Prof. Ryba w PCh24TV: Zełenski eskaluje konflikt z Polską celowo. Ukraińskie elity grają powyżej swojego poziomu

Profesor Mieczysław Ryba — historyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej — rozmawiał z Pawłem Ozdobą w Tygodniku PCh24 o Panteonie Narodowym Ukrainy, eskalacji konfliktu polsko-ukraińskiego, ideologicznych podstawach ukraińskiego nacjonalizmu, kwestii ekshumacji i perspektywach udziału polskich firm w odbudowie Ukrainy.

Panteon to tylko formalizacja stanu, który istnieje od lat

Na pytanie, czy w Panteonie Narodowym Ukrainy znajdą się Bandera i Szuchewycz, prof. Ryba ocenił, że te postaci są już dziś faktycznie w ukraińskim panteonie bohaterów — są wzorcami, mają pomniki, ciało Melnyka zostało uroczyście sprowadzone. Projekt ustawy to jedynie formalizacja istniejącego stanu rzeczy. Nazwanie jednostki bojowej imieniem bohaterów UPA, odesłanie orderu pocztą z ironicznym komentarzem o Katarzynie II, a teraz Panteon — to jego zdaniem skumulowana, zaplanowana akcja. Zełenski dawał wyraźne sygnały: zaatakował prezydenta Dudę w 2023 roku, rok temu kandydata Nawrockiego, nie pojawił się na konferencji w Gdańsku — i to był policzek dla Tuska. Wniosek Ryby: Zełenski prowadzi konflikt z Polską jako taką, nie z konkretną opcją polityczną.

Ideologia OUN i UPA — przed wojną nazwana satanizmem

Ryba podkreślił, że odwoływanie się przez współczesne władze ukraińskie do tradycji OUN i UPA to nie tylko kwestia symboli, lecz wybór konkretnej ideologii. Przypomniał, że jeszcze przed wojną greckokatolicki biskup Chomyszyn potępił tę ideologię wprost — nazwał ją satanizmem, ideologią nienawiści, która musi doprowadzić do tragedii. Kto przy zdrowych zmysłach we współczesności buduje państwo na podstawach faszystowskich — pytał Ryba — tym bardziej w obliczu aspiracji do Unii Europejskiej. Ocenił, że jest to ideologia dobra na czas wojny, ale nie na pokój, i że prędzej czy później zostanie ona sprzedana Europie Zachodniej i środowiskom żydowskim w sposób, który poważnie zaszkodzi Ukrainie.

Cel eskalacji — wewnętrzna konsolidacja i geopolityczny deal z Niemcami

Ryba wskazał dwa motory tej strategii. Pierwszy — wewnętrzny: Zełenski, podobnie jak Netanyahu w Izraelu, skupia na sobie uwagę, zagłuszając dyskusję o skandalach korupcyjnych. Oligarchowie rządzący Ukrainą wypracowali mechanizmy zarabiania na wojnie — jako przykład Ryba podał Rината Achmetowa, który stracił zakłady w Donbasie i Mariupolu, a mimo to utrzymuje Szachtara Donieck, bogatszy klub niż wiele polskich drużyn piłkarskich. Dla niektórych z tych ludzi korzystne jest, by wojna trwała — jest transfer pieniędzy i podział zysków z pomocą zachodnią.
Drugi motor — geopolityczny: ukraińskie elity próbują zaoferować Niemcom strategiczne partnerstwo — zastąpienie Rosji w roli wschodniego zaplecza berlińskiej Mitteleuropy. Ukraina miałaby stać się wyćwiczoną armią Kozaków utrzymywaną zewnętrznie, służącą stabilizacji regionu, a Polska — jako państwo kulturowo atrakcyjne, które historycznie wchłaniało ukraińskie elity — jest w tym układzie konkurentem do wyeliminowania.

Ryba ocenił jednak, że Ukraina może się z tym sojuszem z Niemcami głęboko rozczarować — gdy AfD staje się coraz silniejsza, a Rosja geopolitycznie pozostaje dla Berlina znacznie atrakcyjniejszym partnerem niż okaleczona wojną Ukraina bez Donbasu i Krymu.

Polska kultura jako zagrożenie dla nacjonalistów — historyczna analogia

Ryba rozwinął wątek kulturowej atrakcyjności Polski jako jednego z kluczowych powodów wrogości ukraińskiego nacjonalizmu wobec Polaków — zarówno historycznej, jak i współczesnej. Wskazał, że Ukraińcy przyjeżdżający do Polski bardzo szybko się asymilują — po kilku latach mówią biegle po polsku, wchłaniają polską kulturę. Podobnie działo się historycznie: szlachta ruska na ziemiach Rzeczpospolitej polonizowała się dobrowolnie, bez przymusu, bo po prostu polska kultura była atrakcyjna. I to właśnie — zdaniem Ryby — stanowiło dla przedwojennych nacjonalistów ukraińskich zagrożenie egzystencjalne. Dlatego OUN i UWO organizowały zamachy terrorystyczne nie przeciw wrogom Ukrainy, lecz przeciw tym, którzy chcieli pojednania i współpracy polsko-ukraińskiej — jak minister Pieracki czy gubernator Józefski. Nienawiść do polskości wynikała z jej siły przyciągania, nie ze słabości — bo ta miłość przeciągała, nie zniewolała. Ryba ocenił, że podobny mechanizm działa dziś: polska atrakcyjność kulturowa i gospodarcza jest postrzegana przez ukraińskich nacjonalistów jako zagrożenie dla ukraińskiej tożsamości.

Ekshumacje — kłamstwo katyńskie powtórzone przez Ukrainę

Na pytanie o losy ekshumacji polskich ofiar zbrodni wołyńskiej, Ryba ocenił perspektywy pesymistycznie. Prace przygotowawcze toczą się m.in. w Hucie Pieniackiej, ale do realnych ekshumacji z pozwoleniem władz ukraińskich droga daleka. Co gorsza, gdy prace przygotowawcze były prowadzone, ukraiński odpowiednik IPN, media i politycy oznajmiali, że to ekshumacja Polaków zamordowanych przez żandarmerię niemiecką — co Ryba porównał wprost do kłamstwa katyńskiego, gdy Sowieci zrzucali winę za mord na Niemcach. Zaznaczył, że przy wcześniejszych ekshumacjach strona ukraińska dbała o to, by nie ujawniać szczątków dzieci lub je ukrywać — żeby twierdzić, że ofiary to dorośli. Ukraina konsekwentnie dąży do narracji o symetrycznym konflikcie po obu stronach, wymuszając polskie ekshumacje ukraińskich ofiar w zamian. Polskim politykom Ryba przypomniał, że nikt w Polsce nie zabrania ekshumacji ukraińskich szczątków — to nie jest sytuacja symetryczna.

Konferencja w Gdańsku — polskie firmy poza grą

Pytany o konferencję odbudowy Ukrainy w Gdańsku, z której Zełenski się wycofał, Ryba ocenił, że działania ukraińskie idą w kierunku wykluczenia Polski z zysków na odbudowie. Przywołał przykład mera Lwowa Sadowego, który pomija polskie firmy przy kontraktach budowlanych. Ukraińcy traktują Polskę jako głównego konkurenta po Rosji — uważają, że Polska osiągnęła poziom życia, który im się należy, i że mają prawo grać w pierwszej lidze europejskiej. Zełenski wchodzi w relacje z Niemcami, oferując się jako nowy partner wschodni Berlina, a Polska jest w tym układzie przeszkodą.

Polska też straci, ale Ukraina nieproporcjonalnie więcej

Ryba odniósł się do opinii Leszka Millera, że w konflikcie wokół Bandery i UPA stroną przegraną będą Ukraińcy. Przyznał, że Polska też poniesie straty — normalne partnerstwo z Ukrainą byłoby dla niej korzystne. Ale Ukraina straci nieproporcjonalnie więcej: jest na zewnętrznym podtrzymywaniu finansowym, bez którego jest bankrutem, ma gigantyczną dziurę demograficzną (kilkanaście milionów emigrantów, ogromne straty na froncie), najbogatsze prowincje są zniszczone lub zajęte, a dostęp do morza drastycznie ograniczony. W tej sytuacji próba odgrywania mocarstwa to gra powyżej własnego poziomu.

Ryba zaznaczył, że ta strategia służy wąskiej grupie oligarchów, którzy w razie czego mogą wyjechać na Zachód z pieniędzmi ulokowanymi za granicą — konsekwencje poniesie społeczeństwo ukraińskie. Zaapelował, by Polska nie szła w skrajność — fakt, że Ukraina broni się przed Rosją, jest nadal geopolitycznie korzystny dla Polski i nie ma co żałować pomocy humanitarnej ani deklarować wrogości wobec pracujących w Polsce Ukraińców. Przestrzegł jednak przed idealistycznym spojrzeniem na państwo ukraińskie i jego elity — zamiast emocji potrzebny jest trzeźwy realizm polityczny. Dodał, że błędem byłoby szykanowanie Ukraińców pracujących w Polsce — wręcz przeciwnie, należy dawać im szansę rozwoju i asymilacji, blokując jedynie organizacje, które mogą być szkodliwe po wojnie.


Rozmowę przeprowadził Paweł Ozdoba. Program dostępny na kanale PCh24TV na YouTube, liczącym 358 tysięcy subskrybentów. Opublikowany 29 czerwca 2026 roku.


You may also like

Strona 1 z 76
Strona 1 z 76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *