Kanał Finansowe Historie opublikował materiał analizujący politykę premiera Słowacji Roberta Fico wobec Ukrainy i Rosji — od wstrzymania pomocy wojskowej, przez blokowanie unijnych sankcji, po odcięcie Ukrainie awaryjnych dostaw prądu w lutym 2026 roku.
„Drugi Budapeszt”: jak Słowacja stała się tym, czego Europa się bała
Autor otworzył materiał charakterystyką Słowacji jako kraju, który mimo przyjęcia euro i wejścia do Schengen stał się tym, czego Europa obawiała się najbardziej — „drugim Budapesztem” z prawem weta, uzależnieniem od rosyjskiej ropy i premierem nazywającym siebie „czarną owcą” Unii. Podkreślił, że to historia o tym, jak brutalna finansowa kalkulacja i ideologia potrafią razem zatrzasnąć drzwi europejskiej jedności — i ile ten mały, 5,5-milionowy kraj realnie zarabia na relacjach z Moskwą.
Powrót Fico do władzy i program „ani jednego naboju”
Autor przypomniał, że Robert Fico wrócił do władzy w 2023 roku, zaledwie pięć lat po tym, jak musiał ustąpić w niesławie po masowych protestach wywołanych brutalnym zabójstwem dziennikarza śledczego Jána Kuciaka. Powrót umożliwiło zmęczenie Słowaków drożyzną i rosnącymi rachunkami za energię oraz poczucie, że europejska solidarność kosztuje ich zbyt wiele, a oni nie mają na to wpływu. Kampania Fico opierała się na haśle końca pomocy dla Ukrainy, końca sankcji wobec Rosji i powrotu do „normalności energetycznej” — po objęciu władzy jesienią 2023 roku premier natychmiast wstrzymał dostawy broni i pomoc wojskową dla Ukrainy, mówiąc wprost: „ani jednego naboju”. Autor podkreślił, że nie jest to metafora, lecz jego polityczny program, realizowany bez żadnej korekty kursu do dziś — także w wypowiedzi sprzed szczytu NATO w Ankarze w lipcu 2026 roku, w której Fico stwierdził, że Słowacja nie powinna wspierać wojny ani płacić za ukraińskie wydatki militarne.
Autor wskazał, że nie jest to przypadkowy wybór tematów — Słowacja w latach 2022-2023 doświadczyła jednej z najwyższych inflacji w strefie euro, a ceny energii wzrosły dramatycznie. Słowaccy wyborcy, jak większość Europejczyków, szukali kogoś, kto zidentyfikuje winnego i obieca rozwiązanie — Fico winnego znalazł szybko: sankcje wobec Rosji i europejską „ideologiczną” politykę wsparcia dla Ukrainy. To samo przesłanie nieco wcześniej przyniosło kolejne kadencje Wiktorowi Orbánowi na Węgrzech — Fico i Orbán przez lata tworzyli nieformalny tandem w UE, łączyła ich nie tylko podobna suwerenistyczna retoryka, ale konkretna wspólnota interesów energetycznych: oba kraje głęboko uzależnione od rosyjskiej ropy, z rafineriami skonfigurowanymi pod rosyjskie surowce, oba realnie tracące na każdym kolejnym pakiecie sankcji.
Ekonomiczne podłoże: rafineria, tranzyt gazu i przemysł motoryzacyjny
Autor wskazał, że decyzje Fico mają silne uzasadnienie ekonomiczne. Słowacja przez dekady zarabiała na tranzycie rosyjskiego gazu do Europy Środkowej nawet pół miliarda euro rocznie — kwotę odpowiadającą, jak to ujął autor, sytuacji, w której każdy obywatel kraju od niemowlęcia po starca dostawałby co roku od Rosji 100 euro tylko za to, że rura biegnie przez ich terytorium. Do 60-75 proc. słowackiej ropy pochodziło z Rosji, a jedyna rafineria kraju, Slovnaft pod Bratysławą (należąca do węgierskiego koncernu MOL), jest skonfigurowana wyłącznie pod rosyjski gatunek ropy Ural Blend — jej przestawienie na inne surowce wymagałoby ogromnych, czasochłonnych inwestycji.
Gdy 1 stycznia 2025 roku wygasł kontrakt gazowy między Ukrainą a Rosją, a Ukraina odmówiła jego przedłużenia (argumentując, że każda tona rosyjskiego gazu płynąca przez jej terytorium finansuje rosyjską armię), Słowacja z dnia na dzień straciła te dochody. Autor przyznał, że Fico „nie kryje wściekłości” i trudno mu odmówić racji, że dostrzega straty, bo są realne i odczuwalne — każda tona ropy sprowadzona teraz z Chorwacji przez rurociąg Adria kosztuje Słowację wielokrotnie więcej niż europejska średnia, bo Chorwacja, jak twierdzą Bratysława i Budapeszt, nadużywa swojej monopolistycznej pozycji jako jedynej dostępnej alternatywy. Słowacja składa skargi do Komisji Europejskiej, ale ta działa powoli, a w tym czasie rachunki w kraju rosną, dając Fico argumenty, z którymi trudno na Słowacji polemizować.
Autor podkreślił też wrażliwość słowackiego przemysłu motoryzacyjnego (Volkswagen, Kia, Stellantis) na ceny energii — Słowacja jest jednym z największych producentów samochodów na mieszkańca w całej Unii, a każde podniesienie kosztów gazu czy ropy uderza bezpośrednio w marże fabryk zatrudniających dziesiątki tysięcy ludzi. Dla słowackiego przemysłu tania rosyjska energia to nie kwestia sympatii, lecz kwestia przetrwania na globalnym rynku — a Fico wie o tym doskonale i używa tego argumentu za każdym razem, gdy Bruksela próbuje wywrzeć na nim presję.
Artykuł V i logika sojuszu obronnego
Autor zwrócił uwagę na wewnętrzną sprzeczność stanowiska Fico wobec NATO. Gdy przed szczytem w Ankarze premier zapowiedział, że nie zaangażuje Słowacji w dalsze pożyczki militarne i wkłady finansowe, powiedział też wprost: „Słowacja jest członkiem NATO, ale nie po to, żeby finansować cudze wojny”. Autor zauważył, że to zdanie brzmi inaczej w Polsce, gdzie mieszka się 100 kilometrów od granicy z Obwodem Kaliningradzkim, a inaczej na Słowacji, gdzie najbliższy rosyjski żołnierz znajduje się tysiąc kilometrów dalej.
Autor podkreślił, że nie jest to przypadkowa eskalacja retoryki — Fico mówi to tuż przed szczytem sojuszu, którego sam jest członkiem, publicznie dystansując się od jego głównych decyzji, mimo że Słowacja korzysta z ochrony artykułu V NATO — gwarancji, że jeśli ktokolwiek zaatakuje jej terytorium, cały sojusz odpowie. Ale kiedy przychodzi czas spłacić „składkę solidarności” w postaci wsparcia dla napadniętego sąsiada, Fico de facto mówi: bierzemy ochronę, ale nie zamierzamy za nią dopłacać. Dla Warszawy, Tallina, Rygi i Wilna — stolic krajów, które naprawdę wierzą, że Rosja może zaatakować kolejny kraj NATO — takie stanowisko jest, zdaniem autora, nie tylko irytujące, ale fundamentalnie sprzeczne z logiką sojuszu obronnego.
Weto jako narzędzie przetargowe wobec Brukseli
Autor opisał mechanizm, w jaki Fico przekształcił unijną zasadę jednomyślności w decyzjach sankcyjnych w instrument nacisku finansowego. Gdy dziewiętnasty pakiet sankcji utknął na tygodnie z powodu sprzeciwu Słowacji, Fico zniósł weto dopiero po tym, jak unijni liderzy zgodzili się wpisać do konkluzji szczytu kwestię wysokich cen energii i kryzysu w europejskim przemyśle motoryzacyjnym. Autor podsumował ten mechanizm bezpośrednim zdaniem: „Transakcja jest prosta: wy dacie mi coś, ja wam dam coś w zamian”.
W lutym 2026 roku podobny scenariusz powtórzył się przy dwudziestym pakiecie sankcji, blokowanym wspólnie przez Słowację i Węgry. W grudniu 2025 roku Fico zablokował też plan wykorzystania 185 mld euro zamrożonych rosyjskich aktywów na wsparcie Ukrainy, wymuszając kompromis — pożyczkę finansowaną z odsetek od aktywów zamiast z samych aktywów, przy zwolnieniu Słowacji, Czech i Węgier z obowiązku gwarantowania spłaty tej pożyczki własnym budżetem. Autor podkreślił, że każde weto premiera Fico coś w Brukseli politycznie kosztuje, ale każde też coś Bratysławie daje — Unia zbudowana na zasadzie jednomyślności w kluczowych decyzjach jest podatna na tego rodzaju szantaże, a Fico doskonale to rozumie. Parlamenty Niemiec i Francji mogą przegłosować każdy budżet, ale żeby nałożyć sankcje na Rosję, potrzeba zgody Bratysławy — to, jak to ujął autor, prawdziwa władza małego kraju w dużej organizacji. Premier Fico zamienił prawo weta w najbardziej dochodowy instrument finansowy Słowacji.
Moskwa: dwie parady i sugestia Putina
Autor przywołał chronologię wizyt Fico w Rosji, stanowiącą wymiar tej historii wykraczający poza czysty rachunek budżetowy. W grudniu 2024 roku Fico był pierwszym zachodnim przywódcą odwiedzającym Moskwę po inwazji na Ukrainę. W maju 2025 roku jako jedyny unijny przywódca stanął na Paradzie Zwycięstwa na Placu Czerwonym, gdzie Putin publicznie pochwalił go za „niezależną politykę”. We wrześniu 2025 roku podczas spotkania w Pekinie Putin miał powiedzieć mu wprost: „odetnijcie im gaz, odetnijcie prąd, a Ukraina zrozumie, że istnieją granice”. Pięć miesięcy później, w lutym 2026 roku, w środku zimy, Słowacja wstrzymała dostawy awaryjnego prądu do Ukrainy — kraju, którego sieć energetyczna była systematycznie niszczona rosyjskimi atakami rakietowymi. Słowacja jako jedyny kraj mogła dostarczać jej energię względnie szybko dzięki bezpośredniemu połączeniu sieci, a sam Fico publicznie przyznał tę decyzję. Dla Słowacji był to, jak ujął autor, akt czysto administracyjny, a dla Ukrainy nagły, potężny deficyt energii, za który trzeba było zapłacić w środku zimy najwyższą cenę — wyłącznik został przekręcony dokładnie tak, jak sugerował Putin.
Autor przywołał reakcję ukraińskiego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji, które oskarżyło Fico wprost o realizowanie scenariusza Kremla wewnątrz Unii Europejskiej — premier Słowacji nazwał to oskarżenie absurdem, po czym 9 maja 2026 roku ponownie, drugi rok z rzędu, pojawił się w Moskwie na paradzie jako jedyny unijny przywódca. Autor zacytował, że Fico z wyraźną dumą nazywa siebie „czarną owcą Europy”.
Spadek wsparcia dla V4 po zmianie władzy na Węgrzech
Autor wskazał na wpływ kwietniowych wyborów węgierskich 2026 roku, po których Fico stracił swojego głównego sojusznika Wiktora Orbána — nowego premiera Węgier Pétera Magyara opisał jako gracza „zupełnie innej ligi”. Przywołał zdjęcie Donalda Tuska, Magyara i Andreja Babiša z podpisem „trzej muszkieterowie czekają na czwartego”, komentując, że Fico jest tym czwartym, tylko nie takim, na jakiego czekali. Od 1 lipca 2026 roku Słowacja przejęła prezydencję Grupy Wyszehradzkiej, co oznacza, że Fico wyznacza priorytety formatu, w którym pozostaje wyraźnie w mniejszości.
Wątek transgraniczny: eksport zboża i wspólne interesy z Polską
Autor zwrócił uwagę na mniej znany, ale konkretny dla polskiego widza wątek: gdy w 2022 roku Ukraina uzyskała prawo do swobodnego eksportu żywności przez kraje sąsiednie, ogromne ilości ukraińskiego zboża, oleju słonecznikowego i kukurydzy zaczęły zalewać rynki Europy Środkowej. Słowacja, podobnie jak Polska, Węgry i Rumunia, stanęła w obliczu drastycznego spadku cen skupu dla własnych rolników, a Bratysława, podobnie jak Warszawa, interweniowała i domagała się od Komisji Europejskiej ochrony lokalnych rynków. Autor ocenił, że ten wątek odsłania głębszą prawdę: napięcia narastające wokół Ukrainy w Europie Środkowej nie wynikają wyłącznie z prorosyjskich sympatii, lecz też z realnych konfliktów interesów gospodarczych, które istniałyby niezależnie od tego, kto rządzi w Bratysławie.
Koń trojański czy suwerenna polityka?
Autor zakończył pytaniem retorycznym stawianym przez analityków: czy Słowacja jest „koniem trojańskim” w Unii Europejskiej? Przyznał, że Fico zapewne by z tym nie polemizował — mógłby powiedzieć, że broni suwerennych interesów swojego kraju w zdominowanej przez wielkich graczy europejskiej polityce, i jest w tym ziarno prawdy. Ale prawda jest też taka, że Putin osobiście sugerował Fico odcięcie gazu i prądu, a Fico dokładnie to zrobił. Czy to pragmatyzm, czy wykonywanie rozkazów Kremla? Trudno powiedzieć — ale efekt końcowy jest ten sam: Ukraina bez prądu w środku zimy, kolejne sankcje zablokowane, a Putin przed kamerami dziękujący Fico za niezależną politykę.
Autor przypomniał na koniec, że Słowacja sama przez dekady była częścią sowieckiej strefy wpływów, i zapytał wprost: „Czy Fico naprawdę nie pamięta, jak to się skończyło? A może doskonale pamięta i po prostu uważa, że tym razem jest po właściwej stronie transakcji?” Zamknął materiał pytaniem do widzów, czy uważają, że Słowacja ma prawo dbać o własne interesy energetyczne i finansowe kosztem jedności Unii Europejskiej wobec Rosji — czy to suwerenna polityka gospodarcza, czy raczej kolaboracja z Rosją.
Materiał opublikowano na kanale Finansowe Historie (4,08 tys. subskrybentów). Premiera odbyła się 8 lipca 2026.