Zabójstwo księdza w Jarosławiu i ostrzeżenie przed powojennymi weteranami — Piotr Zychowicz w Historii Realnej

Piotr Zychowicz w piątkowej, dodatkowej transmisji na żywo na kanale Historia Realna omówił atak 31-letniego Ukraińca Ihora M. na duchownych i wiernych w opactwie Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu, w którym zginął ksiądz Stanisław. Publicysta przedstawił relacje świadków, dotychczasowe ustalenia śledczych, reakcję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego oraz spór, jaki wybuchł wokół tragedii wśród polskich polityków. Omówił też doniesienia o planowanej stałej bazie wojsk amerykańskich w Polsce, orędzie Donalda Trumpa do Polonii, ostrzeżenia ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego przed rosyjskimi planami, kolejne ukraińskie uderzenia w rosyjskie rafinerie oraz szereg wydarzeń międzynarodowych, od wystąpienia Benjamina Netanjahu w ONZ po sytuację w cieśninie Ormuz. Transmisję zakończyła obszerna część z pytaniami od widzów.

Atak w opactwie: pięć ofiar, jeden zabity

Zychowicz przypomniał, że o ataku dowiedział się dzień wcześniej, w trakcie poprzedniej transmisji, a to, co początkowo wyglądało na wybryk, przerodziło się w tragedię. W czwartek około godziny 9 rano 31-letni obywatel Ukrainy wtargnął do kuchni na terenie opactwa w Jarosławiu, zabrał z niej nóż i zaatakował pięć osób: co najmniej trzech duchownych i dwie osoby świeckie, kobietę i mężczyznę. Ksiądz Stanisław zmarł. Publicysta podkreślił znaczenie miejsca: działa tam ośrodek formacyjny kultury chrześcijańskiej, w którym udzielano pomocy ukraińskim uchodźcom i urządzono niewielką kawiarenkę. Siostra Barbara, przełożona żeńskiego klasztoru w Jarosławiu, relacjonowała, że napastnik od początku chciał zabijać, a po zadaniu pierwszych ciosów pobiegł do kościoła. Zaatakowanych miało zostać czterech księży: jeden zginął, drugi walczy o życie, dwóch pozostałych zostało rannych. Zychowicz zaznaczył, że to także historia heroizmu. Księża zastąpili drogę napastnikowi, chroniąc wiernych i siostry zakonne, a według przełożonej żadna z sióstr ani żadne dziecko z prowadzonego przy klasztorze przedszkola nie ucierpiało.

Relacje świadków i przebieg zdarzeń

Według relacji siostry Barbary ksiądz Stanisław usłyszał hałas, wyszedł z konfesjonału i próbował zamknąć kościelną kratę, by ochronić ludzi w świątyni. Nie zdążył i został kilkakrotnie ugodzony nożem. Wcześniej w kawiarence śniadanie jadł ksiądz Adrian. Napastnik, który wpadł do kuchni, zaczął bić go w głowę szklanymi dzbankami do herbaty. Duchowny podjął walkę, dzięki czemu trzy przebywające w pomieszczeniu kucharki zdołały uciec, a następnie sam się oswobodził i zabarykadował w sąsiednim pokoju. Wtedy do pomieszczenia wszedł ksiądz Marek, którego napastnik zranił nożem zabranym z kuchni, bo na miejsce przyszedł bez broni. Następnie pobiegł do kościoła. Dwie osoby świeckie miały zostać ranne w świątyni, gdy napastnik przedostał się do środka. Przełożona mówiła, że to, co się stało, było czystym złem, a otwarte i przyjazne miejsce stało się sceną tragedii. Wracając z urzędu, spotkała grupę młodzieży, która chwilę przed atakiem zwiedzała wnętrze i ostrzegała, że w środku jest szaleniec. W budynku zastała chaos, makabrę i panikę. Inna kobieta, pani Dorota, mówiła o księdzu Adrianie jako o swoim spowiedniku i dobrym człowieku, a o całej trójce zaatakowanych duchownych jako o wspaniałych kapłanach, organizujących liczne zajęcia dla dzieci i młodzieży. Zychowicz zwrócił uwagę, że relacje świadków częściowo się od siebie różnią. Opisał też zdjęcia zatrzymanego opublikowane przez Wirtualną Polskę: napastnik siedzi skuty w otoczeniu policjantów, w zakrwawionej białej koszulce, a na późniejszych zdjęciach z doprowadzenia do prokuratury ma grubo zabandażowane dłonie. Publicysta, zaznaczając, że to jedynie jego hipoteza, przypuszczał, że rany mogły pochodzić od rozbitych szklanych dzbanków.

Konfiskata samochodu na granicy w Korczowej

Zychowicz wskazał, że napastnik najprawdopodobniej znał wcześniej to miejsce i nie trafił tam przypadkowo. Od kilku lat mieszkał w Niemczech i jechał przez Polskę na Ukrainę. Według śledczych kilkanaście godzin przed atakiem przekroczył granicę niemiecko-polską i krótko przed świtem dotarł na przejście graniczne w Korczowej, ale nie mógł wjechać na Ukrainę, bo nie miał ważnego ubezpieczenia OC. Samochód zatrzymano i odholowano na parking w pobliskim Jarosławiu. Mężczyzna ruszył za nim, by uregulować formalności i kontynuować podróż, ale zamiast odebrać auto, skierował się do opactwa. Część świadków uważa, że był pod wpływem środków odurzających. Policja i prokuratura poinformowały, że pobrano od niego krew do badań. Prokuratura podkreśla, że na razie nie ma żadnych informacji o motywach sprawcy. Według opisu policjantów na widok mundurowych napastnik spokojnie rzucił się na podłogę, odrzucił nóż i dał się zatrzymać. W trakcie zatrzymania odniósł obrażenia i trafił do szpitala w Jarosławiu, podczas gdy ciężej ranne ofiary przewieziono do Przeworska i Przemyśla. W Jarosławiu ogłoszono żałobę.

Zarzuty i pytanie o poczytalność

Na szpitalnym oddziale ratunkowym stwierdzono, że mężczyzna jest albo w stanie silnego pobudzenia, albo ma głębokie zaburzenia psychiczne. Na przemian milczał i zachowywał całkowity spokój, a potem wpadał w furię. Zapytany o opactwo, odpowiedział, że dobrze tam karmią i parzą pyszną kawę. Według Zychowicza świadczy to o zaburzeniach, ale też potwierdza, że znał to miejsce. Prokuratura w Przemyślu sformułowała zarzuty dotyczące ataku nożem na pięć osób. Publicysta spodziewał się zarzutu zabójstwa i usiłowania zabójstwa pozostałych ofiar, o ile uda się przeprowadzić czynności procesowe, bo sprawca może okazać się niepoczytalny albo w złym stanie zdrowia z powodu obrażeń dłoni. Prokuratura skierowała do sądu wniosek o areszt, sprawca otrzyma obrońcę z urzędu, a do czynności powołano tłumacza, co według Zychowicza wskazuje, że mężczyzna nie mówi po polsku. W chwili transmisji nie został jeszcze przesłuchany, a prokuratura zapowiedziała zbadanie jego stanu psychicznego i fizycznego.

Weteran z niemieckim i ukraińskim paszportem

Publicysta zwrócił uwagę na niejasną tożsamość sprawcy. Mężczyzna miał wcześniej służyć w armii ukraińskiej i walczyć na froncie. Zychowicz ocenił, że jeśli to się potwierdzi, potwierdzą się ostrzeżenia gości jego kanału przed napływem do Polski po wojnie dziesiątek tysięcy weteranów z zaburzeniami psychicznymi, cierpiących na zespół stresu pourazowego i zdemoralizowanych latami zabijania. Jego zdaniem w Polsce powinny się wówczas zapalić czerwone światła, bo byłby to dopiero początek. Sprawca miał paszport niemiecki i ukraiński, a także, co Zychowicz uznał za kuriozalne, nadany polski numer PESEL. W trakcie transmisji jeden z widzów wyjaśnił, że polskie urzędy od dawna nadają PESEL pracującym w Polsce Ukraińcom na ich wniosek. Publicysta przyznał, że o tym nie wiedział, i zastanawiał się, dlaczego numer nadaje się osobom bez obywatelstwa. Przekazał też informacje o stanie rannych. Według dyrektora Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu dwaj ranni księża są w bardzo ciężkim stanie, ale przeżyli operacje i noc. Dyrektor zaapelował do mediów o opieranie się wyłącznie na komunikatach szpitala, bo wcześniej drugiego z księży dwukrotnie błędnie uznano za zmarłego, co przysporzyło rodzinom ogromnego bólu. Ksiądz z najlżejszymi obrażeniami został już wypisany ze szpitala.

Zełenski potępia zbrodnię, politycy w Polsce wykorzystują tragedię

Zychowicz podkreślił, że sprawa wykracza poza zwykły kryminalny incydent, skoro zabrał w niej głos sam Wołodymyr Zełenski. Choć, jak zaznaczył, nie jest fanem ukraińskiego prezydenta, uznał jego reakcję za zasługującą na uznanie. Zełenski napisał na platformie X, że obywatel Ukrainy dopuścił się w opactwie straszliwej zbrodni, wobec której Ukraińcy są wstrząśnięci. Złożył kondolencje rodzinie i bliskim zmarłego księdza, życzył rannym szybkiego powrotu do zdrowia i podkreślił, że sprawca musi ponieść pełną odpowiedzialność zgodnie z prawem. Wyraził też oczekiwanie szybkiego i rzetelnego wyjaśnienia okoliczności oraz przekonanie, że sprawiedliwości stanie się zadość. Wpis miał już blisko milion wyświetleń. Publicysta zestawił tę reakcję z postawą Zełenskiego po tragedii w Przewodowie, gdy ten upierał się, że pocisk był rosyjski. Odrzucił też krążące w sieci teorie, że sprawcę zwerbowała FSB, bo klasztor w Jarosławiu nie jest strategicznym celem, jak fabryka WB Electronics czy stacja przekaźnikowa Starlink. Jeden z widzów zwrócił uwagę, że Zełenski w swoim wpisie nie wymienił Polski z nazwy, przez co część czytelników mogła pomyśleć, że do zbrodni doszło na Ukrainie. Zychowicz przyznał, że nie zwrócił na to uwagi, i obiecał sprawdzić. Ostro skrytykował natomiast polskich polityków za wykorzystywanie tragedii w sporze partyjnym. Przytoczył wypowiedź rzecznika prezydenta Karola Nawrockiego Rafała Leśkiewicza, który pytał, jak rządzący mogą spojrzeć sobie w oczy, i obarczał państwo odpowiedzialnością za brak ochrony mieszkańców Jarosławia i duchownych. Zychowicz nazwał tę wypowiedź skrajnie nietrafioną i pytał, jak państwo miałoby zabezpieczyć klasztor przed atakiem mężczyzny z nożem: czy miałaby tam stać jednostka GROM, i dlaczego akurat tam, skoro takich miejsc są tysiące. Jego zdaniem spór między Platformą a PiS toczy się wyłącznie o władzę i pieniądze, bez strategicznej wizji, a wciąganie do niego śmierci księdza jest zawstydzające. Przyznał, że choć twierdzi, iż w polskiej polityce nic go już nie zaskoczy, tym razem był zaskoczony.

Apel Kościoła i obawa przed nową rzeczywistością

Publicysta przypomniał apel prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka, by przestępczy czyn jednego człowieka nie zrodził nienawiści i niechęci wobec ukraińskich sióstr i braci. W podobnym duchu wypowiedzieli się inni biskupi, w tym metropolita przemyski abp Adam Szal, który złożył kondolencje poszkodowanym i rodzinom zamordowanego oraz rannych księży. Zychowicz zauważył, że atak w Jarosławiu budzi szokujące skojarzenia z rzezią wołyńską i krwawą niedzielą 11 lipca 1943 roku, gdy Polaków atakowano w kościołach, między innymi w Kisielinie, często przy użyciu broni białej, a w tę stronę idą nastroje części opinii publicznej. Przyznał, że wciąż nie może uwierzyć, iż coś takiego wydarzyło się w 2026 roku, bo brzmi to jak podróż w czasie do najgorszych epok. Sam zakłada jednak, że sprawca jest osobą chorą psychicznie, a ostatecznie ocenią to biegli psychiatrzy. Jego zdaniem po zakończeniu wojny dziesiątki tysięcy mężczyzn, którzy przeszli przez front, widzieli i robili straszne rzeczy, będą próbowały ułożyć sobie życie w Polsce, gdzie pracują już ich partnerki, co może doprowadzić do wzrostu przestępczości i podobnych tragedii. Przypomniał, że to nie pierwszy akt przemocy tego typu. Złożył kondolencje w imieniu swoim, zespołu Historii Realnej i widzów rodzinie księdza Stanisława i wszystkim poszkodowanym oraz wyraził nadzieję, że sprawca zostanie ukarany z całą surowością prawa. Pod koniec transmisji widz przedstawiający się jako mieszkaniec Jarosławia przekazał, że według jego informacji jeden z księży zwrócił napastnikowi uwagę, iż w kuchni mogą przebywać tylko pracownicy, po czym ten wpadł w furię i chwycił nóż. Inny widz z Jarosławia przypomniał, że miasto leży w powiecie przygranicznym, na trasie do przejść w Budomierzu, Korczowej i Medyce. Zychowicz zastanawiał się, po co napastnik w ogóle wszedł do kuchni, i dopuszczał, że mógł tam przyjść do którejś z pracujących kobiet.

Baza na 10 tysięcy żołnierzy USA

Zychowicz omówił tekst portalu Politico, opierający się na źródłach w Pentagonie i amerykańskim wywiadzie, według którego Polska i Stany Zjednoczone są bliskie porozumienia w sprawie stałej bazy, w której miałoby stacjonować 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Publicysta uznał, że byłby to kolos, i przyznał, że sam pogubił się w liczbie żołnierzy USA obecnie przebywających w Polsce ze względu na częste rotacje. Według rozmówców Politico jest ich teraz 7 tysięcy. Portal zwrócił uwagę, że plan kłóci się z ogólnymi zapowiedziami Trumpa o zmniejszeniu obecności wojsk w Europie, co Zychowicz skomentował, że Trump to polityk pełen sprzeczności, który co innego mówi we wtorek, co innego w czwartek, a jeszcze co innego w sobotę. Przypomniał, że baza, roboczo nazywana Fort Trump, miałaby powstać na Dolnym Śląsku albo w Wielkopolsce, a mówi się także o Szczecinie. Byłaby istotną zmianą w rozmieszczeniu sił w Europie i bezpośrednim ostrzeżeniem dla Rosji, która podobno protestuje zakulisowymi kanałami. Plan powstaje w czasie, gdy Pentagon prowadzi przegląd amerykańskiej obecności wojskowej za granicą, kilka miesięcy po tym, jak administracja Trumpa groziła wycofaniem wojsk, także z Polski. Politico zauważa jednak trend wschodni, bo dodatkowe, choć mniejsze, siły USA trafiają na Litwę i do Estonii, czyli bliżej Kremla. Portal przytoczył wypowiedź Sikorskiego, że Polska chce obecności USA, która ją uspokoi, ale nie będzie zagrożeniem dla Rosji, oraz nadzieję ministra, że Trump dotrzyma obietnicy. Zychowicz uznał to za wewnętrzną sprzeczność, bo obecność, która uspokoi Polskę, z definicji zaniepokoi Rosję. Końcowy raport z przeglądu ma trafić do sekretarza Pete’a Hegsetha na początku listopada, a kierujący przeglądem szef polityki Pentagonu Elbridge Colby zapowiedział w przemówieniu silniejsze i twardsze NATO, w którym sojusznicy, tak jak Polska, będą więcej wydawać na obronę. Publicysta przypomniał chaotyczne wahania Waszyngtonu: w zeszłym roku Pentagon wycofał brygadę z Rumunii i zapowiadał usunięcie 5 tysięcy żołnierzy z Niemiec, a w Polsce wstrzymano rotację 4 tysięcy, po czym Trump napisał, że przyjedzie kolejnych 5 tysięcy. Jego zdaniem wszystko jest pisane patykiem na wodzie i niewykluczone, że skończy się raczej wycofaniem wojsk niż wzmocnieniem. W części z pytaniami nazwę „Fort Tusk” uznał za słabą, podobnie jak „Fort Kaczyński”, bo bazy powstają na lata, a nie dla doraźnych celów politycznych. Odrzucił też sugestię, że baza miałaby być koniem trojańskim Trumpa i Putina, bo jej budowa oznaczałaby trwałą obecność NATO. Przyznał, że stała baza oznaczałaby złamanie porozumienia NATO–Rosja z 1997 roku i uznał to za jedną z największych przeszkód, bo Amerykanie są tej umowie bardzo wierni.

Orędzie Trumpa do Polonii

Publicysta zrelacjonował, za korespondentem polskich mediów w Waszyngtonie Pawłem Żuchowskim, orędzie, które Donald Trump nagrał w Gabinecie Owalnym dla Kongresu Polonii Amerykańskiej. Trump nazwał siebie największym na świecie przyjacielem Polski i Polaków, podziękował Polonii za wsparcie w wyborach w 2024 roku i szczególnie podziękował prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, którego nazwał wspaniałym wojownikiem i silnym człowiekiem, dodając, że go poparł, a ten wygrał. Zychowicz odnotował, że po raz pierwszy słyszał, by Trump poprawnie wymówił nazwisko Nawrockiego. Trump uznał zwycięstwo Nawrockiego za największe wydarzenie wyborcze w Europie od 50 lat i przyznał, że cieszy się, iż odegrał w nim rolę. Publicysta skomentował, że Trump jest przekonany, iż to on wylansował Nawrockiego, i byłby zaskoczony, gdyby usłyszał, że o wyniku zdecydowała słabość Rafała Trzaskowskiego. Trump mówił też o świętowaniu 250 lat polskiego wkładu w rozwój Ameryki, przywołał Kazimierza Pułaskiego i Tadeusza Kościuszkę, a następnie zapowiedział, że z pomocą Polonii powstrzyma szaleńców chcących zamienić Amerykę w kraj komunistyczny. Zychowicz uznał to za jawne odniesienie do listopadowych wyborów do Kongresu i zabieganie o głosy Polonii, a nie za nagłą miłość do Polski. Nie wykluczył, że także zapowiedź bazy jest elementem tej gry wyborczej. Trump podziękował również Nawrockiemu za tablicę od narodu polskiego upamiętniającą 250. rocznicę powstania USA, która ma zostać umieszczona na amerykańskim łuku triumfalnym. Publicysta przyznał, że słucha się tego miło, ale wiadomo, o co chodzi.

Sikorski: Rosja szykuje coś dużego

Zychowicz omówił wypowiedzi Radosława Sikorskiego w Nowym Jorku, gdzie szef MSZ przebywał w związku z sesją Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Minister mówił, że Polska otrzymuje z wielu źródeł, których nie ujawnia, informacje, iż Rosja szykuje w tym roku coś dużego, a Białorusini bardzo obawiają się wciągnięcia do wojny. Publicysta przypuszczał, że Sikorski mógł to usłyszeć od białoruskiego ministra spraw zagranicznych, z którym spotkał się w Nowym Jorku, i ocenił ten kontakt jako dobry kierunek. Według Sikorskiego opinia publiczna ma znaczenie nawet w dyktaturach, a Putin potrzebuje pretekstu do mobilizacji, więc Rosja może przeprowadzić atak pod fałszywą flagą, by przekonać obywateli, że kraj jest atakowany. Minister wskazał, że Rosjanie chcieliby mieć lądowy korytarz z Białorusi do obwodu królewieckiego przez Litwę, a Polska i państwa wschodniej flanki muszą Rosję odstraszać. Pełnoskalową inwazję uznał za szaleństwo, spodziewając się raczej mniej jednoznacznych działań, które utrudniłyby uruchomienie artykułu 5 NATO. Pytany, czy Polska obroniłaby się bez Amerykanów, przypomniał, że walczyła z Rosją, zanim powstały Stany Zjednoczone, a Rosjanie obchodzą swoje święto narodowe w rocznicę wypędzenia Polaków z Kremla. Zychowicz przypomniał bitwę pod Kłuszynem z 1610 roku, ale zastrzegł, że to żart ministra, bo układ sił zmienił się diametralnie: wtedy Rzeczpospolita była hegemonem Europy Środkowo-Wschodniej, a dziś pozycja Polski i Rosji jest zupełnie inna. Według Sikorskiego Rosja mimo kurczących się rezerw może prowadzić wojnę jeszcze rok lub dwa, co publicysta uznał za ocenę polskiego wywiadu. Punktem krytycznym mogłaby być utrata w wyniku ukraińskich uderzeń ponad połowy mocy przerobowych rosyjskich rafinerii. Rosja liczy na dwie karty: mobilizację i ostrą zimę połączoną z niszczeniem ukraińskiej sieci energetycznej, systemów ciepłowniczych i dużych firm. Ukraina ma natomiast swoją kartę w postaci uderzeń w rosyjski przemysł naftowy.

Sikorski i szef dyplomacji Iranu

Zychowicz z aprobatą odnotował spotkanie Radosława Sikorskiego z ministrem spraw zagranicznych Iranu Abbasem Araghczim, poświęcone relacjom dwustronnym w obecnej sytuacji międzynarodowej, o którym poinformowała także ambasada Iranu w Polsce, publikując zdjęcie uścisku dłoni obu ministrów. Publicysta uznał to za doskonały ruch, bo z Iranem trzeba utrzymywać kontakty. Przypomniał, że za poprzedniego rządu w Warszawie zorganizowano na życzenie Amerykanów antyirańską konferencję, która zaszkodziła relacjom polsko-perskim, choć Polska nie ma powodu do konfliktu z Iranem, z którym tradycyjnie utrzymuje dobre stosunki. Uznał za jaskółkę nadziei to, że Nawrocki spotyka się z Trumpem, a Sikorski z przedstawicielami Iranu, bo jego zdaniem Polska powinna prowadzić politykę wielowektorową.

Rutte i spór o artykuł 5

Publicysta ostro skrytykował wypowiedź sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego, że artykuł 5 celowo sformułowano niejednoznacznie, by przeciwnicy Sojuszu nie wiedzieli, kiedy dokładnie zostanie zastosowany. Zychowicz uznał to za kompletny absurd. Jego zdaniem takie zapisy powinny być skonstruowane bardzo precyzyjnie, by przeciwnik dokładnie wiedział, jakiej odpowiedzi może się spodziewać w razie agresji, a ogólnikowość zachęca go do ryzyka. Podkreślił, że problemem nie jest to, iż wrogowie nie wiedzą, kiedy artykuł zostanie zastosowany, lecz to, że nie wiedzą tego same państwa NATO, w tym Polska, która nieustannie debatuje, na ile może na nim opierać swoje bezpieczeństwo. Niejednoznaczność wprowadza więc w błąd przede wszystkim samych sojuszników.

Zatrzymany oficer Sztabu Generalnego

Zychowicz przekazał informację tygodnika „Polityka”, która nazwał szokującą. Żandarmeria Wojskowa, we współpracy ze służbami, przeszukała Sztab Generalny Wojska Polskiego i zatrzymała oficera podejrzanego o rozpowszechnianie treści przedstawiających wykorzystywanie seksualne nieletnich. Doniesienia potwierdził rzecznik Sztabu Generalnego płk Marek Pietrzak, a czynności zakończyły się wnioskiem o areszt. Publicysta podkreślił, że oficer to zawód zaufania publicznego, a mundur powinien gwarantować nieposzlakowaną opinię. Wyraził nadzieję, że jeśli w wojsku są inni tacy ludzie, zjawisko zostanie wypalone rozpalonym żelazem. Przytoczył też opinię ekspertów, że z powodu takiej działalności oficer mógł być podatny na szantaż i manipulację, co Zychowicz nazwał abecadłem kontrwywiadu. Jeden z widzów zauważył, że podobny problem dotyczy lekarzy, duchownych, prawników i prokuratorów, a profil psychologiczny kandydatów do funkcji państwowych powinien być znacznie bardziej rozbudowany.

Ropa przez Ormuz i lasery w Zatoce Perskiej

Publicysta przekazał dobrą wiadomość z rynków: w środę przez cieśninę Ormuz przepłynęło jednego dnia 60 tankowców z 22 milionami baryłek ropy, najwięcej od początku lipca. Było to możliwe dzięki eskorcie amerykańskiej marynarki wojennej. Rynki zareagowały optymizmem, licząc na kolejne podobne transporty. Zychowicz przypomniał, że przez cieśninę przechodzi 20 procent światowej ropy. Ropa WTI potaniała o prawie 2 procent, do 93 dolarów (ok. 357 zł, ok. 81,6 euro), a Brent o 1 procent, do 105 dolarów (ok. 403 zł, ok. 92,2 euro) za baryłkę, wobec cen zbliżających się wcześniej do 110 dolarów (ok. 422 zł, ok. 96,6 euro). Publicysta wyraził nadzieję, że spadki odczują kierowcy na polskich stacjach. Odnotował też, za „New York Post”, że armia USA zaczęła używać w Zatoce Perskiej broni laserowej dużej mocy do zestrzeliwania irańskich dronów i pocisków manewrujących, sterowanej zmodyfikowanymi kontrolerami do konsoli Xbox. Zychowicz zwrócił uwagę, że chodzi przede wszystkim o koszty, bo nie da się strzelać do tanich środków napadu powietrznego z tak drogich systemów jak PAC-3, co doprowadza do bankructwa nawet Amerykanów, a co dopiero Polskę. Pytany przez widza, czy Polska rozwija własną broń laserową, przypomniał rozmowę z jednym z generałów, który wspominał o takich przymiarkach. Sam wolałby, by były to polskie lasery, bo uważa, że Polska powinna jak najwięcej produkować sama.

Ofiara zamachu w Butler

Zychowicz przekazał smutną wiadomość z USA: w Pittsburghu, w szpitalu West Penn, w otoczeniu bliskich, zmarł 76-letni James Copenhaver, ranny w brzuch i ramię podczas zamachu na Donalda Trumpa na wiecu w Butler w Pensylwanii, gdy kula drasnęła ucho kandydata. Mężczyzna przeszedł poważne operacje i poruszał się o lasce, a kilka miesięcy przed śmiercią pozwał Secret Service, zarzucając poważne błędy w zabezpieczeniu wiecu. Trump złożył kondolencje rodzinie, nazywając zmarłego prawdziwym amerykańskim patriotą, co publicysta uznał za miły gest. Zychowicz przypomniał, że w zamachu zginął Corey Comperatore, osłaniający bliskich, a ranny został także David Dutch, który przeżył, ale przeszedł liczne operacje. Spodziewał się powołania komisji lekarskiej, która oceni, czy śmierć Copenhavera miała związek z ranami z Butler, i zauważył, że zamach po dwóch latach wciąż zbiera krwawe żniwo.

