Testy syren, drony bez głowic, wizyta w CIA — Polska przygotowuje się na rosyjskie prowokacje

Karolina Pojączkowska z Super Expressu przeanalizowała serię niemal równoczesnych wydarzeń z pierwszych dni września — testy syren alarmowych w Warszawie, próby polskich systemów bezzałogowych, wizytę szefa polskich służb specjalnych w siedzibie CIA oraz amerykańską delegację sprawdzającą potencjalne lokalizacje stałej bazy wojskowej w Polsce — w kontekście utknięcia w martwym punkcie rozmów pokojowych między Rosją a Ukrainą.

Zbieg wydarzeń na początku września

Mieszkańcy Warszawy otrzymali komunikat Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o testach syren alarmowych planowanych w dniach 10–18 września. Dwa dni wcześniej Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło, że Siły Zbrojne RP rozpoczną testy polskich bezzałogowych systemów uzbrojenia przeznaczonych do precyzyjnego rażenia celów na dużych odległościach — zastrzegając, że drony nie będą wyposażone w głowice bojowe, a wiceszef MON Cezary Tomczyk zapewnił, że mieszkańcy rejonów objętych lotami zostaną wcześniej poinformowani.

W tym samym czasie minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak spotkał się w Waszyngtonie z szefem CIA Johnem Ratcliffe’em, który niedawno przebywał w Moskwie. Przed spotkaniem Siemoniak zapowiedział, że rozmowy dotyczyć będą bezpieczeństwa Polski, możliwej eskalacji konfliktu oraz ostatniej wizyty Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera w Moskwie. Po spotkaniu minister przekazał premierowi Donaldowi Tuskowi najistotniejsze informacje wynikające z rozmowy, podkreślając, że sojusz polsko-amerykański pozostaje „silny i niezachwiany”. Pojączkowska oceniła, że tych zbiegających się w czasie wydarzeń nie można ignorować, zwłaszcza patrząc na nie w szerszym kontekście napięć w Europie.

Nieudane rozmowy w Moskwie i Kijowie

Autorka przypomniała przebieg weekendowej wizyty amerykańskich wysłanników — spotkanie na Kremlu rozpoczęło się od ciepłych słów Witkoffa pod adresem Władimira Putina, że wspomnienia z rozmów z nim znajdą się na szczycie listy wspomnień z emerytury, oraz przekazania pozdrowień od Donalda Trumpa. Pojączkowska skomentowała tę scenę z przymrużeniem oka, zauważając, że dyplomacja bywa uprzejma nawet wobec zbrodniarzy wojennych, i że Henry Kissinger pewnie nazwałby to po prostu „realpolitik”.

Witkoff i Kushner mieli zaprezentować propozycję zawieszenia broni, oferując Moskwie zniesienie sankcji i odblokowanie aktywów w zamian za zakończenie walk przed zimą. Według strony ukraińskiej Putin odrzucił wszystkie propozycje, przekonany, że zima i tak złamie Ukrainę.

Po nieudanych rozmowach w Moskwie negocjatorzy w Kijowie rozmawiali z Zełenskim głównie o pomocy dla ukraińskiego sektora energetycznego oraz kolejnych dostawach pocisków PAC-3 do systemów Patriot — tych samych, których Ameryka intensywnie używała podczas niedawnego konfliktu z Iranem.

Polska w planach zimowej pomocy dla Ukrainy

Pojączkowska przywołała własną rozmowę z wicepremierem, ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim, który potwierdził, że Sojusz przygotowuje tzw. pakiet zimowy dla Ukrainy. Zapytany, czy coś zmieniło się na linii Waszyngton–Kijów, Sikorski odpowiedział krótko, nawiązaniem biblijnym: „Po owocach ich poznacie”. Dodał, że jeśli Putin nie odstąpi od maksymalistycznych żądań, Ukraina będzie musiała kontynuować walkę, a kluczowe pytanie dotyczy tego, czy Stany Zjednoczone dostarczą jej rakiety zdolne zestrzeliwać rosyjskie pociski balistyczne oraz czy nadal będą przekazywać dane wywiadowcze do celowania w rosyjskie rafinerie — ocenił, że zniszczenie połowy rosyjskich zdolności rafinacyjnych mogłoby doprowadzić nie tyle do zakończenia wojny, ile do paraliżu rosyjskich zdolności ofensywnych.

Zapytany wprost, czy Polska przekaże Ukrainie kolejne rakiety PAC-3, Sikorski porównał rosyjskie ataki rakietowe na ludność cywilną do niemieckich ataków V2 na Londyn podczas II wojny światowej, podkreślając, że Polska robiła to już w przeszłości na apel władz Sojuszu i — mimo że Ukraina formalnie nie jest członkiem NATO — pozostaje jego „funkcjonalnym sojusznikiem”, walcząc z krajem, który sam zdefiniował się jako wróg NATO. Przy okazji wprost zestawił swoje stanowisko z poglądem byłego ministra obrony Mariusza Błaszczaka, sugerując, że solidarność sojusznicza obowiązuje Polskę niezależnie od tego, co mówi jego poprzednik. Nie wykluczył kolejnych dostaw uzbrojenia, zaznaczając, że decyzja nie należy wyłącznie do niego, lecz wynika z prośby władz Sojuszu Północnoatlantyckiego, której szczegółów nie chciał ujawniać.

Rozmowa telefoniczna Trump–Putin i stanowisko Pentagonu

Pojączkowska odniosła się też do wtorkowej, godzinnej rozmowy telefonicznej między Trumpem a Putinem, zrelacjonowanej przez doradcę Kremla Jurija Uszakowa — Putin miał zapewniać o braku wrogich planów wobec Europy, jednocześnie przedstawiając Trumpowi warunki szybkiego zakończenia wojny: przekazanie Rosji całego Donbasu i Krymu oraz usunięcie rządu Zełenskiego w Kijowie. Autorka zauważyła, że Trumpowi zależy na szybkim zakończeniu konfliktu, biorąc pod uwagę zarówno jego wcześniejszą, niespełnioną obietnicę zakończenia wojny w 24 godziny, jak i zbliżające się wybory śródokresowe.

Po rozmowie komunikat wydał wiceszef Pentagonu Elbridge Colby, wzywając Europę do wzmocnienia wysiłków zbrojeniowych — Pojączkowska zaznaczyła, że to hasło, które pada z jego ust „od kilku lat”, więc trudno mówić tu o jakiejkolwiek nowej zapowiedzi — i jednocześnie stwierdzając, że wojna potrwa jeszcze długo. Colby mówił też o planowanych zmianach rozmieszczenia sił USA w Europie w ramach koncepcji „NATO 3.0”, zakładającej przejęcie przez Europę większej odpowiedzialności za obronę konwencjonalną przy obniżonym zaangażowaniu Amerykanów.

Amerykańska delegacja i możliwa stała baza wojskowa

W dniach 9–10 września Polskę odwiedziła amerykańska delegacja przedstawicieli zespołu sekretarza wojny Peta Hegsetha, sprawdzająca potencjalne lokalizacje dla stałej bazy wojskowej USA. Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka określiła te 48 godzin jako kluczowe dla relacji polsko-amerykańskich. Polska oficjalnie zgłosiła gotowość utworzenia takiej bazy na swoim terytorium już w maju, oferując pokrycie kosztów, a w czerwcu Stany Zjednoczone pozytywnie odniosły się do tej propozycji, choć minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz zastrzegał wówczas, że nie oznacza to jeszcze ostatecznej decyzji. Obecnie w Polsce na zasadzie rotacyjnej stacjonuje około 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy — stała baza byłaby, zdaniem Pojączkowskiej, prawdziwym przełomem w tych relacjach.

Autorka oceniła, że pokaz polskich zdolności bojowych, w tym testowanych dronów, ma charakter demonstracyjny wobec amerykańskich partnerów — podobny pokaz zorganizowano niedawno dla zagranicznych gości przed Międzynarodowym Salonem Przemysłu Obronnego. Zwróciła też uwagę, że testy infrastruktury cywilnej i systemów alarmowania prowadzone są ostatnio we wszystkich krajach wschodniej flanki NATO — przykładem może być Finlandia, gdzie od tygodnia 2 tysiące osób uczestniczy w największych od zakończenia zimnej wojny ćwiczeniach obrony cywilnej, symulujących rosyjski cyberatak na miasto Kuopio, zakłócenia dostaw wody i jednoczesny atak rakietowy.

Interpretacje i otwarte pytania

Pojączkowska oceniła, że wizyta ministra Siemoniaka w CIA ma bezpośredni związek z danymi wywiadowczymi dotyczącymi planowanych przez Rosję prowokacji poniżej progu otwartej wojny, wyrażając obawę, że polskie zdolności obrony infrastruktury krytycznej będą w najbliższych miesiącach poddane realnym próbom. Wspomniała też o mniej oficjalnej teorii, według której Amerykanie mogą szykować coś więcej — Putin pozostaje nieskłonny do ustępstw, a Ukrainie w najbliższych miesiącach zabraknie blisko 30 miliardów dolarów w budżecie na zamknięcie roku, przy czym wzmożona aktywność antykorupcyjnych instytucji, jak NABU, jest w Kijowie odbierana jako forma nacisku na stronę ukraińską, by poważniej podeszła do rozmów pokojowych.

Przywołała też konkluzję pojawiającą się w zagranicznej prasie, według której Witkoff i Kushner mieli usłyszeć od Putina, że Ukraina miała „wspaniały czas”, by podpisać układ pokojowy na początku 2022 roku podczas rozmów w Turcji, gdy na stole był wyłącznie Donbas, a nie kolejne tereny zdobyte później, w tym w rejonie Zaporoża i na południu kraju — i że nieskorzystanie wówczas z tej okazji kosztowało życie wielu ludzi oraz zniszczenie infrastruktury.

Pojączkowska podsumowała, że determinacja Putina pozostaje niezachwiana, natomiast rzeczywiste plany amerykańskiego wywiadu prawdopodobnie poznamy dopiero za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. Zakończyła program pytaniem do widzów o ich własne przewidywania dotyczące dalszego rozwoju sytuacji oraz gotowości Polski na ewentualne rosyjskie prowokacje.


Materiał „WOJNA NA UKRAINIE BĘDZIE TRWAĆ? CO ROSJA I USA SZYKUJĄ DLA NAS TEJ ZIMY!”, kanał Super Express na YouTube (1,28 mln subskrybentów), 10 września 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *