Schetyna w „Pytaniu dnia”: „Polska nie mówi jednym głosem” w sprawie Ukrainy

Senator Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, przewodniczący senackiej Komisji Spraw Zagranicznych, były marszałek Sejmu i były minister spraw zagranicznych, był gościem Aleksandry Pawlickiej w programie „Pytanie dnia” na antenie TVP Info. Rozmowa dotyczyła kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich, zbliżającego się szczytu NATO w Ankarze oraz afery wokół Szpitala Południowego w Warszawie.

Od „szorstkiej przyjaźni” do kryzysu

Zapytany, czy w relacjach polsko-ukraińskich mamy jeszcze do czynienia z „szorstką przyjaźnią”, czy już z „zimną wojną”, Schetyna ocenił sytuację jako kryzysową, a jeszcze do niedawna wręcz krytyczną. Wskazał, że początkiem eskalacji była decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu elitarnej jednostce wojskowej nazwy nawiązującej do bohaterów UPA – decyzja szczególnie bolesna z perspektywy polskiej historii i traumy związanej z rzezią wołyńską. Przypomniał, że za tydzień przypada rocznica tej zbrodni, co – jego zdaniem – sprawi, że temat wróci w jeszcze poważniejszym kontekście politycznym, zwłaszcza po odebraniu Zełenskiemu przez prezydenta Karola Nawrockiego Orderu Orła Białego i dalszej eskalacji wzajemnych, ostrych wypowiedzi.

Odnosząc się do niedawnego spotkania szefów dyplomacji Polski i Ukrainy – Radosława Sikorskiego i Andrija Sybihy – które nie zakończyło się wspólną konferencją prasową, Schetyna ocenił brak publicznych deklaracji jako dobry sygnał, świadczący o rozpoczęciu poważnych rozmów, które – jego zdaniem – muszą angażować obie strony, a inicjatywa w tej sprawie powinna wyjść od Ukrainy.

Krytyka braku spójności polskiej polityki

Schetyna otwarcie ocenił, że Polska nie mówi dziś jednym głosem w sprawie Ukrainy. Wyraził wrażenie, że część urzędników Kancelarii Prezydenta traktuje ten spór bardziej w kategoriach bieżącej polityki krajowej niż poszukiwania strategicznego porozumienia w relacjach polsko-ukraińskich – mimo że, jego zdaniem, sam ośrodek prezydencki i rząd mają w tej sprawie zasadniczo zbliżone stanowisko co do wagi historii i konieczności usłyszenia przeprosin ze strony ukraińskich elit.

Odnosząc się do listu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego do członków partii, w którym Kaczyński miał zapowiedzieć, że w razie wygranych wyborów nie będzie miejsca dla Ukrainy w Unii Europejskiej, Schetyna ocenił tę deklarację jako element eskalacji, zbieżny zresztą ze stanowiskiem wyrażonym wcześniej przez wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, który miał uzależnić drogę Ukrainy do UE od nieumieszczenia Stepana Bandery w planowanym ukraińskim Panteonie Narodowym.

Jaki powinien być pierwszy krok Ukrainy

Pytany, co powinno być owym „pierwszym krokiem” ze strony ukraińskiej, o który apelował premier Donald Tusk, Schetyna wskazał, że powinno to być wycofanie się przez Zełenskiego z decyzji o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem UPA, ponieważ to od niej zaczęła się cała eskalacja. Ocenił, że taki gest byłby sygnałem, że strona ukraińska rozumie, iż podążanie tą drogą prowadzi donikąd, a wrażliwość historyczna Polaków wymaga poszanowania.

Zapytany wprost, co Polska zrobi, jeśli mimo wszystko w planowanym ukraińskim Panteonie znajdzie się Bandera, Schetyna ocenił, że oznaczałoby to, iż Ukraina świadomie wybiera drogę „nieunijną” – porównał to do doświadczeń innych krajów bałkańskich o trudnej wspólnej historii (Grecja i Macedonia Północna, Słowenia i Chorwacja), które musiały zmierzyć się z własną, trudną przeszłością na drodze do członkostwa w UE. Ocenił, że bez podobnego rozrachunku Ukraina nigdy nie znajdzie się w Unii Europejskiej.

Szczyt NATO w Ankarze

Odnosząc się do zbliżającego się szczytu NATO w Ankarze, podczas którego ma być dyskutowana m.in. kwestia dalszego wsparcia dla Ukrainy szacowanego na około 700 miliardów euro w tym roku, Schetyna ocenił, że kluczowym tematem będzie ustalenie przyszłego charakteru relacji między Stanami Zjednoczonymi a resztą sojuszu oraz to, czy zasada wzajemnej solidarności („jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”) pozostaje w pełni aktualna w obecnej strategii bezpieczeństwa USA. Odnosząc się do apelu premiera Tuska o ostrożność w deklaracjach polskich ministrów na szczycie, Schetyna wyraził nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, w której prezydent USA Donald Trump uzależniałby gwarancje bezpieczeństwa od transakcyjnej lojalności sojuszników, np. w kontekście wsparcia dla amerykańskich działań wobec Iranu – ocenił, że tego typu doraźne transakcje mają zwykle krótki żywot. Podkreślił jednocześnie, że państwa NATO powinny same zwiększać własne wydatki obronne, ponieważ Stany Zjednoczone nie powinny pozostawać jedynym głównym płatnikiem sojuszu.

Afera w Szpitalu Południowym

W dalszej części rozmowy, niezwiązanej z tematyką ukraińską, Schetyna odniósł się do narastającej afery wokół Szpitala Południowego w Warszawie, w tym najnowszych doniesień dotyczących nieprawidłowości w prosektorium szpitala. Przyznał, że bulwersują go wszystkie ujawnione wątki, wskazując jako najbardziej niepokojący fakt patologicznie wysokich zarobków niektórych lekarzy. Ocenił, że problem dotyczy prawdopodobnie nie tylko Szpitala Południowego, ale też innych placówek podległych samorządom różnych szczebli. Zaapelował o wyłączenie kwestii reformy ochrony zdrowia spoza bieżącego sporu partyjnego i długofalowe, ponadkadencyjne porozumienie w tej sprawie, przyznając jednocześnie z rezerwą, że biorąc pod uwagę obecną polaryzację sceny politycznej, jest to obecnie mało realne.

Odnosząc się do możliwej dymisji minister zdrowia Izabeli Sobierańskiej-Grendy, do której premier Donald Tusk postawił ultimatum, Schetyna wyraził wątpliwość, czy w ciągu kilku dni możliwe jest przedstawienie satysfakcjonującego planu naprawczego, biorąc pod uwagę, że problem narastał od miesięcy.

Napięcia w koalicji rządzącej

Pytany o napięcia wewnątrz koalicji rządzącej, w tym krytyczne wypowiedzi szefowej Polski 2050 minister Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz wobec samego rządu i prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, Schetyna ocenił, że stabilność większości parlamentarnej wymaga spójności wszystkich elementów koalicji, a środowisko Polski 2050 – jego zdaniem – ma obecnie trudność w zdefiniowaniu własnej podmiotowości politycznej. Przewidział, że w najbliższych tygodniach może dojść w tym ugrupowaniu do wewnętrznego przesilenia.

Odnosząc się do pytania o ewentualne nowe ugrupowanie Mateusza Morawieckiego jako potencjalnego koalicjanta dla Koalicji Obywatelskiej, Schetyna zdecydowanie wykluczył taki scenariusz, oceniając, że Morawiecki wciąż działa w ramach zadania powierzonego mu przez Jarosława Kaczyńskiego – poszerzenia elektoratu PiS kosztem bardziej liberalnych wyborców Konfederacji, a nie budowy niezależnej drogi politycznej.


Program „Pytanie dnia” dostępny na kanale TVP Info na YouTube, liczącym 527 tys. subskrybentów. Opublikowany 4 lipca 2026.


You may also like

Strona 1 z 76
Strona 1 z 76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *