Prof. Motyka o decyzji Zełenskiego: błąd i wyraz lekceważenia polskiej wrażliwości

Historyk prof. Grzegorz Motyka, członek kolegium IPN, był gościem programu „Newsroom” Wirtualnej Polski, gdzie w rozmowie z Pawłem Pawłowskim odniósł się do decyzji prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych tytułu „Bohaterów UPA” oraz do postulatu prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącego odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.

Order Orła Białego — odbierać czy nie?

Prof. Motyka przyznał, że decyzja Zełenskiego jest błędem godzącym w relacje polsko-ukraińskie i wyrazem lekceważenia polskiej wrażliwości. Jednocześnie zwrócił uwagę, że powody, dla których order został przyznany — odwaga i bohaterska postawa prezydenta Ukrainy w 2022 roku, gdy nie opuścił zagrożonego Kijowa — nie straciły na aktualności. Historyk przypomniał też, że w chwili wręczenia odznaczenia przez prezydenta Andrzeja Dudę obowiązywał na Ukrainie zakaz ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej. Jego zdaniem postulat Nawrockiego jest więc jednocześnie uderzeniem w prezydenturę Dudy, który podpisał się pod wspólnym oświadczeniem sugerującym, że Polacy i Ukraińcy podobnie cierpieli na Wołyniu — stwierdzeniem równie kontrowersyjnym co decyzja Zełenskiego.

Gra na potrzeby polityki wewnętrznej

Zdaniem prof. Motyki zarówno Zełenski, jak i Nawrocki działają przede wszystkim z myślą o własnych elektoratach. Ukraiński prezydent, mając na uwadze zbliżające się wybory, gestem w stronę środowisk nacjonalistycznych zapewnił sobie ich poparcie — tym bardziej że ostra reakcja Polski tylko wzmocniła jego wizerunek w oczach tej grupy. Z kolei Nawrocki, wchodząc w uzasadnione oburzenie polskiej opinii publicznej, wzmacnia własną pozycję. Historyk ostrzegł jednak, że polska klasa polityczna, kłócąc się przy okazji tej sprawy, ryzykuje, iż zostanie rozegrana przez czynniki zewnętrzne.

Jak uwrażliwić Ukraińców na zbrodnię wołyńską?

Prof. Motyka był w tej kwestii bezpośredni: ukraińskiego kultu UPA nie da się zmienić, bo wynika on z głębokiego przekonania, że była to formacja walcząca o niepodległość. Polska powinna jednak konsekwentnie domagać się, by z historii tej organizacji nie wymazywano prawdy o masowych zbrodniach na polskiej ludności cywilnej. Historyk podkreślił, że nikt za Polskę i Polaków nie odrobi lekcji pamiętania o ofiarach antypolskich czystek z lat 1943–1945 — ten obowiązek spoczywa wyłącznie na nas. Pochwalił ministra Kowala za przełamanie impasu w sprawie ekshumacji, jednocześnie krytykując poprzednią ekipę rządzącą za to, że wiele mówiła, a niewiele robiła w tej kwestii.

Dowody na zbrodnie Szuchewicza

W rozmowie przywołano fragment podcastu „Bez Doktryny”, w którym ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar zakwestionował znajomość na Ukrainie źródeł dotyczących rozkazów UPA. Prof. Motyka odparł, że wypowiedzi Romana Szuchewicza — w tym rozkaz wypędzenia pod groźbą śmierci całej polskiej ludności Galicji Wschodniej, szacowanej na ponad 900 tysięcy osób — zostały opublikowane w serii wydanej przez ukraińskich historyków. Zaznaczył, że są to źródła odnalezione w ukraińskich, nie polskich archiwach. Dodał, że Szuchewicz jest postacią tragicznie uwikłaną w historię: z jednej strony dowodził walką UPA z Sowietami i zginął z ich rąk, z drugiej — wydawał rozkazy antypolskich czystek w Galicji Wschodniej i co najmniej zaakceptował rzeź wołyńską.

Ile ofiar zginęło na Wołyniu?

Historyk odrzucił sugestie, jakoby polscy badacze nie byli zgodni w tej kwestii. Polscy historycy akademiccy od około 30 lat konsekwentnie mówią o około 100 tysiącach ofiar z lat 1943–1945 — do 60 tysięcy na Wołyniu i kolejnych 30–40 tysięcy w Galicji Wschodniej. Żadna poważna praca naukowa tych ustaleń nie podważyła.

UPA a integracja Ukrainy z UE

Prof. Motyka zauważył, że skłonność do wybielania własnych bohaterów jest powszechna wśród wszystkich narodów. Uznał jednak, że Polska powinna stawiać wyraźny warunek: prawda o zbrodniach na polskiej ludności cywilnej powinna stać się częścią ukraińskiej świadomości historycznej. Czy należy wpisać ten warunek do negocjacji akcesyjnych — to, jego zdaniem, decyzja dla polityków, nie historyków.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *