„Nie jesteśmy już w stanie pokoju, lecz kryzysu” — Sikorski o zagrożeniu hybrydowym dla Polski

Ataki Rosji na ukraińskie miasta i cywilów to zarówno zbrodnia, jak i błąd strategiczny, bo nie ograniczają zdolności bojowych armii ukraińskiej — ocenił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w rozmowie z prowadzącą program „Fakty po Faktach” na antenie TVN24, w rocznicę niepodległości Ukrainy przypadającą w cieniu żałoby narodowej po ataku na Krzywy Róg.

Atak na Krzywy Róg i taktyka podwójnych uderzeń

Prowadząca zwróciła uwagę, że tegoroczna rocznica niepodległości Ukrainy jest wyjątkowo smutna, bo kraj pogrążony jest w żałobie narodowej po ataku w Krzywym Rogu, gdzie Rosjanie ostrzelali cywilów, a następnie uderzyli ponownie w osoby przybyłe im na ratunek — i zapytała, czy po niemal pięciu latach wojny tak brutalne ataki na ludność cywilną są próbą zmuszenia Ukrainy do kapitulacji. Sikorski potwierdził, że tak, oceniając jednocześnie, że jest to zarówno zbrodnia, jak i błąd ze strony Rosji. Zaznaczył, że atakowanie ekip ratunkowych nie jest niczym nowym — to standardowa taktyka rosyjska — i przywołał krążące w sieci przerażające nagrania, na których operatorzy dronów z zimną krwią mordują osoby ewidentnie cywilne, jak rowerzysta czy sprzedawca czosnku na targu warzywnym. Ocenił, że cała Europa powinna na to reagować, i wyraził nadzieję, że gdyby Polska musiała się kiedykolwiek bronić, broniłaby się równie dzielnie jak Ukraina — zastrzegając, że oby taka sytuacja nigdy nie nastąpiła.

Perspektywy zakończenia wojny i dwie karty Putina

Zapytany o przyszłość procesu pokojowego w tę szczególną dla Ukrainy rocznicę, Sikorski podkreślił, że kluczowe jest to, iż wojny nie może zakończyć ofiara agresji — może to zrobić wyłącznie agresor, przestając walczyć i prowadzić szturmy. Ocenił, że Putin popełnia błąd, atakując miasta, ponieważ w ten sposób nie ogranicza zdolności bojowych armii ukraińskiej, a jedynie terroryzuje ludność cywilną. Porównał obecne rosyjskie ataki rakietowe do niemieckich pocisków V2 użytych przez III Rzeszę przeciwko Londynowi w listopadzie 1944 roku — a więc już po lądowaniu aliantów w Normandii, gdy Niemcy nie miały już żadnych szans na wygranie wojny, a mimo to pociskami tymi zabito 10 tysięcy Brytyjczyków. Ocenił, że rosyjskie Iskandery są niewiele skuteczniejsze od V2 — mają porównywalną, a może nawet mniejszą celność, ponieważ były pierwotnie projektowane do przenoszenia broni atomowej, dla której precyzja trafienia ma mniejsze znaczenie. Podkreślił, że mimo to Zachód musi nadal wspierać Ukrainę, bo dopiero gdy Putin zrozumie, że nie jest w stanie wygrać wojny, zaproponuje bardziej realistyczne warunki jej zakończenia.

Dopytany, czy po 4,5 roku wojny i wielokrotnie powtarzanych nadziejach, że Putin w końcu to zrozumie, rzeczywiście można oczekiwać takiej zmiany, Sikorski przypomniał, że w pierwszym roku wojny Rosja na niej wręcz zarabiała, bo sankcje na ropę i gaz jeszcze wtedy nie obowiązywały, a ceny surowców znacząco wzrosły. Ocenił krytycznie, że Zachód zmarnował pierwsze dwa i pół roku wojny, nie przestawiając swojego przemysłu z produkcji czasu pokoju na produkcję broni i amunicji — to Ukraina musiała samodzielnie zbudować od podstaw własny przemysł dronowy i, jego zdaniem, nadal utrzymuje przewagę w tym najnowocześniejszym sposobie prowadzenia wojny. Ocenił, że Putinowi zostały jeszcze dwie karty do rozegrania. Pierwszą, obarczoną dla niego dużym ryzykiem, jest przeprowadzenie kolejnej mobilizacji — jeśli sięgnie ona poza Petersburg, Moskwę i duże miasta, może wywołać bunt części nomenklatury świadomej, że czas przeżycia rosyjskiego żołnierza na froncie podczas ataku wynosi zaledwie około 30 minut, a psychologia świeżo zmobilizowanych rekrutów może być zupełnie inna niż żołnierzy kontraktowych walczących do tej pory. Drugą kartą, na którą — jak zaznaczył Sikorski — rosyjscy przywódcy liczą od wieków, jest ciężka zima: Putin liczy, że zniszczenie ukraińskiego systemu energetycznego i ciepłowniczego w końcu złamie opór Ukraińców. Właśnie dlatego, jego zdaniem, tak ważne jest już teraz dostarczanie Ukrainie generatorów i ciepłej odzieży — poinformował, że Polska przygotowuje się do dostarczenia Ukrainie dodatkowych ilości gazu, odwracając tym samym historyczną relację, w której to niegdyś Ukraina eksportowała gaz do Polski. Ocenił, że jeśli Rosji nie uda się złamać Ukraińców tej zimy, mogą powstać warunki sprzyjające zawieszeniu broni.

Zagrożenie hybrydowe i akty terroru państwowego

Zapytany, czy Rosja będzie działać przeciwko Polsce i Zachodowi na innych polach, w tym poprzez akty terrorystyczne, oraz jakim zagrożeniem — nie licząc bezpośredniego ataku militarnego — jest dziś sama Rosja, Sikorski ocenił, że Rosja nie ma obecnie zdolności do przeprowadzenia konwencjonalnej ofensywy ani na Zachód, ani na samą Polskę — Polska zadałaby jej straty jeszcze wyższe niż Ukraina, a zgromadzenie sił niezbędnych do takiego ataku wymagałoby zebrania setek tysięcy żołnierzy, co zostałoby dostrzeżone przez Polskę z dużym wyprzedzeniem, pozwalającym na odpowiednie przygotowanie. Podkreślił jednak, że wojna hybrydowa to nie tylko blokady w internecie, propaganda czy manipulowanie mediami społecznościowymi, ale również działania szwadronów śmierci. Przypomniał, że polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego udaremniła próbę morderstwa politycznego wymierzoną w Rosjanina, który odmówił rządowego wsparcia i zabezpieczeń — inne, podobne morderstwo zostało już jednak dokonane. Wskazał również na nieudolną próbę przeprowadzenia aktu terroru państwowego przez Rosję poprzez usiłowanie wysadzenia pociągu poruszającego się po wysokim nasypie, co z dużym prawdopodobieństwem doprowadziłoby do ofiar śmiertelnych. Przywołał także zabójstwa Aleksandra Litwinienki i próbę otrucia Siergieja Skripala, listę podobnych przypadków w Niemczech i innych krajach, a także wcześniejsze próby wysadzenia samolotów transportowych i inne akty terroru państwowego. Zaznaczył, że Rosja planuje kolejne eskalacje, o których nie może w tym momencie mówić publicznie.

Zapytany, czy Polska jest na to przygotowana, Sikorski ocenił, że potrzebna jest w tym zakresie dalsza mobilizacja — Polska nie znajduje się już w stanie czystego pokoju, lecz w stanie kryzysu, co wymaga wysiłku wszystkich agend rządowych, ale też dużej świadomości społecznej, by nie dawać się nabierać na propagandę, w tym na szczucie przeciwko Ukrainie, ufać wyłącznie sprawdzonym źródłom informacji oraz reagować na ostrzeżenia wydawane przez kompetentne władze dotyczące zabezpieczania się przed rosyjską agresją.

Słowa Putina o „odradzającym się nazizmie” w Ukrainie

Prowadząca przywołała wypowiedź Władimira Putina, odpowiadającego na słowa premiera Donalda Tuska w sprawie gazociągu Nord Stream 2 — wypowiedź, którą uważnie przeanalizował były korespondent stacji w Moskwie Andrzej Zaucha — w której rosyjski prezydent mówił o ekonomicznej doraźności decyzji dotyczących gazociągu, a także stwierdził, że polskie władze zaczynają dostrzegać odradzający się w Ukrainie, pod wpływem nastrojów społecznych, nazizm, co miałoby uzasadniać prowadzoną przez Rosję „specjalną operację wojskową”. Zapytany o interpretację tych słów, Sikorski przyznał, że jest w nich ziarno prawdy w jednym punkcie — Rosja przez lata blokowała Polsce wypłatę dywidend z tranzytu gazu rurociągiem jamalskim, wybudowanym już w czasach wolnej Polski, a następnie dziwiła się rozczarowaniu Polski brakiem zysków z tej inwestycji, mimo że Polska sprzeciwiała się Nord Stream 2 z zasadniczych powodów strategicznych. Zaznaczył, że przedsięwzięcie to było też formą oskrzydlenia inwestycji, która miała przynosić Polsce korzyści — działało tam bowiem polsko-rosyjskie joint venture — więc, jak to ujął, Rosja w pewnym sensie sama jest sobie winna obecnej sytuacji.

Odnosząc się natomiast do prób szczucia przez Putina Polaków przeciwko Ukraińcom, Sikorski zaapelował do wszystkich, którzy wrzucają do jednego worka współczesny ukraiński patriotyzm z ukraińskim nacjonalizmem sprzed 80 lat, by zastanowili się, co faktycznie mówią słowa Putina — jego zdaniem redukowanie ukraińskiego patriotyzmu wyłącznie do banderyzmu w praktyce powtarza rosyjską narrację o rzekomo nazistowskiej Ukrainie. Przypomniał, że Ukraina ma demokratycznie wybranego prezydenta, czego nie można powiedzieć o Rosji, że przestrzegane są tam prawa człowieka, a kraj negocjuje wejście do Unii Europejskiej, gdzie kluczowe znaczenie mają praworządność, walka z korupcją i odpowiedzialność rządu przed narodem — czego, jak podkreślił, w Rosji brakuje.


Rozmowę przeprowadziła prowadząca programu „Fakty po Faktach”. Gościem był minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Materiał wyemitowany na antenie TVN24, opublikowany na kanale „TVN24″ na YouTube, liczącym 209 tys. subskrybentów, pod tytułem „35 lat niepodległej Ukrainy w cieniu rosyjskiego terroru. Sikorski o wojnie i planach Putina”. Opublikowany 24 sierpnia 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *