Moskwa pod ostrzałem, ukraiński przemysł w ruinie. Drugie oblicze wojny

W najnowszym odcinku programu „BizWeek” Damian Olszewski omawia sytuację na światowych rynkach, przebieg wojny Rosji z Ukrainą oraz wyniki wyborów regionalnych w Niemczech. W części poświęconej wojnie wskazuje na ukraińskie ataki dronowe na Moskwę i rosyjską infrastrukturę paliwową, ale jednocześnie zwraca uwagę na skalę zniszczeń ukraińskiego przemysłu stalowego. W dalszej części analizuje wyniki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie oraz ich znaczenie dla CDU i kanclerza Friedricha Merza.

Ropa spada, Nasdaq bije rekordy

Olszewski rozpoczyna program od sytuacji na światowych rynkach. Wskazuje, że ropa taniała czwarty dzień z rzędu. Cena baryłki Brent zakończyła poniedziałkową sesję na poziomie 100,34 dolara, tracąc 3,4 proc. Następnie cena spadła już poniżej 100 dolarów.

Jednym z czynników wpływających na nastroje inwestorów były oczekiwania dotyczące możliwego postępu dyplomatycznego podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Do Stanów Zjednoczonych miał udać się prezydent Iranu Masoud Pezeshkian.

Drugim czynnikiem była częściowa odbudowa dostaw ropy przez Arabię Saudyjską po problemach z rurociągiem East-West prowadzącym do portu Janbu nad Morzem Czerwonym. Saudi Aramco zwiększyło również eksport przez cieśninę Ormuz, dzięki czemu fizyczny przepływ ropy okazał się większy, niż wcześniej zakładał rynek.

Nie oznaczało to jednak, że problemy zostały całkowicie rozwiązane. W materiale wskazano na utrzymujące się ryzyko związane z atakami na saudyjską infrastrukturę oraz transportem przez Morze Czerwone i cieśninę Ormuz. Według Olszewskiego rynek wyceniał więc mniejsze ryzyko natychmiastowego niedoboru ropy, a nie trwały pokój na Bliskim Wschodzie.

Autor materiału zwracał uwagę, że kolejny poważny atak lub negatywna informacja mogłyby ponownie podnieść cenę ropy w okolice 110 dolarów za baryłkę. Jednocześnie Donald Trump ponownie zaostrzył ton wobec Iranu. Iran odpowiedział zapowiedzią ostrego odwetu na każdy kolejny atak Stanów Zjednoczonych.

Olszewski oceniał, że ze spotkania amerykańskiego prezydenta z przedstawicielami Iranu może wyniknąć niewiele, dlatego zakładał możliwość ponownego wzrostu ceny ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę. Zwracał również uwagę na planowane wystąpienie Pezeshkiana przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ. Donald Trump nie wykluczał spotkania z prezydentem Iranu, jednak samo spotkanie nie oznaczało formalnych negocjacji ani pełnej decyzyjności którejkolwiek ze stron.

Dla Wall Street pojawiły się jednak sygnały poprawy. Tańsza ropa zmniejszyła presję inflacyjną i mogła ułatwić działania amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Rentowność 10-letnich obligacji USA spadła o około 3 punkty bazowe, do 4,96 proc., wracając poniżej psychologicznego poziomu 5 proc.

Na poprawie nastrojów najbardziej korzystały spółki technologiczne. Nasdaq wzrósł o 2,26 proc., do 27 122 punktów, ustanawiając nowy rekord zamknięcia. S&P 500 zyskał 1,5 proc., a Dow Jones 0,71 proc. Indeks półprzewodników wzrósł o 4,3 proc.

AMD po raz pierwszy w historii osiągnęło kapitalizację na poziomie 1 bln dolarów. Olszewski określił ruch na rynku jako tzw. „risk on”, czyli powrót inwestorów do bardziej ryzykownych aktywów, przede wszystkim spółek związanych z półprzewodnikami i sztuczną inteligencją. Wzrostom sprzyjały spadek ceny ropy oraz rentowności obligacji.

Trump i Xi. Rynek czeka na rozmowy USA–Chiny

Kolejnym wydarzeniem, na które zwracali uwagę inwestorzy, było planowane spotkanie Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem.

Jak wskazano w programie, na stole miały znaleźć się kwestie handlu, ceł, metali ziem rzadkich, Tajwanu oraz dalszego rozwoju sztucznej inteligencji. Zdaniem Olszewskiego najbardziej realnym celem spotkania nie było zawarcie wielkiego porozumienia, lecz przedłużenie kruchego rozejmu handlowego i ograniczenie ryzyka kolejnej eskalacji.

Według autora Chiny przystępowały do rozmów z mocniejszą pozycją negocjacyjną. Ich eksport pozostawał silny, a kontrola nad przetwarzaniem metali ziem rzadkich dawała Pekinowi przewagę i dodatkową kartę przetargową. Do rozmów doszedł również temat rozwoju sztucznej inteligencji i kontroli nad tym sektorem.

Jako przykład rozwoju chińskich technologii Olszewski wskazał najnowszy chiński czip zaprezentowany przez Alibabę.

Jednocześnie zwracał uwagę na środowe wstępne odczyty indeksów PMI dla strefy euro i Stanów Zjednoczonych. Miały one pokazać, czy przedsiębiorstwa nadal zwiększają aktywność pomimo wysokich stóp procentowych, wysokich kosztów energii i napięć handlowych.

Mocne dane mogłyby ponownie podbić rentowności obligacji i oczekiwania dotyczące dalszej polityki Fedu. Słabsze odczyty mogłyby z kolei pomóc obligacjom i amerykańskiemu długowi, ale jednocześnie zwiększyć obawy związane ze spowolnieniem gospodarczym.

Według Olszewskiego rynek otrzymał w tym momencie chwilę oddechu. Ropa spadła, rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich zeszła poniżej 5 proc., a Nasdaq ustanowił nowy rekord. Jednocześnie podkreślał, że poprawa nastrojów była oparta przede wszystkim na oczekiwaniu, że dyplomacja ograniczy jednocześnie dwa zagrożenia: konflikt z Iranem oraz napięcia handlowe i technologiczne między Stanami Zjednoczonymi i Chinami.

Ukraińskie drony zaatakowały Moskwę

W dalszej części programu Olszewski przeszedł do wojny Rosji z Ukrainą. Zapowiedział aktualizację sytuacji, wskazując, że jego zdaniem medialne informacje o ukraińskich sukcesach doprowadziły do utraty szerszego obrazu konfliktu.

Według przedstawionych w programie informacji w nocy z 19 na 20 września Ukraina przeprowadziła największy atak dronowy na region Moskwy od początku pełnoskalowej wojny.

Rosyjskie władze informowały, że w ostatnim dniu wyborów parlamentarnych Moskwa została zaatakowana na największą skalę w historii. Według rosyjskich danych co najmniej trzy osoby zginęły w obiekcie jednej z miejskich rafinerii ropy naftowej, która została uszkodzona podczas ataku.

W materiale podkreślono, że władze Moskwy potwierdziły atak setek dronów na stolicę. Autor zaznaczał przy tym, że liczby przedstawiane w relacjach mogły się różnić, jednak jego zdaniem było to jedno z najmocniejszych ukraińskich uderzeń w samo centrum rosyjskiej stolicy.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony podało, że w ciągu jednej nocy zestrzelono 1110 ukraińskich dronów. Według rosyjskich władz była to największa liczba dronów zestrzelonych w ciągu jednej nocy od początku pełnoskalowej inwazji. Rosja informowała również o przechwyceniu na terenie całego kraju ponad 1600 dronów, w tym setek lecących w kierunku Moskwy.

Olszewski zaznaczał, że dokładnych liczb nie zna i że przedstawione dane pochodziły z rosyjskich relacji. Jednocześnie zwracał uwagę, że jednym z celów ataku była moskiewska rafineria, a eksplozje miały miejsce w pobliżu Kremla.

Rafineria Gazprom Nieft pod Moskwą

W materiale wskazano, że moskiewska rafineria ropy naftowej znajduje się około 16 kilometrów od Kremla i jest największą rafinerią w stolicy Rosji. Dostarcza paliwo dla miasta, a według strony ukraińskiej również dla rosyjskiej armii.

Ukraińscy urzędnicy wskazywali, że celem ataków jest doprowadzenie do sytuacji, w której wojna Władimira Putina dotrze bezpośrednio na terytorium Rosji.

Olszewski oceniał, że w tym przypadku taki cel został osiągnięty. Zwracał uwagę, że ataki miały miejsce w czasie wyborów do rosyjskiej Dumy, a prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski określał uderzenie jako strategiczne. Według jego wypowiedzi trafione zostały jeden z kluczowych rosyjskich zakładów przemysłu naftowego oraz obiekt logistyczny.

W materiale wskazano, że chodziło o infrastrukturę generującą dochody wykorzystywane do podtrzymywania rosyjskiej machiny wojennej.

Rafineria Gazprom Nieft miała przetwarzać 11,6 mln ton ropy rocznie, wytwarzając przy tym prawie 3 mln ton benzyny. Według przywołanych źródeł branżowych dzień po ataku przerób ropy został zatrzymany, a naprawy mogły potrwać wiele tygodni.

W materiale wskazano również na wprowadzenie ograniczeń w tankowaniu. Mieszkańcy Moskwy mieli nie móc zatankować więcej niż 30 litrów benzyny dziennie.

Olszewski przypomniał, że już wcześniej mówił o kryzysie paliwowym w Rosji i oceniał, że atak na rafinerię może pogłębić problem. Jednocześnie wskazywał, że wydarzenie to w medialnym przekazie mogło wyglądać jak przełom w wojnie.

Rosja niszczy ukraiński przemysł stalowy

Autor programu podkreślał jednak, że sytuacja jest bardziej skomplikowana i że równolegle Ukraina ponosi poważne straty.

W tym samym dniu „Financial Times” miał informować o stratach ukraińskiego przemysłu. Według przywołanych w materiale informacji od początku września rosyjskie rakiety balistyczne niemal całkowicie zniszczyły piece w trzech największych ukraińskich zakładach hutniczych, odpowiadających za około 90 proc. produkowanej w Ukrainie stali.

Według Olszewskiego oznaczało to poważne braki z punktu widzenia potrzeb wojennych, ponieważ stal jest wykorzystywana między innymi w sektorze związanym z produkcją na potrzeby wojny.

W materiale przywołano wypowiedź przedstawiciela Metinvestu, który wskazywał na skalę problemu.

„Na dzień dzisiejszy Ukraina nie ma już przemysłu stalowego. Wiedzieli wszystko o fabryce, dokładnie wiedzieli, gdzie uderzyć. W tej chwili nie rozumiemy, ile czasu zajmie wykonanie napraw: dni, tygodni, miesięcy lub lat.”

Olszewski zaznaczył, że jest to relacja przedstawiciela przedsiębiorstwa dotkniętego atakami, ale jednocześnie wskazywał, że straty potwierdzały również ukraińskie władze.

W materiale podano, że premier Ukrainy Serhij Korotki miał szacować straty państwa z tytułu podatków związanych ze zniszczonymi zakładami na około 1,5 mld dolarów. Olszewski łączył te straty z innymi problemami gospodarczymi Ukrainy, w tym ograniczeniem dostępu do Morza Czarnego, które według przedstawionych danych miało zmniejszać PKB kraju o kolejne 1,5 proc.

Wskazywał również na deficyt budżetowy sięgający 27 mld dolarów. Jego zdaniem nie były to już pojedyncze incydenty, ale poważne ograniczenie dochodowej części ukraińskiej gospodarki.

Ataki na Zaporoże i kolejne uderzenia

W materiale zwrócono również uwagę na kontynuowanie przez Rosję ataków na obiekty cywilne.

W dniu ataków na Moskwę Wołodymyr Zełenski informował o uderzeniach między innymi w Zaporożu. Uszkodzone zostały dziewięciopiętrowe budynki mieszkalne, budynek uniwersytetu, centrum handlowe oraz kotłownie. Według przedstawionych informacji rannych zostało pięć osób, a część mieszkańców została ewakuowana.

W cytowanej wypowiedzi Zełenski wskazywał również, że Rosja nie zmniejsza działań eskalacyjnych i wysyła sygnały świadczące o gotowości do rozszerzenia wojny.

Olszewski oceniał, że Ukraina jest w stanie przeprowadzać dotkliwe ataki na Rosję, szczególnie w sektorze produkcji paliw. Jednocześnie podkreślał, że Ukraina sama ponosi bardzo poważne straty w wyniku rosyjskich działań.

Wskazywał przy tym na kolejne nocne ataki na Kijów. Jego zdaniem obraz wojny prezentowany przez część światowych mediów, koncentrujący się na spektakularnych ukraińskich atakach na Rosję, nie powinien przesłaniać skali rosyjskich uderzeń na Ukrainę. Jednocześnie zaznaczał, że część informacji dotyczących liczby rosyjskich strat i zestrzelonych dronów pochodziła z rosyjskich źródeł.

Wybory w Rosji i Jedna Rosja

W materiale omówiono także wybory parlamentarne w Rosji. Według przedstawionych informacji wygrała je partia Jedna Rosja.

Olszewski wskazywał, że nic nie wskazywało na zmianę polityki Kremla wobec Ukrainy. W jego ocenie wybory nie były uczciwe, a jeszcze przed głosowaniem usunięto część konkurencji, w tym większość kandydatów sprzeciwiających się wojnie oraz ogólnokrajową listę antywojennego Jabłoka.

W materiale wskazano również, że pozostałe partie parlamentarne wspierały Kreml w najważniejszych głosowaniach, a Jednej Rosji sprzyjał system wyborczy.

Połowę posłów wybierano w jednomandatowych okręgach, w których zwycięzca otrzymywał cały mandat. Olszewski wskazywał także na naciski wobec pracowników państwowych, kontrolowanie frekwencji, ograniczenie liczby obserwatorów oraz trzydniowe i elektroniczne głosowanie.

W materiale pojawiły się również zarzuty dotyczące nieprawidłowości na etapach głosowania i liczenia głosów, w tym dorzucania kart, fałszowania protokołów, ich przepisywania na wyższym szczeblu oraz zmieniania lub usuwania danych z państwowego systemu.

Olszewski zaznaczał jednak, że jego zdaniem nie oznacza to całkowitego braku społecznego poparcia dla rosyjskich władz i prowadzonej przez nie wojny. Według jego oceny Jedna Rosja nadal posiada realne poparcie społeczne i prawdopodobnie zajęłaby pierwsze miejsce również w uczciwych wyborach, choć jej przewaga i liczba mandatów byłyby mniejsze.

Autor materiału podkreślał, że mimo poparcia dla obrony Ukrainy uważa sytuację za znacznie bardziej złożoną, niż przedstawiają ją niektóre przekazy.

Donald Trump o zakończeniu wojny

W dalszej części przywołano wypowiedź Donalda Trumpa dotyczącą wojny Rosji z Ukrainą.

Trump mówił o konieczności zakończenia konfliktu i wskazywał na liczbę osób ginących każdego miesiąca.

Olszewski zgadzał się z podejściem Trumpa dotyczącym konieczności zakończenia wojny, jednocześnie krytycznie odnosząc się do innych działań prezydenta USA. Wskazywał między innymi na działania Stanów Zjednoczonych wobec Iranu oraz sytuację w Strefie Gazy.

Jednocześnie oceniał, że większa presja gospodarcza na państwa prowadzące interesy z Moskwą, w tym poprzez wysokie cła, mogłaby być skuteczniejszym narzędziem niż deklaracje publikowane w mediach społecznościowych.

CDU poza parlamentem landowym w Meklemburgii-Pomorzu Przednim

Ostatnia część programu dotyczyła sytuacji politycznej w Niemczech.

Olszewski wskazał na wyniki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie CDU po raz pierwszy w historii nie dostała się do parlamentu landowego.

Według przedstawionych danych CDU uzyskała 4,9 proc. głosów, tracąc 8,4 punktu procentowego. W efekcie partia kanclerza Friedricha Merza nie zdobyła ani jednego mandatu w Landtagu Meklemburgii-Pomorza Przedniego.

W materiale wynik ten został określony jako poważna porażka CDU. Sam Merz miał przyznać, że wyników wyborów nie można upiększać.

AfD wygrała wybory, zdobywając 38 proc. głosów. W 71-osobowym parlamencie landowym uzyskała 32 mandaty. SPD zajęła drugie miejsce z wynikiem 35,5 proc. i 29 mandatami.

Według przedstawionych w materiale danych był to drugi land z rzędu, w którym AfD stała się najsilniejszą partią. Dwa tygodnie wcześniej w Saksonii-Anhalt miała zdobyć prawie 44 proc. głosów.

Olszewski wskazywał na powstanie silnej fali poparcia dla AfD we wschodnich landach Niemiec.

Energia, Nord Stream i wzrost poparcia dla AfD

W materiale podjęto próbę wyjaśnienia powodów rosnącego poparcia dla AfD we wschodnich landach.

Olszewski wskazywał na sytuację gospodarczą mieszkańców oraz koszty energii. Jako przykład podał Meklemburgię, a dokładniej Lubmin, gdzie kończyły się obie nitki gazociągów Nord Stream.

Według przedstawionej argumentacji region przez lata korzystał z infrastruktury gazowej, a lokalne władze tworzyły specjalne fundacje, których celem było dokończenie budowy gazociągów mimo sankcji. Po zakończeniu funkcjonowania gazociągów sytuacja uległa zmianie.

Olszewski wskazywał, że gmina straciła miliony euro rocznie z podatków, podczas gdy ceny energii dla lokalnego przemysłu i gospodarstw domowych wzrosły.

W jego ocenie część wyborców zwracała się w stronę AfD z powodu rosnących kosztów, transformacji energetycznej oraz braku perspektyw. W materiale wskazano również na kwestie migracyjne jako jeden z elementów wpływających na nastroje wyborców.

Die Linke wygrywa w Berlinie

Olszewski zwracał jednocześnie uwagę, że polityczny bunt w Niemczech nie ma wyłącznie prawicowego charakteru.

Podczas gdy wschodnie landy przesuwają się w stronę AfD, Berlin miał skierować się w przeciwnym kierunku. W wyborach do berlińskiego parlamentu miejskiego zwyciężyła Die Linke z wynikiem blisko 26 proc.

Rządząca dotąd w stolicy CDU straciła prawie 10 punktów procentowych, a SPD spadła do poziomu 12 proc.

Autor programu podkreślał, że Berlin różni się pod względem społecznym od mniejszych miejscowości i wschodnich landów.

W dalszej części materiału pojawił się przykład sporu dotyczącego używania neutralnych płciowo form językowych w jednej z berlińskich szkół. Według relacji przedstawionej w programie rodzice mieli odmówić podpisania kodeksu uznającego istnienie wielu płci, a następnie troje dzieci zostało usuniętych z lekcji.

Olszewski przedstawiał tę sytuację jako przykład szerszego sporu dotyczącego granic tolerancji i zmian społecznych. Była to jego własna ocena wydarzeń przedstawiona w programie.

Polityka mieszkaniowa Die Linke

Jednym z głównych tematów kampanii Die Linke w Berlinie była polityka mieszkaniowa.

W programie wskazano propozycję wywłaszczenia koncernów posiadających ponad 3000 mieszkań.

Według przedstawionej argumentacji duże korporacje miały wykupić całe dzielnice, podnosząc czynsze ponad możliwości części mieszkańców. Die Linke chciała odebrać prywatnym właścicielom znaczną liczbę lokali, wypłacić odszkodowania i administracyjnie obniżyć czynsze.

Olszewski wskazywał, że z punktu widzenia inwestorów takie rozwiązania oznaczałyby poważną ingerencję w rynek. Jednocześnie zauważał, że mieszkańcy Berlina mogli postrzegać je jako sposób na poprawę swojej sytuacji mieszkaniowej.

Niemcy coraz bardziej podzielone

W ocenie autora programu wyniki wyborów pokazały silną polaryzację niemieckiej sceny politycznej. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim wygrała AfD, podczas gdy Berlin skierował poparcie przede wszystkim w stronę Die Linke.

Jednocześnie zwycięstwo AfD w Meklemburgii-Pomorzu Przednim nie oznaczało automatycznego przejęcia przez nią władzy. Pozostałe ugrupowania podtrzymywały tzw. kordon sanitarny i wykluczały rozmowy koalicyjne z AfD.

Olszewski zwracał uwagę, że wyniki AfD we wschodnich landach nie przekładają się bezpośrednio na możliwość samodzielnego rządzenia całymi Niemcami. Według danych przedstawionych w programie wschód kraju stanowi około 16 proc. krajowego elektoratu, czyli mniej niż 10 mln głosów, podczas gdy około 80 proc. wyborców mieszka na zachodzie Niemiec.

Autor wskazywał również hipotetyczny scenariusz, w którym AfD uzyskałaby 29 proc. poparcia w całych Niemczech. Przy takim wyniku miałaby około 180 z 630 mandatów w Bundestagu, co zwiększałoby znaczenie partii, ale nie dawałoby jej większości.

Do samodzielnego utworzenia stabilnego rządu nadal potrzebny byłby koalicjant.

Pytanie o przyszłość Friedricha Merza

Na zakończenie Olszewski wskazywał, że wyniki wyborów wschodnich landów mogą zwiększyć presję polityczną na Friedricha Merza.

Jego zdaniem utrzymywanie kordonu sanitarnego wobec AfD może ograniczać możliwości tworzenia lokalnych koalicji, a ignorowanie wyników wyborów we wschodnich Niemczech może w przyszłości prowadzić do dalszych problemów politycznych wewnątrz CDU i niemieckiego rządu.

Jednocześnie pytanie o to, czy Friedrich Merz pozostanie kanclerzem do końca roku, zostało w programie przedstawione jako przewidywanie i pytanie skierowane do widzów, a nie jako ustalony fakt.

Materiał kończy się podsumowaniem, w którym autor zachęca odbiorców do komentowania sytuacji na rynkach, wojny Rosji z Ukrainą oraz przyszłości niemieckiej polityki.


Źródło: Damian Olszewski – „Praktycznie o pieniądzach”, „KONIEC KANCLERZA NIEMIEC, PRAWDZIWE OBLICZE WOJNY na UKRAINIE i EUFORIA na RYNKACH! #BizWeek”, 22 września 2026


You may also like

Strona 1 z 124
Strona 1 z 124

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *