier Donald Tusk zapewnił: „Bardzo tego pilnujemy, aby nasze donacje dla Ukrainy, nasza pomoc militarna w sprzęcie dla Ukrainy nie narażała na szwank naszego bezpieczeństwa. Jestem przekonany i o tym będą świadczyły fakty i liczby, że robimy to o wiele skuteczniej niż ci, którzy dzisiaj podnoszą krzyk, a przed nami podejmowali decyzje o znacznie większym stopniu ryzyka.” Zaapelował, by nie czynić z kwestii bezpieczeństwa pola walki politycznej. Inny z rządzących polityków dodał, że bycie przy głównym stole dyskusji o przyszłości systemów Patriot oraz zajmowanie godnego miejsca w kolejce na kolejne rakiety wymaga odpowiedzialnego podejmowania takich decyzji we właściwym czasie, zapewniając, że Polska ma gwarancje otrzymania wielokrotnie większego wsparcia w przyszłości, jeśli sama kiedykolwiek będzie go potrzebować, ponieważ dziś uczestniczy w pomocy dla innego państwa.

Jak temat pomocy dla Ukrainy stał się osią sporu politycznego

W drugiej części programu prof. Ewa Marciniak i Marcin Piasecki zgodzili się, że gdyby podobną dyskusję prowadzono trzy lata wcześniej, nikt nie zastanawiałby się, dlaczego Polska przekazuje sprzęt Ukrainie. Marciniak wskazała na diametralną zmianę stanowiska obecnej opozycji (rządzącej w 2022 roku), która wówczas prowadziła aktywną politykę wsparcia, a dziś krytykuje te same działania, argumentując, że po czterech latach wojny sytuacja wymaga innej interpretacji.

Piasecki wskazał, że wątki antyukraińskie, początkowo marginalne, wzmacniały się stopniowo dzięki aktywności obu Konfederacji – wymienił z nazwiska Krzysztofa Bosaka jako polityka, który zainicjował obecną odsłonę sporu, oraz Grzegorza Brauna. Opisał narastanie mitów (rzekome zabieranie pracy Polakom, nieuprawnione korzystanie z polskiego socjalu przez Ukraińców), rozpowszechnianych zwłaszcza w mediach społecznościowych, oraz rolę napięć na linii prezydentów obu krajów. Ocenił, że wątek ukraiński/antyukraiński stał się jednym z głównych tematów zbliżającej się kampanii wyborczej, a decyzja ministra Kosiniaka-Kamysza o ujawnieniu danych była próbą „odbicia emocji” faktami – choć, jak zauważył, obóz rządzący sam wcześniej ulegał podobnej presji, przywołując m.in. propozycję Rafała Trzaskowskiego z poprzedniej kampanii prezydenckiej dotyczącą ograniczenia świadczenia 800+ dla niepracujących Ukraińców.

Prowadząca zwróciła uwagę, że o ile kwestia świadczeń socjalnych dla uchodźców od dawna była przedmiotem sporu, o tyle temat dozbrajania walczącej Ukrainy dotychczas pozostawał poza tą dyskusją – przywołując cytat jednego z polityków PiS z konferencji: „niech rząd zdejmie niebiesko-żółte okulary” – jako dowód, że PiS przesunęło się już wyraźnie w stronę stanowiska sceptycznego wobec dalszego dozbrajania Ukrainy.

Dane o rosnącej niechęci i mechanizmy jej indukowania

Marciniak przywołała dane sondażowe CBOS: na początku 2023 roku niechęć wobec Ukraińców deklarowało 17 proc. Polaków, a w 2026 roku – już 43 proc., co stanowi wzrost o 26 punktów procentowych. Wskazała, że wzrost ten wynika z połączenia kilku czynników: polityki dużych liderów (w tym działań prezydenta Zełenskiego), ograniczeń świadczeń dla uchodźców wojennych (nie mylonych z dobrze radzącymi sobie migrantami ekonomicznymi obecnymi w Polsce od kilkunastu-dwudziestu lat), a także zjawiska generalizacji pojedynczych przypadków (np. incydentu z wjazdem nad Morskie Oko) na całą społeczność. Podkreśliła, że zarówno działania ukraińskie, jak i polskie w dużej mierze wynikają z wewnętrznej polityki obu krajów, a wypowiedzi mera Kijowa różnią się tonem od wypowiedzi samego Zełenskiego, co świadczy o wewnętrznym zróżnicowaniu stanowisk po stronie ukraińskiej.

Piasecki dodał, że politycy jednocześnie dostosowują się do istniejących już negatywnych emocji społecznych i aktywnie je wzmacniają, gdy nadarza się okazja „politycznego złota” – jak, jego zdaniem, zrobił Bosak, mówiąc o „wywiezieniu potrzebnej Polsce broni”. Ocenił obecną sytuację jako najbardziej niepokojącą właśnie dlatego, że nie widać żadnego realistycznego mechanizmu, który mógłby zatrzymać tę spiralę emocji, poza nieprzewidywalną, ogólną katastrofą geopolityczną.

Sondaże: Nawrocki zyskuje na twardej postawie wobec Ukrainy

Prowadząca przywołała najnowsze badanie CBOS pokazujące wzrost notowań prezydenta Karola Nawrockiego o około 5 punktów procentowych po nadaniu przez Zełenskiego jednemu z batalionów imienia „bohaterów UPA” i towarzyszącej temu eskalacji. Marciniak wyjaśniła to zjawiskiem „symbolicznej męskości”, którą prezydent konsekwentnie prezentował już w kampanii wyborczej – siła, stanowczość, odwaga, bezkompromisowość i powrót do tradycyjnych ról męskich – co szczególnie silnie rezonuje wśród młodych mężczyzn niezależnie od miejsca zamieszkania, nadreprezentowanych w grupie ufających prezydentowi. Wskazała, że w czasach niepewności społeczeństwo preferuje liderów postrzeganych jako „twardzi”, a nie merytorycznych i rozważających argumenty za i przeciw. Zaznaczyła, że elektorat, który głosował na Nawrockiego w drugiej turze (51 proc.), utrzymuje swoje poparcie, z niewielkim wzrostem, natomiast z badań przedwyborczych dotyczących oczekiwań wobec prezydentury wynika, że Nawrocki w największym stopniu spełnia oczekiwanie bycia „reprezentantem środowiska prawicowego”, a w najmniejszym – bycia „prezydentem wszystkich Polaków”.

Piasecki dodał, że Nawrocki i jego otoczenie konsekwentnie budują ten wizerunek bez większych wizerunkowych potknięć, w przeciwieństwie do obozu rządzącego, targanego wewnętrznymi sporami (przywołał m.in. spór dotyczący Funduszu Emerytur Dziecięcych – FED). Ocenił, że Nawrocki dąży do roli patrona całej polskiej prawicy, kierując swoje gesty wobec Ukrainy wprost do elektoratu obu Konfederacji. Prowadząca przywołała ustalenia dziennikarki Anny Mierzyńskiej, według których postulat odebrania Orderu Orła Białego pierwotnie krążył w środowiskach narodowych, a podobne hasła głosił już wcześniej Leszek Miller. Marciniak zauważyła też, że PiS – obawiając się utraty własnego prezydenta na rzecz Konfederacji – nie może pozwolić sobie na odejście od linii reprezentowanej przez Nawrockiego, gdyż oznaczałoby to nieopłacalność dotychczasowej „inwestycji politycznej” w jego prezydenturę.

Kto korzysta na sporze: ostrzeżenie przed Kremlem

Piasecki podkreślił, że obecna sytuacja – w tym afera wokół ujawnienia przekazania broni – musi być korzystnie oceniana przez otoczenie Władimira Putina, ponieważ wbija kolejny klin między Polskę a Ukrainę i narusza dotychczasowy konsensus co do tego, że Ukraińcy „bronią też nas”. Ocenił to jako bardzo niebezpieczny proces przesuwania niechęci społecznej z putinowskiej Rosji na Ukraińców. Marciniak dodała, że w dłuższej perspektywie jest to również element rosyjskiej gry na niezgodę części krajów Unii Europejskiej wobec rozpoczęcia procesu akcesyjnego Ukrainy (wspominając zbliżające się wstępne głosowanie w Parlamencie Europejskim), wskazując, że jednym z celów wojny ze strony Rosji jest uniemożliwienie Ukrainie wstąpienia do NATO i UE. Zwróciła uwagę na podejrzanie zsynchronizowane działanie kont w mediach społecznościowych niejasnego pochodzenia, które wcześniej zajmowały się tematyką antyszczepionkową, a obecnie – antyukraińską.

Piasecki ocenił, że jeśli w przyszłym roku wybory w Polsce wygra prawica, należy się spodziewać prób blokowania procesu akcesyjnego Ukrainy do UE wszelkimi dostępnymi sposobami. Marciniak potwierdziła, że realna perspektywa członkostwa to i tak kwestia kilkunastu lat.

Perspektywy na najbliższe miesiące: „będzie wyglądało źle”

Na zakończenie, pytani o prognozę na najbliższe kilkanaście miesięcy – z nadchodzącą rocznicą Wołynia i decyzjami ukraińskiego parlamentu w sprawie składu Panteonu Narodowego w tle – oboje goście ocenili sytuację pesymistycznie. Piasecki stwierdził wprost, że „będzie to wyglądało źle”, zastrzegając jedynie, że dynamika polskiej polityki może teoretycznie wygenerować inny temat, który przykryje spór polsko-ukraiński, choć trudno mu sobie wyobrazić, jaki miałby to być temat – ocenił, że politycy w szczycie kampanii wyborczej będą wręcz świadomie podsycać te wątki. Marciniak oceniła, że obecnie mamy do czynienia z apogeum wzajemnej niechęci, przypominając, że już na początku 2024 roku stosunek do Unii Europejskiej i Ukrainy był dobrym predyktorem sympatii politycznych respondentów – wcześniej wskazywał głównie na elektorat Konfederacji, dziś obejmuje też PiS, kontestujące, choć nie postulujące wprost wyjścia z UE, obecność Polski we wspólnocie.


Program „Kontrapunkt” poprowadziła Dominika Sicińska. W pierwszej części gośćmi byli dr Tomasz Smura (Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego) oraz gen. Mieczysław Bieniek, doradca szefa MON. W drugiej części gośćmi byli prof. Ewa Marciniak (Uniwersytet Warszawski) oraz Marcin Piasecki, redaktor zarządzający „Rzeczpospolitej”. Materiał dostępny na kanale TVP Info Publicystyka na YouTube, liczącym 228 tys. subskrybentów. Opublikowany 6 lipca 2026 roku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *