Senator Kazimierz Michał Ujazdowski — Trzecia Droga, profesor Uniwersytetu Łódzkiego — był gościem programu Sygnały Dnia w Polskim Radiu 24, gdzie rozmawiał o konferencji URC w Gdańsku, sporze o order Orła Białego, deeskalacji stosunków polsko-ukraińskich, błędach po obu stronach oraz o tym, jak budować racjonalne relacje z Ukrainą po kryzysie.
Forum ma własną logikę — ale Polska zaniedbała przygotowania
Ujazdowski ocenił, że konferencja musiała się odbyć pomimo ostrego sporu wywołanego złą decyzją prezydenta Zełenskiego — to trzeba powiedzieć jasno. Jest elementem dużego procesu przygotowania się do odbudowy Ukrainy i udziału w tym przedsięwzięciu państw europejskich, w tym Polski. To ile Polska będzie znaczyć i ile będzie miejsca dla polskiego biznesu w odbudowującej się Ukrainie, zależy od determinacji i poziomu dyplomacji ekonomicznej — nie od jednej konferencji. Ta konferencja musi się odbyć, ale sama w sobie nie rozstrzyga o polskiej pozycji.
Ujazdowski przyznał jednak, że Polska zaniedbała przygotowania do udziału w odbudowie Ukrainy już jakiś czas temu — nawet wtedy, gdy relacje z Ukrainą były dobre lub bardzo dobre. Widział to na własne oczy — jak Polska jest w tej sferze wyprzedzana nie tylko przez Niemców i Francuzów, ale także przez państwa mniejsze, takie jak Szwecja. Polska nie była nieobecna, ale była obecna na poziomie niższym niż jej potencjał polityczny i ekonomiczny. To trzeba nadrobić. Dyplomacja ekonomiczna i jej synergia z biznesem publicznym i prywatnym ma pierwszorzędne znaczenie — i choć spór historyczny na nią wpływa, to kluczowa jest jakość tej dyplomacji sama w sobie.
Ukraina przywiązuje większą wagę do kontaktów z silniejszymi — to poważny błąd
Ujazdowski ocenił, że Ukraińcy na pewno przywiązują większą wagę do kontaktów politycznych z silniejszymi — i to jest poważny błąd polityki ukraińskiej. Strategia polegająca na orientowaniu się wyłącznie na tych, których uznaje się za najsilniejszych, podczas gdy reszta jest nieważna, utrudni Ukrainie odnoszenie sukcesów na poziomie europejskim. Zełenski i ukraińska klasa polityczna nie rozumieją, że bardzo trudno będzie Ukrainie uzyskać pełnowymiarowe członkostwo w Unii Europejskiej — w Holandii czy Austrii istnieje bardzo krytyczna opinia wobec rozszerzenia, a we Francji mechanizm konstytucyjny zgody na akcesję jest tak trudny jak zmiana konstytucji. Ukraina po prostu potrzebuje partnerów. Zełenski popełnił ciężki błąd zaogniając stosunki z Polską i psując sobie na własne życzenie relacje z nami.
Pierwsze znaczenie ma jednak jakość polskiej dyplomacji ekonomicznej i jej synergia z biznesem — niezależnie od temperatury politycznej. To jest kwestia polska, w której musimy zadbać o własne interesy.
Nawrocki nie mógł inaczej — ale zabrakło pełni argumentacji
Ujazdowski zaznaczył, że ma krytyczną opinię o wielu decyzjach prezydenta Nawrockiego, ale w tym przypadku prezydent Rzeczypospolitej nie mógł czynić inaczej. To nie jest zwykły spór w zakresie polityki historycznej — spory w zakresie polityki historycznej zdarzają się, toczy je niejeden kraj europejski, Francja ma bardzo zaognione relacje z Algierią z tego powodu. Ale w przypadku Zełenskiego mieliśmy do czynienia z zaczepnym, agresywnym ruchem polegającym na tym, że UPA odpowiedzialna za ludobójstwo na Wołyniu stała się patronem jednego z prestiżowych oddziałów wojskowych. Ruch ten był dokonany z pełną świadomością polskiego stanowiska i ze świadomością, że od rozliczenia się z tą sprawą zależy dobre imię Ukrainy na arenie europejskiej. To nie jest zwykły spór historyczny.
Zabrakło jednak czegoś w wypowiedzi Nawrockiego, co było obecne w przesłaniu premiera Kosiniaka-Kamysza — który pokazał pełnię polskiego stanowiska: racje dla których popieraliśmy Ukrainę w wojnie z Rosją, racje dla których będziemy dalej popierać, ale jednocześnie konieczność oczyszczenia ukraińskiego patriotyzmu i uznania własnej odpowiedzialności za Wołyń — nie tylko w imię polskich oczekiwań, ale w imię dobrych relacji na przyszłość i dobrego imienia Ukrainy w Europie. Takiej pełnej argumentacji w wystąpieniu prezydenta Nawrockiego zabrakło. Ale trudno się dziwić, że uczynił tak jak uczynił.
Deeskalacja i powrót do relacji racjonalnych
Ujazdowski ocenił, że zakłada, iż nikt na miejscu Nawrockiego nie przeprowadziłby tej sprawy z takim skutkiem, by Ukraińcy odebrali jednostce patronat UPA. Decyzja Zełenskiego była świadoma i akceptowana przez ukraińską klasę polityczną — pomimo przestróg i argumentacji formułowanych od lat publicznie i niepublicznie. Uczynili to co uczynili z pełną świadomością konsekwencji.
Stosunki polsko-ukraińskie nie przestaną istnieć, bo to jest nasz sąsiad i jest cała mnogość wspólnych interesów i płaszczyzn wspólnego działania. Jedną z opcji, którą bierze pod uwagę, jest powrót do relacji ukształtowanych na zasadach racjonalnych — zidentyfikowania pól wspólnych i pól rozbieżnych, bez gorącej relacji, która miała miejsce po agresji Putina na Ukrainę. Napięcia będą się od czasu do czasu pojawiać, ale Polska musi też powiedzieć sobie o własnym głębokim błędzie: szliśmy od miłości do nienawiści. Byliśmy ponad miarę hojni, a potem szybko wchodziliśmy w stan wielkiego zawodu. W ludzkim życiu przejście od miłości do nienawiści jest destrukcyjne — a w polityce państwowej podleganie radykalnym emocjom jest całkowicie destrukcyjne. To był błąd.
Ujazdowski ocenił też, że nadanie Zełenskiemu Orderu Orła Białego było niepotrzebne — był to gest z fazy niekontrolowanej miłości. Polskie władze i polskie społeczeństwo stanęły na wysokości zadania w tej sprawie, dawały przykład światu na czym polega solidarność wobec kraju zaatakowanego — i nie było powodu do odznaczania Zełenskiego tym orderem w sytuacji, w której to po polskiej stronie był heroizm solidarności.
Zapytany, czy scenariusz Nawrockiego — zagrożenie odebraniem orderu, następnie jego odebranie, brak skutku w postaci zmiany nazwy jednostki — był adekwatny, Ujazdowski odpowiedział, że zakłada, iż ukraińska decyzja o nazwie jednostki była podjęta świadomie i że nie było skutecznej ścieżki dyplomatycznej, która by ją odwróciła. Ważne jest teraz ukształtowanie relacji w kategoriach racjonalnych — wypowiedzenie partnerowi: tu mamy obszary wspólne, a tutaj się zasadniczo różnimy i będziemy się różnić. Tego języka dotąd zabrakło, bo obydwie strony ukrywały realną różnicę interesów. Przy czym dla kultury wschodniej ukrywanie własnych interesów jest czymś oczywistym. Polska jako naród kultury zachodniej powinna komunikować o tym jasno — wyjaśniać własnemu społeczeństwu, na czym polegają interesy polityczne i ekonomiczne, w jakich sprawach będziemy się spierać z Ukrainą, a w jakich udzielać poparcia Kijowowi.
Agresja wobec Ukraińców w Polsce — nie może być na nią zgody
Ujazdowski zaznaczył, że nie odnotował nastrojów nacjonalistycznych wobec Ukraińców mieszkających w Polsce jako zjawiska powszechnego — polskie społeczeństwo ich nie żywi. Natomiast gdy prowadzący wskazał na narastające incydenty — film z supermarketu, gdzie sprzedawczyni Ukrainka była obrzucana wyzwiskami, pobicie chłopaka na moście Poniatowskiego za to że mówił po ukraińsku — Ujazdowski ocenił, że takie rzeczy należy piętnować w imię moralności i odpowiedzialności publicznej. Na ten rodzaj agresji nie może być zgody bez względu na to, czy dotyczy Ukraińca, czy reprezentanta jakiejkolwiek innej społeczności. Strategiczną kwestią pozostaje jednak ukształtowanie relacji z Ukrainą w kategoriach racjonalnych i realnego interesu.
Pozostałe wątki
Rozmowa dotyczyła też afery szpitalnej w Szpitalu Południowym — Ujazdowski pochwalił szybką reakcję rządu i prezydenta Trzaskowskiego, wyraził nadzieję na systemową reformę ochrony zdrowia i ocenił, że jaskrawość problemu przemawia za natychmiastowym działaniem. Odniósł się też do sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym — ocenił, że funkcjonuje on jako pas transmisyjny PiS i prezydenta Nawrockiego, a jego orzeczenia nie są publikowane. Zaproponował likwidację Trybunału w obecnym kształcie i powołanie nowego organu przez trzy instytucje — prezydenta, Sejm i Senat — po pięciu sędziów każda, w transparentnej procedurze z wysokimi wymogami kompetencyjnymi.
Rozmowę przeprowadził dziennikarz Polskiego Radia 24. Program dostępny na kanale Polskie Radio 24 na YouTube, liczącym ponad 109 tysięcy subskrybentów. Materiał opublikowany 26 czerwca 2026 roku.