Wołodymyr Wiatrowycz: Konflikt ukraińsko-polski 1942–1947: przyczyny, przebieg, skutki i pamięć

Publikujemy przemówienie ukraińskiego historyka, polityka i działacza społecznego Wołodymyra Wiatrowycza w trakcie Ukraińsko-Polskim Kongresie Historyków, który odbył się 7 maja w Baranowie Sandomierskim.

Konflikt ukraińsko-polski 1942–1947: przyczyny, przebieg, skutki i pamięć

Konflikt ten należy postrzegać jako lokalną wojnę ukraińsko-polską wewnątrz wielkiej wojny – wojnę bez państwowych frontów, lecz z podziemiami, formacjami zbrojnymi, ludnością cywilną (która była zarówno ofiarą, jak i aktywnym uczestnikiem), z wzajemnym strachem, osobistą zemstą i celami politycznymi.

Przyczyny tego konfliktu nie pojawiły się nagle w 1943 roku. Zostały zasiane wcześniej – w doświadczeniu klęski Ukraińców w wojnie o Galicję w latach 1918–1919, w polityce Drugiej Rzeczypospolitej wobec mniejszości ukraińskiej, w walce o ziemię, szkołę, kościół, reprezentację polityczną i prawo do własnej państwowości.

Dla Polaków Galicja Wschodnia i Wołyń były „Kresami Wschodnimi” – częścią odrodzonego państwa polskiego, wywalczoną po pierwszej wojnie światowej. Dla Ukraińców te same terytoria były ziemiami zachodnioukraińskimi, przestrzenią, gdzie Ukraińcy stanowili większość ludności i gdzie mieli prawo do własnej politycznej przyszłości. Już w tym tkwiła fundamentalna sprzeczność: dwa programy narodowe pretendowały do tej samej przestrzeni.

Idea możliwego współistnienia obu narodów w jednym państwie poniosła klęskę w międzywojennej Polsce. Ukraińcy doświadczali dyskryminacji w oświacie, kulturze, administracji i życiu politycznym. Represje wobec organizacji ukraińskich, w szczególności OUN, często przeradzały się w szersze represje wobec ukraińskiej ludności. Osobnym czynnikiem traumatycznym była polityka kolonizacyjna – osiedlanie polskich osadników na ziemiach, gdzie ukraińscy chłopi i tak cierpieli z powodu małorolności. Do tego doszło burzenie prawosławnych cerkwi na Chełmszczyźnie w 1938 roku, które stało się dla Ukraińców symbolem nie tylko narodowego, lecz i religijnego upokorzenia.

Sama jednak napięta sytuacja międzywojenna nie oznaczała jeszcze nieuchronności konfliktu. Katalizatorem stała się druga wojna światowa. W 1939 roku państwo polskie upadło pod ciosami Niemiec i ZSRR. Władza sowiecka próbowała wykorzystać niezadowolenie społeczne i narodowe Ukraińców przeciwko Polakom. Pojawił się mit o „ukraińskiej zdradzie” Polski, a wśród Ukraińców – pamięć o wcześniejszych polskich krzywdach. Okupacja niemiecka jedynie pogłębiła chaos: i Polacy, i Ukraińcy znaleźli się pod władzą reżimów, które wykorzystywały sprzeczności międzynarodowe do własnych celów.

Ważne jest jeszcze jedno: nie był to konflikt dwóch regularnych armii. Była to wojna podziemi i samoobrony, z udziałem formacji policyjnych, partyzantów, grup kryminalnych i ludności cywilnej wciągniętej w logikę strachu i zemsty. Po stronie ukraińskiej kluczową rolę stopniowo przejmowały OUN i UPA. Po polskiej – Armia Krajowa, inne formacje podziemne, polska samoobrona, struktury powiązane z antykomunistycznym podziemiem. Odrębną rolę odgrywali Niemcy, sowieccy partyzanci, a po 1944 roku – komunistyczne reżimy Polski i ZSRR.

Pierwszym regionem eskalacji stała się Chełmszczyzna. To właśnie tam w 1942 roku rozpoczęły się ataki na ukraińskich działaczy, duchownych, nauczycieli i aktywistów. Dla ukraińskiego podziemia wyglądało to jak próba złamania ukraińskiej obecności w regionie. W odpowiedzi powstawały pierwsze ukraińskie inicjatywy samoobrony.

Rok 1943 stał się rokiem wybuchu na Wołyniu. Tu konflikt przybrał największą skalę i szczególne okrucieństwo. Wołyń był regionem o złożonej strukturze społecznej i narodowej: ukraińska większość, polskie wsie i kolonie, sowieccy partyzanci, niemiecka administracja, polska samoobrona, różne ukraińskie grupy zbrojne. Wiosną i latem 1943 roku nie istniało jednolite dowództwo sił ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego. Obok oddziałów OUN-b działały inne formacje, sowieccy dywersanci i grupy kryminalne. Właśnie jednak w tym okresie UPA coraz mocniej angażowała się w akcje antypolskie, a przemoc wobec polskiej ludności cywilnej przybrała charakter masowy.

Polacy z kolei tworzyli samoobrony, szukali oparcia u sowieckich partyzantów, niekiedy współpracowali z Niemcami. Dla ukraińskiego podziemia potwierdzało to przekonanie, że polska ludność stanowi zaplecze sił wrogich ukraińskiemu ruchowi wyzwoleńczemu. Dla Polaków zaś ukraińskie działania były atakiem na samo ich istnienie na tych ziemiach. Tak zamknęło się koło strachu: każda strona postrzegała własne działania jako wymuszoną obronę, a działania drugiej – jako agresję lub zdradę.

Rok 1944 stał się apogeum konfliktu. Przemoc trwała na Wołyniu, rozszerzała się na Galicję i szczególnie nasiliła się na Chełmszczyźnie. Na Chełmszczyźnie polskie akcje przeciwko ukraińskim wsiom przybrały już charakter celowego wypierania ukraińskiej ludności. Palenie wsi, pokazowe zabójstwa, terror wobec cywilów miały stworzyć warunki, w których Ukraińcy sami opuszczaliby te ziemie. W odpowiedzi przerzucano tam oddziały UPA z Wołynia i Galicji, a miejscowa ludność ukraińska coraz aktywniej mobilizowała się do samoobrony.

Galicja miała inną dynamikę. Tu ukraiński ruch był organizacyjnie silniejszy, polska ludność, a co za tym idzie i podziemie, zajmowały mocniejsze pozycje, a konflikt rozgrywał się na tle zbliżającego się frontu i walki o to, do kogo należeć będzie region po wojnie. Dla polskiego podziemia zachowanie polskiej ludności w Galicji i na Wołyniu było argumentem za powrotem tych terytoriów do Polski. Dla ukraińskiego podziemia polska ludność była często postrzegana jako oparcie dla polskich roszczeń państwowych. Dlatego ludzie cywilni stawali się nie tylko ofiarami wojny, lecz i narzędziami politycznej walki o granicę.

Po 1944 roku, gdy władza sowiecka powróciła na Ukrainę Zachodnią, konflikt nie zakończył się, lecz zmienił geografię. W Galicji stopniowo wygasał, przenosząc się na Zakerzonie – ziemie zamieszkałe przez Ukraińców, które znalazły się w powojennej Polsce. Tu ukraińskie podziemie rozwijało się wolniej niż w Galicji czy na Wołyniu. Lecz polskie ataki na ukraińskie wsie, strach przed komunistycznymi represjami, mobilizacją do Armii Czerwonej i deportacjami spowodowały gwałtowny wzrost ukraińskich oddziałów zbrojnych. Ostatecznie ofiarami konfliktu na tym terenie padło ponad 7 tysięcy Ukraińców.

Osobliwość terenów dzisiejszej południowo-wschodniej Polski polegała także na tym, że ukraińsko-polski konflikt nakładał się tu na walkę obu podziemi z reżimem komunistycznym. W latach 1945–1946 między przedstawicielami ukraińskiego i polskiego podziemia dochodziło do negocjacji, rozejmów, a nawet wspólnych akcji przeciwko siłom komunistycznym. Jest to ważny, lecz często zapomniany fakt: po latach wzajemnej przemocy część ukraińskich i polskich konspiratorów doszła do wniosku, że głównym wrogiem staje się system komunistyczny. Zarazem rozejm ten nie mógł natychmiast zatrzymać przemocy, bo działały grupy niekontrolowane, bandy kryminalne i oddziały nieuznające zawartych porozumień.

Finałem tego procesu była operacja „Wisła” z 1947 roku. Polska władza komunistyczna przeprowadziła zakrojoną na szeroką skalę deportację ukraińskiej ludności z południowo-wschodniej Polski na ziemie zachodnie i północne. Formalnie operację uzasadniano koniecznością likwidacji zaplecza UPA. W istocie chodziło o ostateczne rozwiązanie „kwestii ukraińskiej” w Polsce poprzez rozproszenie Ukraińców i zniszczenie ich zwartej przestrzeni etnicznej.

Skutki tej wojny były katastrofalne dla obu narodów. Zginęły dziesiątki tysięcy cywilów. Dokładne liczby pozostają do dziś przedmiotem dyskusji – nie istnieje wiarygodny konsensus co do bezwzględnych danych, choć większość szacunków przyznaje, że polskich ofiar było więcej, a ofiary ukraińskie były często niedoszacowane lub wypychane z publicznej pamięci.

Badacze specjalnego projektu UCU, którego celem jest identyfikacja ofiar konfliktu, naliczyli dotychczas około 30 tysięcy zabitych Ukraińców, z czego około 10 tysięcy na Wołyniu.

Osobnym skutkiem jest pamięć. W Polsce Wołyń stał się jednym z centralnych symboli polskiego cierpienia w XX wieku. W ukraińskiej pamięci silniej brzmią inne traumy: sowieckie represje, Hołodomor, walka UPA z reżimami totalitarnymi, deportacje. Dlatego oba społeczeństwa często pamiętały nie wspólną tragedię, lecz jedynie własną część bólu. Polacy widzieli przede wszystkim polskie ofiary Wołynia. Ukraińcy – ukraińskie ofiary Chełmszczyzny, Łemkowszczyzny, Nadsania, operacji „Wisła”, a także szerszy kontekst antyukraińskiej polityki międzywojennej Polski.

Najbardziej niebezpieczne w takiej pamięci jest przekształcanie historii w broń polityczną. Gdy jedna strona mówi wyłącznie o własnych ofiarach i nie dostrzega ofiar drugiej, pamięć przestaje leczyć i zaczyna na nowo dzielić. Gdy złożoną historię sprowadza się do prostego schematu „jedni to wyłącznie niewinne ofiary – drudzy to absolutni zbrodniarze”, nie zbliżamy się do prawdy, lecz jedynie powtarzamy logikę konfliktu innymi środkami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *