Jacek Piechota, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej i były minister gospodarki, był gościem Aleksandry Ptak-Iglewskiej w programie „Magazyn o Biznesie” na kanale Rzeczpospolita. Rozmowa dotyczyła wpływu kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich na współpracę gospodarczą, funkcjonowania mechanizmów wsparcia polskich inwestycji na Ukrainie, medialnego obrazu relacji między krajami oraz perspektyw akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej.
Klimat konferencji URC w Gdańsku a rzeczywistość polityczna
Prowadząca przypomniała, że relacje polsko-ukraińskie pozostają napięte od decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i polskiej odpowiedzi na nią, po czym zapytała o wrażenia gościa z konferencji Ukraine Recovery Conference w Gdańsku, na którą Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza – zanim jeszcze się odbyła – skierowała wspólny apel z Kijowa i Warszawy do polityków obu krajów, by przede wszystkim nie przeszkadzali w relacjach biznesowych, ponieważ klimat polityczny rzutuje na nastroje przedsiębiorców.
Piechota ocenił, że przez cztery dni trwania konferencji – dwa dni programu głównego i dwa dni wydarzeń towarzyszących – zupełnie nie odczuwało się negatywnego klimatu politycznego. Podkreślił ogromną liczbę przedsiębiorców z Polski, Ukrainy i całego świata, intensywny networking i pracę merytoryczną, zaznaczając, że burza polityczna pozostała poza murami konferencji i jak dotąd nie przenosi się na relacje między przedsiębiorcami. Wskazał, że polskie firmy nadal aktywnie przygotowują się do udziału w procesie odbudowy Ukrainy, a te już obecne na miejscu kontynuują działalność – w czasie wojny polskie firmy zainwestowały na Ukrainie blisko 300 milionów dolarów. Zastrzegł jednak, że jeśli polityczna atmosfera się nie poprawi, może to w przyszłości wpłynąć na konkretne decyzje biznesowe – przy wyborze kontrahenta w tle zawsze pojawia się pytanie o klimat polityczny towarzyszący realizacji projektu polsko-ukraińskiego, co w dłuższej perspektywie mogłoby zaszkodzić polskim szansom w procesie odbudowy.
Syndrom nadgorliwości urzędników
Ptak-Iglewska zauważyła, że w jej regularnych rozmowach na ten temat – prowadzonych co około dwa tygodnie – odpowiedzi rozmówców ewoluowały: początkowo twierdzono, że kryzys polityczny nie wpłynie na biznes, w ostatnim czasie pojawiają się już bardziej ostrożne głosy, wskazujące, że polski inwestor pracujący z ukraińskimi urzędnikami i bankami potrzebuje profesjonalnej, życzliwej obsługi, a nie walki z uprzedzeniami.
Piechota zgodził się z tą obserwacją, nazywając to zjawisko „syndromem nadgorliwości urzędników” – naturalną obawą lokalnych urzędników przed ostracyzmem we własnym regionie czy administracji w razie zaangażowania się w pomoc polskiej firmie. Zaznaczył, że tego zjawiska obecnie nie obserwuje się na dużą skalę, ale przyznał rację tym, którzy ostrzegają, że jeśli relacje polsko-ukraińskie będą się nadal opierać głównie na emocjach, sytuacja może się pogorszyć.
System wsparcia Team for Ukraine
Piechota ocenił bardzo pozytywnie obecny system wsparcia zbudowany dla polskich firm chcących uczestniczyć w odbudowie Ukrainy. Wymienił Bank Gospodarstwa Krajowego, który dysponuje zespołem pracującym nad projektami inwestycyjnymi zgłoszonymi przez polskich przedsiębiorców w ramach drugiego filaru programu Ukraine Facility, wspierającego inwestycje w Ukrainie. Docenił mechanizm koordynacji instytucji państwowych określany jako Team for Ukraine, nazywając dobrą koordynację czymś, czego w Polsce zazwyczaj brakowało.
Prowadząca potwierdziła tę ocenę, zaznaczając, że po zebraniu informacji z różnych źródeł okazało się, iż polskie firmy nigdy wcześniej nie miały tak skumulowanego i zgranego wsparcia instytucjonalnego przy wchodzeniu na zagraniczny rynek. Piechota wymienił instytucje wchodzące w skład Team for Ukraine: Polski Fundusz Rozwoju, Bank Gospodarstwa Krajowego, Korporację Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, Polską Agencję Inwestycji i Handlu oraz Agencję Rozwoju Przemysłu – każda z nich dysponuje własnymi narzędziami wsparcia projektów inwestycyjnych i handlowych. Ocenił skoordynowanie tej działalności bardzo wysoko, żartobliwie podnosząc swoją wcześniejszą ocenę z „piątki” na „szóstkę”.
Wyjaśnił też różnicę między poszczególnymi instrumentami – Fundusz Ekspansji Zagranicznej w ramach PFR wspiera bezpośrednio polskie inwestycje za granicą (dzięki jego wsparciu polska firma dokonała akwizycji pięciu spółek informatycznych na Ukrainie), podczas gdy program Ukraine Facility realizowany przez Bank Gospodarstwa Krajowego ukierunkowany jest na wspieranie inwestycji prowadzonych wspólnie z ukraińskimi partnerami. Podkreślił kluczową rolę Izby w znajdowaniu wiarygodnych, sprawdzonych partnerów ukraińskich – dzięki zrzeszaniu ponad 600 firm z obu krajów Izba może zagwarantować, że wskazane przez nią partnerstwa rzeczywiście sprawnie funkcjonują.
Blisko 40 projektów inwestycyjnych w Banku Gospodarstwa Krajowego
Prowadząca przypomniała, że Izba zgłosiła do BGK około 40 projektów związanych z kredytami inwestycyjnymi. Piechota wyjaśnił, że Bank Gospodarstwa Krajowego, aby uzyskać status instytucji finansującej w programie Ukraine Facility przyznawany przez Komisję Europejską, musiał wykazać, że polscy przedsiębiorcy są realnie przygotowani do inwestycji na Ukrainie – to był warunek uznania jego kompetencji jako polskiej instytucji finansującej. Zebrano blisko 40 szczegółowo opracowanych projektów inwestycyjnych, zawierających biznesplany i konkretne lokalizacje, nie tylko ogólne deklaracje chęci inwestowania. Projekty te są obecnie analizowane i doprecyzowywane przez zespół BGK, który – jak podkreślił Piechota, powołując się na opinie przedsiębiorców – działa aktywnie i kompetentnie.
Zwrócił uwagę na wyzwanie związane z tym, że ukraińscy partnerzy nie zawsze są świadomi standardów obowiązujących w polskim systemie. Podkreślił jednak istotny element bezpieczeństwa: na mocy umowy międzyrządowej Polska–Ukraina, ratyfikowanej przez Radę Najwyższą Ukrainy, Bank Gospodarstwa Krajowego uzyskał na terenie Ukrainy szczególny status – wszystkie jego działania będą prowadzone zgodnie z prawem obowiązującym w Polsce i standardami Unii Europejskiej, wyłączone spod prawa ukraińskiego. Oznacza to, że współpraca z BGK odbywa się na zasadach dobrze znanych polskim przedsiębiorcom z rodzimego rynku, co po części odpowiada na zagrożenia związane z niestabilnym klimatem politycznym.
Medialny obraz relacji polsko-ukraińskich
Ptak-Iglewska zrelacjonowała własny przegląd ukraińskiego portalu Ukraińska Prawda pod kątem informacji o Polsce, wskazując, że dominują tam doniesienia o ataku na dziewczynkę ze strony osoby o prawicowych poglądach (i jej zatrzymaniu przez policję), o wypowiedzi ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza sugerującej, że zdolni do obrony kraju mężczyźni z Ukrainy powinni przebywać na Ukrainie, a nie w Polsce, oraz o apelu prezydenta Karola Nawrockiego do parlamentu o delegalizację czerwono-czarnej flagi jako symbolu w Polsce. Zauważyła brak jakichkolwiek informacji o inwestycjach czy polskich firmach – wyłącznie treści potencjalnie pogarszające wzajemny sentyment.
Piechota wyjaśnił to mechanizmem współczesnych mediów, które preferują sensacje nad merytoryczną treścią – rozmowa o procedurach inwestycyjnych czy przygotowaniu merytorycznym do procesu inwestycyjnego, jego zdaniem, nigdy nie przebije się na pierwsze strony gazet w porównaniu z sensacyjnymi wydarzeniami. Zaznaczył, że nie jest to aluzja wyłącznie do jednego medium, bo dotyczy to całego rynku – główne wydania wiadomości w polskich telewizjach również zazwyczaj rozpoczynają się od sensacyjnych wydarzeń, wypadków, katastrof czy morderstw. Odniósł się też do wątku odsyłania mężczyzn zdolnych do służby wojskowej, zaznaczając, że według różnych doniesień dzieje się to na życzenie samego rządu ukraińskiego.
Nastroje na Ukrainie wobec Polski
Prowadząca przywołała wypowiedź eksperta z Ośrodka Studiów Wschodnich, opublikowaną na łamach „Rzeczpospolitej”, według której obecne nastroje na Ukrainie wobec Polski są najgorsze od dwudziestu lat. Zwróciła uwagę, że stoi to w sprzeczności z powszechną opinią o życzliwości Ukraińców wobec Polaków.
Piechota zakwestionował tę ocenę, przywołując własne wieloletnie doświadczenie – Izba ma na Ukrainie 15 regionalnych przedstawicielstw działających na zasadzie franczyzy społecznej. Opisał sytuację sprzed lat, gdy tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny przedstawicielka Izby w Odessie relacjonowała, że osoby wcześniej otwarcie antypolskie i krytykujące współpracę z Polską przychodziły do niej z przeprosinami, doceniając polską pomoc dla uchodźców ukraińskich – co, jego zdaniem, dowodzi, że negatywne nastroje wobec Polski nie są niczym nowym ani wyjątkowym. Wspomniał też o niedawnym spotkaniu w Fundacji Batorego z udziałem dwóch ekspertów z OSW, których nastawienie na maksymalne nagłaśnianie negatywnych zjawisk po obu stronach oceniał jako zaskakujące, zaznaczając, że antypolskie nastroje na Ukrainie istnieją równolegle do antyukraińskich w Polsce – przywołał przykład ataku prawicowego działacza na dwie młode Ukrainki w polskim autobusie miejskim. Zauważył krytycznie, że współczesny świat medialny z takich jednostkowych zdarzeń robi pierwszoplanowe wiadomości.
Jakie narzędzia mogłyby wyciszyć konflikt
Zapytany o skuteczne narzędzia do uspokojenia napiętego klimatu, Piechota odpowiedział jednoznacznie: rozmowy, prowadzone w zaciszu gabinetów, na poziomie dyplomatycznym – nie demonstracyjne działania publiczne, jak dyskusja parlamentarna o zakazie flagi. Ocenił, że rozmawiać powinni ze sobą prezydenci obu krajów, zwracając uwagę, że polski prezydent jak dotąd nie odwiedził Kijowa, będąc jednym z nielicznych światowych przywódców w tej sytuacji – w kontraście do wcześniejszej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy czy zapowiadanej wizyty prezydenta Donalda Trumpa. Wskazał, że rozmawiać powinni też premierzy, ministrowie spraw zagranicznych oraz ministrowie odpowiedzialni za gospodarkę – zaznaczył przy tym, że po polskiej stronie kompetencje gospodarcze są dziś rozproszone na wiele resortów.
Prowadząca przypomniała pozytywnie ocenianą przez samego Piechotę majową wizytę polskiego ministra finansów w Kijowie. Piechota zauważył jednak, że dziś rozmowy polityków sprowadzają się bardziej do generowania nagłówków medialnych niż do merytorycznej, trudnej pracy „aż do skutku” – wizyty mają, jego zdaniem, częściej charakter wizerunkowy niż roboczy. Wskazał na istniejący, lecz niewykorzystywany instrument instytucjonalny: Polsko-Ukraińską Międzyrządową Komisję do Spraw Współpracy Gospodarczej, powołaną na mocy porozumienia międzyrządowego z 2005 roku, przygotowanego jeszcze przez kierowane przez niego wówczas ministerstwo i podpisanego przez premierów Marka Belkę i Julię Tymoszenko – umowa ta do dziś nie została zaktualizowana, a Piechota nie słyszał, by na forum tej komisji rozmawiano o realnych, bieżących problemach w relacjach.
Przywołał też historyczny przykład niekonstruktywnej, medialnej dyplomatycznej gry z czasów blokad granicy polsko-ukraińskiej przez polskich przewoźników, gdy prezydent Ukrainy polecił premierowi Denysowi Szmyhalowi pojechać na granicę i wezwać tam premiera Polski na spotkanie – co Piechota skomentował ironicznym odniesieniem do filmu „Podejdź do płota”, oceniając, że po obu stronach zbyt często decyduje chęć medialnego zaistnienia i odwołania się do elektoratu, a nie faktyczne rozwiązywanie problemów.
Ryzyko dla akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej
Prowadząca przywołała opinię jednego z ekspertów, według której Ukraina mogła w praktyce odpuścić szybką ścieżkę akcesyjną do Unii Europejskiej, zdając sobie sprawę, że przyspieszenie negocjacji w ciągu dwóch–trzech lat za pomocą argumentu wojennego zagrożenia się nie powiedzie – i w związku z tym miałaby teraz przerzucać odpowiedzialność za przedłużające się negocjacje na Polskę, korzystając z obecnego niekorzystnego klimatu.
Piechota ocenił, że łatwiejszym celem takiej narracji byłyby raczej Węgry, których premier formalnie zaprotestował w piśmie do Komisji Europejskiej przeciwko wyznaczaniu przyspieszonej ścieżki dla Ukrainy. Przypomniał, że od początku swoich intensywnych relacji z Ukrainą – jeszcze jako minister gospodarki, a później jako prezes Izby w czasie pomarańczowej rewolucji – przestrzegał ukraińskich polityków przed rozbudzaniem nadziei na szybkie członkostwo w UE. Zwrócił uwagę, że Polska, mająca zupełnie inną strukturę gospodarki i znacznie większy udział małych i średnich przedsiębiorstw w tworzeniu PKB, prowadziła ten proces przez kilkanaście lat – rozbudzanie nierealistycznych oczekiwań prowadzi w naturalny sposób do rozczarowania.
Podkreślił jednak, że sytuacja Ukrainy jest dziś wyjątkowa i nieporównywalna z polską – kraj ten nie ma dziś alternatywy we Wspólnocie Niepodległych Państw, a jej niechęć wobec Rosji jest nieporównywalna z polską, bo tam ludzie giną codziennie. Z drugiej strony Ukraina znajduje się, jak to ujął, „na kroplówce świata zachodniego” – Komisja Europejska wyraźnie warunkuje udzielanie pomocy postępem reform, a każda kolejna transza wsparcia jest obwarowana konkretnymi wymogami, monitorowanymi przez Bank Światowy, Komisję Europejską i inne zachodnie instytucje. Ocenił, że Ukraina znajduje się w sytuacji przymusowej – bez alternatywy, ale zarazem zobligowana do przeprowadzania reform.
Zastrzegł, że jeśli nie uda się znaleźć rozwiązania konfliktów wynikających przede wszystkim ze stosunku do historii i nie uda się załagodzić emocji po obu stronach, można spodziewać się różnych scenariuszy. Odniósł się krytycznie do padającej w debacie publicznej propozycji stawiania Ukrainie twardego ultimatum w sprawie zmiany podejścia do historii – ocenił, że to nie jest właściwa droga, a potrzebna jest raczej praca, uświadamianie i wspólna praca historyków. Skrytykował wprost sposób, w jaki prezydent Nawrocki postawił ultimatum prezydentowi Zełenskiemu, oceniając, że w takich warunkach żadna szanująca się głowa państwa by nie ustąpiła, bo oznaczałoby to pokazanie uległości i utratę notowań we własnym kraju.
Co Piechota zrobiłby na miejscu rządzących
Zapytany, jakie kroki podjąłby, gdyby znajdował się dziś w rządzie, Piechota zaznaczył najpierw, że świadomie zrezygnował z polityki w 2007 roku, mimo że koledzy z Sejmu zachęcali go do kontynuowania kariery parlamentarnej. Odniósł się nostalgicznie do okresu po 1989 roku, gdy – niezależnie od podziału na rządzących i opozycję – istniały wspólne cele: wejście do Unii Europejskiej, NATO i budowa gospodarki rynkowej. Zaznaczył, że mimo sporów na sali sejmowej istniała wówczas przestrzeń do merytorycznych rozmów w kuluarach i na komisjach, w przeciwieństwie do obecnej sytuacji, gdy nawet zgłaszanie niezależnych wniosków na komisjach bywało ograniczane dyscypliną partyjną.
Na pytanie o konkretny pierwszy krok odpowiedział, że rozpocząłby poważne rozmowy z opozycją o sposobach rozwiązania sytuacji, podkreślając, że rządzący nie mają monopolu na wiedzę i jedynie słuszne rozwiązania. Zapytany o konkretny przykład problemu do rozwiązania w takiej rozmowie, wskazał na warunki prowadzenia biznesu przez polskich przedsiębiorców na Ukrainie. Jako przykład konkretnego, praktycznego działania przywołał inicjatywę Izby podjętą podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego – zebranie opinii polskich przedsiębiorców na temat funkcjonowania ukraińskiego systemu zamówień publicznych Prozorro, który w praktyce preferuje firmy ukraińskie poprzez wymóg języka ukraińskiego w dokumentacji oraz krótkie terminy jej przygotowania. Uwagi te przekazano do Komisji Europejskiej i Banku Światowego, wywołując duże zainteresowanie – celem jest zwiększenie transparentności procesu, by wygrywały najlepsze oferty, a nie firmy „swoje”.
Podsumowując, ocenił, że tego typu rozwiązań, czasem drobnych, jest bardzo wiele, i potrzeba zbiorowej mądrości, by je znajdować – zaznaczył, że dziś brakuje w Polsce merytorycznego dialogu wewnętrznego, a polscy ministrowie zbyt często ograniczają swój udział w konferencjach do wygłoszenia przemówienia i wyjścia, zamiast pozostawać i rozmawiać bezpośrednio z uczestnikami. Jako pozytywny wyjątek wskazał obecnego ministra aktywów państwowych, zaznaczając jednocześnie, że to już trzeci minister na tym stanowisku w obecnej kadencji, a każdy z poprzedników wdrażał własne, niekoniecznie kontynuowane pomysły i decyzje kadrowe – dopiero teraz, jego zdaniem, można mówić o faktycznie sprawnie działającym ministerstwie. Podsumował, że również po polskiej stronie jest jeszcze wiele do zrobienia.
Rozmowę przeprowadziła Aleksandra Ptak-Iglewska w programie „Magazyn o Biznesie”. Materiał „Piechota: Ukraina dzisiaj jest na tej kroplówce świata zachodniego i nie ma alternatywy” dostępny na kanale Rzeczpospolita na YouTube, liczącym 109 tys. subskrybentów. Opublikowany 17 lipca 2026.