Marcin Możdżonek w Super Ringu: „Sikorski to przedszkolak”, Polska musi grać z Ukrainą twardo i transakcyjnie

Wiktor Świetlik rozmawiał w „Super Ringu” z Marcinem Możdżonkiem, olsztyńskim radnym Konfederacji i byłym kapitanem reprezentacji Polski w siatkówce, o polskiej polityce wobec Ukrainy, rezolucji Parlamentu Europejskiego ws. UPA, sytuacji wewnątrz Konfederacji oraz o lokalnych sprawach Olsztyna.

Rezolucja PE i wystąpienie Ewy Zajączkowskiej-Hernik

Świetlik wprowadził temat, informując o przyjętej w Parlamencie Europejskim rezolucji w sprawie zbrodni UPA, po czym odtworzono fragment wystąpienia europosłanki Ewy Zajączkowskiej-Hernik, która stwierdziła, że nie ma moralnej różnicy między czczeniem SS a czczeniem UPA, ponieważ obie formacje łączy ten sam kult siły i ta sama nienawiść etniczna. Zajączkowska-Hernik oceniła, że milczenie rezolucji w tej sprawie stanowi ciszę mordującą pamięć ofiar ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Wschodnich po raz drugi, określiła marsz Ukrainy do Europy „z ludobójcami na sztandarach” jako hańbę i zaapelowała, by Polacy nigdy nie zgodzili się na wejście Ukrainy do Unii Europejskiej, kończąc okrzykiem „precz z banderowskim nazizmem”.

Świetlik zapytał Możdżonka o ocenę różnicy tonu między delikatniejszą rezolucją a znacznie ostrzejszym wystąpieniem Zajączkowskiej-Hernik, sugerując, że drzenie flag przez polityków to „trochę tandeta polityczna” i żartobliwie zauważając, że przy takich gestach brakuje mu Krzysztofa Stanowskiego, który przyszedłby i podarł wszystkie flagi.

Możdżonek odpowiedział, że taki gest, mimo swojej symboliczności, jest bardzo wyraźny i jasno pokazuje stanowisko Polski – absolutny sprzeciw wobec banderyzmu i ukraińskiej polityki historycznej. Podkreślił, że ofiary Wołynia „wołają o pamięć, nie o zemstę”, i że Polska nie zgadza się na sposób, w jaki prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski cynicznie rozgrywa tę sprawę na arenie międzynarodowej – jego zdaniem Zełenski przeciągnął w końcu strunę na tyle mocno, że ta pękła, i cały świat dowiedział się o zbrodni ludobójstwa dokonanej przez Ukraińców. Ubolewał, że Parlament Europejski nie zatwierdził poprawki uznającej wprost te wydarzenia za ludobójstwo, oceniając samą rezolucję jako zdecydowanie zbyt miękką, choć uznał, że dobrze, iż w ogóle powstała. Wyraził obawę, że przyjęcie rezolucji – będącej jedynie deklaracją polityczną, a nie źródłem prawa – może zostać wykorzystane do ogłoszenia sprawy za zamkniętą, podczas gdy dla Polaków temat pozostanie otwarty, dopóki zbrodnie nie zostaną w pełni rozliczone historycznie i pamięciowo.

Krytyka rządu Tuska i ministra Sikorskiego

Świetlik zapytał o ocenę reakcji polskiego rządu na całą sprawę. Możdżonek ocenił ją bardzo negatywnie, określając premiera Donalda Tuska jako reaktywnego i zbyt słabego w tej sprawie. Świetlik zwrócił uwagę na powtarzający się przekaz Tuska, że „polityka to nie piaskownica” i że obaj prezydenci (Zełenski i Nawrocki) powinni zachowywać się poważnie, po czym odtworzono krótki fragment wypowiedzi samego Donalda Tuska, w którym premier mówił o potrzebie wzajemnej gotowości obu stron do przyjęcia trudnej prawdy jako fundamentu trwałej, przyjaznej relacji polsko-ukraińskiej.

Możdżonek odpowiedział pytaniem retorycznym, dlaczego w takim razie Tusk mianował ministrem spraw zagranicznych osobę, którą określił żartobliwie mianem „przedszkolaka” – nawiązując do aktywności Radosława Sikorskiego na platformie X, którą ocenił jako niepoważną wobec rangi urzędu wicepremiera i szefa polskiej dyplomacji. Podkreślił, że Polska musi mówić na zewnątrz jednym głosem niezależnie od wewnętrznych różnic politycznych, krytykując jednocześnie wieloletnią praktykę – dotyczącą, jego zdaniem, zarówno obecnego, jak i poprzednich rządów – prowadzenia polityki zagranicznej pod kątem wewnętrznych sondaży partyjnych, a nie realnego interesu narodowego.

Świetlik zwrócił uwagę na brak w tych wypowiedziach próby uczciwego wyważenia sytuacji – zauważył, że historycznie to jedna strona (Ukraińcy) wymordowała drugą, a nie że doszło do symetrycznego konfliktu, w którym obie strony miałyby się teraz wzajemnie przepraszać. Możdżonek zgodził się, podkreślając, że to nie jest sytuacja przedszkolna, w której wystarczy kazać dzieciom podać sobie ręce – żyją jeszcze świadkowie tamtych wydarzeń i ich rodziny, które do dziś nie wiedzą, gdzie spoczywają bestialsko zamordowani bliscy. Zastrzegł, że nikt nie oczekuje rewanżyzmu ani zemsty, lecz jasnych deklaracji ze strony ukraińskiej.

Argument „transakcyjności” w relacjach z Ukrainą

Możdżonek rozwinął swoją główną tezę: Polska pomaga Ukrainie od 2022, a właściwie od 2014 roku – przyjęła uchodźców do domów i społeczeństwa, przekazuje sprzęt wojskowy – nie otrzymując nic w zamian, co określił jako fatalną politykę zarówno obecnego, jak i poprzedniego rządu, wynikającą z braku podejścia transakcyjnego. Ocenił, że Ukraina, kierując się mentalnością postsowiecką opartą na zasadzie „coś za coś”, gra z Polską twardo i skutecznie, podczas gdy Polska dopiero zaczyna się z tego „otrząsać”. Pochwalił w tym kontekście decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Zełenskiemu, oceniając ją jako jedyną słuszną, mimo że wcześniej dano Ukrainie i szefowi jej służb Kyryło Budanowowi czas na refleksję. Podkreślił, że Polska dysponuje realnymi narzędziami nacisku – przejściami granicznymi, kolejowymi, lotniskiem w Jasionce, finansowaniem terminali Starlink – i powinna z nich twardo korzystać, krytykując jednocześnie zgodę Polski na udzielenie Ukrainie pożyczki w wysokości 90 miliardów, którą określił jako prawdopodobnie bezzwrotną, a mimo to obciążającą polski budżet do spłaty.

Świetlik zaproponował symulowaną kontrargumentację ukraińską – że to Ukraińcy giną, broniąc bezpieczeństwa Polski, więc to Polska powinna być wdzięczna, a nie odwrotnie. Możdżonek przyznał częściową rację temu argumentowi, zastrzegając jednak, że w polityce międzynarodowej nie chodzi w ogóle o wdzięczność, tylko wyłącznie o interesy narodowe – skrytykował w tym kontekście wypowiedź wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, który na konferencji prasowej pytał, co Polska dostanie w zamian za przekazane Ukrainie pociski do baterii Patriot, za które to Zełenski podziękował Emmanuelowi Macronowi, a nie Polsce – co Możdżonek określił jako swego rodzaju absurd. Podsumował, że jeśli Polska ma mieć się lepiej kosztem sąsiada, to powinna tak postępować, zastrzegając, że jest to brutalna, ale prawdziwa zasada polityki międzynarodowej, nie wykluczająca jednocześnie dbałości o dobrosąsiedzkie stosunki.

Konfederacja jako „drużyna” – relacje Mentzena, Bosaka i Zajączkowskiej-Hernik

Świetlik zapytał, czy Możdżonek – jako były sportowiec reprezentujący kraj w dyscyplinie zespołowej – przyrównałby politykę do sportu pod względem zasad. Możdżonek odpowiedział, że w dobrej drużynie zawodnicy niekoniecznie się prywatnie znają czy lubią, ale łączy ich wspólny cel, do którego dążą – i tak samo, jego zdaniem, funkcjonuje Konfederacja.

Świetlik zapytał wprost, czy Możdżonek żałuje odejścia Ewy Zajączkowskiej-Hernik z klubu poselskiego. Możdżonek odpowiedział, że pozostaje ona jego koleżanką, mimo że opuściła klub, i ocenił to pozytywnie, nazywając ją „wartością dodaną” – wewnętrzne spory organizacyjne uznał za naturalne dla każdej organizacji. Na sugestię Świetlika, że chodzi raczej o spory ambicjonalne między dorosłymi ludźmi niż organizacyjne, Możdżonek nie zaoponował wprost, kontynuując temat współpracy w ramach Konfederacji.

Odnosząc się do relacji między dwoma liderami Konfederacji, Sławomirem Mentzenem i Krzysztofem Bosakiem, Świetlik zapytał żartobliwie, czy ich relacja nie przypomina „dwóch nieznających się facetów, którzy umówili się na biznes w internecie”. Możdżonek odpowiedział analogią do relacji w reprezentacji sportowej – nie trzeba się prywatnie lubić ani spotykać na wspólnych obiadach, żeby skutecznie współpracować dla wspólnego celu. Świetlik ocenił tę odpowiedź żartobliwie jako „bardzo profesjonalną polityczną i nieprawdziwą”, na co Możdżonek upierał się, że jest wręcz przeciwnie – bardzo prawdziwą, odwołując się do własnego doświadczenia w kadrze narodowej, gdzie nie wszyscy się lubili, ale łączył ich wspólny cel. Wyjaśnił też różnicę ról obu liderów: Bosak jako spokojniejszy, częściej obecny w mediach tradycyjnych, Mentzen jako mówiący wprost, „między oczy”, korzystający z własnych kanałów komunikacji – co razem pozwala Konfederacji docierać do szerokiego elektoratu.

Mówiąc o celu politycznym ugrupowania, Możdżonek przejęzyczył się, wymieniając partie do odsunięcia od władzy: „mamy cel odsunąć Platformę, PiS, SLD, przepraszam Lewicę, PSL od władzy” – po czym dodał, że Polacy są już zmęczeni obecnym układem sił i oczekują nowej jakości. Opisał też ustrój samej Konfederacji jako opierający się na „dwóch bardzo stabilnych nogach” – wolnorynkowej i narodowej – między którymi istnieje, jak to ujął, pewien „protokół zbieżności” w większości punktów programowych.

Stosunek Konfederacji do prezydenta Nawrockiego

Możdżonek zadeklarował bardzo dobre relacje Konfederacji z prezydentem Karolem Nawrockim, przypominając podpisanie przez niego, jeszcze przed wyborami, tzw. deklaracji toruńskiej ze Sławomirem Mentzenem, której – jak podkreślił – prezydent się trzyma. Zaznaczył, że to głosy wyborców Konfederacji zdecydowały o wyniku drugiej tury wyborów prezydenckich – niemal 90 procent elektoratu Konfederacji miało zagłosować na Nawrockiego. Skontrastował to z hipotetyczną prezydenturą Rafała Trzaskowskiego, krytykując jego zarządzanie Warszawą – wskazał na dymisje, jak to ujął, „niewinnych wiceprezydentek Warszawy”, których głowy „spadają” w wyniku afer, oraz aferę wokół Szpitala Południowego, którym Trzaskowski chwalił się w kampanii wyborczej. Ocenił, że wiele ustaw kierowanych przez Sejm na biurko prezydenta to „bubel prawny” bez realnej treści politycznej, w związku z czym Nawrocki słusznie je wetuje.

Świetlik przytoczył zarzuty części publicystów liberalnych, nazywających prezydenta „wetomatem” blokującym reformy. Możdżonek odparł, że reformować Polskę można, ale trzeba to robić mądrze, a wetowanie złych ustaw świadczy raczej o aktywności prezydenta niż o jego destrukcyjności. Na pytanie, czy Konfederacja będzie namawiać prezydenta do kolejnych weta, odpowiedział wymijająco, że sprawy są konsultowane na bieżąco, wspominając przy tym o własnym udziale w jednej z rad przy prezydencie, dotyczącej klimatu i środowiska.

Sprawa ekshumacji ofiar Wołynia i sytuacja w Olsztynie

Świetlik zapytał, czy sprawa ukraińska rezonuje w środowiskach, z którymi Możdżonek ma kontakt jako prezes Naczelnej Rady Łowieckiej i radny Olsztyna. Możdżonek potwierdził, że temat jest gorący, wskazując na obecność w Olsztynie wielu rodzin dotkniętych bezpośrednio zbrodniami ukraińskimi i późniejszymi wysiedleniami w ramach akcji „Wisła”. Ocenił jako bardzo bolesny fakt, że kolejne polskie rządy od lat nie potrafią doprowadzić do rzetelnych ekshumacji ofiar – przywołał niepokojące sygnały, o których regularnie informuje profesor Andrzej Zapałowski, dotyczące „czyszczenia” miejsc pochówku (studni i innych lokalizacji) przez stronę ukraińską, co ma uniemożliwić późniejsze odnalezienie śladów ofiar. Ocenił, że czas działa na niekorzyść Polski w tej sprawie, a kolejne rządy nie podejmują tematu, przypominając zbliżającą się rocznicę Krwawej Niedzieli – zorganizowanej akcji UPA, w ramach której ponad 150 wiosek zostało jednego dnia „zmiecionych z powierzchni ziemi”.

Sport, polityka i dopuszczenie Rosji do rozgrywek

Świetlik zapytał o niedawną decyzję Międzynarodowej Federacji Siatkarskiej o ponownym dopuszczeniu Rosji do rozgrywek. Możdżonek ocenił to krytycznie, wiążąc decyzję z szerszą polityką Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, kierowanego przez Niemca Thomasa Bacha, który miał od początku dążyć do jak najszybszego powrotu Rosjan i Białorusinów do rywalizacji międzynarodowej. Odrzucił tezę, jakoby sport mógł być wolny od polityki – przywołał przykład rosyjskiego systemowego dopingu podczas Igrzysk w Soczi (podmiany próbek, ukryte przejścia w laboratoriach), co skwitował okrzykiem „Jejku, przecież cyrk”, oceniając, że Rosja powinna być za to dyskwalifikowana na przynajmniej pięćdziesiąt lat. Przywołał też incydent z ostatnich mistrzostw świata w piłce nożnej, gdy prezydent USA Donald Trump miał osobiście interweniować u prezydenta FIFA Gianniego Infantino w sprawie dopuszczenia jednego z zawodników do kolejnego meczu. Zaproponował, by świat sportu przyjął zasadę znaną ze starożytnego Rzymu, gdzie na czas igrzysk zawieszano wszelkie wojny i spory, a kraje niepotrafiące uszanować tej zasady powinny być z rywalizacji po prostu wykluczane. Możdżonek zauważył też niekonsekwencję organizacji sportowych – skoro wyklucza się Rosję i Białoruś, konsekwentnie należałoby rozważyć podobne wykluczenie Izraela, choć Świetlik skwitował to żartem o tym, że wojna toczy się zawsze gdzieś na świecie.

Kontrowersyjna kampania Ministerstwa Klimatu o wilkach

Świetlik przeszedł do lżejszego tematu – kampanii Ministerstwa Klimatu i Środowiska zniechęcającej do używania określeń typu „głodny jak wilk”, mających rzekomo stawiać wilki w złym świetle i potencjalnie je „traumatyzować”. Zapytał żartobliwie, czy jako prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Możdżonek będzie apelował do środowisk myśliwskich o stosowanie się do tych zaleceń. Możdżonek odpowiedział z ironią, że nie jest pewien, czy „z ostrożności procesowej” wolno mu powiedzieć, że zjadłby konia z kopytami – po czym ocenił całą kampanię jako na tyle niepoważną, że trudno ją w ogóle komentować, krytykując przy tym urzędniczki i urzędników resortu (wymienił nazwiska „Zielińska” i „Dorożała”) za robienie ukłonów w stronę aktywistów kosztem realnych problemów branży leśnej – przemysłu meblarskiego, zakładów usług leśnych i Lasów Państwowych, które jego zdaniem podupadają przez politykę ministerstwa.

Afera szpitalna i sytuacja zdrowotna w Olsztynie

Świetlik zapytał o lokalne odniesienia do ogólnopolskiej afery wokół Szpitala Południowego w Warszawie – czy w Olsztynie pojawiają się podobne wątpliwości dotyczące uprzywilejowanego traktowania polityków. Możdżonek odpowiedział, że w Olsztynie problemem jest zadłużony na miliony złotych szpital miejski, zarządzany przez koalicję obywatelską, w kontraście do dobrze prosperującego szpitala wojewódzkiego i uniwersyteckiego. Skrytykował plan konsolidacji szpitali forsowany przez koalicję rządzącą w mieście i województwie wraz z wojewodą, wskazując na sprzeciw związków zawodowych oraz brak realnego finansowania – konsolidacja miałaby kosztować około miliarda złotych, podczas gdy cała pula środków na konsolidację szpitali w skali kraju wynosi jedynie półtora miliarda złotych. Ocenił, że plan w istocie ma przykryć fatalne zarządzanie szpitalem miejskim kosztem dobrze funkcjonującej placówki wojewódzkiej.

Na pytanie, czy afera szpitalna może „wysadzić” rząd Donalda Tuska, Możdżonek odpowiedział, że przed rządem jeszcze niejedna afera, i że „kwiatki dopiero będą wychodzić”. Świetlik przywołał niesprecyzowaną wypowiedź jednego z polityków koalicji rządzącej, że nie ma się co martwić, bo „afera przykrywa aferę”. Możdżonek ocenił, że afera szpitalna, jak w soczewce, pokazuje patologię całego systemu ochrony zdrowia dotykającą każdego Polaka od narodzin do śmierci, krytykując brak realnych pomysłów naprawczych ze strony rządu mimo zbliżających się wyborów, w tym pakiet zapowiedziany przez minister Sobielańską-Egglenda (dotyczący m.in. elektronicznego monitoringu obecności lekarzy w szpitalach), który określił jako dolewanie kolejnych pieniędzy do „dziurawego wiadra”. Podkreślił konieczność ponadpartyjnego konsensusu w reformie systemu ochrony zdrowia, kwestionując przy tym realną bezpłatność polskiej opieki zdrowotnej, skoro pacjenci i tak często muszą korzystać z prywatnych wizyt czy stomatologów.

Zapowiedź kampanii wyborczej Nowej Nadziei

Na zakończenie Świetlik zapytał o główną narrację nadchodzącej kampanii wyborczej frakcji Nowa Nadzieja. Możdżonek zapowiedział skupienie na haśle „przede wszystkim Polacy, przede wszystkim Polska” – wzmacnianiu gospodarki, odciążeniu przedsiębiorców z nadmiarowych regulacji podatkowych i administracyjnych, przywołując jako wzór dynamiczny rozwój gospodarczy Polski w latach 90.


Materiał programu „Super Ring” na YouTube, liczącego 285 tys. subskrybentów. Wyemitowany 9 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *