Rafał Ziemkiewicz, pisarz i publicysta, rozmawiał z Karolem Gacem w FNC27 News o kulisach kryzysu polsko-ukraińskiego, błędach polskiej polityki wschodniej i tym, czego Polska powinna żądać od Kijowa.
Prozachodni Sowieci
Ziemkiewicz postawił tezę, którą rozwijał przez całą rozmowę: ukraińska elita polityczna to prozachodni Sowieci. Polska zauważyła tylko element prozachodni — że Ukraina przeszła na stronę wolnego świata i przez to znalazła się pod agresją rosyjską. Nie zwróciła uwagi, że ten wybór geopolityczny nie zmienił natury państwa ukraińskiego od czasów Kuczmy i ukraińskiej SRR. Jest to państwo mafijne, oligarchiczne, którego kadra zarządzająca jest wychowana w duchu sowieckim i kopiuje sowiecki sposób uprawiania polityki — czyli uprawianie jej na chama, brutalnie, z buta, bez liczenia się z niczym poza gołą siłą. I granie zawsze powyżej kart, które się posiada.
Prowokacja wzorowana na Putinie
Ziemkiewicz ocenił, że decyzja o nazwie jednostki to dokładne powtórzenie metody Putina z czasów, gdy Zachód chorował na reset z Rosją. Putin wówczas regularnie wywlekał Katyń i 17 września — prowokował Polaków, którzy się wkurzali, a on wypełniał łamy życzliwej mu prasy zachodniej darciem szat nad polską rusofobią. Miał mówić: my się tu dogadujemy, bracia Amerykanie, bracia Niemcy, a ci głupi Polacy z tą swoją rusofobią siedzą w sprawach sprzed 70 lat.
Zełenski zagrał dokładnie w to samo. Wie, że Ukraina chce wejść na rynek unijny na specjalnych prawach — i wie, że spotka się to z oporem polskim, bo zniszczyłoby polską gospodarkę. Wywołując furię Polaków, chciał odegrać przed światem komedię: patrzcie, my tu wszyscy walczymy, wy nas wspieracie, a Polacy przez swoje uprzedzenia historyczne wbijają nam nóż w plecy.
Upór Ukraińców w gloryfikowaniu zbrodniarzy
Ziemkiewicz wskazał, że UPA mordowała nie tylko Polaków, ale i Ukraińców — tych, których uważała za nieczystych rasowo, a także Żydów i Czechów. Przywołał analogię z innymi krajami europejskimi: Litwa miała Szaulisów odpowiedzialnych za zbrodnie w Ponarach, Łotwa Legion SS, Belgia, Francja, Holandia miały formacje SS. Ale w żadnym z tych krajów nikt do tej tradycji nie nawiązuje i nikomu nie przyszłoby do głowy tworzyć natowskich sił pod imieniem łotewskiej dywizji SS. Upór, z jakim Ukraińcy brną w gloryfikowanie zbrodniarzy, jakby chciał udowodnić słuszność propagandy Putina o konieczności denazyfikacji.
Polska dawała bez żądania pokwitowania
Ziemkiewicz odwrócił słynną zasadę Piłsudskiego — brać, nie kwitować. Polska wobec Ukrainy robiła odwrotnie: dawać i nie żądać pokwitowania. Dała mnóstwo rzeczy i teraz mówi, że tyle dała. Ale nie podpisała żadnych kontraktów, żadnych zobowiązań. Polska prowadziła politykę naiwną, sprowadzoną z pozycji, które Ziemkiewicz scharakteryzował słowami Dmowskiego o piłsudczykach: bardziej nienawidzą Rosji niż kochają Polskę. Myślano o tym, jak na złość zrobić Putinowi, a nie jak zabezpieczyć polskie interesy.
Sprawa Control Process — bezradność państwa
Ziemkiewicz ocenił sprawę polskiej firmy Control Process we Lwowie jako dowód na totalną bezradność polskiego państwa. Firma wygrała przetarg na przetwórnię odpadów wartą 37 milionów euro, zbudowała ją — po czym weszła policja, wypędziła Polaków, skonfiskowała budowę i odmówiła zapłaty, powołując się na rzekome niedociągnięcia. Polska firma wygrała siedem arbitraży, w tym przed komisją arbitrażową w Paryżu. Polskie państwo nie zrobiło nic. Ziemkiewicz ocenił, że należało sięgnąć po narzędzia — od dyplomatycznego nacisku aż po ograniczenie transportów przez Jasionkę — i wyraźnie powiedzieć na forum międzynarodowym, że inwestycje muszą być chronione, a umowy dotrzymane. Pieniądze można by było potrącić z pomocy dla Ukrainy.
Sprawa kryzysu zbożowego
Ziemkiewicz przypomniał zachowanie Zełenskiego podczas szczytu WNZ, gdzie Andrzej Duda wychwalał Ukrainę, a Zełenski demonstracyjnie wyszedł. Zaraz potem oskarżył Polskę o faszyzm i putinizm — bo Polska zablokowała handel tak zwanym zbożem technicznym. Lista firm handlujących tym zbożem nie zawierała ani jednej firmy zarejestrowanej na Ukrainie — dziewięć z nich to były firmy w rajach podatkowych, tylko jedna renomowana firma amerykańska, też niepłacąca podatków na Ukrainie. Zełenski bronił mafijnych interesów oligarchii i przy okazji wziął udział w wymianie rządu w Polsce — bo to na fali tej afery zbudował narrację o polskim rusofobizmie.
Dwie nieoczekiwane korzyści z kryzysu
Ziemkiewicz dostrzegł dwie rzeczy, których Zełenski nie przewidział. Po pierwsze, Zachód dowiedział się o rzezi wołyńskiej — media musiały tłumaczyć historię i sięgnęły po zachodnich historyków, a nie po ukraińską narrację. Zbrodnia wołyńska jest dobrze zbadana przez zachodnich historyków — Ziemkiewicz przypomniał, że najlepszą jej monografię napisał szwedzki historyk, bo z punktu widzenia historyka to rzadki przykład ludobójstwa dokonanego nie przez państwo, lecz siłami partyzantki i w realizacji ludobójczej ideologii. Po drugie, całe klasy polityczne w Polsce — i lewicowo-liberalna, i naiwno-pisowska — dostały lekcję, że Polacy mają dość. Każda próba usprawiedliwiania tej niewdzięczności będzie politycznym samobójstwem.
Order — nabój w lufie
Ziemkiewicz ocenił, że kapituła słusznie dała prezydentowi możliwość podjęcia decyzji w późniejszym terminie. Trzeba mieć nabój w lufie i nie wystrzeliwać go. Dodał, że wbrew temu, co twierdzą media, nie ma żadnego ustawowego wymogu kontrasygnaty premiera na takiej decyzji — premier nie ma tu nic do powiedzenia. Istniał jedynie uzus, czyli zwyczaj grzecznościowy z czasów Dudy. To, że sprawa rozgrywa się o symbole, przykrywa i zasłania ważniejszą rzecz: że żywotne interesy finansowe Polski są zagrożone i to na tym powinna koncentrować się odpowiedź.