Rafinerie w ogniu i odwet na Kijowie

Publicysta przekazał, że ukraińskie drony uderzyły w kolejną rosyjską rafinerię, należącą do koncernu Łukoil, w Kraju Permskim, około 1800 kilometrów od granicy z Ukrainą. W ataku zginęła jedna osoba postronna. Trwa zmasowana kampania niszczenia rafinerii i terminali naftowych rosyjskich spółek państwowych. Rosjanie poinformowali też o trafieniu w rafinerię w Nowoszachtyńsku w obwodzie rostowskim, a w innym ataku dronów w Rosji od ran odłamkowych zginął mężczyzna. Rosja odpowiada ostrzałem Kijowa, gdzie płonął jeden z bloków mieszkalnych, oraz Odessy. Zychowicz podkreślił, że ataki powodują ofiary cywilne po obu stronach. Odniósł się też do słów Zełenskiego, który zapytany przez rosyjskiego dziennikarza, czy pojedzie do Moskwy, odpowiedział dosadnie, że tak, ale na rakiecie. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow skomentował, że ukraiński prezydent po raz pierwszy nie odmówił przyjazdu do Moskwy. Publicysta wyraził nadzieję, że spotkanie Putina z Zełenskim odbędzie się na neutralnym gruncie, na przykład w grudniu w Miami przy okazji szczytu G20. Odnotował również potwierdzenie przez Zełenskiego, że Donald Trump obiecał Ukrainie licencję na produkcję pocisków do systemów Patriot, ale ocenił tę zapowiedź sceptycznie, jako obiecywanie gruszek na wierzbie.

Wspólna misja Finlandii i Szwecji nad Zatoką Fińską

Zychowicz zwrócił uwagę na zacieśnianie współpracy dwóch nowych członków NATO. Lotnictwo Finlandii i Szwecji po raz pierwszy w historii przeprowadziło wspólną misję rozpoznawczą nad Zatoką Fińską w ramach Sojuszu. 24 września poderwane myśliwce obu państw przechwyciły i zidentyfikowały w międzynarodowej przestrzeni powietrznej grupę rosyjskich maszyn, która zbliżyła się do granic obu krajów: samolot transportowy Tu-134 oraz myśliwce MiG-31 i Su-30. Operację koordynowało Centrum Operacji Powietrznych fińskich sił powietrznych, a udział wzięły fińskie F/A-18 Hornet i szwedzkie JAS-39 Gripen. Oba kraje zapowiedziały wspólną obronę integralności terytorialnej regionu. Publicysta przypuszczał, że rosyjskie maszyny mogły być powiązane z Flotą Bałtycką, i uznał zdarzenie za dowód rosnącego napięcia na Bałtyku.

Netanjahu przed pustą salą ONZ

Zychowicz relacjonował wystąpienie premiera Izraela Benjamina Netanjahu na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, podczas którego niemal wszyscy delegaci opuścili salę, a zostali m.in. Amerykanie. Publicysta przedstawił przy tym własną, bardzo ostrą ocenę polityki Izraela: uznał operację w Strefie Gazy za ludobójstwo i podał, że w ciągu dwóch lat zginęło tam 73 tysiące Palestyńczyków, w większości kobiet i dzieci. Jej celem miała być według niego zemsta za zamach Hamasu z 7 października, a przede wszystkim czystka etniczna i kolonizacja Strefy Gazy. Wyraził nadzieję, że polska delegacja również opuściła salę. Według relacji Zychowicza Netanjahu reagował na pusty sąd śmiechem i okrzykami o moralnym tchórzostwie, a jego wystąpienie publicysta ocenił jako zestaw propagandowych haseł. Przytoczył, by rozbawić widzów, komentarz Tomasza Lisa, który uznał wystąpienie za retorycznie fenomenalne, i zażartował z internetowych sugestii, że Lis dostaje proizraelskie wpisy w formie gotowców, zastrzegając, że go o to nie posądza. Netanjahu oskarżył też burmistrza Nowego Jorku Zohrana Mamdaniego o antysemityzm. Mamdani, pierwszy muzułmański burmistrz miasta, odpowiedział, że premier Izraela wykorzystał wystąpienie do powtarzania bezpodstawnych kłamstw, a żadne kłamstwo nie zmieni faktu, że ciąży na nim nakaz aresztowania wydany przez Międzynarodowy Trybunał Karny. Przed budynkiem ONZ protestujący zostali zatrzymani przez policję, a wśród nich była aktorka Susan Sarandon, która twierdzi, że z powodu zaangażowania w obronę praw Palestyńczyków agencje odradzają zatrudnianie jej w filmach. Zychowicz przytoczył też historię rapera supportującego Eda Sheerana w USA, który po okrzyku o wolnej Palestynie miał zostać odsunięty od trasy pod presją organizacji żydowskich na zarządców stadionów. Publicysta uznał to za dowód ograniczania wolności słowa w Stanach Zjednoczonych. Widz w części z pytaniami zwrócił uwagę, że nigdzie nie ma informacji, by polska delegacja wyszła z sali, na co Zychowicz odpowiedział, że ma nadzieję, iż wyszła, przypominając Damiana Sobola, polskiego wolontariusza zabitego przez Izraelczyków w Strefie Gazy.

Francja, papież i Macron

Publicysta odnotował, że Francja zapowiedziała wysłanie wojsk do ochrony saudyjskiej ropy i jej transportu przez Morze Czerwone, robiąc to, czego nie chciał zrobić Trump. Skomentował też wizytę papieża we Francji, podczas której prezydent Emmanuel Macron nie weźmie udziału w żadnej mszy, powołując się na rozdział Kościoła od państwa. Zychowicz uznał to za brak kultury, a nie przejaw świeckości. Gdy jeden z widzów zauważył, że Macron może nie być katolikiem, publicysta odpowiedział, że głowa państwa powinna pojawić się z szacunku dla gościa, który jest głową państwa watykańskiego, i dla francuskich katolików, wśród których jest wielu wyborców Macrona, w kraju nazywanym niegdyś najstarszą córą Kościoła. Jego zdaniem nie chodzi o konflikt sumienia, lecz o demonstrację wobec silnych środowisk antyklerykalnych i unikanie medialnej burzy. Dodał, że odejście od wartości katolickich w dużej mierze sprowadziło na Francję kryzys, który przeżywa na wielu poziomach, zastrzegając, że każdy może mieć w tej sprawie własne zdanie.

Wyciek danych medycznych

Zychowicz poinformował o kolejnym w ostatnich miesiącach dużym wycieku danych medycznych Polaków, który uznał za bardzo niepokojący. Przytoczył komentarz Aleksandra Olecha, że prawdziwe kłopoty zaczną się, gdy dojdzie do wycieku danych bankowych. W części z pytaniami widz zwrócił uwagę, że powtarzające się wycieki mogą oznaczać, iż przeciwnik zna już nazwiska i adresy żołnierzy GROM. Publicysta przyznał, że nie wie, jak takie dane są zabezpieczane, i zauważył, że jeszcze niedawno zapewniano, iż Polska ma znakomite wojska cybernetyczne i jest odporna na takie zagrożenia.

Zmobilizowany chasyd z Humania

Na zakończenie przeglądu wiadomości Zychowicz opowiedział historię, którą uznał za zabawną. Chasydzi co roku przyjeżdżają do Humania na Ukrainie, by oddać hołd pochowanemu tam cadykowi. Podczas kontroli 49-letniego chasyda, który przyjechał na święto Rosz ha-Szana i wracał do Izraela, okazało się, że oprócz izraelskiego ma on także obywatelstwo ukraińskie, o którym być może sam zapomniał. Ukraińska policja wyprowadziła go z autobusu i skierowała do komisji wojskowej w Odessie. Sprawą zajęła się izraelska prasa, w tym „Jerusalem Post”. Ambasada Izraela w Kijowie potwierdziła zatrzymanie i poinformowała, że mężczyzna czeka na przydział do jednostki walczącej w rejonie Charkowa, a w wojsku zapewniono mu modlitewnik i koszerne jedzenie.

Pytania widzów: kto chce wciągnąć Polskę do wojny

W części z pytaniami Zychowicz odniósł się do kwestii ukraińskich. Zapytany, komu bardziej zależy na wciągnięciu Polski do wojny, Rosji czy Ukrainie, odpowiedział, że jego zdaniem Ukrainie. Uzasadnił to tym, że gdyby Rosja chciała wciągnąć Polskę do wojny, już by to zrobiła, a żaden kraj nie chce walczyć z dwoma państwami naraz. Każdy kraj walczący samotnie chciałby natomiast, by ktoś przyłączył się po jego stronie. Zaznaczył, że nie jest to zarzut wobec Ukrainy, lecz wynik różnicy interesów: jako premier Polski zrobiłby wszystko, by Polska nie weszła do wojny, a jako premier Ukrainy zrobiłby wszystko, by weszła. Pytany o pomoc wojskową, wyjaśnił, że nie sprzeciwia się przekazywaniu Ukrainie sprzętu, który Polsce jest mniej potrzebny, ale nie za darmo. Jest zwolennikiem polityki opartej na interesach, a nie wartościach, w której zamiast dawać i oczekiwać wdzięczności, negocjuje się coś w zamian. Kwestię ewentualnego odwetu wobec Rosji uznał za wielkie, otwarte pytanie. Na pytanie, jak bronić się przed napastnikami takimi jak w Jarosławiu, odpowiedział, że nie jest ekspertem od walki wręcz i najrozsądniej jest uciekać, bo napastnik z nożem ma przewagę nad osobą bez broni, a próba obrony, na przykład krzesłem, jest bardzo ryzykowna. Systemowo, jego zdaniem, przed samym momentem takiego ataku trudno się obronić. Państwo powinno jednak uważnie przyglądać się osobom przyjeżdżającym z Ukrainy po długotrwałej służbie wojskowej, inwestować w służby i zatrudniać w nich Ukraińców, by bariera językowa, na przykład przy podsłuchach, nie utrudniała rozpracowywania takich środowisk. Odnosząc się do pytania, czy Straż Graniczna nie powinna była przepuścić sprawcy na Ukrainę, zauważył, że funkcjonariusze zapewne dziś sobie to wyrzucają. Mogli jednak uznać, że mężczyzna wkrótce będzie wracał przez Polskę do Niemiec i nieubezpieczony samochód stworzy zagrożenie na drodze, a podejmując decyzję, nie mogli przewidzieć tragedii. Zapytany, czy obecne relacje z Ukrainą przypominają stosunki z międzywojenną Litwą, stwierdził, że nie da się ich porównać. Z Litwą do ultimatum marszałka Śmigłego-Rydza panował stan zimnej wojny: przejścia graniczne były zamknięte, z Wilna do Kowna jeździło się przez Prusy, a Litwini zarzucali Polsce złamanie umowy suwalskiej i zajęcie Wileńszczyzny po wyprawie Żeligowskiego i utworzeniu Litwy Środkowej.

Pytania widzów: suwerenność, służba wojskowa i stan wojenny

Zapytany, dlaczego w Polsce nie ma powszechnego podstawowego szkolenia wojskowego mimo wojny za wschodnią granicą, Zychowicz odpowiedział, że jego zdaniem polska polityka nie ma strategicznej wizji bezpieczeństwa, a politycy obawiają się spadku w sondażach. Jeden z widzów przypomniał, że w Szwajcarii widział ćwiczenia z budowy przepraw przez rzeki z bronią na plecach, co publicysta przyjął jako wzór do naśladowania. Widzka przedstawiająca się jako żołnierz przyznała Zychowiczowi rację, że na górze toczy się walka o utrzymanie stanowisk. Pytany, czy polski rząd nie jest namiestnikiem innych państw, odpowiedział, że Polska jest państwem niepodległym, ale nie w pełni suwerennym, bo traktatem lizbońskim przekazała część prerogatyw Unii Europejskiej, a w sprawach bezpieczeństwa uczestniczy w systemie kolektywnym. Zaznaczył, że nie jest to zarzut, bo była to świadoma decyzja w zamian za bezpieczeństwo i pieniądze. Nazywanie polityków namiestnikami uznał za przesadę, widząc Polskę raczej jako młodszego partnera dużych graczy, ale skrytykował serwilizm części polityków wobec Stanów Zjednoczonych, porównując go do mentalności z czasów PRL, gdy instrukcje płynęły z Moskwy. Sugestie, że Donald Tusk wprowadzi przed wyborami stan wojenny, uznał za absurdalne i mało prawdopodobne. Zapytany, czy Portugalia, Hiszpania i Włochy byłyby skłonne wysłać wojska do obrony Litwy, odpowiedział, że bardzo niechętnie. Jeden z widzów kwestionował teorię, że wojsko kontrolowało lot pocisku Ch-101, wskazując, że nie da się śledzić rakiety lecącej z prędkością odrzutowca kilkaset metrów nad ziemią. Zychowicz uznał, że takie pytania stawiają sobie wszyscy.

Krytyka państwa w sprawach bezpieczeństwa

Odpowiadając na pytania o przygotowanie Polski do zagrożeń, Zychowicz podtrzymał krytyczną ocenę państwa. Jego zdaniem politycy dużo mówią o zagrożeniu ze strony Rosji, ale niewiele robią, bo interesuje ich przede wszystkim utrzymanie władzy. Polacy mają wielkie zalety: przedsiębiorczość, szybkość decyzji, gościnność, a kraj stał się bezpieczny i przyjazny. Słabością polityków są jednak organizacja, długofalowe planowanie i dbanie o bezpieczeństwo. Jako przykład podał odwołanie generała Bodnara, który według niego przez dwa lata kierował wojskami dronowymi bez widocznych efektów, co w razie wojny mogłoby kosztować życie dziesiątek tysięcy ludzi. Gdy widz zarzucił mu bicie piany i przedstawianie Polski jako bantustanu, publicysta poprosił o bardziej kulturalny ton i wyliczył argumenty. Wskazał na pocisk Ch-101, który wleciał sto kilometrów w głąb Polski, wcześniejszy pocisk Ch-55, odnaleziony pod Bydgoszczą dopiero po kilku miesiącach, gdy stopniał śnieg, bezradność wobec dwudziestu dronów, które wleciały do Polski, oraz serię podpaleń, między innymi zakładów WB Electronics i hali pod Lublinem. Podkreślił, że brak schronów to fakt obiektywny, bo trudno przypuszczać, by zbudowano je i utajniono przed obywatelami, a Polska od lat pozostaje bezradna wobec ryzyka zmasowanego ataku setek dronów i pocisków balistycznych. Jeden z widzów dodał, że w dużych miastach tereny dawnych schronów zamienia się na osiedla, podając przykład warszawskiej ulicy Grochowskiej. Zychowicz skrytykował też system alertów RCB, który jego zdaniem przeszedł od skrajności w skrajność: najpierw informowano za późno, jak przy pocisku Ch-101, a teraz, gdy samoloty są podrywane niemal co noc, mieszkańcy Lublina i Rzeszowa dostają tyle powiadomień, że zaczynają je ignorować. Młodym mężczyznom radził, by przy nieudolności polityków sami zadbali o swoje przeszkolenie i bezpieczeństwo rodzin.

Plany kanału i spotkanie w Lublinie

Zychowicz zapowiedział wieczorny odcinek z Radosławem Pyffelem, ekspertem od geopolityki Azji i Pacyfiku, poświęcony wizycie Xi Jinpinga w Waszyngtonie i co najmniej dziesięciu punktom spornym w relacjach amerykańsko-chińskich, ukrytym pod deklaracjami przyjaźni. Zaprosił widzów na sobotnie spotkanie autorskie na Lubelskich Targach Książki oraz na szóste urodziny Historii Realnej w Toruniu 21 listopada. Polecił też swój wywiad dla kanału Super Misja, w którym krytykował polskie zaniedbania w dziedzinie bezpieczeństwa. Część z pytaniami zamknęła luźniejsza rozmowa z widzami, w której publicysta odpowiadał na pytania o barwy polskich klubów piłkarskich, mecz reprezentacji z Bośnią i Hercegowiną oraz półfinał mistrzostw Europy w siatkówce. Zapowiedział kolejny odcinek w niedzielę i następną transmisję na żywo w poniedziałek, zastrzegając, że w razie ważnych wydarzeń wróci wcześniej.


Transmisję na żywo poprowadził Piotr Zychowicz. Materiał „Zabójstwo księdza. Ihor M. aresztowany! 10,000 żołnierzy USA w Polsce? — Piotr Zychowicz” dostępny na kanale HISTORIA REALNA na YouTube, liczącym 775 tys. subskrybentów. Wyemitowany na żywo 25 września 2026.


You may also like

Strona 1 z 124
Strona 1 z 124

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *