Michał Szczerba i Jarosław Sachajko byli gośćmi Mateusza Dolatowskiego w programie „Kłamstwo nie przejdzie” (TVP Info), gdzie dyskutowali o przekazaniu Ukrainie pięciu pocisków do systemu Patriot i wywołanej tym politycznej awanturze.
Pięć pocisków dla Ukrainy i mechanizm NATO
Polska zgodziła się przekazać walczącej Ukrainie pięć pocisków do baterii Patriot na prośbę Stanów Zjednoczonych i NATO. Decyzja zapadła już w marcu, jednak sprawa wróciła do debaty publicznej dopiero w lipcu, gdy nagłośnił ją wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji. Wywołało to gwałtowną reakcję polityków PiS.
Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślał, że przekazana ilość stanowi margines polskich zdolności obronnych i – w ocenie sztabu generalnego oraz głównodowodzącego siłami NATO w Europie, generała Christophera Cavoliego – nie wpływa na zdolności obrony powietrznej Polski. Przemysław Czarnek ripostował, pytając, dlaczego rząd decyduje się na przekazanie rakiet w momencie, gdy – jak twierdził – Ukraina zachowuje się wobec Polski nielojalnie.
W studiu europoseł Michał Szczerba wyjaśniał, że decyzja została podjęta w porozumieniu z sekretarzem generalnym NATO oraz z generałem Cavolim, w zamian za co Polska ma otrzymać dziesięciokrotnie większą pomoc w razie zagrożenia, niż gdyby nie przekazała rakiet. Dodał, że w Ankarze ogłoszono projekt Europejskiego Centrum Serwisowania Pocisków do systemu Patriot, w którym uczestniczyć mają Szwecja, Niemcy, Holandia, Polska i Stany Zjednoczone, a Polska ma dysponować ośmioma systemami Patriot do 2029 roku.
Jarosław Sachajko odpowiedział, że społeczeństwo wie w tej sprawie zbyt mało, a gdyby nie wypowiedź Bosaka, dyskusji w ogóle by nie było. Zwrócił uwagę na rozróżnienie między pociskami a bateriami oraz na sprzeczność między wcześniejszymi ostrzeżeniami premiera o zagrożeniu ze strony Rosji a jednoczesnym pozbywaniem się uzbrojenia.
Donacje ujawnione: 44 kontra pięć
W odpowiedzi na zarzuty PiS rząd ujawnił zestawienie dotychczasowej pomocy dla Ukrainy: za rządów Mateusza Morawieckiego przekazano 44 donacje o wartości blisko 15 miliardów złotych, za rządów Donalda Tuska – pięć donacji na około 1,5 miliarda złotych. Kosiniak-Kamysz ocenił, że decyzje PiS o pomocy Ukrainie były słuszne i nikt wtedy ich nie kwestionował, a dziś ci sami politycy krytykują rząd z dużo większą zaciekłością, próbując rywalizować z Grzegorzem Braunem.
Mariusz Błaszczak, pytany o zarzut hipokryzji – że dawniej przekazywał znacznie więcej pomocy, a dziś krytykuje mniejszą pomoc obecnego rządu – wielokrotnie zaprzeczał, że to hipokryzja, nie rozwijając jednak argumentacji. Prowadzący przypomniał, że Błaszczak jako minister obrony naciskał także na rząd Niemiec, by ten rozmieścił swoje baterie Patriot nie w Polsce, lecz w Ukrainie, argumentując, że bezpieczeństwo powietrzne zachodniej Ukrainy oznacza także bezpieczeństwo wschodniej Polski.
W studiu Szczerba przywołał wcześniejsze wypowiedzi Morawieckiego o przekazywaniu Ukrainie rzekomo poradzieckiego sprzętu, podczas gdy – jak wskazał – w rzeczywistości chodziło o nowoczesne czołgi Leopard, samoloty, śmigłowce, wozy Rosomak i armatohaubice Krab. Ocenił, że politycy PiS nie potrafią dziś przyznać, że w tamtym czasie podjęli słuszne decyzje, bo budują narrację antyukraińską, a społeczeństwo – jako podatnicy – ma prawo znać te fakty.
Hipokryzja na prawicy i walka o elektorat
Sondaż na zlecenie „Rzeczpospolitej” pokazał, że Konfederacja łącznie z ugrupowaniem Grzegorza Brauna ma już wyższe poparcie niż PiS. Zdaniem prowadzącego to skłania PiS do przejmowania języka Bosaka, Brauna i Mentzena w nadziei na odzyskanie elektoratu, który odpłynął w prawo. Krzysztof Bosak stwierdził, że partia skorygowała swoją linię, ponieważ z badań wynikało, że „fanatyczny proukrainizm” jest niepopularny w społeczeństwie.
Prowadzący zestawił to z czteroletnią wypowiedzią Sławomira Mentzena, w której lider Konfederacji mówił, że w najlepiej pojętym interesie Polski leży, by Ukraińcy obronili się przed Rosją i należy im pomagać militarnie. Mentzen przyznał dziś, że popełnił wówczas błąd – co prowadzący określił jako rzadkość w polskiej polityce. Mentzen odczytał następnie wpis Przemysława Czarnka i skomentował go, zarzucając PiS podwójne standardy: gdy duże wsparcie dla Ukrainy dawał PiS, było to w porządku, a gdy mniejsze wsparcie daje Platforma, traktowane jest jako zdrada – co określił jako przejaw hipokryzji i bezczelności PiS.
W dalszej części Czarnek zwrócił się bezpośrednio do Mentzena z pytaniem, czy ten zamierza wejść w koalicję z Donaldem Tuskiem, sugerując, że powinien to otwarcie powiedzieć wyborcom.
Czy prezydent wiedział o rakietach?
W materiale wideo minister w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz, pytany, czy prezydent Karol Nawrocki wiedział o przekazaniu rakiet, odpowiadał wymijająco, zaprzeczając jedynie własnej wiedzy w tej sprawie i odsyłając pytanie do prezydenta. Prowadzący zwrócił uwagę na sprzeczność: Przydacz wcześniej nazywał przekazanie rakiet Ukrainie „zdradą albo głupotą”, więc jeśli prezydent o sprawie wiedział, milczenie przez kilka miesięcy trudno wytłumaczyć.
Spór o jawność informacji wojskowych
Płk rezerwy Krzysztof Przepiórka, ekspert ds. bezpieczeństwa i były żołnierz Grupy Reagowania Operacyjno-Manewrowego, oceniał, że skoro decyzja zapadła na wyraźną prośbę dowództwa NATO, Polska jako część wspólnego systemu obrony przeciwrakietowej sojuszu była zobowiązana do takiej pomocy i nie dysponuje pociskami według własnego uznania. Ocenił krytycznie stanowisko Sachajki, mówiąc, że lepiej, by rosyjskie samoloty były strącane nad Ukrainą niż nad Polską, i ostrzegł, że bez pomocy dla Ukrainy Polska mogłaby w przyszłości spotkać się z rosyjskimi czołgami pod Przemyślem.
Sachajko odparł, że pułkownik manipuluje, przypisując mu poglądy, których nie wyrażał, i sprostował, że Polska może przekazać pociski wyłącznie za zgodą producenta, a nie na dowolny wniosek. Zaapelował o więcej merytoryki, a mniej ideologii w tej dyskusji.
W kolejnym wątku Przepiórka argumentował, że choć społeczeństwo powinno wiedzieć, że Polska pomaga Ukrainie, to szczegóły dotyczące rodzaju i ilości przekazywanego sprzętu powinny pozostać niejawne, ponieważ ich ujawnienie ułatwiłoby Rosji planowanie działań. Dodał, że przez Polskę przechodzi około 80 procent całej pomocy wojskowej dla Ukrainy. Przestrzegł przed budowaniem polityki wyłącznie na polityce historycznej, potwierdzając jednocześnie, że rzeź wołyńska była ludobójstwem i że nie ma zgody na nadawanie jednostkom wojskowym imion związanych z tą historią, apelując równocześnie o deeskalację i przestrzegając przed mnożeniem wrogów Polski. Sachajko przyznał mu rację na poziomie wojskowym, zastrzegając jednak, że brak pełnej wiedzy społeczeństwa sprzyja teoriom spiskowym.
Grzegorz Braun i „farma trolli”
Prowadzący zwrócił uwagę, że korzyści polityczne płynące z grania kartą antyukraińską to mechanizm, który spopularyzował Grzegorz Braun. Szczerba, odnosząc się do incydentu w Kujawsko-Pomorskiem z udziałem Daniela Obajtka, ocenił, że powielał on wzorce zachowań Brauna, który w przeszłości nachodził byłego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Zaznaczył, że nigdy nie słyszał, by Braun krytykował Władimira Putina, co uznał za problematyczne, oraz że – jak ujawnił rzecznik koordynatora służb specjalnych – za osobami nękającymi ukraińską przedsiębiorczynię stała rosyjska agentura, a jeden z zatrzymanych usłyszał zarzut szpiegostwa.
W dalszej części Szczerba stwierdził, że za Braunem stoi „farma trolli” z Petersburga, powiązana z dawnym KGB, obecnie FSB, która – jego zdaniem – wydaje ogromne środki na propagandę budującą nieufność wobec Unii Europejskiej, NATO, Niemiec i obecnie Ukraińców, co leży w interesie Rosji. Prowadzący dodał, że jeden z najbardziej znanych rosyjskich trolli internetowych miał tego dnia zawieszone konto.
Incydent w Poznaniu i fala wrogości
W materiale wideo pokazano interwencję samozwańczych „kontrolerów” próbujących wejść do biura pomocy prawnej dla obywateli Ukrainy w Poznaniu, pytających pracowniczkę Natalię, czy placówka wspiera Stepana Banderę. Kobieta odmówiła wpuszczenia mężczyzn, spokojnie odpowiadając na ich pytania mimo braku takiego obowiązku. Policja zareagowała natychmiast, zatrzymując mężczyzn pod zarzutem zniesławienia. Szef MSWiA podkreślił, że Polska jest państwem prawa i nikt nie będzie bezkarnie nękał innych bez względu na narodowość, kolor skóry czy płeć. Jeden z zatrzymanych w przeszłości kandydował do Sejmu z listy Konfederacji i odmówił apelu o powstrzymanie zwolenników od podobnych działań, twierdząc, że każdy ma prawo działać według własnego uznania.
Prowadzący wskazał, że skutki takiej retoryki są już widoczne: w Warszawie pobito szesnastoletniego Artema z Ukrainy, a w centrum miasta zdewastowano pracownię rękodzieła – najprawdopodobniej w odwecie za gest właścicielki wobec uczestników tzw. Marszu Pamięci upamiętniającego ofiary rzezi wołyńskiej. Głos w materiale (przedstawiony jako reprezentujący stronę rządową) ocenił, że marsz był pełen haseł nienawiści wobec mniejszości ukraińskiej, mimo że ofiary Wołynia zasługują na szacunek i pamięć. Dzień po marszu inny mężczyzna zdemolował sklep „Las Rąk” – sprawą zajmuje się policja. Przedstawiciel rządu ocenił, że w ten sposób rodzi się zarówno faszyzm, jak i rodzimy terroryzm, i zapowiedział konsekwentne działania koalicji rządzącej w tej sprawie.
Prowadzący dodał, że mężczyzna widoczny w Poznaniu, określony jako Jarosław K., kilka miesięcy wcześniej został zatrzymany przez ABW i usłyszał zarzut szpiegostwa na rzecz Rosji.
Socjolog: relacje polsko-ukraińskie są kruche
Dr Piotr Toczyński z Akademii Pedagogiki Specjalnej ocenił, że relacje między społeczeństwami są bardzo plastyczne – wystarczy jedna prowokacja lub osoba umiejąca manipulować, by wywołać efekt kuli śnieżnej. Powołując się na badania CBOS dotyczące sympatii do innych narodów, wskazał, że wskaźniki te potrafią spaść nawet o dziesięć punktów procentowych w ciągu roku, a częstsze wahania ciągną trend w dół – ostrzegł przed powrotem do poziomu sympatii z lat 90., określonych jako bardzo słaby okres w relacjach polsko-ukraińskich.
Zaznaczył, że na przekaz polityków najbardziej podatne są osoby o niższym wykształceniu i niezdecydowane, które czekają na liderów opinii i mogą zmieniać poglądy z dnia na dzień. Dodał, że tego typu nastawienia można celowo kształtować poprzez odpowiednio ukierunkowane działania komunikacyjne. Odnosząc się do popularności Grzegorza Brauna, ocenił, że polityk ten skupia w jednym przekazie różne rodzaje niechęci, w tym skłonności części Polaków do postaw o charakterze antysemickim i antypalestyńskim, a jego elektorat rekrutuje się głównie spośród osób w gorszej sytuacji materialnej, które – jak wskazują badania – częściej wykazują niechęć wobec innych grup.
Głos młodych: UPA, ordery i rocznica Wołynia
Karol Pyszk z Młodzieżowej Rady Powiatu Otwockiego zapytał Szczerbę, czy nadanie ukraińskiej formacji zbrojnej imienia Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz demonstracyjne oddawanie polskich orderów nie stanowi naruszenia polskiej historii i szacunku dla ofiar. Szczerba odpowiedział, że eskalacja występuje po obu stronach, ale wskazał na przygotowaną wspólnie z PSL poprawkę do unijnego raportu dotyczącego Ukrainy, w której rzeź wołyńską wprost nazwano zbrodnią ludobójstwa, wyrażając nadzieję, że po przyjęciu tego dokumentu w Kijowie nastąpi poważniejsza refleksja.
Magdalena Steśkiewicz z ruchu Młodzi dla Wolności zapytała, czy wobec nierozliczonych zbrodni i ostrych wypowiedzi części ukraińskich przedstawicieli Polska prowadzi wobec Ukrainy właściwą politykę. Szczerba potwierdził kontynuację polityki wsparcia, zapowiedział udział w uroczystościach upamiętniających ofiary ludobójstwa na Skwerze Wołyńskim na Żoliborzu, przypomniał, że w historii Unii Europejskiej zdarzały się znacznie gorsze relacje dwustronne, które udało się przezwyciężyć w imię budowy wspólnoty, i zaznaczył, że teraz oczekuje odpowiedniego gestu ze strony ukraińskiej.
Zarzut o granie na rękę Kremlowi
Przedstawiciel portalu fact-checkingowego sprawdzam.pl zapytał Sachajkę, czy podważając zaufanie do instytucji państwowych – takich jak policja czy inne służby – nie działa dokładnie tak, jak życzyłby sobie Kreml, osłabiając odporność społeczną na kryzysy. Sachajko odrzucił zarzut, podkreślając, że opiera się wyłącznie na faktach, a rolą opozycji w demokracji jest wskazywanie zaniedbań rządzących, ponieważ społeczeństwo może podejmować racjonalne decyzje tylko dysponując pełną wiedzą.
Dziennikarz zwrócił uwagę na niespójność w jego karierze politycznej – start z list PSL, a później PiS mimo wcześniejszej krytyki tych ugrupowań – sugerując, że podważa to zaufanie, o które Sachajko apeluje. Ten odpowiedział, że Kreml go nie interesuje, a jedynie polskie społeczeństwo, które decyduje o przyszłych rządach na podstawie rzetelnych informacji.
Szczerba, odnosząc się do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o policji tego dnia, ocenił je jako skandaliczne, wskazując, że nazwanie formacji policyjnej „bojówkarzami” stygmatyzuje funkcjonariuszy. Zaznaczył, że sam wielokrotnie krytykował konkretne działania policji za rządów PiS – przywołując przypadek złamanej ręki młodej kobiety na ulicy Wilczej oraz uderzenie pałką teleskopową fotoreportera – nigdy jednak nie atakując całej formacji jako instytucji.
Na tym prowadzący zakończył program, dziękując gościom oraz przedstawicielom strony społecznej.
Rozmowę prowadził Mateusz Dolatowski. Program „Kłamstwo nie przejdzie” dostępny jest na kanale TVP Info na YouTube, liczącym 528 tys. subskrybentów. Wyemitowany 10 lipca 2026.