Lachowski u Bojke: afera Mindic Gate sięga „znacznie głębiej” niż ujawnione 100 mln dolarów

Mateusz Lachowski, autor kanału Korespondent.pl, były korespondent w Kijowie, był gościem Arlety Bojke w programie „Bojke rozmawia” na kanale Koniec Świata. Rozmowa dotyczyła tego, jak Ukraińcy oceniają dziś prezydenta Wołodymyra Zełenskiego po ponad czterech latach wojny — jego poparcia społecznego, afer korupcyjnych w jego otoczeniu, pytania o autorytarne zapędy, roli Andrija Jermaka i Kyryła Budanowa w zarządzaniu państwem, stosunku Zełenskiego do Polski oraz przewidywań co do jego politycznej przyszłości.

Trudna miłość: sinusoida poparcia

Bojke otworzyła rozmowę pytaniem, czy Ukraińcy wciąż kochają swojego prezydenta. Lachowski odpowiedział, że to „trudna miłość”, zależna od tego, kogo się zapyta. Wśród żołnierzy, z którymi ma bezpośredni kontakt, większość nie jest zwolennikami Zełenskiego — podobnie było już w 2019 roku, gdy obejmował urząd. Opisał poparcie dla prezydenta jako sinusoidę: bardzo wysokie w momencie wejścia do Pałacu Prezydenckiego, rekordowo niskie tuż przed pełnoskalową inwazją, po czym gwałtownie wzrosło, gdy Zełenski zdecydował się pozostać w Kijowie i zaryzykować życiem — wtedy właśnie żołnierze mówili mu, że nie było lepszego ukraińskiego prezydenta.

Ocenił jednak, że od tego czasu poparcie ponownie spadło, głównie z powodu serii afer w otoczeniu prezydenta — Zełenski „nie ma ręki do współpracowników”. Przywołał głośny wywiad byłej rzeczniczki prasowej prezydenta z lat 2019-2021, Julii Mendel, dla kanału Tuckera Carlsona, w którym mówiła o Zełenskim bardzo krytycznie — na tyle, że część ukraińskich mediów określiła jej słowa jako powielanie rosyjskiej propagandy. Wymienił konkretne afery: zarzuty prokuratorskie wobec byłego szefa biura prezydenta Andrija Jermaka, ukrywającego się za granicą (najpierw w Izraelu) Tymura Mindicza, wieloletniego przyjaciela Zełenskiego ze wspólnej kariery kabaretowej, oskarżanego o defraudację 100 mln dolarów w tzw. aferze Mindic Gate dotyczącej spółki Enerhoatom, a także nowszą sprawę Jermaka związaną z budową domu pod Kijowem za miliony. Zaznaczył, że dzięki ukraińskiemu prawu chroniącemu urzędującego prezydenta przed śledztwem te sprawy formalnie nie dotykają bezpośrednio samego Zełenskiego, choć częściowo się z nim „kleją”.

Bojke zauważyła, że korupcja na Ukrainie jest nieporównywalna do np. niemieckiej, na co Lachowski odpowiedział, że kluczowa różnica polega na skali — nie chodzi o lokalnego burmistrza biorącego łapówkę, lecz o ministrów rządu i szefa biura prezydenta zamieszanych w aferę sięgającą, jak podejrzewa, znacznie głębiej niż ujawnione 100 mln dolarów. Podkreślił jednak, że dopóki trwa wojna, Ukraińcy działają w czymś, co określił jako „syndrom flagi” — są skupieni wokół swojego prezydenta i realne rozliczenie odłożą na czas po zakończeniu wojny.

Korupcja, przygotowanie do wojny i koncentracja władzy

Bojke zapytała, czy korupcja jest głównym czynnikiem, z którego Zełenski jest dziś rozliczany. Lachowski potwierdził, że na razie tak, ale wskazał na dwa inne tematy pozostające w cieniu: kwestię przygotowania Ukrainy do wojny (poruszaną głównie przez media opozycyjne, jak Kanał 5 związany z byłym prezydentem Petro Poroszenką) oraz postępującą koncentrację władzy wykonawczej, tłumaczoną przez otoczenie Zełenskiego koniecznością szybkiego podejmowania decyzji w czasie wojny.

Porównał sytuację Zełenskiego do Winstona Churchilla — odpowiedzialnego, jak przypomniał, za śmierć milionów Hindusów, o czym jednak nikt nie mówił w trakcie wojny z Hitlerem, skupionej na jego roli obrońcy Wielkiej Brytanii. Ocenił, że trudno dziś przewidzieć, czy Zełenski wygrałby wybory — zależałoby to od tego, kto by w nich wystartował. Wymienił trzy obecnie najważniejsze nazwiska w ukraińskiej polityce: Kyryła Budanowa (byłego szefa wywiadu wojskowego, obecnie szefa biura prezydenta, następcę Jermaka), Wałerija Załużnego (byłego naczelnego dowódcę wojsk ukraińskich, obecnie ambasadora w Wielkiej Brytanii) oraz samego Zełenskiego.

Zwrócił uwagę na paradoks: Ukraińcy, nawet krytykując prezydenta, sami proszą dziennikarzy, by nie nagłaśniać pewnych spraw, obawiając się wykorzystania ich przez Rosjan lub Donalda Trumpa przeciwko Zełenskiemu — a odkąd Trump zaczął w niego uderzać, notowania prezydenta zdają się rosnąć, wywołując efekt konsolidacji społeczeństwa wokół niego.

Czy Zełenski ma zapędy autorytarne

Bojke zapytała wprost, czy Lachowski uważa, że Zełenski ma „półautorytarne zapędy”. Odpowiedział, że nie aż tak — zastrzegł, że autorytaryzm kojarzy mu się przede wszystkim z siłowym zwalczaniem opozycji, czego na Ukrainie nie ma. Przyznał, że wśród żołnierzy, z którymi utrzymuje kontakt (obecnie regularnie odwiedza jednostki w rejonie Kramatorska), poglądy bywają ostre i niecenzuralne, ale ostatnio zauważył więcej głosów popierających prezydenta niż wcześniej — ci sami żołnierze mają za to zarzuty do poprzedniego prezydenta i do polityków w ogóle, których poparcie społeczne w ukraińskiej armii jest, jego zdaniem, jeszcze niższe niż zaufanie Polaków do polskich polityków.

Wyjaśnił źródła tej nieufności: praktyki kupowania głosów w Radzie Najwyższej (przywołał niedawną aferę korupcyjną z udziałem Julii Tymoszenko), wpływ Biura Prezydenta na media za czasów Jermaka (opisany jako bliski cenzurze) oraz brak stabilnej większości parlamentarnej partii Sługa Narodu, co według niego tłumaczy, choć nie usprawiedliwia, dążenie ośrodka prezydenckiego do koncentracji władzy. Podkreślił różnicę między obecną sytuacją a czasami Jermaka, który — jak to ujął — „wycinał” niewygodnych polityków i obsadzał rząd swoimi ludźmi, działając jak „wezyr” na dworze. Zastrzegł, że deputowany Europejskiej Solidarności bez wahania nazwałby Zełenskiego autokratą dążącym do rządów twardej ręki, ale sam Lachowski uważa taką ocenę za przesadzoną — jego głównym zarzutem pozostaje dobór współpracowników przez prezydenta.

Kto naprawdę rządzi: Jermak, Budanow i „pacynka w teatrze”

Bojke przywołała krążącą opinię, że za czasów Jermaka to nie Zełenski podejmował realne decyzje, lecz sam Jermak jako „człowiek numer dwa” Ukrainy, a prezydent był jedynie twarzą projektu. Zapytała, na ile podobnie może być teraz, za Budanowa, i czy Zełenski jest zaangażowany w bieżące rządzenie, czy pełni głównie funkcję „twarzy eksportowej”.

Lachowski przyznał, że to trafne pytanie. Opisał okres rządów Jermaka jako funkcjonowanie swoistego „dworu” — łatwość załatwiania spraw zależała od dostępu do niego. Wskazał, że Jermak, mimo że od początku był obciążeniem wizerunkowym dla Zełenskiego (m.in. ze względu na swoje wcześniejsze związki z Rosją oraz obecność w jego otoczeniu Ołeha Tatarowa, byłego wiceministra MSW zamieszanego w tłumienie protestów na Majdanie w 2014 roku), był po prostu skuteczny w „ubijaniu” większości parlamentarnej — porównał to do funkcji „whip” w amerykańskim Kongresie. Wyjaśnił, że po odejściu Jermaka problem z uzyskiwaniem większości w Radzie Najwyższej istotnie się pogłębił — deputowani skarżyli się np., że kluczową umowę o surowcach ziem rzadkich ze Stanami Zjednoczonymi przedstawiono im do głosowania bez możliwości wcześniejszego zapoznania się z treścią.

Ocenił wybór Budanowa na następcę Jermaka jako duże zaskoczenie, ale trafną decyzję — Budanow budzi respekt zarówno wśród zwykłych obywateli, jak i polityków (m.in. dzięki reputacji człowieka służb zdolnego zdobyć kompromitujące materiały na niemal każdego), a do tego jest uznawany za bohatera wojennego, który już dwa lata przed pełnoskalową inwazją ostrzegał przed nadchodzącą wojną i przygotowywał do niej wywiad wojskowy. Zauważył, że Zełenski od pewnego czasu otacza się głównie ludźmi związanymi z wojskiem i służbami — wymienił m.in. Petra Palisę oraz generała Mykołę Gnatowa, zaangażowanego w negocjacje z Rosją — co, jego zdaniem, wynika z przekonania prezydenta, że tacy ludzie są mniej podatni na pokusę korupcji niż tradycyjni politycy.

Zastrzegł jednak, że wciąż zbyt mało wiadomo o stylu zarządzania administracji Budanowa, by wydawać ostateczne oceny — możliwe, że część polityków po prostu nie odważy się krytykować szefa wywiadu wojskowego tak otwarcie, jak krytykowała Jermaka.

Bojke przywołała opisywany w mediach społecznościowych obraz Zełenskiego jako „pacynki w teatrze”, powtarzającej wciąż te same gesty powitalne przy kolejnych wizytach zagranicznych polityków, i zapytała wprost o krążące od dawna w internecie plotki, że prezydent wspomaga się farmakologicznie, by wytrzymać tempo pracy. Lachowski odpowiedział wymijająco, że nie chce wchodzić w „tabloidowy” temat i nie ma na to dowodów, przywołując ponownie kontrowersyjny wywiad Julii Mendel jako źródło części takich spekulacji. Opisał jednak, opierając się na własnej, bezpośredniej obserwacji z grudniowego wywiadu w Warszawie, że Zełenski przyznał mu po wyłączeniu kamer, iż jest zmęczony — następnego ranka o godzinie 10 przyjmował już prezydenta Portugalii. Opisał codzienny rytm pracy prezydenta: nagrywanie orędzi wideo do Ukraińców, liczne wywiady dla światowych mediów (z długą kolejką oczekujących), regularne wyjazdy na front, spotkania online — co jego zdaniem naturalnie prowadzi do scedowania części zarządzania państwem na współpracowników, wracając do pytania o jakość ich doboru.

Korupcja jako temat odłożony do końca wojny

Bojke zapytała, czy przy tak silnym skupieniu władzy w rękach administracji prezydenckiej — najpierw Jermaka, dziś Budanowa — sposób zarządzania państwem faktycznie się zmienił. Lachowski wskazał na widoczny efekt: brak zdolności ubijania większości parlamentarnej, którą miał Jermak, co pogłębiło kryzys w Radzie Najwyższej.

Krym jako zakładnik, nie do odbicia militarnie — dygresja o Polsce

W tym miejscu rozmowa (zgodnie z transkryptem) skupiła się dalej na personaliach — Bojke dopytywała o to, na ile realnie Budanow angażuje się w bieżące sprawy cywilne administrowania państwem (np. naprawę infrastruktury energetycznej), zauważając, że trudno to ocenić z zewnątrz.

Determinacja i motywacje Zełenskiego

Bojke zapytała o osobisty odbiór Zełenskiego z bezpośrednich spotkań. Lachowski, który mieszkał w Ukrainie łącznie sześć lat (cztery w kraju, dwa w Kijowie), opisał go jako człowieka niewielkiego wzrostu, ale bardzo charyzmatycznego, o dużych zdolnościach aktorskich — mimo wykształcenia prawniczego, nie aktorskiego. Zestawił go z innymi politykami, z którymi robił wywiady (m.in. Andrzejem Dudą i Aleksandrem Kwaśniewskim), chwaląc kulturę osobistą Zełenskiego — witanie się ze wszystkimi, w tym z technikami dźwięku, cierpliwość wobec problemów technicznych, brak „gwiazdorstwa” typowego dla części polityków.

Ocenił, że determinację Zełenskiego napędza nie tylko patriotyzm, ale też troska o bezpieczeństwo własnej rodziny, z którą — jak sam przyznał w rozmowach — ma bardzo ograniczony kontakt z powodu napiętego grafiku. Podkreślił, że mimo krytykowanej na Zachodzie praktyki „organizowania pieniędzy” przy każdej wizycie zagranicznego polityka, Zełenski jest w tym wyjątkowo skuteczny — stał się twarzą wojny, z którą politycy chcą się fotografować, co przekłada się na realne wsparcie wojskowe i finansowe dla Ukrainy.

Stosunek Zełenskiego do Polski

Bojke przypomniała kontekst głośnej wypowiedzi Zełenskiego na forum ONZ, w której zasugerował, że kraje utrudniające Ukrainie eksport zboża (odnosząc się pośrednio do Polski i sporu o tranzyt zboża przez polską granicę) działają na korzyść Rosji — wypowiedzi, która mocno zaszkodziła relacjom polsko-ukraińskim po wcześniejszym okresie bliskiej przyjaźni z prezydentem Andrzejem Dudą. Zapytała, jaki realnie stosunek do Polski ma ukraiński prezydent.

Lachowski ocenił, że stosunek Zełenskiego do Polski jest raczej pozytywny, co przejawiało się w jego zachowaniu wobec polskich dziennikarzy podczas wizyt. Wyjaśnił, że Zełenski, pochodzący z rosyjskojęzycznego Krzywego Rogu na wschodzie Ukrainy, wcześniej mówił głównie po rosyjsku i historia relacji polsko-ukraińskich była mu przed wojną prawdopodobnie równie odległa, jak dla przeciętnego Polaka historia Karola Młota — dopiero w trakcie wojny zaczął się jej bliżej uczyć. Zwrócił uwagę, że dla zwykłych Ukraińców kluczowym punktem odniesienia pozostaje wciąż 2022 rok i obraz Polaków masowo przyjmujących uchodźców, co — jego zdaniem — wpływa też na podejście samego prezydenta, mimo że nie mówi on wprost o „polskiej siostrze”, jak np. o pomocy niemieckiej.

Wyjaśnił ostrzejszy, bardziej konfrontacyjny styl politycznej komunikacji Zełenskiego (w tym feralną wypowiedź na forum ONZ, którą wielokrotnie krytykował jako bardzo szkodliwą dla relacji) jako dziedzictwo ukraińskiej kultury politycznej i służb, ukształtowanej częściowo przez sowiecką tradycję (przywołał budynek SBU, dawną siedzibę KGB) — w Ukrainie, jego zdaniem, politykę i negocjacje prowadzi się po prostu ostrzej niż w Polsce.

Przyszłość polityczna Zełenskiego

Na zakończenie Bojke zapytała o prognozy dotyczące dalszej kariery Zełenskiego, przywołując dekret zezwalający symbolicznie na przeprowadzenie „Parady Zwycięstwa” na Placu Czerwonym jako przykład jego zdolności do efektownych, ironicznych gestów wobec Putina.

Lachowski ocenił, że jego zdaniem Zełenski nie wystartuje w kolejnych wyborach prezydenckich, typując na kandydata popieranego przez niego Kyryła Budanowa, ewentualnie w ramach szerszego bloku politycznego z podziałem ról między stanowiska prezydenta i premiera — zastrzegł jednak, że to czysto osobista spekulacja, zależna od tego, jak i kiedy zakończy się wojna. Przewidział, że Zełenski, ze względu na dużą popularność na Zachodzie, mógłby w przyszłości pełnić rolę nieformalnego ambasadora Ukrainy, jeżdżącego z wykładami, pod stałą ochroną ze względu na zagrożenie ze strony Rosji — ewentualnie z bazą w kraju sojuszniczym, jak USA lub Wielka Brytania. Przewidział też, że Zełenski, podobnie jak przed nim Leonid Kuczma, napisze bestsellerową książkę. Zwrócił uwagę, że Zełenski jest niezależny finansowo dzięki wcześniejszej karierze w branży rozrywkowej, co może częściowo tłumaczyć, dlaczego na razie nie udało się bezpośrednio powiązać go z aferami korupcyjnymi dotykającymi jego bliskich współpracowników.

Porównał go do Józefa Piłsudskiego — ocenił, że tak jak niewielu Polaków pamięta dziś o zamachu majowym, a powszechnie kojarzy się Piłsudskiego z obroną Polski w 1920 roku, tak Zełenskiemu trudno będzie w przyszłości „przykleić” negatywną etykietę, bo w pamięci zbiorowej pozostanie przede wszystkim symboliczne nagranie z pierwszych dni inwazji, na którym wraz z najbliższymi współpracownikami zapewniał, że wszyscy pozostają w Kijowie.

Zapytany, czy Zełenski ostatecznie zasiądzie do rozmów z Putinem, Lachowski przypomniał, że sam prezydent zadeklarował taką gotowość, ale wyraził głęboki sceptycyzm co do realnej gotowości Rosji do kompromisu w najbliższych miesiącach — wskazując na sprzeczność między deklaracją Putina z 9 maja o zbliżającym się końcu wojny a późniejszą wypowiedzią rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa, powracającą do żądania oddania przez Ukrainę całego Donbasu. Ocenił, że do realnych rozmów pokojowych dojdzie dopiero, gdy Rosja poniesie bardzo wysokie koszty ludzkie w walce o kluczowe miasta takie jak Kramatorsk.


Mateusz Lachowski, autor kanału Korespondent.pl, był gościem Arlety Bojke w programie „Bojke rozmawia” na kanale Koniec Świata. Odcinek opublikowano 15 maja 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *