Dlaczego Izrael zachowuje dystans wobec Ukrainy? Prof. Adam Wielomski analizuje relacje obu państw
Relacje Ukrainy i Izraela, stosunek izraelskich władz do ukraińskiego banderyzmu, obecność osób żydowskiego pochodzenia w ukraińskiej elicie oraz polityczne interesy obu państw – to główne tematy rozmowy prof. Adama Wielomskiego z Jerzym Karwelisem. Punktem wyjścia jest sprawa szefa Yad Vashem, który według rozmówców znalazł się na ukraińskiej liście Myrotworec. W dalszej części rozmowy pojawiają się m.in. kwestie historycznych źródeł ukraińskiego nacjonalizmu, stanowiska Izraela wobec Rosji i Ukrainy, amerykańskich środowisk wspierających Kijów, migracji na Ukrainę, przyszłości tego państwa po wojnie oraz jego ewentualnej integracji z Unią Europejską.
Szef Yad Vashem na ukraińskiej liście
Jerzy Karwelis rozpoczyna rozmowę od obserwacji dotyczącej różnicy między polską debatą na temat zbrodni popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów a reakcjami Izraela. Jak mówi, od pewnego czasu zastanawiał się, jak na kwestie związane z ukraińskim nacjonalizmem i pamięcią o zbrodniach reaguje Izrael.
Według Karwelisa po stronie ukraińskiej długo można było obserwować przede wszystkim oficjalne, zdawkowe komunikaty utrzymane w dyplomatycznym języku. Sytuacja zainteresowała go szczególnie po informacji, że szef Yad Vashem miał zostać wpisany na listę Myrotworec, którą prowadzą ukraińskie środowiska wskazujące osoby uznawane za przeciwników Ukrainy. To właśnie ten przypadek skłonił go do rozmowy z prof. Adamem Wielomskim.
Wielomski zaczyna od żartu. Zwraca uwagę, że sam również znajduje się na tej liście i ironizuje, że skoro trafiają na nią coraz bardziej znaczące osoby, można ją wręcz uznać za „prestiżową”. Karwelis odpowiada żartobliwie, że w przyszłości być może trzeba będzie nawet płacić za wpis, a Wielomski przyznaje, że „wszystko jest możliwe”.
Po tym wstępie Wielomski przechodzi do zasadniczego tematu. Twierdzi, że relacje Ukrainy z Izraelem i stosunek ukraińskich władz do społeczności żydowskiej są kwestią, której media niechętnie podejmują. Rozmówcy celowo używają w dalszej części określeń zastępczych, tłumacząc to żartobliwie koniecznością omijania algorytmów cenzorskich YouTube.
Banderyzm jako element współczesnej Ukrainy
Wielomski uważa, że na Ukrainie coraz wyraźniej promowana jest ideologia odwołująca się do Stepana Bandery i środowisk banderowskich. Określa ją jako swego rodzaju quasi-oficjalną ideologię państwową, wskazując m.in. na tworzenie panteonu bohaterów związanych z tym ruchem oraz ich upamiętnianie.
Jednocześnie zwraca uwagę na pochodzenie części ukraińskiej elity politycznej. Mówi, że przygotowując się do programu, wykorzystał sztuczną inteligencję do wyszukiwania informacji dotyczących pochodzenia osób zajmujących ważne stanowiska na Ukrainie. Jako przykłady wymienia Wołodymyra Zełenskiego, Kyryło Budanowa, Andrija Jermaka, Tymura Mindycza oraz Witalija Kliczkę. W przypadku Kliczki zaznacza, że informacja ta była dla niego zaskoczeniem, a jako źródło wskazano anglojęzyczną Wikipedię.
Wielomski przedstawia to jako paradoks: z jednej strony część ukraińskiego aparatu państwowego ma promować ideologię banderowską, z drugiej – wśród osób znajdujących się w kręgach władzy mają znajdować się osoby, których pochodzenie, według jego interpretacji, powinno czynić je szczególnie wrażliwymi na tego rodzaju ideologię.
Karwelis porównuje ten mechanizm do innych sytuacji, w których określone środowiska popierają rozwiązania mogące w przyszłości uderzać w ich własne interesy. Pyta Wielomskiego, czy można mówić w tym przypadku o swoistym politycznym lub tożsamościowym „samobójstwie”.
Gwiazda Dawida obok symboliki banderowskiej
Wielomski odpowiada, że dostrzega jeszcze inne przejawy tego zjawiska. Mówi, że kilkakrotnie widział w internecie zestawienia symboliki banderowskiej z Gwiazdą Dawida i przyznaje, że trudno mu zrozumieć, jak można łączyć oba symbole.
Następnie przechodzi do kwestii finansowania ukraińskich formacji. Wspomina o Azowie, określając wcześniejsze środowiska tej formacji jako „milicje nazistowskie”, a następnie wskazuje na udział oligarchów w finansowaniu takich struktur. Według jego relacji wśród oligarchów mieli znajdować się również ludzie o pochodzeniu, o którym wcześniej mówił.
Wielomski dodaje, że widział również członków Azowa, którzy mieli pojechać do Izraela na wydarzenie o charakterze taneczno-śpiewaczym. W jego ocenie kolejne elementy układają się w trudny do wyjaśnienia obraz współistnienia ukraińskiego banderyzmu, środowisk mających żydowskie korzenie oraz kontaktów z Izraelem.
Izrael wcześniej krytykował ukraiński banderyzm
Przechodząc do relacji oficjalnych, Wielomski przypomina okres, kiedy w Polsce środowiska polityczne szeroko promowały zbliżenie z Ukrainą, a temat Wołynia był – w jego ocenie – spychany na dalszy plan.
Wspomina ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego i twierdzi, że w czasie, gdy w Polsce temat zbrodni wołyńskiej podnosiły przede wszystkim wąskie środowiska, Izrael należał do państw, których Ministerstwo Spraw Zagranicznych kilkakrotnie krytycznie wypowiadało się o ukraińskim odwoływaniu do symboliki banderowskiej.
W tym kontekście umieszczenie szefa Yad Vashem na liście Myrotworec Wielomski interpretuje jako kolejny przejaw napięcia pomiędzy ukraińską polityką historyczną a izraelską pamięcią o Holokauście.
Jednocześnie zaznacza, że nie wszyscy przedstawiciele społeczności żydowskiej na Ukrainie popierają ukraiński banderyzm. Jako przykład wyjątku wymienia panią Hawryszko, którą przedstawia jako historyka ukraińsko-amerykańskiego pracującego w Stanach Zjednoczonych. Według Wielomskiego prowadziła ona profil krytyczny wobec Zełenskiego i banderyzmu.
Relacje Ukrainy i Izraela są – zdaniem Wielomskiego – chłodne
Karwelis pyta, czy wobec tych wszystkich sprzeczności można w ogóle mówić o poprawnych stosunkach izraelsko-ukraińskich.
Wielomski odpowiada, że przygotowując się do programu przeanalizował tę kwestię i określił relacje obu państw jako „chłodne”. Wskazuje na wypowiedzi przedstawicieli Yad Vashem oraz izraelskiego MSZ krytyczne wobec ukraińskiej ideologii, ale podkreśla, że pomiędzy oboma państwami występują również poważne różnice w bieżącej polityce zagranicznej.
Jako jeden z przykładów wskazuje głosowania na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Według Wielomskiego Ukraina regularnie popiera rezolucje krytyczne wobec polityki Izraela wobec państw arabskich, Palestyńczyków i Strefy Gazy.
Jednocześnie Izrael miał zajmować stanowiska niekorzystne dla Ukrainy. Wielomski przywołuje głosowanie, w którym Izrael – podobnie jak Rosja i Stany Zjednoczone w okresie prezydentury Donalda Trumpa – miał głosować przeciwko jednej z rezolucji dotyczących przywrócenia granic Ukrainy z 2014 roku jako elementu zakończenia wojny.
Izrael potępił Rosję, ale nie nałożył sankcji
Wielomski zwraca uwagę, że Izrael potępił rosyjski atak z lutego 2022 roku, ale nie wprowadził sankcji wobec Federacji Rosyjskiej.
Według jego relacji Izrael udzielił Ukrainie pomocy humanitarnej, w tym poprzez organizację szpitala polowego, ale odmówił przekazywania Kijowowi własnej broni. Jak mówi, dotyczyło to zarówno darowizn, jak i sprzedaży uzbrojenia.
Wielomski wskazuje jednak na jeden szczególny przypadek – systemy Patriot przekazane Ukrainie przez Stany Zjednoczone. Według jego relacji była to broń pochodząca z izraelskiego systemu, ale przekazana Ukrainie przez Amerykanów, a nie bezpośrednio przez Izrael.
Rozmówca wspomina także o zainteresowaniu Ukrainy izraelskim systemem Iron Dome. Nie jest pewien, czy Kijów chciał go kupić, czy otrzymać w inny sposób, ale twierdzi, że Benjamin Netanjahu odmówił przekazania tej technologii Ukrainie.
Wielomski na tej podstawie twierdzi, że relacje pomiędzy ukraińskimi władzami a Izraelem są znacznie chłodniejsze, niż sugerowałoby popularne przekonanie o jednolitym działaniu osób żydowskiego pochodzenia na świecie. Jego zdaniem przykład Ukrainy i Izraela pokazuje, że interesy poszczególnych państw i środowisk mogą być całkowicie różne.
Historyczne źródła ukraińskiego nacjonalizmu
Karwelis przechodzi następnie do historycznych podstaw stosunku ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego do Żydów. Przywołuje kongres OUN-B w Krakowie w 1941 roku i twierdzi, że w jego trakcie formułowano założenia dotyczące grup uznawanych za zagrożenie dla ukraińskiej niezależności.
W rozmowie pojawia się teza, że Polacy, Rosjanie i Żydzi mieli być w ramach tej ideologii traktowani jako zagrożenie. Karwelis podkreśla również, że podejrzanym mógł być nawet Ukrainiec, jeżeli nie identyfikował się z ideologią banderowską.
Wielomski określa ten nurt mianem etnonacjonalizmu, z zastrzeżeniem, że jego zdaniem właściwsze byłoby określenie „etnoszowinizm”. Jego zdaniem korzenie tej ideologii sięgają okresu międzywojennego i działalności Dmytra Doncowa.
Wielomski twierdzi, że początkowo głównymi wrogami OUN byli Polacy i Rosjanie, natomiast późniejsze włączenie Żydów do tej kategorii miało być związane z utożsamianiem ich z komunizmem.
Wpływ nazistowskich koncepcji
W tym miejscu Wielomski przywołuje niemiecki rozkaz dotyczący komisarzy partyjnych i wysokich aktywistów komunistycznych trafiających do niemieckiej niewoli. Sam zastrzega, że nie jest pewien, czy rozkaz pochodził bezpośrednio od Hitlera, czy jednego z jego podwładnych, np. Himmlera.
Według jego relacji osoby te miały być likwidowane na miejscu, a rozkaz nie przewidywał nawet szczegółowego sprawdzania ich pochodzenia. Wielomski łączy to z funkcjonującym w III Rzeszy przekonaniem o „żydokomunie”, w którym utożsamiano Żydów z komunizmem, a komunistów z Żydami.
Wielomski sugeruje, że część tego sposobu myślenia została następnie przejęta przez OUN i włączona do jej własnej ideologii. Jest to jego historyczna interpretacja przedstawiona w rozmowie.
Lwów 1941 i mordy na ludności żydowskiej
Wielomski przechodzi następnie do proklamowania państwa ukraińskiego we Lwowie w 1941 roku. Wskazuje na datę 30 czerwca i mówi o zaskoczeniu niemieckiego dowódcy, który miał nie wiedzieć o całej inicjatywie.
Według jego relacji proklamowanie państwa ukraińskiego było następnie związane z masową rzezią ludności żydowskiej. Rozmówca przywołuje różne szacunki dotyczące liczby ofiar: około 1–2 tys. w części literatury oraz nawet 5 tys. w pracach historyków, których określa jako związanych z Yad Vashem. Jednocześnie wyraźnie zaznacza, że sam nie potrafi ustalić rzeczywistej liczby zabitych.
Wielomski twierdzi, że właśnie dlatego szczególnie interesujące jest współczesne funkcjonowanie osób o żydowskim pochodzeniu w ukraińskiej elicie politycznej, która – jego zdaniem – jednocześnie promuje ideologię banderowską.
Dlaczego część ukraińskich elit popiera banderyzm?
Karwelis pyta, jak można wyjaśnić sytuację, w której przedstawiciele społeczności, która historycznie miała być jedną z ofiar ideologii OUN, współcześnie uczestniczą w promowaniu tej ideologii.
Karwelis przedstawia przy tym własną hipotezę: możliwe, że kwestie Holokaustu i historii są traktowane jako mniej istotne, gdy pojawiają się konkretne interesy polityczne. Twierdzi, że argument antysemityzmu może być wykorzystywany bardzo mocno w jednych sytuacjach, a znacznie słabiej w innych.
Jego zdaniem właśnie dlatego warto pytać, dlaczego Izrael nie reaguje na ukraiński banderyzm z podobną intensywnością jak na mniejsze incydenty, które w innych państwach są określane jako antysemickie. Karwelis mówi o możliwości istnienia szerszego planu politycznego, ale nie przedstawia go jako udowodnionego faktu.
Soros, syjoniści i różne interesy
Wielomski odrzuca przy tym prostą tezę, że jest to wynik jakiegoś jednolitego planu władz Izraela. Podkreśla, że nie widzi oznak szczególnej sympatii państwa izraelskiego do Ukrainy, tym bardziej do ukraińskiej ideologii nacjonalistycznej.
Następnie rozdziela dwa środowiska, które jego zdaniem bywają ze sobą mylone: środowiska syjonistyczne oraz środowiska globalistyczne związane m.in. z George’em Sorosem. Wielomski podkreśla, że jego zdaniem nie są to te same projekty polityczne.
Jako przykład różnic wskazuje stosunek Sorosa do Viktora Orbána i Benjamina Netanjahu. Twierdzi, że Soros dążył do osłabienia Orbána na Węgrzech oraz Netanjahu w Izraelu. Przywołuje również wypowiedź izraelskiego ministra spraw zagranicznych, który miał popierać Orbána w jego sporze z Sorosem.
Ukraina jako projekt globalistyczny
Wielomski uważa, że odpowiedzi na pytanie o poparcie dla Ukrainy ze strony części środowisk żydowskich i globalistycznych należy szukać przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych.
Według jego interpretacji część amerykańskich środowisk żydowskich o poglądach globalistyczno-kosmopolitycznych, w tym środowiska związane z Sorosem, popiera Ukrainę dlatego, że może ona pełnić funkcję modelowego państwa globalistycznego. Wielomski wymienia w tym kontekście cyfryzację państwa oraz wykorzystanie Ukrainy jako narzędzia osłabienia, a nawet pokonania Rosji, którą określa jako państwo antyglobalistyczne.
Karwelis przypomina z kolei wcześniejsze koncepcje, według których po zniszczeniu Ukrainy w wojnie można byłoby zbudować na jej terytorium modelowe państwo przyszłości. Określa tę wizję jako „potiomkinowską Ukrainę” i wskazuje na obecne w niej elementy związane z globalistycznym projektem przebudowy świata.
Migracja i odbudowa Ukrainy
Wielomski wiąże tę koncepcję z sytuacją demograficzną Ukrainy. Zwraca uwagę, że z jednej strony ukraińscy mężczyźni są wysyłani na front, a z drugiej na Ukrainę mają przybywać migranci m.in. z Indii i Afryki.
Przywołuje wypowiedź Kyryło Budanowa, który miał mówić, że Ukrainie potrzebne będzie co najmniej 500 tys. mieszkańców Afryki. Według interpretacji Wielomskiego ma to być konsekwencją strat ludnościowych spowodowanych wojną oraz koniecznością odbudowy państwa po jej zakończeniu.
Wielomski przyrównuje ten proces do koncepcji „grand remplacement”, czyli „wielkiej podmiany”. Według jego interpretacji rodowici Ukraińcy, którzy zginą na froncie, zostaną częściowo zastąpieni przez sprowadzoną z zagranicy siłę roboczą. Jest to jego interpretacja procesów demograficznych i politycznych.
Amerykańskie organizacje syjonistyczne
Wielomski wraca następnie do środowisk syjonistycznych w Stanach Zjednoczonych. Mówi, że przed programem zlecił sztucznej inteligencji wyszukanie stanowisk amerykańskich organizacji prosyjonistycznych i syjonistycznych wobec Ukrainy.
Według jego analizy większość tych organizacji zdecydowanie popiera Ukrainę. Wiąże to z amerykańskim neokonserwatyzmem i jego zdecydowanie antyrosyjskim nastawieniem.
Wielomski zwraca uwagę, że wielu amerykańskich neokonserwatystów ma żydowskie korzenie, a ich rodzice lub dziadkowie mieli przyjechać z Rosji. Według niego część tych osób postrzega Rosję przede wszystkim przez pryzmat historii pogromów, w tym pogromu w Kiszyniowie, którego daty sam w materiale nie jest pewien.
Dodaje, że środowiska te zbierają środki zarówno na Izrael, jak i Ukrainę. Na tej podstawie Wielomski twierdzi, że zarówno wśród środowisk globalistycznych, jak i syjonistyczno-neokonserwatywnych w USA stosunek do Ukrainy jest znacznie bardziej pozytywny niż w przypadku samego państwa izraelskiego.
Rosyjska diaspora w Izraelu
Wielomski przedstawia następnie pierwszy z dwóch powodów, które – jego zdaniem – mogą tłumaczyć bardziej ostrożną politykę Izraela wobec Rosji i Ukrainy.
Chodzi o strukturę społeczną Izraela. Przypomina masową emigrację osób pochodzenia żydowskiego z Rosji do Izraela po około 1990 roku. Według jego szacunku około 10 mln lub nawet więcej obywateli Izraela ma mieć rosyjskie korzenie.
Wielomski dodaje, że część tych osób do dziś nie mówi po hebrajsku, lecz po rosyjsku. Twierdzi również, że ich stosunek do Rosji może być bardziej złożony, ponieważ część z nich nie doświadczyła osobiście antysemityzmu w okresie Związku Radzieckiego. Według jego interpretacji jako grupa wyborców mogą więc naciskać na utrzymywanie poprawnych relacji z Rosją.
Rosja jako pośrednik na Bliskim Wschodzie
Drugim czynnikiem ma być rola Rosji w relacjach Izraela z państwami arabskimi. Wielomski wskazuje, że Izrael nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych ze wszystkimi państwami regionu, a Moskwa może być w takich sytuacjach pośrednikiem.
Jako przykład podaje Iran. W jego ocenie Izrael może wykorzystywać Rosję do prowadzenia rozmów z państwami, z którymi sam nie może lub nie chce prowadzić bezpośrednich negocjacji.
Wielomski mówi również o relacjach Netanjahu z Putinem, używając określenia, że izraelski premier jest „kumplem” rosyjskiego prezydenta. Przypomina też obecność izraelskich delegacji na rosyjskich uroczystościach związanych ze zwycięstwem ZSRR nad III Rzeszą.
Jego zdaniem pomiędzy Izraelem a Rosją istnieje również szczególna zbieżność w polityce pamięci dotyczącej II wojny światowej i Holokaustu. To – według jego interpretacji – kolejny czynnik tłumaczący ostrożne stanowisko Izraela wobec Ukrainy.
Yad Vashem jako „kustosz pamięci”
Wielomski podkreśla jednak, że jego zdaniem kwestie historyczne nie są najważniejszym elementem izraelskiej polityki. Ważniejsza pozostaje racja stanu.
Właśnie dlatego przypadek szefa Yad Vashem uważa za interesujący. Określa go jako swego rodzaju „kustosza pamięci”, który nie jest bezpośrednio odpowiedzialny za bieżącą politykę zagraniczną państwa.
Według Wielomskiego przedstawiciel Yad Vashem może dzięki temu mówić o banderyzmie bardziej bezpośrednio niż politycy izraelscy, którzy muszą uwzględniać interesy państwa.
W tym miejscu Wielomski formułuje również osobistą uwagę: gdyby uważał, że obrona Ukrainy leży w interesie Polski, sam byłby gotów – jak mówi – „chwilowo przejść do porządku rzeczy” nad kwestią Wołynia. W jego wypowiedzi ma to pokazywać różnicę pomiędzy polityką pamięci a racją stanu.
Ukraina po wojnie i przyszłość banderyzmu
Wielomski przewiduje, że po zakończeniu wojny sytuacja ulegnie zmianie. Zakłada, że Ukraina będzie chciała wejść do Unii Europejskiej i w ramach europeizacji będzie musiała zmienić swoją politykę historyczną.
Jego zdaniem Ukraina nie będzie mogła wejść do UE z obecną skalą symboliki banderowskiej. Wskazuje na istniejące w prawie ukraińskim przepisy dotyczące zwalczania faszystowskiej symboliki i twierdzi, że po rozpoczęciu procesu integracji mogą one zostać wykorzystane przeciwko części środowisk związanych z Azowem i innymi formacjami odwołującymi się do banderyzmu.
Przewiduje wręcz swoistą „pokazówkę”: zmianę polityki historycznej, działania prokuratury i ściganie środowisk, które wcześniej funkcjonowały w przestrzeni publicznej.
Karwelis odpowiada, że jego zdaniem do wejścia Ukrainy do struktur europejskich może minąć jeszcze wiele lat. W jego ocenie obecna sytuacja, w której Ukraina pozostaje „w przedpokoju” UE, pozwala jej unikać konieczności przeprowadzenia tak głębokich zmian.
Zełenski może zostać rozliczony po wojnie
Wielomski uważa, że przełomem będzie zakończenie wojny. Twierdzi, że Ukraina jej nie wygra, a po zakończeniu konfliktu rozpocznie się rozliczanie odpowiedzialnych za decyzje prowadzące do wojny i jej kontynuowania.
W tym kontekście wskazuje na Zełenskiego i jego ekipę. Jego zdaniem po wojnie może pojawić się również antyzełeński argument wywodzący się ze środowisk banderowskich. Wielomski kończy ten fragment zastrzeżeniem: „Obym był złym prorokiem”.
Karwelis odpowiada, że nie jest pewien, czy ukraińskie społeczeństwo będzie dokonywać takich rozliczeń w sposób przypominający zachodnie demokracje. Wspomina wcześniejsze rozmowy z Wielomskim na temat stworzenia „panteonu” pozytywnych bohaterów dla Zełenskiego i mówi, że zadanie to okazało się wyjątkowo trudne.
Następnie przedstawia własną, bardzo ostrą charakterystykę ukraińskiego modelu społecznego. Twierdzi, że rozliczenie może przybrać formę buntu lub samosądu, a nie formalnego procesu politycznego.
Niemcy jako historyczna analogia
Wielomski porównuje ten potencjalny proces do Niemiec w okresie międzywojennym, wskazując na obecność osób związanych z podobnymi ideologiami w życiu publicznym.
Karwelis dodaje, że nawet po II wojnie światowej rozliczenie nazizmu nie oznaczało natychmiastowego usunięcia wszystkich osób związanych z dawnym systemem. Wielu ludzi miało – według niego – normalnie przeżyć kolejne dekady i pełnić funkcje publiczne.
Karwelis wraca przy tym do kwestii Izraela. Jego zdaniem gdyby państwo izraelskie rzeczywiście chciało użyć argumentu historycznego przeciwko banderyzmowi, mogłoby zrobić to znacznie bardziej zdecydowanie.
Wielomski odpowiada, że Izrael jego zdaniem spokojnie czeka na zakończenie wojny i obserwuje, kto ostatecznie zwycięży.
Żydzi po obu stronach konfliktu
Wielomski rozwija następnie argument dotyczący obecności osób żydowskiego pochodzenia po obu stronach wojny. Twierdzi, że przedstawiciele tej społeczności znajdują się zarówno w Ukrainie, jak i w rosyjskiej administracji oraz środowiskach imperialnych.
Wspomina między innymi rosyjskich propagandystów oraz Jewgienija Primakowa. Na tej podstawie twierdzi, że nie można traktować społeczności żydowskiej jako jednolitego bloku politycznego.
Według jego interpretacji Izrael może więc prowadzić politykę opartą na racji stanu i czekać na wynik wojny, a następnie poprzeć zwycięską stronę.
Broń z Ukrainy w Strefie Gazy
Kolejny wątek dotyczy Bliskiego Wschodu. Wielomski twierdzi, że Ukraina nie ma szczególnie dużego znaczenia strategicznego w regionie, a jej relacje z państwami arabskimi są ograniczone.
Następnie przywołuje informację o odkryciu przez izraelskich żołnierzy w Strefie Gazy nowoczesnej amerykańskiej broni. Według Wielomskiego pojawiło się później pytanie, skąd broń ta się tam znalazła.
Wielomski podkreśla, że nie jest to potwierdzona informacja, lecz hipoteza. Według tej hipotezy część amerykańskiego uzbrojenia przekazanego Ukrainie mogła zostać skradziona przez ukraińskich wojskowych, a następnie sprzedana i ostatecznie trafić do Palestyńczyków.
W jego ocenie mogłoby to być kolejnym czynnikiem pogarszającym stosunek Izraela do Ukrainy, choć podkreśla, że nie chodzi o oficjalną politykę państwa ukraińskiego.
Karwelis dodaje, że ukraińska broń miała pojawiać się na różnych współczesnych frontach, mówiąc, że „okrążyła cały świat”.
Próba Ukrainy wejścia na Bliski Wschód
Karwelis przypomina również, że Ukraina zaoferowała państwom regionu swoje doświadczenie wojskowe i możliwość współpracy przy zapewnianiu bezpieczeństwa.
Wielomski potwierdza, że Zełenski próbował wejść w ten obszar, ale według jego relacji ukraińska próba współpracy ostatecznie nie doszła do skutku. Jego zdaniem powodem mogły być problemy państw arabskich z obroną przed atakami dronowymi i rakietowymi.
Wielomski przywołuje krążące w mediach społecznościowych nagranie, na którym tani dron miał zostać zestrzelony pociskiem Patriot wielokrotnie droższym od samego celu. Na tej podstawie opisuje mechanizm, w którym Iran miał najpierw wysyłać tanie cele, aby zużyć zasoby obrony przeciwlotniczej, a dopiero później kierować właściwe rakiety.
Według jego relacji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich po pewnym czasie zaczęło brakować Patriotów. Amerykanie mieli nie być w stanie szybko dostarczyć kolejnych, ponieważ produkcja tych pocisków była niewystarczająca.
Wtedy – według Wielomskiego – zaczęto sprowadzać ukraińskich ekspertów, licząc na ich doświadczenie. Podkreśla jednak, że jeżeli brakuje pocisków, samo doświadczenie nie rozwiązuje problemu.
Dodaje również, że hotel, w którym mieli zostać zakwaterowani ukraińscy eksperci, został następnie trafiony rakietą. Wielomski przypuszcza, że informacja o ich miejscu pobytu mogła wyciec. Według jego relacji również ta sytuacja przyczyniła się do niepowodzenia próby zwiększenia obecności Ukrainy w regionie.
Ukraina wysyła żołnierzy na zagraniczne konflikty
Wielomski przypomina, że ukraińscy żołnierze mieli być obecni również w Sudanie podczas trwającej wojny.
Jego zdaniem Zełenski jest gotów wykorzystywać ukraińskich żołnierzy w innych konfliktach, jeżeli Ukraina może dzięki temu zarobić. Porównuje ten mechanizm do Korei Północnej, która wysyła własne wojska do Rosji. Określa to jako rodzaj wynajmowania żołnierzy państwom prowadzącym działania wojenne.
Karwelis porównuje ten model z wcześniejszymi polskimi misjami zagranicznymi. W jego ocenie Polska wykorzystywała je przede wszystkim do budowania wizerunku międzynarodowego, podczas gdy Ukraina ma traktować podobne działania bardziej komercyjnie.
Wielomski dodaje, że również Kim Dzong Un wysyła żołnierzy za pieniądze. Wspomina o wcześniejszym wysłaniu wojsk do obwodu kurskiego oraz o kolejnym porozumieniu dotyczącym wysłania 10 tys. następnych żołnierzy. Jednocześnie zastanawia się, jaka część pieniędzy trafia faktycznie do samych wojskowych.
Co zmieni się po wojnie?
Karwelis wraca do zasadniczego pytania: czy izraelska powściągliwość wobec ukraińskiego banderyzmu będzie trwała aż do zakończenia wojny.
Wielomski odpowiada, że jego zdaniem obecnie władze Zełenskiego nie mają alternatywnej ideologii, która mogłaby zastąpić nacjonalistyczno-patriotyczny model budowania tożsamości. Dlatego – w jego ocenie – nadal korzystają z symboliki banderowskiej.
Jego zdaniem sytuacja zmieni się dopiero po zawarciu trwałego pokoju. Wówczas Ukraina będzie coraz silniej kierowana w stronę Unii Europejskiej, a wraz z tym ideologia banderowska może zostać wyrugowana z oficjalnej polityki.
Wielomski przywołuje przy tym Jarosława Kaczyńskiego, z którym – jak mówi – wyjątkowo zgadza się w jednej kwestii dotyczącej banderyzmu: jego obecna forma ma być nie do pogodzenia z wejściem Ukrainy do Unii Europejskiej.
Jako przykład podaje Niemcy. Według jego relacji ukraińscy żołnierze szkoleni w Niemczech mieli być od początku informowani, że nie wolno im eksponować określonych symboli, ponieważ w Niemczech są one zakazane i penalizowane.
Leszek Miller i problem symboliki w UE
Wielomski twierdzi, że w Polsce problem związku pomiędzy ukraińską symboliką a przyszłą integracją europejską miał jako jeden z pierwszych podnosić Leszek Miller.
W jego ocenie problem polega na tym, że w niektórych krajach europejskich określona symbolika jest zakazana, podczas gdy na Ukrainie – jak twierdzi – staje się ona niemal elementem oficjalnej ideologii państwowej.
Wielomski przedstawia przy tym charakterystyczny hipotetyczny przykład: nie wyobraża sobie, aby Ursula von der Leyen przyjechała do Kijowa i została powitana symbolami kojarzonymi przez niego z III Rzeszą.
Historia z polskiego szpitala
Na zakończenie Karwelis przywołuje historię swojej znajomej pracującej w szpitalu. Według jej relacji już w 2014 roku do placówki trafiali ranni z Ukrainy na rehabilitację.
Podczas mycia pacjentów personel miał zauważać na ich ciałach tatuaże związane z ukraińskim nacjonalizmem. Karwelis mówi, że dla polskich lekarzy i pielęgniarek była to zaskakująca i nieprzyjemna sytuacja, ponieważ dopiero wtedy mogli zobaczyć symbole, które wcześniej pozostawały niewidoczne pod ubraniami.
Jego zdaniem pokazuje to, że w pierwszych latach wojny część problemów związanych z ukraińskim nacjonalizmem pozostawała w Polsce słabo widoczna. Dodaje, że szczególnie trudne może być późniejsze pogodzenie ukraińskiej symboliki z niemiecką pamięcią o zbrodniach III Rzeszy.
„Dziwny fenomen” relacji Ukrainy i Izraela
Karwelis kończy rozmowę powrotem do głównego pytania. Jego zdaniem mamy do czynienia z nietypową sytuacją: państwo szczególnie wyczulone na kwestie Holokaustu i antysemityzmu ma jednocześnie – w jego ocenie – zachowywać względną powściągliwość wobec ukraińskiej symboliki banderowskiej.
Porównuje to z reakcjami na niewielkie incydenty, które mogą być określane jako antysemickie. Jako przykład podaje sytuację podpalenia śmietnika w pobliżu synagogi w Polsce, która – jego zdaniem – spotkałaby się z natychmiastową reakcją mediów i opinii publicznej.
Tymczasem w przypadku banderyzmu, według Karwelisa, poza oficjalnymi protestami ambasad trudno usłyszeć zdecydowane stanowisko Izraela czy mediów szczególnie wyczulonych na kwestie antysemityzmu.
W jego ocenie może to oznaczać, że polityka Izraela wobec Ukrainy jest determinowana innymi czynnikami niż wyłącznie ideologia i pamięć historyczna. Rozmówcy wskazują przede wszystkim na interesy państwa, relacje z Rosją, sytuację na Bliskim Wschodzie, skład społeczny Izraela oraz przyszły wynik wojny rosyjsko-ukraińskiej.
Rozmowa kończy się zapowiedzią dalszego obserwowania tego procesu.
Źródło: „Dziwne stosunki Ukrainy i Izraela – prof. Adam Wielomski”, kanał „Prof. Adam Wielomski. Naukowo o polityce i Tygodnik DoRzeczy”, data premiery: 26 lipca 2026 r.










