Dr Michał Przeperski rozmawiał z dr. Bartłomiejem Gajosem z Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia oraz redakcji portalu Nowaja Polsza o dwudziestowiecznej historii Ukrainy w ramach Związku Sowieckiego — rozmowa nagrana została dziewiątego dnia pełnoskalowej wojny rosyjsko-ukraińskiej.
Cytat Zełenskiego jako klucz do ukraińskiej pamięci zbiorowej
Gajos rozpoczął od przywołania słów prezydenta Wołodymyra Zełenskiego z jednego z wojennych briefingów — że Ukraińcy przeżyli dwie wojny światowe, trzy klęski głodu, Holokaust, Babi Jar, wielki terror, katastrofę czarnobylską, okupację Krymu, a teraz wojnę w pozostałej części kraju, i że ktokolwiek sądzi, iż uda się ich przestraszyć czy złamać, nic nie wie o Ukrainie. Gajos ocenił, że te słowa doskonale oddają strukturę współczesnej ukraińskiej świadomości narodowej, a obecna wojna prawdopodobnie dopełni proces formowania się nowoczesnego narodu ukraińskiego, rozumianego w kategoriach, jakimi posługiwali się historycy i działacze XIX-wieczni.
Przeperski zauważył, że historia Ukrainy XX wieku jawi się jako pasmo niemal nieprzerwanych klęsk. Gajos przywołał tezę francuskiego historyka Ernesta Renana, że nic nie buduje wspólnoty narodowej skuteczniej niż wspólne cierpienie — Ukraińcy budowali na tym fundamencie przez ostatnie trzydzieści lat, czego przykładem jest choćby decyzja o budowie wielkiego kompleksu memorialnego w Babim Jarze, miejscu wciąż bombardowanym w trakcie obecnej wojny. Gajos podkreślił, że właśnie to uzasadnienie odrębnej historycznej tożsamości Ukraińców Władimir Putin usiłuje odebrać, twierdząc, że Ukraina nie ma własnej historii i jest częścią historii Rosji — a wszelkie upamiętnianie Hołodomoru, wielkiego terroru czy represji wobec ukraińskich działaczy narodowych lat 60. (tzw. szistdesiatnyków) jest przez Moskwę postrzegane jako zagrożenie. Jako dowód tej logiki przywołał likwidację rosyjskiej organizacji Memoriał, dokumentującej represje sowieckie wobec ponad 13 milionów osób — co, jego zdaniem, pokazuje, że mówienie o przemocy państwa wobec własnych obywateli jest dla obecnych władz rosyjskich nie do pogodzenia z ich wizją jedności narodu z państwem.
Paradoks leninowskiego uznania narodu ukraińskiego
Przeperski przypomniał, że w krótkim okresie między 1917 a 1922 rokiem Ukraina, korzystając z zajęcia rozległych jej terenów przez wojska niemieckie i austro-węgierskie oraz z chaosu rewolucji bolszewickiej, uzyskała bezprecedensową szansę na niepodległość — państwowość ukraińska w różnych formach istniała przez kilka lat, zanim ostatecznie, w grudniu 1922 roku, Ukraina weszła w skład nowo utworzonego ZSRR.
Gajos wskazał na paradoks, który Putin w swoim przemówieniu uznającym separatystyczne republiki obrócił w zarzut wobec Lenina, nazywając Ukrainę ironicznie „Ukrainą imienia Włodzimierza Iljicza”. Bolszewicy, w przeciwieństwie do dzisiejszego Kremla, obiektywnie uznawali istnienie narodu ukraińskiego jako faktu — nie z sympatii, lecz z czysto taktycznych względów: rozumieli, że przebudzenie ruchów narodowych (fińskiego, polskiego, ukraińskiego, kaukaskiego) przyczynia się do upadku znienawidzonego przez nich imperium carskiego, i chcieli wysłać sygnał tym ruchom, że nowa władza bolszewicka nie jest kolejnym wcieleniem wielkoruskiego szowinizmu. Jako przykład takich gestów Gajos przywołał dekret Józefa Stalina (wówczas ludowego komisarza do spraw narodowości) z listopada 1917 roku, nakazujący zwrot ukraińskich pamiątek narodowych przetrzymywanych w Ermitażu, rzekomo bezprawnie zagarniętych przez Katarzynę II — fakt szczególnie przerażający w świetle późniejszej roli Stalina jako sprawcy Hołodomoru. Przywołał też odsłonięcie w Moskwie w 1918 roku, w pierwszą rocznicę rewolucji październikowej, pomnika Tarasa Szewczenki, gdzie członek politbiura Lew Kamieniew mówił o cierpieniach narodu ukraińskiego pod rządami carskimi.
Gajos wyjaśnił, że u podstaw tej polityki leżało marksistowskie przekonanie, iż kwestia narodowa z czasem sama zaniknie — najpierw jednak trzeba było przyciągnąć elity poszczególnych narodów do budowy nowego państwa, stąd federacyjna, a nie unitarna struktura ZSRR z 1922 roku, obejmująca od początku odrębne republiki: Rosyjską, Ukraińską, Białoruską i Zakaukaską. Ukraina sowiecka istniała wówczas nawet jako odrębny podmiot prawa międzynarodowego — traktat ryski podpisano nie między Polską a Rosją Sowiecką, lecz między Polską, Rosją Sowiecką i Ukrainą Sowiecką.
Korenizacja lat 20. i wielki zwrot lat 30.
Przeperski poprosił o wyjaśnienie fundamentalnej różnicy między polityką narodowościową Moskwy w latach 20. a latach 30. Gajos wskazał na kryzys w stosunkach brytyjsko-sowieckich z 1927 roku jako moment przełomowy — obawa przed zbliżającą się wojną z państwami kapitalistycznymi ujawniła, że żołnierze Armii Czerwonej nie czują żadnego związku emocjonalnego z „ojczyzną sowiecką” i nie są gotowi za nią umierać. To, zdaniem Gajosa, było jedną z kluczowych przyczyn odejścia od polityki korenizacji (budowania lokalnych tożsamości narodowych w edukacji i kulturze) na rzecz rehabilitacji wielkoruskiego imperializmu, symbolizowanej choćby przez film Eisensteina o Iwanie Groźnym.
Równolegle nastąpiła kolektywizacja rolnictwa, która doprowadziła do wielkiego głodu na Ukrainie — szacunki ofiar wahają się od 6 do 10 milionów. Gajos opowiedział się za interpretacją, według której kolektywizacja i głód nie były wymierzone bezpośrednio w ukraiński ruch narodowy, lecz w chłopów jako klasę społeczną uznawaną przez władzę sowiecką za niepewną politycznie i trudną do zsowietyzowania — sam fakt, że ci chłopi byli w większości Ukraińcami, sprawił, że skutki uderzyły przede wszystkim w ludność ukraińską, choć ofiarami wielkiego głodu byli też Kazachowie (którzy również określają te wydarzenia mianem ludobójstwa) oraz mieszkańcy rdzennie rosyjskiego Powołża.
Druga wojna światowa i dwie ukraińskie pamięci
Przeperski nawiązał do koncepcji „skrwawionych ziem” Timothy’ego Snydera, wskazując Ukrainę jako jeden z kluczowych obszarów tej tragedii. Gajos zwrócił uwagę na paradoks współczesnej debaty niemiecko-ukraińskiej — Berlin długo wahał się przed wysyłaniem broni Ukrainie, argumentując to poczuciem winy za zbrodnie popełnione na Rosjanach podczas II wojny światowej, na co Ukraińcy słusznie odpowiadali, że to właśnie ziemie ukraińskie i białoruskie, a nie rosyjskie, najbardziej ucierpiały pod niemiecką okupacją — Białoruś straciła proporcjonalnie największy odsetek ludności.
Gajos opisał nieudaną próbę utworzenia niepodległego rządu ukraińskiego przez Jarosława Stećkę po wejściu Niemców na tereny ZSRR — rząd ten został szybko aresztowany, ponieważ Niemcy nie dopuszczali do takiej formy kolaboracji, jaką zaakceptowali na przykład na Słowacji. Wskazał na dwie odrębne, długo konkurujące ze sobą ukraińskie pamięci historyczne tego okresu: pamięć zachodnioukraińską, związaną z działalnością UPA — partyzantką wymierzoną zarówno w Sowietów, jak i w Polaków, kulminującą w zbrodni wołyńskiej, którą Gajos określił jako jeden z najgorszych przejawów nacjonalizmu okresu II wojny światowej — oraz pamięć wschodnioukraińską, związaną z żołnierzami Armii Czerwonej, w tym z 1. Frontem Ukraińskim, który wyzwolił Auschwitz w styczniu 1945 roku i w którego szeregach służyło wielu etnicznych Ukraińców. Gajos ocenił, że granica między tymi dwiema pamięciami, na którą silnie oddziaływała Rosja, w dużej mierze zatarła się w obliczu obecnej, pełnoskalowej agresji.
Powojenne granice i przekazanie Krymu
Gajos zwrócił uwagę, że powojenna Ukraina objęła nowe terytoria kosztem dawnych ziem Rzeczpospolitej, a Stalin sprytnie rozegrał „kartę ukraińską” na arenie międzynarodowej, zapewniając Ukraińskiej i Białoruskiej Republice Sowieckiej odrębne miejsca w nowo powstałej Organizacji Narodów Zjednoczonych — porównywane wówczas przez stronę sowiecką do miejsc brytyjskich dominiów. Podkreślił jednak, że nie wynikało to, wbrew narracji Putina, z jakiejkolwiek troski o przyszłą suwerenność republik, lecz z przekonania, że proces tworzenia „człowieka sowieckiego” nadal trwa i nikt poważnie nie traktował konstytucyjnego zapisu o prawie republik do secesji.
Gajos szczegółowo omówił przekazanie Krymu Ukrainie w 1954 roku przez Nikitę Chruszczowa, ówczesnego wieloletniego pierwszego sekretarza Ukraińskiej Partii Komunistycznej (1939–1947), powszechnie postrzeganego przez sowiecką elitę, w tym samego Stalina, jako Ukraińca — przywołał anegdotę z pamiętników Chruszczowa, jak Stalin podczas jednej z nocnych biesiad kazał mu zatańczyć hopaka, ukraiński taniec ludowy. Gajos przedstawił dwa uzupełniające się wyjaśnienia decyzji z 1954 roku: pierwsze, czysto pragmatyczne, związane z lądową granicą Krymu z Ukrainą i łatwiejszym zarządzaniem gospodarką i infrastrukturą (w tym zaopatrzeniem w wodę); drugie, bardziej paradoksalne — ponieważ po deportacji Tatarów krymskich ludność Krymu była w 75 procentach rosyjska, przekazanie go Ukrainie mogło mieć na celu wzmocnienie rosyjskiego elementu demograficznego wewnątrz Ukraińskiej Republiki Sowieckiej, integrując ją silniej z rosyjskością. Podkreślił też, że decyzja ta była w pełni legalna w świetle ówczesnego prawa sowieckiego, wymagającego jedynie zgody Rad Najwyższych obu republik — co czyni współczesne rosyjskie zarzuty o jej „nielegalności” bezpodstawnymi.
Czarnobyl, pieriestrojka i rozpad ZSRR
Przeperski przeszedł do okresu rządów Gorbaczowa, zaznaczając, że mimo haseł pieriestrojki i głasnosti wciąż sprawnie funkcjonowały łagry i szpitale psychiatryczne dla dysydentów — w jednym z łagrów w połowie lat 80. zmarł Wasyl Stus, wybitny ukraiński poeta i działacz narodowy (dziś patron skweru w Warszawie, nieopodal domu Przeperskiego). Gajos wskazał katastrofę czarnobylską z 1986 roku jako kluczowe wydarzenie, które zdemaskowało w oczach Ukraińców fatalny stan całej sowieckiej „nowoczesności” utożsamianej z rosyjskością — zwłaszcza że energetyka atomowa była jednym z filarów sowieckiej wielkomocarstwowej dumy. Przywołał też anonimową wypowiedź analityka CIA z 1989 roku, że ktoś taki jak Gorbaczow, z jego otwartym, niestandardowym myśleniem, „nie miał prawa się zdarzyć” w systemie sowieckim — Gorbaczow nie doceniał siły ruchów narodowych, w przeciwieństwie do Lenina i bolszewików siedemdziesiąt lat wcześniej.
Gajos opisał, jak brak zdecydowanej reakcji Moskwy na krwawe starcia azersko-ormiańskie w Górskim Karabachu w latach 1988–1990 (co późniejsi współpracownicy Gorbaczowa, w tym szef KGB Kriuczkow, uznawali za błąd) stał się zachętą dla ruchów narodowych w republikach bałtyckich i na Ukrainie do coraz odważniejszego dążenia do niepodległości. Wskazał też paradoksalnie na rolę rosyjskiego ruchu narodowego pod wodzą Jelcyna, który argumentował, że Rosja, w przeciwieństwie do innych republik, nie miała nawet własnej partii komunistycznej i w gruncie rzeczy „utrzymywała” pozostałe republiki — co również przyczyniło się do dążeń separatystycznych.
Referendum niepodległościowe 1991 roku
Gajos podkreślił kluczowe znaczenie ukraińskiego referendum niepodległościowego, w którym 90 procent głosujących opowiedziało się za samodzielnością Ukrainy — zaznaczył, że w przeciwieństwie do typowych sfałszowanych sowieckich wyników, ten rezultat był autentyczny, ale interpretował go nie tyle jako w pełni świadomy wybór narodowy, ile jako głos sprzeciwu wobec bankructwa sowieckiej „nowoczesności” i modernizacji — początek, nie zwieńczenie procesu kształtowania się nowoczesnej ukraińskiej tożsamości narodowej, do którego dzisiejszy Putin, paradoksalnie, sam bardzo silnie się przykłada.
Gajos zwrócił też uwagę, że relatywnie pokojowy, w porównaniu z krwawym rozpadem Jugosławii, rozpad ZSRR wynikał z faktu, że bolszewicy, choć nieświadomie, wcześniej wytyczyli wyraźne granice republik narodowych, co pozwoliło uniknąć masowych sporów terytorialnych przy ich rozdzieleniu.
Putin jako wielkoruski szowinista, nie spadkobierca ZSRR
Na zakończenie Przeperski zapytał, czy Putin, wywodzący się z pokolenia dorastającego za czasów Breżniewa, wychowanek Komsomołu i funkcjonariusz KGB, nie próbuje w istocie zbudować „ZSRR bis”. Gajos zdecydowanie odrzucił tę tezę — ocenił, że Putin jest w istocie zarówno antyleninowski, jak i antystalinowski, ponieważ, w przeciwieństwie do bolszewików, nie uznaje w ogóle obiektywnego istnienia narodu ukraińskiego. Określił Putina przede wszystkim jako wielkoruskiego szowinistę, dążącego do odebrania Ukrainie nie tylko państwowości, ale i historii oraz tożsamości — dodając, że Putin, jego zdaniem, jeszcze nie zdaje sobie sprawy, iż już przegrał, ponieważ od 2014, a zwłaszcza od 2022 roku, sam własnymi rękami przyczynił się do ostatecznego wykształcenia nowoczesnego narodu ukraińskiego — łączącego dziś w jednolitym patriotyzmie mieszkańców Lwowa z mieszkańcami regionów wokół Ługańska czy Konotopu, które jeszcze w latach 90. wykazywały silną nostalgię za ZSRR i bliskość z Rosją, a dziś widzą wyraźnie, czym naprawdę jest współczesna Rosja — systemem dążącym do dyktatury policyjnej, usiłującym narzucić „ruski mir” za pomocą bomb spadających na Charków i Kijów.
Materiał „Co to znaczy Ukraina? Ukraina w Związku Sowieckim”, podcast Muzeum Historii Polski w Warszawie (97,7 tys. subskrybentów), 5 marca 2022