Mateusz Szczesik — twórca kanału Independent Trader, poświęconego finansom i inwestycjom — opublikował komentarz do kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich, w którym ocenił odebranie Orderu Orła Białego Zełenskiemu, sposób potraktowania Polski przez stronę ukraińską oraz zaniechania polskiej polityki w zabezpieczaniu własnych interesów gospodarczych.
Zełenski dostarczył tlenu rosyjskiej propagandzie
Szczesik zacytował na wstępie prezydenta Nawrockiego, który ocenił, że Zełenski swoją decyzją o nadaniu jednostce wojskowej nazwy Bohaterów UPA dostarczył najlepszego materiału i wiele tlenu rosyjskiej propagandzie. Szczesik podzielił tę ocenę i stwierdził, że decyzja Zełenskiego zasługuje na bardzo krytyczną ocenę — zwłaszcza biorąc pod uwagę skalę polskiego wsparcia dla Ukrainy.
Order odesłany jak nietrafiony zakup skarpetek
Szczesik opisał reakcję strony ukraińskiej po odebraniu orderu przez Nawrockiego jako poniżającą dla Polski. Na zdjęciu opublikowanym przez samego Zełenskiego order widoczny jest porzucony w magazynie pośród innych paczek. Odznaczenie odesłano zwykłą przesyłką kurierską — bez szacunku, tak jakby odsyłano nietrafiony zakup. W języku dyplomacji jest to — jak ocenił Szczesik — demonstracyjny gest znieważenia Polski, na który patrzą media z całego świata.
W geście solidarności z Zełenskim ordery zwrócili też poprzedni prezydenci Ukrainy: Petro Poroszenko — zamieszany w aferę Panama Papers, Wiktor Juszczenko — ten sam, który pośmiertnie nadał Stepanowi Banderze tytuł bohatera Ukrainy — oraz Leonid Kuczma, którego nazwisko wielokrotnie pojawiało się w aferach korupcyjnych i który miał zlecić morderstwo dziennikarza nagłaśniającego jego interesy. Ciało reportera odnaleziono w lesie z odciętą głową. Szczesik zadał przy tym retoryczne pytanie: dlaczego takie osoby w ogóle posiadały najważniejszy polski order i za co konkretnie go dostały?
Polska dostała do odbudowy region pod rosyjską kontrolą
Szczesik zwrócił uwagę na mapę ukraińskiej propozycji podziału regionów do powojennej odbudowy, zaprezentowaną po raz pierwszy w Szwajcarii w 2022 roku. Polsce przydzielono wówczas obwód doniecki — oznaczony przerywaną linią jako rejon pod kontrolą Rosji. Cztery lata później ten region nadal pozostaje pod rosyjską okupacją. Putin wielokrotnie powtarzał, że nie podpisze pokoju, dopóki Donbas nie zostanie formalnie wcielony do Rosji — i był gotów oddać inne okupowane terytoria, byle tylko zatrzymać Donieck. Mówiąc inaczej — ocenił Szczesik — Polska dostała do odbudowy region, który być może już nigdy nie wróci do Ukrainy. W efekcie możemy zostać z niczym, bez żadnych kontraktów dla polskich firm.
Inne kraje zadbały o siebie — Polska nie
Szczesik zestawił polskie zaniechania z działaniami innych państw. Dwa lata temu Berlin podpisał z Kijowem strategiczną deklarację dającą niemieckim firmom rządowe gwarancje na odbudowę Ukrainy. Rok temu podobną umowę zawarły Stany Zjednoczone, uruchamiając pakiety inwestycyjne warte setki milionów dolarów. Wielka Brytania zabezpieczyła dla swoich przedsiębiorców gwarancje kredytowe o wartości blisko 3,5 miliarda funtów. Swoje ugrała też Francja.
Tymczasem Polska — która jako pierwsza dała Ukrainie ponad 300 czołgów, bezinteresownie przyjęła miliony uchodźców, zapewniła darmowy dostęp do opieki medycznej i świadczeń socjalnych oraz co roku płaci prawie 200 milionów złotych za Starlinki dla Ukrainy — nadal nie otrzymała nawet obiecanej technologii dronowej. Nieobecność Zełenskiego na konferencji odbudowy w Gdańsku Szczesik odczytał jako nieformalne odsunięcie Polski od stołu negocjacyjnego. A przy tym stole — jak zaznaczył — już teraz robi się bardzo ciasno.
Polska wciąż ma silne karty — jeśli starczy odwagi
Szczesik stwierdził, że ukraińskie elity grają cynicznie, bo są przekonane, że Warszawa i tak pokornie wszystko zniesie. Jego zdaniem to błąd, bo Polska wciąż trzyma w ręku silne karty. Nie musimy od razu zaczynać od nagłego remontu Jasionki — ale możemy wprowadzić realne opłaty za każde lądowanie samolotów wojskowych i za każdy pociąg towarowy korzystający z polskiej infrastruktury.
Możemy wstrzymać przesył energii elektrycznej i gazu. Możemy twardo i w nieskończoność blokować wejście Ukrainy do Unii Europejskiej. Do tego potrzeba jednak — jak podsumował — dwóch rzeczy: odwagi i dojrzałej klasy politycznej, która w końcu postawi interes własnego kraju na pierwszym miejscu.