Jarosław Wolski, analityk wojskowy, ocenia w komentarzu, czy NATO może zostać zmuszone do wycofania się z nowych państw członkowskich i czy Rosja zrealizuje żądania z grudnia 2021 roku, które według doniesień powtarzają dziś rosyjskie delegacje w rozmowach z Amerykanami. Jak zaznacza, rozmów pokojowych w sprawie konfliktu ukraińskiego jeszcze nie ma. Są natomiast rosyjskie próby negocjowania z absurdalnie wysoko zarzuconą kotwicą.
Żądania wycofania NATO z państw przyjętych po 1997 roku i ich korzenie w ultimatum z grudnia 2021
Według doniesień The Telegraph Rosja w zamian za zaprzestanie wojny chce wycofania sił i instalacji NATO ze wszystkich państw przyjętych do Sojuszu po 1997 roku. Wolski pyta, czy to nowe żądania, i odpowiada, że absolutnie nie: to ta sama zdarta płyta, powtarzana od grudnia 2021 roku. Dwa miesiące przed wybuchem wojny Rosja wystosowała ultimatum wobec państw europejskich i Stanów Zjednoczonych, podzielone na kilkanaście punktów.
Pierwsze z żądań dotyczyło zobowiązania NATO do zaprzestania dalszego rozszerzania, szczególnie o Ukrainę i inne państwa poradzieckie. Rosja zażądała też wycofania wojsk sojuszniczych rozmieszczonych w państwach przyjętych po maju 1997 roku, czyli, jak wylicza Wolski, wycofania się z Polski, państw bałtyckich, Rumunii i szeregu innych członków. W 2021 roku nie było mowy o Finlandii i Szwecji w NATO, ale rozumie się samo przez się, że obecna odsłona żądań dotyczy także ich. NATO miało więc cofnąć się sprzed tego rozszerzenia. Rosjanie z uporem maniaka przypominają, że jednym z warunków wycofania wojsk radzieckich z Polski i dawnych państw Układu Warszawskiego była rzekoma obietnica Amerykanów, że NATO nie będzie rozszerzać się na wschód i nie będzie mieć stałych instalacji. To, jak podkreśla Wolski, optyka rosyjska, która całkowicie pomija samostanowienie narodów, a także rolę Unii Europejskiej i kilka innych kwestii.
Pełna lista rosyjskich postulatów i ich skutki dla Polski
Wolski wylicza dalsze punkty. Rosjanie żądali zakazu tworzenia baz wojskowych i prowadzenia aktywności wojskowej NATO na Ukrainie i w innych państwach poradzieckich, niebędących członkami Sojuszu. Oznaczało to w praktyce zakaz szkolenia jakichkolwiek wojsk, wysyłania doradców i misji wojskowych, przekazywania uzbrojenia i tworzenia baz. Kolejny postulat dotyczył ograniczenia rozmieszczenia rakiet średniego i pośredniego zasięgu na terytoriach NATO przyjętych po 1997 roku. Wolski zwraca uwagę, że pojęcie jest interpretowane tak szeroko, iż wpisują się w nie także wyrzutnie rakiet operacyjno-taktycznych, w tym HIMARS i Chunmoo. Rosjanie podpinają pod to również bazę w Redzikowie, dowodząc, że pociski SM-3 są rakietami pośredniego zasięgu. Wolski przyznaje, że mają tu trochę racji, bo po torze aerobalistycznym rakiety te mogą osiągnąć zasięg zdolny do rażenia Moskwy, ale musiałyby być w tym celu odpalane z Redzikowa, w bardzo dużej teorii. Upraszczając, służą do czego innego. Postulat dotyczyłby w praktyce także terenów aż na zachód od Niemiec.
Rosjanie żądali też wycofania z terytorium innych państw amerykańskiego potencjału i likwidacji odpowiedniej infrastruktury, co jest według Wolskiego ciekawostką, bo dotyczyłoby także baz m.in. w Niemczech i Włoszech. Postulowali ponadto utworzenie strefy buforowej ograniczającej ćwiczenia i aktywność wojskową, obejmującej także nowe państwa sojuszu, takie jak Polska. Strefa miałaby oznaczać zakaz ćwiczeń powyżej poziomu brygady, czyli powyżej 5 tys. żołnierzy, a także ograniczenie większych przelotów lotnictwa i ćwiczeń okrętów marynarki wojennej. Rosja chciała również ograniczenia operowania ciężkich bombowców i okrętów wojennych w rejonach, z których mogłyby atakować jej terytorium, a operowanie miałoby być zgłaszane w niewielkich liczbach. Dotyczyłoby to praktycznie całego Bałtyku i całej wschodniej części obszaru NATO. Wolski zaznacza, że punktów było więcej.
Jego zdaniem przyjęcie tych żądań oznaczałoby po pierwsze pogwałcenie polskiej suwerenności i integralności, a po drugie, że NATO de facto nie mogłoby ćwiczyć na wschodniej flance jednostkami i związkami taktycznymi większymi niż brygada ani żadnymi zespołami okrętowymi. Były to według niego dość absurdalne żądania nawet w 2022 roku, postawione bardzo wysoko i wtedy odrzucone przez Stany Zjednoczone i europejskie państwa NATO.
Trzy interpretacje rosyjskich żądań i pogląd Wolskiego o neutralizacji Polski
Wolski wskazuje trzy szkoły traktowania tych żądań. Pierwsza zakłada, że podano je w sposób absolutnie nie do przyjęcia dla NATO i Stanów Zjednoczonych, a Rosjanie wprost zakładali, że zostaną odrzucone. Druga uznaje je za kotwicę negocjacyjną zarzuconą bardzo wysoko, po to, by skończyć głównie na Ukrainie. Żądania dotyczące Ukrainy też były w tym ultimatum, ale osią była kwestia państw NATO. Trzecia szkoła, którą Wolski uznaje, mówi, że Rosjanie powiedzieli faktycznie w wariancie maksimum, o co im chodzi. Powołuje się na to, że bardzo wiele rosyjskich opracowań dotyczy tego, jak zneutralizować nowe państwa członkowskie, w tym Polskę. Niekoniecznie chodziło Rosjanom o najechanie Polski, podbicie jej czy ustanowienie marionetkowego rządu w Warszawie. Patrzono na nią raczej jako na kraj, który powinien być zneutralizowany albo który sam powinien się zneutralizować przez polexit, czyli wyjście z Unii Europejskiej i z NATO.
Drugim wariantem miałaby być obecność w NATO fasadowa: w myśl rosyjskich rachub w Polsce nie byłoby instalacji natowskich ani rozbudowanych baz, Polska nie mogłaby mieć pewnych rodzajów uzbrojenia, a na poligonie nie mogłaby nawet ćwiczyć powyżej poziomu brygady. Polska byłaby więc formalnie w NATO, a realnie, jak ujął Wolski, Sojusz byłby w Polsce wykastrowany. Obecność byłaby tytularna, bardziej niż realna, jeśli chodzi o możliwość realizacji zobowiązań sojuszniczych, przynajmniej w krótkim przedziale czasu. Wolski jest przekonany, że Rosjanie powiedzieli tu po prostu prawdę, a są to faktyczne, autentyczne rosyjskie żądania.
Ukraina jako pierwszy krok do odbudowy imperium i rosyjska optyka wojny
Putin wielokrotnie określał rozszerzenie NATO na wschód jako główną przyczynę wojny i według Wolskiego jest w tym prawda, bo Rosjanie mają inną optykę. Dla nas może to być zaskakujące, ale cały czas widzą siebie jako państwo atakowane i osaczane przez NATO, a szereg kolorowych rewolucji w byłych państwach bloku wschodniego traktują jako natowski sposób prowadzenia wojny w przestrzeni geostrategicznej państw poradzieckich. Dla Rosjan Majdan nie był samostanowieniem narodu, który wybrał życie na sposób zachodni, a nie wschodni, lecz natowską operacją specjalną na Ukrainie, która miała zmienić władzę i sprawić, że Ukraina stanie się krajem natowskim, a nie rosyjskim. Problem z Putinem polega według Wolskiego na tym, że zwłaszcza dawniej mówił bardzo wiele rzeczy, które puszczano mimo uszu, a okazywało się, że mówił dokładnie to, co zamierzał zrobić. Skoro wielokrotnie przez lata powtarzał, że główną przyczyną konfliktów między NATO a Rosją jest rozszerzenie Sojuszu, to prawdopodobnie tu leży główny problem Rosjan, a Ukraina jest kwestią ważną, ale poboczną.
Przejęcie zasobów Ukrainy było dla Rosji pierwszym krokiem do odbudowy imperium. Elity rosyjskie wciąż myślą w sposób dziewiętnastowieczny, imperialny, w kategoriach klasycznych atrybutów państwa: ludności, terytorium i zasobów. Rosji chodziło o przechwycenie większości zasobów Ukrainy, czyli większości ludności, gospodarki i sporej części terytorium, a podbita Ukraina miałaby pracować na rzecz Rosji. To, czy byłaby rozdarta, a jej wschód włączony do Rosji, czy zostałoby bardziej kadłubowe państewko, to według Wolskiego kwestia wtórna. Niektórzy rosyjscy politolodzy rozważali całkiem poważnie podział Ukrainy na trzy części: wschodnią, włączoną do Rosji, środkową z Kijowem jako quasi-niezależne państwo, oczywiście pod butem Rosji, oraz zachodnią ze stolicą we Lwowie, która miała być neobanderowskim państwem na utrzymaniu Polski i Unii Europejskiej.
Rosyjska katastrofa geopolityczna i dlaczego Moskwa może torpedować negocjacje
Wolski zwraca uwagę, że Putin wysuwa obecnie żądania, które już w 2021 roku były absolutnie nie do zrealizowania, a w 2026 roku są po prostu absurdalne. Wygląda więc na to, że powtarza się je po to, by nie doszło do negocjacji pokojowych i rozejmu. Odpowiedź jest jego zdaniem prosta: dla Rosji i Putina ta wojna jest jedną wielką geopolityczną katastrofą. Putin chciał odbudować imperium i odsunąć NATO od Rosji, wywalczając bufor bez części wojsk Sojuszu, bez niektórych typów uzbrojenia i z bardzo limitowanymi możliwościami działania NATO czy armii państw formalnie natowskich. W zamian uzyskał zbrojącą się dosłownie po zęby i bezprecedensowo w historii wschodnią flankę NATO, Finlandię i Szwecję w Sojuszu, gigantyczne zbrojenia w Europie, w tym w Polsce, a także budzenie się strategicznej suwerenności Unii Europejskiej. Na dokładkę ugrzązł na Ukrainie, gdzie kosztem 1,5 mln zabitych i rannych nie osiągnął żadnego, dosłownie żadnego z ogłoszonych celów politycznych inwazji.
Rosja nie zrealizowała wobec Ukrainy i NATO żadnego z celów ultimatum z grudnia 2021 roku, żadnego z żądań z negocjacji stambulskich z 2022 roku ani żadnego z celów kolejnego rosyjskiego ultimatum z 2024 roku, czyli denazyfikacji Ukrainy, zaprzestania jej derusyfikacji i oderwania pięciu obwodów dla Rosji. Wolski podkreśla, że wszystko spełniło się dokładnie na odwrót. Ukraina swoim oporem i zbudowaną koalicją sprawiła, że Rosja w żaden sposób nie kontroluje jej niezależności ani nie ma wpływu na jej politykę wewnętrzną i zagraniczną. Wolski nazywa to bezprecedensową porażką Rosji, a tym samym wygraną Ukrainy.
Dlatego, jak uważa, Rosja będzie kontynuować wojnę i starać się torpedować negocjacje, bo dalsze jej prowadzenie daje szansę na sytuację, w której będzie pat albo coś zbliżonego do niego, a nie upokarzająca polityczna porażka, którą Rosja obecnie odniosła. Rosja gra wysoko i stawia bardzo wysokie żądania, które są absurdalne. Są tak absurdalne, że można uznać, że służą albo od razu torpedowaniu negocjacji, albo Rosja czuje się bardzo pewnie, mając w pewnym sensie po swojej stronie Trumpa, co pozostaje niewiadomą. Faktem jest jednak, że nikt w Europie nie przystanie na te żądania, a Amerykanie sami też na nie nie przystaną, a przynajmniej nic na to nie wskazuje. Efekt będzie taki, że albo żądania zostaną uznane za niebyłe i negocjacje potoczą się na innym polu, albo zostaną zerwane, i być może właśnie o to chodzi Rosji: by kontynuować wojnę w nadziei na uzyskanie czegoś innego niż upokarzająca geopolityczna katastrofa, którą poniosła w 2022 roku.
Komentarz przedstawił Jarosław Wolski. Materiał „Wolski mówi: Nowe ultimatum Putina, czy NATO się wycofa?” dostępny na kanale „WoW – Wolski o Wojnie” na YouTube, liczącym 320 tys. subskrybentów, w cyklu „Wolski mówi”. Opublikowany 26 października 2026.