Ewa Zajączkowska-Hernik, europosłanka Konfederacji Korony Polskiej, w najnowszym odcinku swojego vloga skomentowała ostatnie, letnie posiedzenie Parlamentu Europejskiego — przyjęcie przepisów tzw. czat kontroli, rezolucję Parlamentu Europejskiego w sprawie Ukrainy oraz wpisanie jej samej na ukraińską listę Myrotworec po jej wystąpieniu w Parlamencie Europejskim. Na koniec podsumowała też rozwój założonego przez siebie Stowarzyszenia Ruch Biało-Czerwoni.
Czat kontrola: „drzwi, których nie da się już zamknąć”
Zajączkowska-Hernik szczegółowo omówiła przyjęcie przez Parlament Europejski przepisów dotyczących tzw. czat kontroli — regulacji, które w teorii mają służyć zwalczaniu treści pedofilskich, a w jej ocenie w praktyce prowadzą do masowej inwigilacji komunikatorów obywateli Unii Europejskiej. Wyjaśniła, że Komisja Europejska próbuje wprowadzić te przepisy od 2022 roku, a jeszcze w marcu tego roku udało się je zablokować w Parlamencie Europejskim. Tym razem, jak opisała, przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola wraz z Radą Unii Europejskiej zastosowały mechanizm głosowania większością kwalifikowaną (wymagający poparcia co najmniej 361 europosłów), co — jej zdaniem — doprowadziło do sytuacji, w której większość głosujących europosłów faktycznie odrzuciła stanowisko Rady, ale ponieważ nie była to wymagana większość kwalifikowana, formalnie zostało ono przyjęte.
Zajączkowska-Hernik oceniła to jako zagrożenie dla szyfrowania wiadomości, prywatności i anonimowości obywateli, dające politykom oraz służbom narzędzie do zwalczania osób niewygodnych. Wyraziła obawę, że mechanizm weryfikacji treści (w tym zdjęć wysyłanych między bliskimi) będzie w praktyce wymagał, by ktoś — nieznany, niekontrolowany — przeglądał prywatne fotografie, w tym zdjęcia dzieci. Skrytykowała też argumentację, że nowe narzędzia mają charakter opcjonalny, uznając to za pretekst do wykorzystywania ich przeciw niewygodnym osobom. Powiązała potrzebę wprowadzenia takich przepisów z wcześniejszą, jej zdaniem nieodpowiedzialną, polityką migracyjną państw członkowskich UE, wpuszczających na swoje terytorium osoby bez zweryfikowanej tożsamości — twierdząc, że państwa „mądre przed szkodą” nie mają takiego problemu, bo nie wpuszczają na swoje terytorium potencjalnych przestępców. Podsumowała, że raz wprowadzonej inwigilacji „nie da się już nigdy w życiu domknąć”. Zaznaczyła, że europosłowie Konfederacji głosowali przeciwko czat kontroli, i zaapelowała o rozliczenie w wyborach tych, którzy głosowali za.
Rezolucja Parlamentu Europejskiego w sprawie Ukrainy
Zajączkowska-Hernik omówiła przyjętą rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą sprawozdania Komisji Europejskiej w sprawie Ukrainy, w której — poprzez przyjętą poprawkę — Parlament skrytykował decyzję Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu elitarnej jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imienia dowódców UPA, określając to jako „niepotrzebną i niesprowokowaną eskalację” szkodzącą stosunkom dobrosąsiedzkim, utrudniającą pojednanie i niezgodną z wartościami europejskimi. Zajączkowska-Hernik z satysfakcją odnotowała, że Parlament Europejski uznał budowanie mitu założycielskiego państwa na symbolice kojarzonej z nazizmem za niezgodne z wartościami europejskimi, przywołując przy tym ofiary UPA — Polaków, Żydów, Czechów, Ormian i inne narodowości zamieszkujące dawne Kresy Wschodnie II Rzeczpospolitej.
Zastrzegła jednocześnie, że mimo tej krytycznej poprawki, cała rezolucja w rzeczywistości dążyła do przyspieszenia procesu akcesyjnego Ukrainy do Unii Europejskiej — przypominając, że w czerwcu tego roku otwarto pierwszy klaster negocjacyjny, a rezolucja wzywa do szybszego otwierania kolejnych, krytykując jednocześnie państwa członkowskie próbujące ten proces blokować. Zwróciła uwagę, że rezolucja przewiduje możliwość stosowania głosowania większością kwalifikowaną także w sprawach dotyczących Ukrainy — analogicznego mechanizmu jak przy czat kontroli — co jej zdaniem ograniczałoby zdolność pojedynczych państw członkowskich (w tym reprezentowanych przez frakcje prawicowe, rzadko dysponujące taką większością) do blokowania kolejnych etapów procesu akcesyjnego.
Poinformowała, że Konfederacja głosowała za wszystkimi poprawkami krytycznymi wobec Zełenskiego, jednocześnie odrzucając wszystkie poprawki przyspieszające akcesję Ukrainy czy umożliwiające jej dostęp do unijnych funduszy wspierających ten proces. Z żalem odnotowała, że poprawka złożona przez jej ugrupowanie, domagająca się nazwania wydarzeń na Wołyniu i Kresach Wschodnich ludobójstwem, nie uzyskała poparcia europosłów Koalicji Obywatelskiej i nie przeszła.
Wpisanie na listę Myrotworec
Zajączkowska-Hernik opisała okoliczności swojego wpisania na ukraińską listę Myrotworec — miało to być bezpośrednim efektem jej wystąpienia podczas debaty poprzedzającej głosowanie nad rezolucją w sprawie Ukrainy, w trakcie którego demonstracyjnie podarła kartkę z czerwono-czarną flagą kojarzoną z banderowską symboliką. Podkreśliła, że nie uważa tego gestu za niestosowny ani za naruszenie żadnej granicy, skoro — jak zaznaczyła ironicznie — flaga ta nie jest oficjalnym symbolem państwowym Ukrainy.
Wyjaśniła, że lista Myrotworec, prowadzona przez ukraińskie służby, zawiera nazwiska osób uznawanych za wrogów Ukrainy, wobec których — jak opisała — stosuje się nękanie i zastraszanie, a wcześniejsza interwencja polskiego MSZ w tej sprawie nie przyniosła żadnych skutków. Wyraziła zaniepokojenie brakiem zdecydowanej reakcji polskiego MSZ, wskazując, że nie jest jedyną polską postacią publiczną na tej liście — wymieniła szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego, a także działaczy środowiska narodowego Tomasza Buczka i Annę Bryłkę, zaznaczając, że na liście znajduje się wielu polityków Konfederacji. Skrytykowała państwa Unii Europejskiej dążące do szybkiej akcesji Ukrainy za brak reakcji na istnienie takiej listy, oceniając to jako dowód niegotowości Ukrainy do członkostwa we wspólnocie oraz wyrażając nadzieję na zmianę władzy w Polsce po najbliższych wyborach, która przyjęłaby wobec Ukrainy bardziej zdecydowaną postawę.
Stowarzyszenie Ruch Biało-Czerwoni
Na zakończenie materiału Zajączkowska-Hernik z dumą podsumowała rozwój założonego przez siebie stowarzyszenia — od ogłoszenia jego powstania kilka tygodni wcześniej napłynęło ponad 5 tysięcy zgłoszeń, co przerosło jej oczekiwania. Poinformowała, że zespół stopniowo weryfikuje zgłoszenia i wysyła potwierdzenia mailowe, zachęcając zainteresowanych do śledzenia profilu stowarzyszenia w mediach społecznościowych, gdzie pojawiają się informacje o kolejnych etapach przystąpienia oraz relacje z pierwszych zorganizowanych działań, w tym wyjazdu przedstawicieli stowarzyszenia na spotkanie z polskimi dziećmi z Kazachstanu.
Wizyta w Domostawie
Materiał zamyka osobista relacja Zajączkowskiej-Hernik z wizyty przy pomniku autorstwa Andrzeja Pityńskiego w Domostawie, upamiętniającym ofiary rzezi wołyńskiej. Opisała emocjonalny ciężar tego miejsca, zaznaczając, że skoro sam pomnik wywołuje tak silne odczucia, trudno wyobrazić sobie, jak potężne byłyby emocje towarzyszące ewentualnej ekshumacji szczątków ofiar na samym Wołyniu i Kresach Wschodnich. Podkreśliła, że niezależnie od poglądów politycznych, ofiarom rzezi wołyńskiej należy się godność, pamięć i szacunek, zachęcając widzów do odwiedzenia pomnika i chwili refleksji czy modlitwy.
Materiał „CHAT CONTROL, ZEŁEŃSKI POTĘPIONY W PE, INWIGILACJA, TAKA SYTUACJA…” opublikowała Ewa Zajączkowska-Hernik na swoim kanale YouTube, liczącym 246 tys. subskrybentów. 12 lipca 2026.