Szczerek w Polskim Radio: Polska od Ukrainy oczekuje wyjątkowości, której Ukraina jej nie oferuje i oferować nie zamierza

Ziemowit Szczerek, pisarz i reportażysta, omówił w podcaście „Po prostu wschód” Polskiego Radia kulisy decyzji Zełenskiego o nazwie jednostki wojskowej i szerszy kontekst ukraińskiego nacjonalizmu — przy okazji rozmowy o swojej nowej książce „Baciary z piekła rodem”.

Dlaczego Zełenski to zrobił

Szczerek ocenił, że decyzja o nazwie jednostki nie była wyrazem żadnego głębokiego przywiązania do tradycji UPA — bo Zełenski, człowiek z Krzywego Rogu, ze wschodniej Ukrainy, z postsowieckiego środowiska kulturowego, po prostu tego przywiązania nie ma i mieć nie może. To jest cyniczne użycie symbolu po to, żeby wzmocnić swoją pozycję w kręgach wojskowych i nacjonalistycznych. Nie jest popularny w tych kręgach — i stara się tam zaistnieć. Budanow pełni rolę listka figowego, który ma go osłonić przed atakami ze strony narodowo nastawionego wojska.

Decyzja o UPA jest też kontynuacją polityki historycznej prowadzonej przez ukraiński IPN — najpierw pod Wiatrowyczem, a dziś przez jego następców. Zełenski tę politykę po prostu zaakceptował jako fakt i używa jej jako narzędzia. To, co o tym myślą Polacy, nie miało dla niego żadnego znaczenia.

Dyskusja w Ukrainie się nie toczy — ale nie dlatego, że jest cenzura

Szczerek zaznaczył, że dyskusja o UPA nie toczy się w Ukrainie nie dlatego, że media są cenzurowane — ukraińska debata publiczna jest szeroka. Działa tu wojenne tabu. Pewnych rzeczy powiedzieć nie można, bo natychmiast pada odpowiedź: siedzę w okopach i bronię państwa, a ty dekowniku, co robisz, dlaczego cię tu ze mną nie ma? W warunkach takiego szantażu moralnego trudno niuansować i sprzeciwiać się nacjonalizmowi, który wykuwa się w wojsku.

Nacjonalizm Azowu — wschodnioukraiński, nie galicyjski

Szczerek wskazał na paradoks, który jego zdaniem umyka polskiej debacie. Nacjonalizm najsilniej obecny w ukraińskim wojsku — związany z III Korpusem Armijnym i Azowem — to nie jest nacjonalizm galicyjski oparty na języku i wierze greckokatolickiej. To nacjonalizm tworzony w kręgach Andrieja Bileckiego, wschodnioukraińskiego neonazisty posługującego się językiem rosyjskim, który strukturalnie przypomina neofaszyzm rosyjski bardziej niż zachodnie rozumienie ukraińskości. Bilecki i jego środowisko używają symboli Bandery i Szuchewycza, ale to jest — jak to ujął Szczerek — tylko teatrum, nałożone na coś zupełnie innego.

Co więcej, Azow i III Korpus Armijny są dziś siłą, na której opiera się obrona północnej flanki frontu i obrona Charkowszczyzny. Ich kapitał symboliczny i moralny jest ogromny. Szczerek wyraził obawę, że po wojnie Bilecki może urosnąć — tym bardziej, że partia Hartia, postrzegana jako bardziej umiarkowana prawica, zaczyna się prowadzać pod rękę z formacjami Bileckiego, a ich loga pojawiają się razem na plakatach.

Ukraina jest wolna od tematu UPA — na swój sposób

Szczerek zauważył, że Ukraina jest państwem, w którym narodowość rozumie się obywatelsko — można być Żydem, Grekiem, Polakiem, wystarczy przyjąć podstawowe elementy ukraińskiej tożsamości. Dlatego ludzie popierający UPA nie są automatycznie klasyfikowani jako nacjonaliści — i dlatego liczba tych, którzy symbolicznie odwołują się do tej tradycji, jest znacznie wyższa niż kilka procent, które w wyborach zdobywały partie jawnie nacjonalistyczne.

Toksyczna relacja z Ukrainą

Szczerek nawiązał do tekstu, który napisał po Eurowizji dla Gazety Wyborczej — że Polska powinna pozbyć się toksycznej miłosno-nienawistnej relacji z Ukrainą. Ukraińcy traktują Polskę tak, jak Polska traktuje Niemcy, Holendrów, Francuzów — jako kolejny przyjazny, ale jednak obcy kraj. Nie ma tu żadnej szczególnej wzajemności. Polska natomiast przez cały czas oczekuje od Ukrainy wyjątkowych względów. To oczekiwanie jest źródłem frustracji.

Jego postulat: wychłodzić emocje, przestać myśleć o Ukrainie przez romantyczny pryzmat kresów albo przez szkło wzmożenia z 2022 roku. Traktować Ukrainę tak jak Czechy — poprawne relacje, bez toksycznego hasliby, bez wyznawania miłości albo deklarowania nienawiści. Dopiero na tym wychłodzonym podłożu budować strategię polityczną i gospodarczą.

Interesy, nie emocje

Szczerek ocenił, że UPA powinno być odsunięte od myślenia strategicznego — nie dlatego, że historia jest nieważna, ale dlatego, że podczas gdy Polska zajmuje się oburzaniem, Niemcy, Francja i Dania uczą się od Ukraińców tego, w czym Ukraińcy są teraz najlepsi: walki dronami, technologii robotycznych, innowacji w warunkach bojowych. To jest wiedza, którą trzeba pozyskiwać, a nie tracić czas na spory, które nie przynoszą żadnych strategicznych korzyści.

Przyszłość Ukrainy po wojnie

Szczerek nie wykluczył scenariusza, w którym po wojnie na Ukrainie odzyska wpływ środowisko skłonne do układania się z Rosją — tak jak stało się w Gruzji, kraju skrzywdzonym przez Rosję w wojnie, który mimo to wrócił w jej orbitę wpływów. Siedemdziesiąt lat wspólnego państwa sprawiło, że oba narody są do siebie strukturalnie podobne.

Jednocześnie nie wyklucza scenariusza pozytywnego — że pojawią się siły sprawczające, że współpraca z Ukrainą będzie mniej cyniczna i bardziej oparta na obustronnych korzyściach. Mam nadzieję, że tak będzie — powiedział — ale jak to się rysuje teraz, nie napawa go entuzjazmem.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *