Jacek Bartosiak, Marek Budzisz i Marek Stefan w podcaście Strategy&Future przeanalizowali genezę kryzysu polsko-ukraińskiego związanego z Orderem Orła Białego, hipotezę o rzekomej wymianie elit politycznych na Ukrainie promowaną przez część polskich elit, strategiczną grę Wołodymyra Zełenskiego wobec Białorusi i Alaksandra Łukaszenki, a także krytycznie ocenili jakość polskiej polityki zagranicznej i wywiadowczej na kierunku wschodnim.
Rewelacje „Ukraińskiej Prawdy”: tajne spotkanie w sprawie wyborów prezydenckich
Budzisz przywołał artykuł dochodzeniowy opublikowany na łamach „Ukraińskiej Prawdy”, opisujący tajne spotkanie zorganizowane przez Zełenskiego w połowie czerwca pod Kijowem, w którym uczestniczyli generał Wałerij Załużny (obecny ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii) oraz Kyryło Budanow, szef administracji prezydenckiej. Według tej relacji, tematem spotkania była perspektywa organizacji jesienią wyborów prezydenckich na Ukrainie — pojawiła się ona w związku z majowym odbiciem notowań Zełenskiego w badaniach opinii publicznej, powiązanym z poprawiającą się sytuacją na froncie. W kręgu doradców, w tym szefa frakcji parlamentarnej i sekretarza Rady Bezpieczeństwa i Obrony Rustema Umerowa, rozważano, że przeprowadzenie wyborów zwiększyłoby zarówno szanse Zełenskiego na zwycięstwo, jak i legitymację jego władzy, obecnie kwestionowaną przez Rosję i podważaną w oczach sojuszników.
Według doniesień Zełenski miał podczas spotkania sondować Załużnego, czy ten rozważa niekandydowanie w wyborach w zamian za ważną funkcję państwową, nawet stanowisko premiera, natomiast Budanow miałby w tym scenariuszu przejąć rolę spikera Rady Najwyższej — funkcję znaczącą, choć odsuniętą od bieżącej polityki wykonawczej.
Zamierzona eskalacja: spór o UPA jako narzędzie konsolidacji społecznej
Budzisz ocenił, że doniesienia te potwierdzają tezę, iż kryzys symboliczny między Polską a Ukrainą został wywołany przez Zełenskiego świadomie i celowo — jako narzędzie konsolidacji społeczeństwa ukraińskiego wokół jego własnej interpretacji suwerenności i polityki historycznej, streszczanej w wielu ukraińskich wystąpieniach jako „nie będą Lachy nam budować panteonu”.
Krytyka polskich służb: brak rozeznania w sytuacji na Ukrainie
Budzisz postawił pytanie, czy polskie służby wiedziały o tych kalkulacjach politycznych w otoczeniu Zełenskiego — i ocenił, że najprawdopodobniej nie, mimo że informacje te były dostępne ukraińskim dziennikarzom śledczym. Zapytał retorycznie, jak to możliwe, że mając w Kijowie szefa placówki będącego pułkownikiem wywiadu, polskie państwo pozostaje „ślepe i głuche” na mechanizmy funkcjonujące w ukraińskich elitach władzy. Zwrócił też uwagę na możliwość, że taka wiedza, jeśli była dostępna polskiemu MSZ lub rządowi, mogła nie zostać przekazana obozowi prezydenckiemu — co, jego zdaniem, oznaczałoby, że partykularny interes polityczny lub partyjny przeważył nad interesem państwowym, skoro dopuszczono do sytuacji, w której prezydent Karol Nawrocki dał się złapać w pułapkę rozegraną przez stronę ukraińską.
Budzisz ocenił, że nadanie tytułu bohaterów UPA jednej z jednostek ukraińskich, a następnie eskalowanie i blokowanie porozumienia z Polską, były elementem świadomej gry konsolidacyjnej — co tłumaczy również, dlaczego Zełenski wywierał nacisk na byłych prezydentów Ukrainy, by ci oddali swoje polskie odznaczenia, kreując siebie na obrońcę suwerenności kraju. Ocenił to jako błąd strategiczny ze strony Zełenskiego, przedkładającego krótkoterminowy interes własnego obozu politycznego nad interes Ukrainy, ale zarazem ostro skrytykował „amatorszczyznę” polskiej klasy politycznej, która — nie mając dostępu do wiarygodnych informacji — skłania się do wiary w „urojone wizje” możliwości wpływania na wymianę elit ukraińskich.
Hipoteza „wymiany elit” — analogia do Białorusi 2020
Bartosiak i Budzisz porównali obecne przekonanie części polskich elit o możliwości doprowadzenia do wymiany władzy na Ukrainie do podobnej, zawiedzionej nadziei wobec Białorusi po 2020 roku, gdy polscy politycy i eksperci masowo zaangażowali się we wsparcie białoruskiej opozycji, wierząc w nieuchronny upadek Alaksandra Łukaszenki. Bartosiak zauważył, że tego typu przesilenia geopolityczne są naturalną konsekwencją dynamicznego upadku dotychczasowej architektury bezpieczeństwa, zmiany relacji między państwami, trwającej wojny i rozpadających się systemów makroekonomicznych — w związku z czym podobne napięcia będą się powtarzać na różnych kierunkach. Dodał, że słyszał z wielu źródeł w Polsce przekonanie, że to Polska decyduje o warunkach, na jakich Unia Europejska będzie prowadzić rozmowy z Ukrainą — nie tylko w kwestii samego przystąpienia do UE, ale w ogóle relacji Ukrainy z Unią jako rynkiem. Ocenił to przekonanie jako oczywiście błędne, wskazując, że pojawiają się nawet głosy w Polsce, że możliwa będzie wymiana elit ukraińskich, podobnie jak — zdaniem tych osób — miało się to udać na Białorusi w 2020 roku, choć, jak zaznaczył Budzisz w odpowiedzi, może być nawet mniej realne niż w przypadku Białorusi.
Stefan zapytał, czy Polska rzeczywiście przygotowuje się na scenariusz odnowienia zmian politycznych na Białorusi, zauważając, że od wydarzeń białoruskich minęło już sześć lat, a znacząca część społeczności białoruskiej — nie tylko uchodźcy, ale też organizacje opozycyjne — znalazła się od tego czasu w Polsce, co stanowi dodatkowy, niewykorzystywany zasób, na który Polska powinna móc liczyć w ewentualnej grze o polityczną przyszłość tego kraju.
Abdykacja z polityki i przeniesienie się w symbolikę
Budzisz ocenił, że koncentracja polskiej klasy politycznej na kwestiach historycznych, przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek strategii wobec Białorusi, jest funkcją ogólnej abdykacji z prowadzenia realnej polityki na kierunkach strategicznych. Stwierdził, że skoro Polska nie chce być aktywna na głównych frontach geostrategicznej rywalizacji, potrzebuje pola zastępczego, które mobilizuje emocje społeczne bez wymagania trudnych decyzji — stąd przesunięcie debaty w stronę symboli. Ocenił to jako przejaw głębokiego, historycznego kryzysu polskiej państwowości, obejmującego bezczynność, brak inicjatywy, silną polaryzację polityczną i słabą jakość przywódczą klasy politycznej.
Kruchość ukraińskiej narracji o „obronie Europy” i ryzyko zmiany elit na Zachodzie
Stefan zwrócił uwagę, że przekonanie części ukraińskich elit, że Ukraina broni Europę przed Rosją i w związku z tym zasługuje na bezwarunkowe wsparcie finansowe, jest oparte na kruchym fundamencie politycznym w samej Europie Zachodniej. Przywołał rosnącą popularność niemieckiej AfD i wypowiedzi jej liderki Alice Weidel o potrzebie normalizacji relacji z Rosją, sugerując, że możliwa zmiana układu politycznego w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii — na których relacjach Kijów obecnie się koncentruje — może znacząco pogorszyć sytuację Ukrainy.
Żelazne prawo regionu: Polska potrzebuje Ukrainy, Ukraina potrzebuje Polski
Bartosiak podsumował ten wątek stwierdzeniem, że zarówno Polska, jak i Ukraina popełniają błąd, oddalając się od siebie, ponieważ obu państwom uwolnienie się z peryferyjności — w sferze bezpieczeństwa i gospodarki — wymaga współpracy. Ocenił, że historycznie elity regionu międzymorza (Polska, Ukraina, Białoruś) zawsze wolały orientować się na siły zewnętrzne, ponieważ było to łatwiejsze — Polska obecnie „przyspawuje się” do sojuszu z Amerykanami, a Ukraina liczy na relacje z Europą Zachodnią, w efekcie oskarżając się wzajemnie o zdradę własnych interesów. Ocenił, że nagrodę zdobędzie ten, kto zdoła przełamać ten schemat myślowy i zarysować wielką strategię dla obu państw, zaznaczając, że jest to trudne między innymi z powodu silnego, historycznie ugruntowanego kompleksu wyższości Polaków wobec Ukrainy, widocznego również w debacie o UPA i Orderze Orła Białego.
Strategiczna gra Zełenskiego wobec Białorusi: różnica na korzyść Kijowa
Budzisz przeciwstawił bezczynność polskiej polityki wschodniej aktywnej grze Zełenskiego wobec Białorusi. Ocenił, że ukraiński prezydent poprawnie rozpoznał, że reżim Alaksandra Łukaszenki od co najmniej roku wysyła sygnały świadczące o rosnącym apetycie na zwiększenie niezależności od Rosji — czego przejawem jest zbliżenie Mińska z administracją Trumpa (wizyty ambasadora Christophera Smitha i wcześniej wysłannika Johna Kelloga, skutkujące uwolnieniem znaczącej liczby więźniów politycznych). Przywołał ultimatum, jakim Zełenski zagroził Łukaszence — zniszczeniem stacji transmitujących sygnały wykorzystywane do naprowadzania dronów Shahed/Geran na cele w zachodniej Ukrainie — oraz deklarację o zidentyfikowaniu około 400 potencjalnych celów na terytorium Białorusi, powiązanych z zaangażowaniem białoruskiej gospodarki w rosyjski przemysł zbrojeniowy.
Budzisz przywołał koncepcję trójwektorowej polityki białoruskiej z 2019 roku (autorstwa wtedy szefa MSZ Uładzimira Makieja), zgodnie z którą Białoruś balansowała między Rosją, Zachodem i południem, zachowując status pozablokowy bez przekształcania się w platformę rosyjskiej projekcji siły wobec Bałtów, Polski i Ukrainy. Ocenił, że celem Zełenskiego jest odtworzenie podobnego statusu Białorusi, co miałoby historyczny wymiar symboliczny — analogię do odbudowy Wielkiego Księstwa Litewskiego, historycznie związanego więzami z Rzeczpospolitą.
Rozgrywka dyplomatyczna: Łukaszenka między Putinem i Pekinem
Budzisz opisał niedawną sekwencję zdarzeń: Zełenski wspiera radykalną opozycję białoruską (Swiatłanę Cichanouską i Pawła Łatuszkę), jednocześnie wysyłając własnych wysłanników do Mińska na rozmowy z Łukaszenką o warunkach wznowienia negocjacji pokojowych z Rosją. Łukaszenka następnie odwiedza Putina w Wałdaju, ale — po odrzuceniu propozycji przez rosyjskiego prezydenta (który zadeklarował w wywiadzie preferencję dla rozmów z Amerykanami, odwołując się do „ducha Anchorage”) — demonstracyjnie leci do Pekinu na spotkanie z Xi Jinpingiem, po którym chińskie MSZ wydaje oświadczenie w obronie suwerenności Białorusi, a chiński ambasador przy ONZ wzywa Rosję i Ukrainę do powrotu do negocjacji. Budzisz ocenił to jako rozgrywkę dyplomatyczną wysokiego szczebla, w której stawką jest zarówno zakończenie wojny, jak i przyszły status Białorusi i bezpieczeństwo całego regionu.
Krytyka polskiej bezczynności wobec Białorusi
Budzisz ocenił, że w przeciwieństwie do aktywnej gry ukraińskiej, Polska nie ma żadnej strategii wobec Białorusi — zwolnienie z więzienia Andrzeja Poczobuta zaspokoiło, jego zdaniem, całe polskie aspiracje na tym kierunku. Zaproponował, że jeśli polscy politycy szukają narzędzi nacisku, powinni aktywnie włączyć się w formułę dialogu z Łukaszenką proponowaną przez administrację Trumpa, w tym rozważyć zniesienie blokady transportowej na białoruskie sole potasowe — kontrastując to z decyzją Rosji o ośmiokrotnym podniesieniu 1 lipca taryf kolejowych na transport własnych nawozów do Europy, co w praktyce wprowadza embargo kosztowe. Ocenił, że taki krok pozbawiłby Zełenskiego wyłączności na wymuszanie zmian na Białorusi, gdyby podobny efekt uzyskała Europa poprzez negocjacje.
Ukraina jako wygodny kozioł ofiarny w procesie akcesyjnym do UE
Stefan zwrócił uwagę, że obecny spór polsko-ukraiński dobrze wpisuje się w wewnętrzną rozgrywkę polityczną w Kijowie związaną z negocjacjami akcesyjnymi do Unii Europejskiej — ponieważ Ukrainie będzie trudno spełnić warunki dotyczące reformy wymiaru sprawiedliwości i zwalczania korupcji, spór z Polską pozwala obsadzić Warszawę w roli „nowych Węgier Orbana”, czyli wygodnego czynnika, na który można zrzucić odpowiedzialność za spowolnienie procesu akcesyjnego.
Rosnąca rola Chin w regionie
Stefan zaznaczył, że czynnik chiński stał się stałym elementem układanki geostrategicznej Europy Środkowo-Wschodniej — Chiny wchodzą do regionu poprzez handel, wojnę handlową oraz relacje z Rosją i Białorusią, i chociaż są wciąż stosunkowo nowym, uczącym się regionu graczem, ich wpływu nie można już ignorować.
Relacja wasalna z USA jako źródło marginalizacji Polski
Stefan ocenił, że silne, historycznie zakorzenione przekonanie części polskiej prawicy (związanej z PiS) o tym, że bliskie relacje z Ameryką pozwolą Polsce przełamać peryferyjność wobec Europy Zachodniej, wymaga rewizji w obliczu zmiany amerykańskiej strategii wobec Europy. Zasugerował, że problemem nie jest sama bliskość relacji ze Stanami Zjednoczonymi (przywołując przykład Japonii, która mimo bliskiej relacji z USA prowadzi samodzielną politykę), lecz jej wasalny, a nie partnerski charakter — co powoduje, że inne państwa regionu, w tym Ukraina, nie muszą liczyć się z Polską w prowadzonych grach dyplomatycznych, ponieważ ośrodek decyzyjny w najważniejszych sprawach strategicznych znajduje się w Waszyngtonie, nie w Warszawie.
Białoruś jako potencjalny punkt ciężkości konfrontacji z Rosją
Bartosiak i Stefan zgodzili się, że przestrzeń białoruska może stanowić kluczowy, klauzewiczowski „punkt ciężkości” w ewentualnej konfrontacji z Rosją — Bartosiak zauważył, że historycznie regiony wokół Brześcia i kierunku warszawskiego miały to samo, pivotalne znaczenie dla Warszawy, Kijowa i Moskwy. Budzisz przywołał raport Jamestown Foundation z 2019 roku (autorstwa wówczas prezesa fundacji Glena Howarda), który już wtedy jednoznacznie wskazywał Białoruś jako najważniejsze państwo dla strategii bezpieczeństwa Europy Środkowej — ubolewając, że w Polsce nikt nie czyta takich analiz.
Propozycja nieoficjalnych kanałów komunikacji wojskowej z Białorusią
Budzisz przywołał artykuł opublikowany na Al Jazeera przez Jauhena Prejhermana, szefa think tanku Minsk Dialogue, proponujący ustanowienie nieoficjalnych kanałów komunikacji między wojskowymi z Polski, państw bałtyckich i Białorusi w celu deeskalacji potencjalnych napięć związanych z incydentami dronowymi — ocenił to jako propozycję warto rozważenia, choć zaznaczył, że wymagałoby to wyobraźni strategicznej, której u polskich decydentów nie widzi.
Zełenski gra ryzykownie, ale racjonalnie — Polska nie gra wcale
Budzisz podsumował, że choć rozumie logikę działania strony ukraińskiej — Zełenski prowadzi ryzykowną, ale strategicznie przemyślaną grę, mającą związek z ogłoszonym przez niego 40-dniowym planem zmuszenia Rosji do negocjacji przed zamknięciem się „okienka możliwości” późną jesienią — nie rozumie logiki działania strony polskiej, co uznał za źródło głębokiego niepokoju.
Rozmowę prowadził Jacek Bartosiak z udziałem Marka Budzisza i Marka Stefana. Podcast dostępny na kanale Strategy&Future na YouTube, liczącym 284 tys. subskrybentów. Opublikowany 3 lipca 2026.