21 posłów polskiej prawicy chce zorganizować Marsz Niepodległości we Lwowie. Zwrócili się do Tuska
Do premiera Polski Donalda Tuska zwróciło się 21 posłów polskich partii prawicowych z prośbą o zorganizowanie we Lwowie uroczystości z okazji Narodowego Święta Niepodległości. Politycy zaproponowali, by w mieście przeszedł polski Marsz Niepodległości.
„Święto wszystkich Polaków”
W interpelacji skierowanej do prezesa Rady Ministrów posłowie argumentują, że 11 listopada Polacy obchodzą Narodowe Święto Niepodległości, będące świętem wszystkich rodaków — także tych mieszkających poza granicami kraju, w tym licznej polskiej społeczności we Lwowie. Zdaniem sygnatariuszy rząd powinien podjąć konkretną inicjatywę i zorganizować we Lwowie oficjalne obchody święta, w tym polski Marsz Niepodległości ulicami miasta.
Autorem interpelacji jest poseł Dariusz Matecki, który ocenił, że zorganizowanie 11 listopada polskiego Marszu Niepodległości ulicami Lwowa byłoby konkretnym znakiem pamięci i solidarności z Polakami mieszkającymi na Ukrainie.
Pierwsza wspólna inicjatywa całej prawicy i skrajnej prawicy
Pod interpelacją podpisało się łącznie 21 parlamentarzystów reprezentujących Prawo i Sprawiedliwość, Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego, Konfederację oraz Koronę Polską Grzegorza Brauna. Jak zwraca uwagę Dziennik Zachodni, jest to prawdopodobnie pierwsza inicjatywa, w której jednym głosem wypowiadają się przedstawiciele wszystkich sejmowych sił prawicy i skrajnej prawicy — mimo że prezes PiS Jarosław Kaczyński wielokrotnie i stanowczo wykluczał jakąkolwiek współpracę z ugrupowaniem Brauna, określając je w lutym tego roku jako „całkowicie niepoważne” i wskazując, że znajdują się w nim osoby, które nie powinny funkcjonować w polskim życiu publicznym.
Wśród sygnatariuszy z województwa śląskiego, gdzie inicjatywę poparło aż pięciu posłów — brakuje jedynie przedstawiciela Rozwoju Plus — znaleźli się: Waldemar Andzel, zaufany poseł Kaczyńskiego z Zagłębia i były przewodniczący sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych; Michał Woś, wychowanek Zbigniewa Ziobry, były wiceminister sprawiedliwości i minister środowiska; Grzegorz Płaczek, lider Konfederacji w województwie śląskim; Bronisław Foltyn, poseł Konfederacji z Bielska-Białej; oraz Roman Fritz, bliski współpracownik Grzegorza Brauna. Foltyn i Fritz podpisali interpelację wspólnie, mimo że od dawna publicznie się atakują — kilka tygodni wcześniej Foltyn wypominał Fritzowi członkostwo w Kongresie Liberalno-Demokratycznym z 1991 roku, na co Fritz odpowiedział ironicznie, porównując zarzuty kolegi do audycji Radia Erewań.
Krytyczna reakcja Krzysztofa Bosaka
Na pomysł zareagował wicemarszałek Sejmu i współprzewodniczący Konfederacji Krzysztof Bosak, oceniając go w Porannej Rozmowie w RMF FM jako dość kuriozalny. „Na większość spraw mam pogląd wyrobiony i rozumiem od razu, o co chodzi. Natomiast jak o tym pomyśle wczoraj usłyszałem, to potrzebowałem chwili, żeby zrozumieć, o co w ogóle chodzi” — powiedział, dodając, że jego werdykt jest taki, iż należy to traktować w formie happeningu, a sama inicjatywa jest niepotrzebna.
Bosak wyjaśnił, że rozumie logikę pomysłu następująco: skoro polskie instytucje uczestniczą w obchodach Święta Niepodległości Ukrainy w Warszawie, powinna istnieć jakaś symetria, a więc powinny odbywać się też obchody polskiego Święta Niepodległości na Ukrainie. Zaznaczył jednak, że jeśli taki jest faktyczny cel przedsięwzięcia, to sam marsz powinien być zorganizowany w Kijowie, a apel skierowany do instytucji ukraińskich, a nie do polskiego rządu. Dodał, że posłowie, którzy wymyślili ten pomysł, powinni go sami promować i tłumaczyć, ponieważ on sam ma poważniejsze sprawy na głowie.
Źródło: RMF , Dziennik Zachodni
