Lewandowski u Lachowskiego: Konstantynówka upadła, korupcja w zbrojeniówce mogła zaważyć na losie Fedorowa
Płk Piotr Lewandowski był gościem Mateusza Lachowskiego na kanale korespondent.pl w cyklicznej rozmowie „Lachowski-Lewandowski”, podczas której obaj rozmówcy omówili sytuację na froncie rosyjsko-ukraińskim, kryzys w ukraińskim dowództwie wojskowym oraz doniesienia o możliwej rosyjskiej mobilizacji.
Ukraińskie uderzenia sięgają coraz głębiej w Rosję
Rozmowę rozpoczęło pytanie o wielki pożar pod Moskwą, wywołany ukraińskim atakiem dronowym. Płk Lewandowski ocenił, że od połowy poprzedniego roku trwa systematyczna intensyfikacja zdolności Ukrainy do rażenia celów dalekiego zasięgu – drony osiągają już swobodnie ponad 1500 kilometrów. Pierwotnie uderzenia koncentrowały się na infrastrukturze paliwowej, bo relatywnie niewielkie głowice dronów powodują tam największe szkody wtórne w postaci pożarów.
Tym razem celem stał się wielkopowierzchniowy magazyn należący do Wildberries, rosyjskiego potentata handlu internetowego, kontrolującego niemal połowę tamtejszego rynku e-commerce. Lewandowski przypomniał kontrowersyjną historię firmy, założonej przez małżeństwo, w którego tle pojawiały się doniesienia o przejęciach z użyciem broni i strzelaninach, w tym o śmierci ochroniarzy w Moskwie. Ekspert zaznaczył, że wokół celu ataku krążą dwie narracje – jedna mówi o wykorzystywaniu magazynów Wildberries przez logistykę wojskową Federacji Rosyjskiej (raczej pośrednio niż bezpośrednio), druga sugeruje, że prawdziwym celem były pobliskie zbiorniki paliwa, a w magazyny trafiła rosyjska obrona przeciwlotnicza, próbując zestrzelić drony. Niezależnie od przyczyny, uderzenie w firmę ocenianą na 10 miliardów dolarów i działającą w dziesięciu krajach ma – zdaniem Lewandowskiego – poważne znaczenie wizerunkowe.
Równolegle Ukraina prowadzi zmasowaną kampanię przeciwko rosyjskiej flocie – według danych przywołanych przez pułkownika udokumentowano już około 150 ataków na statki, głównie tankowce floty cienia obsługującej okupowane części obwodów zaporoskiego i chersońskiego oraz Krym. Zatopiono jedenaście jednostek, ale skuteczniejsze okazuje się celowanie w mostki kapitańskie, co praktycznie wyłącza statek z eksploatacji. Do tego dochodzą ataki dronów średniego zasięgu na rosyjską logistykę lądową – drogi i linię kolejową zbudowaną specjalnie na potrzeby zaopatrywania sił okupacyjnych przez obwód zaporoski, a także na infrastrukturę kolejową prowadzącą na Krym, gdzie od dłuższego czasu brakuje paliwa.
Lewandowski podkreślił, że mimo tych sukcesów rosyjska flota cieni liczy od 1200 do 1600 jednostek pełnomorskich, z czego zidentyfikowano ponad 600 – ataki są więc bolesne, ale nie decydujące. Zwrócił też uwagę na rozwój pocisku manewrującego Flamingo, który początkowo miał problemy z celnością, ale – według pośrednio potwierdzonych informacji – Francuzi i Brytyjczycy pomogli Ukraińcom w systemach koordynacji lotu, znacząco zwiększając jego skuteczność. Pocisk ma osiągać zasięg nawet do 3000 kilometrów, choć na tak duże odległości Ukraina jeszcze nie uderzyła. Ekspert przypomniał, że rosyjska doktryna wojskowa uznaje masowe ataki na terytorium Federacji Rosyjskiej za podstawę do odpowiedzi jądrowej, jednak eskalacja zdolności ukraińskich narastała stopniowo, co utrudniało wyznaczenie jednoznacznego progu takiej reakcji.
Rozmówca ostrzegł jednocześnie przed lekceważeniem rosyjskiej obrony przeciwlotniczej – jej skuteczność w obronie ogromnego terytorium wymaga wielopoziomowości, a konstruktorzy systemów przeciwdronowych, nie tylko rosyjscy, nie docenili zdolności dronów do mylenia radarów. Jako przykład podał niemiecki system testowany ostatnio na Ukrainie, który – jak się okazało – wymaga jeszcze poważnych poprawek.
Rosyjska odpowiedź: stacje benzynowe i porty Odessy
Federacja Rosyjska odpowiada głównie uderzeniami pociskami balistycznymi, celując w ukraińskie stacje benzynowe i transport kolejowy. Ataki na infrastrukturę kolejową trwają od zeszłego roku, natomiast nasilenie uderzeń na stacje paliw jest reakcją na kryzys paliwowy wywołany w Rosji przez Ukraińców – Rosja nie może bowiem skutecznie atakować rafinerii na terytorium Ukrainy, bo kraj ten sprowadza paliwo z zachodu, między innymi z polskiego Orlenu. Lewandowski zwrócił uwagę na krążącą w prorosyjskiej propagandzie tezę, jakoby Orlen dostarczał paliwo Ukrainie za darmo – w rzeczywistości Ukraina za nie płaci, choć pośrednio ze środków unijnych przeznaczonych na pomoc.
W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy zniszczono już blisko 200 ukraińskich stacji paliw, w odpowiedzi na co Ukraińcy zaczęli tworzyć mobilne punkty tankowania. Pułkownik zaznaczył jednak, że ataki na cywilne stacje benzynowe mają niewielkie znaczenie militarne, bo wojsko nie korzysta z cywilnej infrastruktury paliwowej – korzysta z niej głównie na potrzeby obniżania jakości życia ukraińskiej ludności cywilnej. Przy okazji opowiedział o unikalnej w skali NATO polskiej zdolności do budowy mobilnych rurociągów dalekosiężnych, wywodzącej się jeszcze z czasów Układu Warszawskiego, a wynikającej z tego, że Polska nie jest wpięta w zachodni system rurociągów wojskowych NATO.
Rosyjska odpowiedź na ataki na statki floty cienia to z kolei zintensyfikowanie uderzeń na porty w obwodzie odeskim, w tym na Odessę, gdzie atakowana jest zarówno infrastruktura portowa, jak i cumujące tam jednostki.
Zdaniem Lewandowskiego obecnie zdolności obu stron do rażenia dronami dalekiego zasięgu są zbliżone. Przewaga Rosji pozostaje wyraźna w zakresie pocisków balistycznych i bomb szybujących, ale – jak zaznaczył – według najnowszych, niepotwierdzonych przez niego doniesień, Ukraina miałaby być w stanie produkować trzy pociski Flamingo dziennie, co dawałoby około 90 sztuk miesięcznie – liczbę zbliżoną do rosyjskiej produkcji pocisków balistycznych, mimo że te ostatnie są znacznie bardziej zaawansowane technologicznie.
Widmo mobilizacji po wyborach do Dumy
Lachowski zapytał gościa o doniesienia Andrija Kowalenki, dyrektora Ukraińskiego Rządowego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji, według których Rosja miałaby przygotowywać mobilizację od 400 do 500 tysięcy żołnierzy, ogłaszaną dopiero po wyborach do Dumy Państwowej zaplanowanych na 18–20 września.
Lewandowski ocenił, że Rosja technicznie ma zdolności do takiej mobilizacji – co roku szkoli około 250 tysięcy rezerwistów. Zastrzegł jednak, że jednorazowo rosyjskie ośrodki mobilizacyjne są w stanie przeszkolić maksymalnie około 150 tysięcy osób, a jednostki wojskowe kolejne ponad 100 tysięcy, co oznaczałoby konieczność przeprowadzenia mobilizacji w co najmniej dwóch rzutach i rezygnację ze szkolenia poborowych zasadniczej służby wojskowej. Zwrócił też uwagę, że jesienny termin – z wojskowego punktu widzenia – jest fatalny, bo nowo zmobilizowani żołnierze trafialiby do walki zimą, gdy logistyka staje się większym wyzwaniem. Podsumował, że na obecnym etapie konfliktu nie widzi jeszcze przesłanek, by Rosja była do takiej mobilizacji zmuszona.
Kryzys w ukraińskim dowództwie: Syrski kontra Fedorow
Kluczowym wątkiem rozmowy stał się konflikt wokół generała Ołeksandra Syrskiego, głównodowodzącego siłami zbrojnymi Ukrainy, oraz dymisja Mychajła Fedorowa, dotychczasowego wicepremiera i ministra odpowiedzialnego m.in. za cyfryzację i rozwój technologii wojskowych.
Lachowski przypomniał, że Fedorow, mimo młodego wieku, cieszy się ponad 50-procentowym zaufaniem społecznym według sondaży – to jeden z najwyższych wyników wśród ukraińskich polityków, przy zaledwie około 20 procentach nieufności. Wspomina się nawet o nim jako o potencjalnym kandydacie na prezydenta w przyszłości. Fedorow zasłynął reorganizacją wykorzystania dronów w armii i intensyfikacją głębokich uderzeń na terytorium Rosji, a także udziałem w wyłączeniu terminali Starlink wykorzystywanych przez wojska rosyjskie. Gdy prezydent Wołodymyr Zełenski odwołał go ze stanowiska, w wielu ukraińskich miastach doszło do spontanicznych protestów – ich uczestnicy domagali się nie tylko przywrócenia Fedorowa, ale też odwołania Syrskiego. Wśród protestujących byli, jak zaznaczył Lachowski, liczni żołnierze na przepustkach i weterani, którzy nie darzą głównodowodzącego zaufaniem.
Lewandowski, zanim odniósł się wprost do pytania, podzielił się szerszą refleksją. Ludzie tacy jak Fedorow – ocenił – to najcenniejszy zasób państwa w czasie wojny: ponadprzeciętnie zdolni, potrafiący nie tylko trafnie ocenić sytuację (jak wczesne postawienie na Starlinki), ale i osobiście doprowadzić do realizacji swoich pomysłów. Odsunięcie takiej osoby od sprawczości uznał za dramatyczny błąd. Zwrócił uwagę, że wojna generuje różne typy przywódców – obok technokratów jak Fedorow są też ludzie, którzy przed konfliktem nigdy nie zostaliby żołnierzami, jak twórca wojsk dronowych Robert „Madziar” Browdi, czy tacy, których kariera przyspieszyła dzięki wojnie. Syrski – w ocenie pułkownika – reprezentuje odmienny typ dowódcy.
Co do samych zarzutów wobec Syrskiego, Lewandowski zajął niejednoznaczne stanowisko. Przyznał, że utworzone przez niego wojska szturmowe – formacja wielkości dywizji – wiążą się z udokumentowanymi, poważnymi nadużyciami wobec rekrutów, w tym przypadkami samobójstw i podejrzanych zgonów podczas szkolenia, które w jego ocenie są cywilizacyjnie nie do zaakceptowania. Jednocześnie ocenił jako niesprawiedliwy zarzut, jakoby Syrski krytykował Fedorowa za zbyt mało agresywne prowadzenie mobilizacji – według Lewandowskiego generał od początku sprzeciwiał się temu, by za pobór odpowiadało wojsko, obawiając się, że żołnierze służb mobilizacyjnych (TCK) będą kojarzeni z „łapaczami” i osłabią autorytet sił zbrojnych.
Lewandowski zwrócił też uwagę, że wśród komentarzy pod adresem wojsk szturmowych pojawiły się głosy porównujące tę formację do Grupy Wagnera pod względem oddalenia od standardów regularnej armii ukraińskiej. Lachowski dodał z kolei, że problem zaufania do Syrskiego ma też wymiar bardziej bezpośredni — są oficerowie, którzy służą od początku wojny i domagają się teraz przejścia w stan spoczynku lub demobilizacji, choć jednocześnie deklarują, że gdyby zmienił się głównodowodzący, nie domagaliby się odejścia. To, zdaniem Lachowskiego, świadczy o utracie zaufania nie do samej armii, lecz konkretnie do osoby dowódcy.
Pułkownik zadał też retoryczne pytanie, co realnie mógłby zrobić inaczej ewentualny następca Syrskiego – zlikwidować wojska szturmowe, które obecnie łatają dziury na froncie? Zmienić sposób mobilizacji, ryzykując brak uzupełnień? Jego zdaniem duża część ukraińskiego dowództwa liniowego wciąż ma mentalność postsowiecką, a próba narzucenia standardów natowskich bez odpowiednich kadr groziłaby załamaniem frontu na kierunkach drugorzędnych. Przyznał, że sam nie jest zwolennikiem stylu dowodzenia, jaki – jego zdaniem – reprezentuje Syrski, określając go jako patologiczny, choć posiadający „określoną śmiertelną efektywność”. Ocenił, że docelowo ministrem obrony zawsze powinien być cywil o otwartym, technokratycznym podejściu, jak Fedorow.
Zdaniem Lewandowskiego do konfliktu między obiema postaciami musiało dojść, bo Zełenski próbował połączyć dwie skrajnie różne osobowości. Ocenił, że gdyby prezydent aktywnie łagodził spór, mogłoby dojść do współpracy, ale – jak zauważył – Zełenski nie jest typem przywódcy skłonnym do takiego mediowania, lecz raczej otacza się ludźmi, którzy nie generują konfliktów. W kontekście wojska stanowi to jednak problem, bo przełomowych rozwiązań nie tworzą ludzie mierni.
Na pytanie, dlaczego prezydent zdecydował się odwołać właśnie Fedorowa, a nie Syrskiego, mimo masowych protestów, Lewandowski odpowiedział, że nie chce spekulować, ale przywołał krążące w mediach opinie, według których powodem mogła być rosnąca popularność Fedorowa i obawa Zełenskiego przed konkurencją. Dodał własną obserwację: ukraiński prezydent nie lubi wokół siebie ludzi obdarzonych dużą inicjatywą i kreatywnością, bo to on ma pozostać jedyną twarzą władzy.
Lewandowski ujął to również dosadniej, mówiąc, że prezydent Ukrainy najwyraźniej preferuje wokół siebie ludzi „biernych, miernych, wiernych”. Lachowski przywołał z kolei analogię historyczną — przypomniał Winstona Churchilla, który mimo własnego doświadczenia wojskowego z I wojny światowej pozostawał politykiem cywilnym i mimo to aktywnie decydował, kto dowodzi armią brytyjską, także na kluczowych teatrach działań jak Egipt czy bitwa pod El Alamein, kierując się przy tym nie tylko względami czysto wojskowymi, ale i morale oraz wizerunkiem.
Zaznaczył też, że dla Kijowa straty na froncie są od dawna traktowane statystycznie, a decyzja mogła wynikać z przekonania, że to następca Syrskiego nie zapewniłby stabilizacji frontu, niezależnie od kosztów.
Zapytany wprost, jak sam postąpiłby na miejscu prezydenta, Lewandowski odpowiedział, że przede wszystkim starałby się doprowadzić do współpracy obu polityków, a do zmiany personalnej zdecydowałby się dopiero, gdyby jedna ze stron twardo odmówiła kooperacji. Jego zdaniem to raczej nie padły twarde słowa odmowy ze strony Syrskiego, lecz doszło do zakulisowego „podgryzania się”, do czego – jak ocenił – generał, z racji swojej mentalności, mógł być skłonny.
Korupcja w zbrojeniówce jako prawdziwy powód?
W trakcie rozmowy Lewandowski przyznał, że być może zbyt szybko skupił się na osobistym konflikcie Syrski–Fedorow, pomijając inny, potencjalnie ważniejszy wątek – walkę z korupcją w systemie zamówień zbrojeniowych, którą Fedorow miał aktywnie prowadzić. Ocenił, że rynek zbrojeniowy na Ukrainie to obecnie prawdziwe „Eldorado” dla dostawców. Podał własne szacunki, według których Ukraina zużywa miesięcznie drony FPV o wartości między 1,5 a 2 miliardami złotych, licząc po najniższych cenach rynkowych – a to tylko jeden segment rynku wycenianego łącznie na 70 miliardów euro.
Zwrócił uwagę, że Fedorow doprowadził do większej transparentności zamówień na uzbrojenie i ustawowo ograniczył zyski dostawców do 25 procent, w sytuacji gdy wcześniej dochodziło do afer związanych z zawyżaniem cen nawet trzykrotnie. Zdaniem Lewandowskiego nie można wykluczyć, że za odwołaniem Fedorowa stali poważni gracze biznesowi niezadowoleni z ograniczenia swoich marż – a nie wyłącznie osobisty spór z Syrskim.
Kto może zastąpić Syrskiego
Rozmówcy wskazali generała Mychajła Drapatego jako naturalnego kandydata na następcę Syrskiego – wojskowego nowego pokolenia, ukształtowanego już przez wojnę, wysoko ocenianego przez samego Fedorowa podczas jego pożegnalnej konferencji prasowej. Lewandowski zastrzegł jednak, że kluczowe pytanie brzmi, czy Drapatemu starczyłoby odwagi do podejmowania równie niepopularnych, trudnych decyzji, jakie musiał podejmować jego poprzednik.
Przy tej okazji obaj rozmówcy wrócili do nieudanej ukraińskiej kontrofensywy z 2023 roku. Lewandowski przypomniał, że generał Wałerij Załużny publicznie przyznał się do odpowiedzialności za jej niepowodzenie, choć – jak zaznaczył Lachowski – Załużny zwracał też uwagę, że w trakcie kontrofensywy odebrano mu część sił i skierowano je pod dowództwo Syrskiego w rejon Bachmutu. Lewandowski wyjaśnił, że obie koncepcje ofensywy – Syrskiego (uderzenie w centralnej części frontu, na kierunku bachmuckim, gdzie Rosjanie nie zdążyli się jeszcze skonsolidować) i Załużnego (uderzenie na lewe skrzydło, by zlikwidować korytarz lądowy do Krymu) – miały sens, a decyzję o podziale sił między oba kierunki podjął prezydent. Ocenił, że rozproszenie sił między dwie operacje było błędem, ale nie da się dziś ocenić, czy skoncentrowanie wszystkich sił na jednym kierunku przyniosłoby sukces.
Pułkownik przyznał jednocześnie Syrskiemu pewne zasługi – skuteczną obronę Kijowa oraz sprawnie zaplanowaną, choć ostatecznie niezakończoną sukcesem, operację w obwodzie kurskim, w trakcie której – jak zaznaczył, powołując się na wspomnienia dowódców uczestniczących brygad – Syrski wydał rozkaz zaplanowania operacji według procedur natowskich. Sam początek operacji przebiegł sprawnie, problemy pojawiły się dopiero na dalszym etapie.
Sytuacja na froncie: Zaporoże i obwód dniepropietrowski
Przechodząc do przeglądu linii frontu, Lewandowski ocenił, że w obwodzie chersońskim od lat panuje stagnacja, z dominującą rolą operatorów dronów po obu stronach, przy czym rosyjscy operatorzy w coraz większym stopniu atakują cele cywilne, w tym – jak zaznaczył – najwyraźniej celowo ukraińskie ambulanse.
Na kierunku zaporoskim, w rejonie Stepnohirska, Ukraińcy odnieśli sukces, zajmując miejscowość Pławni, częściowo na tyłach broniących się tam wojsk rosyjskich. Lewandowski wytłumaczył to zaangażowaniem rosyjskich sił przede wszystkim w rejonie Huliajpola oraz koniecznością powstrzymywania rosyjskich postępów w obwodzie dniepropietrowskim – kierunek zaporoski nie był dla Rosjan pierwszoplanowy, choć mógłby się takim stać, gdyby dotarli do przedmieść stolicy obwodu. Ukraińskie dowództwo trafnie oceniło wyczerpanie się rosyjskich odwodów na tym kierunku i przeszło do kontrataków.
W rejonie samego Huliajpola oraz miejscowości Orichowe front się ustabilizował – mimo intensywnego bombardowania bombami szybującymi rosyjskie natarcia nie przynoszą tam praktycznie żadnych postępów, bo – jak ocenił Lewandowski – rosyjskie grupy szturmowe ponoszą straty szybciej, niż nadchodzą kolejne rzuty do ich uzupełnienia.
W obwodzie dniepropietrowskim, w rejonie wsi Iskra, Ukraińcy prowadzili od ponad dwóch miesięcy operację likwidacji rosyjskiego przyczółka na północnym brzegu rzeki Wowcza – kluczowej linii obronnej regionu. Operacja zakończyła się sukcesem: Rosjanie wycofali się o około 25 kilometrów, a Ukraińcy odzyskali w sumie około 120 kilometrów kwadratowych terenu. Lewandowski podkreślił, że – choć kierunek ten nie jest pierwszoplanowy – likwidacja przyczółka miała kluczowe znaczenie strategiczne, przywołując przykład niezlikwidowanego rosyjskiego przyczółka pod Dworiczną w obwodzie charkowskim jako ostrzeżenie, do czego prowadzi zaniechanie takich działań. W tym rejonie skuteczne okazały się przede wszystkim samodzielne bataliony dronowe, określone przez pułkownika mianem „straży pożarnej Kijowa”.
Kierunek najważniejszy: Pokrowsk, Kramatorsk, Słowiańsk
Lewandowski wskazał, że kluczowym rejonem walk pozostaje obszar na północ od dawno już opanowanych przez Rosjan Pokrowska i Myrnohradu, gdzie front prowadzi obecnie w kierunku ważnych miejscowości Blicze, Rodynśke oraz kluczowego węzła logistycznego Dobropillia. Wyróżnił rolę ukraińskiego VII Korpusu Powietrznodesantowego Szybkiego Reagowania, złożonego z elitarnych brygad, który – jak ocenił – sprawnie odpiera tam rosyjskie natarcia, przez co Rosjanie przenieśli główny wysiłek na kierunek słowiańsko-kramatorski.
Kluczowym wydarzeniem ostatnich dni jest upadek Konstantynówki. Lewandowski potwierdził wprost, że miasto padło – nawet jeśli Rosjanie nie oczyścili jeszcze wszystkich punktów oporu pojedynczych żołnierzy ukraińskich. Znaczenie miasta wynika z tego, że otwiera ono Rosjanom drogę w stronę Kramatorska, choć – jak zaznaczył pułkownik – nie oznacza to automatycznego uderzenia wprost z tego kierunku. Kluczowa dla dalszego rozwoju sytuacji będzie chwila, w której rosyjskie dowództwo zdoła w pełni skonsolidować swoje siły w mieście.
Równolegle rosyjskie natarcie rozwija się z rejonu Sieversk – w stronę Słowiańska, po sforsowaniu Dońca i kanału donieckiego, a ukraiński pas przesłaniania w rejonie miejscowości Starodubiwka, Mykołajiwka i Oriechuwatka miałby zostać, według strony rosyjskiej, już przełamany, czemu Ukraińcy zaprzeczają. Lewandowski ocenił, że pojedynczy rosyjscy żołnierze rzeczywiście zostali zaobserwowani poza tą linią, choć pasy przesłaniania z natury są podatne na przenikanie. Gdyby Rosjanie dotarli do głównej linii obrony przed Słowiańskiem, przedmieścia miasta znalazłyby się w zasięgu rosyjskiej artylerii lufowej – w odległości około sześciu kilometrów.
Na kierunku kramatorskim, w rejonie Raj-Ołeksandriwki, Lewandowski opisał wyjątkowo zaciętą, twardą obronę ukraińską, prowadzoną z korzystnych pozycji na wzgórzach, choć część walk toczy się nawet w samej wiosce.
Dlaczego Konstantynówka padła tak szybko
Odnosząc się bezpośrednio do przebiegu walk o Konstantynówkę, Lewandowski wyjaśnił, że o mieście zdecydowała utrata przewagi dronowej w warunkach miejskich, gdzie skuteczność dronów spada, a o wyniku zaczyna decydować liczba żołnierzy zdolnych do walki wręcz. Miasto zdobyły dwie rosyjskie jednostki – 4. Brygada Strzelców Zmotoryzowanych (rozwinięta faktycznie do rozmiaru dywizji) oraz 6. Dywizja Strzelców Zmotoryzowanych, przy czym w samej bezpośredniej walce uczestniczyło jednorazowo prawdopodobnie od 300 do 500 żołnierzy, permanentnie uzupełnianych w miarę strat spośród skierowanych do miasta łącznie około 10 tysięcy ludzi.
Pułkownik podkreślił, że obecny model walki w miastach – oparty na rozproszonych, kilkuosobowych grupach szturmowych działających od budynku do budynku – wynika z transparentności współczesnego pola walki: duże, zwarte ugrupowania byłyby masakrowane przez drony FPV, bombardujące i obserwacyjne, naprowadzające ogień artylerii. Wygrywa strona, która sprawniej uzupełnia straty w takich rozproszonych ugrupowaniach – a obecnie, zdaniem Lewandowskiego, dotyczy to Rosji.
Jako ilustrację problemów z uzupełnieniami po stronie ukraińskiej przywołał wprowadzoną wcześniej przez Syrskiego zasadę rotacji żołnierzy z linii frontu, która wywołała falę krytyki w mediach społecznościowych – dowódcy batalionów skarżyli się, że przy stanach osobowych rzędu 80 na etatowe 700 żołnierzy zasada jest fizycznie niemożliwa do zrealizowania.
Lewandowski zwrócił uwagę na duże zróżnicowanie w naborze między poszczególnymi jednostkami ukraińskimi. Są brygady, do których zgłasza się więcej chętnych, niż jest wolnych miejsc — jak Azow czy Hartia — i są takie, których stany osobowe sięgają zaledwie około 30 procent etatu. Wynika to, jego zdaniem, zarówno ze stosunku strat w danej jednostce, jak i z podejścia jej dowództwa do żołnierzy — im gorsza opinia o dowództwie, tym trudniej o ochotników, co bezpośrednio przekłada się na zdolność do prowadzenia walki twarzą w twarz, jak w Konstantynówce.
Dla porównania rosyjskie kompanie o etacie 120 ludzi potrafiły w ciągu dwóch miesięcy walk o Konstantynówkę stracić 400 żołnierzy – Rosja może sobie na to pozwolić, bo utrzymuje inicjatywę strategiczną i dysponuje większymi zasobami ludzkimi kierowanymi na wybrany przez siebie kierunek głównego wysiłku.
Zapytany, czy uderzenia w rosyjską infrastrukturę strategiczną przekładają się na sytuację na froncie, Lewandowski odpowiedział wprost, że na razie nie – jak twierdzą sami ukraińscy dowódcy taktyczni na poziomie kompanii i batalionu, różnicy jeszcze nie widać. Zastrzegł, że nikt z zewnątrz nie zna stanu rosyjskich zapasów operacyjnych, więc wszelkie prognozy co do momentu, w którym straty strategiczne zaczną realnie ograniczać zdolności bojowe na froncie, są czystą spekulacją.
Kupiańsk i obwód charkowski
Rozmówcy omówili też sytuację wokół Kupiańska, wciąż pozostającego pod kontrolą ukraińską – miasto zostało odbite wcześniej w jednej z dwóch największych ukraińskich operacji zaczepnych ostatniego okresu, przeprowadzonej przez bataliony szturmowe wydzielone z regularnych brygad. Lewandowski ocenił, że Rosjanie będą dążyć do ponownego opanowania miasta, uderzając głównie z rejonu dawnego przyczółka pod Dworiczną, gdzie od dawna zbudowali już pełną infrastrukturę do prowadzenia operacji. Zwrócił uwagę na upadek niegdyś „legendarnej” wioski Piszczane, o którą Rosjanie toczyli długotrwałe walki.
Na wschód od rzeki Oskoł, w rejonie Kupiańska, ukraińska sytuacja logistyczna – wcześniej na tyle dramatyczna, że dochodziło do głodowania żołnierzy, co skończyło się odwołaniem dowódcy brygady i korpusu – wygląda dziś nieco lepiej, choć wojska nadal stopniowo się wycofują. W rejonie Borowej Ukraińcy wciąż przeprowadzają taktyczne kontrataki, mimo że rzeka Oskoł znajduje się już w zasięgu rosyjskiej artylerii lufowej. Lewandowski ocenił, że wycofanie się za rzekę wcale nie zagwarantowałoby stabilizacji obrony – wojska dronowe obu stron sprawiają, że utrzymanie stałej linii obrony w odkrytym terenie nadbrzeżnym jest praktycznie niemożliwe.
W szerszym obwodzie charkowskim front rozwija się już nie tylko na osi północ-południe (w rejonie Wowczańska), ale też ze wschodu na zachód, po tym jak Rosjanie znaleźli słabo obsadzony odcinek granicy. Broni go XIV Korpus Ukraiński, borykający się – jak przyznał Lewandowski – z aferami korupcyjnymi i zmianami dowództwa po kontrowersyjnym oddawaniu przygranicznych wiosek. Pułkownik zastrzegł, że nie ocenia całościowo działania korpusu negatywnie, ale przyznał, że dramatycznie brakuje mu żołnierzy do zorganizowania stałej obrony na tak rozległym odcinku, co skutkuje przenikaniem sił rosyjskich przez obszary dozorowane, a nie broniona w sposób zorganizowany.
Obwód sumski
Podobna taktyka przenikania realizowana jest w obwodzie sumskim, gdzie Rosjanie – po wyparciu Ukraińców z obwodu kurskiego i prowadzeniu działań pościgowych zgodnie ze sztuką operacyjną – weszli również na terytorium sumskie, zanim zostali tam powstrzymani. Obecnie, po raz pierwszy od dłuższego czasu, pojawiły się potwierdzone materiałami wideo postępy rosyjskie w rejonie wsi Chotiń, co oznacza zbliżenie się o około pięć kilometrów do stolicy obwodu, miasta Sumy. Lewandowski ocenił to jako istotny postęp, wynikający prawdopodobnie z przewagi liczebnej Rosjan także na tym kierunku, choć zastrzegł, że pozostaje on trzeciorzędny i – jego zdaniem – co najwyżej może awansować do roli kierunku pomocniczego wobec głównego kierunku kramatorsko-słowiańskiego.
Ocena sytuacji i prognozy
Podsumowując całość rozmowy, Lewandowski określił się jako umiarkowanie pesymistyczny. Rosja ponosi realne, bolesne straty na poziomie strategicznym – w zdolnościach produkcji paliw oraz w logistyce morskiej i lądowej – ale ich przełożenie na sytuację operacyjną na froncie może zająć miesiące, a na razie jest ledwie odczuwalne. Zaznaczył, że Konstantynówka ma przede wszystkim znaczenie propagandowe i stanowi kolejny krok w stronę Kramatorska, choć jej opanowanie było potrzebne Rosjanom głównie po to, by odebrać Ukraińcom doskonałą bazę dla wojsk dronowych i przekształcić ją we własną.
Na zakończenie rozmowy Lachowski podziękował gościowi za wyjątkowo obszerną i szczegółową analizę frontu, zapowiadaną od dłuższego czasu przez widzów kanału.
Rozmowę przeprowadził Mateusz Lachowski. Materiał „Zmiana dowódcy ukraińskiej armii? Putin szykuje mobilizację. płk Lewandowski i M. Lachowski.” dostępny na kanale Mateusz Lachowski – Korespondent.pl na YouTube, liczącym 214 tys. subskrybentów. Opublikowany 19 lipca 2026










