„Ukraina wymyka się spod kontroli”. Ukraińska rakieta FP-7 a zwrot Trumpa ku Rosji — Karolina Pajączkowska w Super Expressie

•
Nowe

Karolina Pajączkowska w programie dla Super Expressu przeanalizowała decyzję Donalda Trumpa o zniesieniu sankcji na handel rosyjskim olejem napędowym, którą nazwała prezentem dla Rosji tuż przed weekendem. Zastanawiała się, czy to przedwyborcza zagrywka przed wyborami połówkowymi, czy element szerszej strategii zmuszenia Ukrainy do kapitulacji.

Jej zdaniem decyzja nie jest szaleństwem Trumpa, lecz sygnałem dla sojuszników, że Ukraina wymyka się spod kontroli, odkąd zaczęła używać własnych pocisków balistycznych. Autorka przewiduje, że w najbliższych miesiącach do amerykańskiego frontu dołączą kolejne kraje europejskie, a Ukraina zostanie w dużej mierze zdana na siebie.

Prezent przed weekendem

Trump ogłosił w swoim stylu na Truth Social, że zakończył „niezwykle udaną rozmowę” z prezydentem Rosji. Uzgodniono w niej, że Rosja natychmiast dostarczy na rynek amerykański i światowy ponad 300 tysięcy ton oleju napędowego, w listopadzie kolejne pół miliona ton, a zaraz potem następny milion. Łącznie na rynek amerykański ma trafić kilka milionów ton paliwa, co ma poprawić notowania Republikanów przed wyborami połówkowymi za niecały miesiąc.

Ukraina i Europa nie kryją rozczarowania, a niemiecki dziennik wprost nazwał Trumpa człowiekiem Putina. Pajączkowska zauważyła, że takie komentarze słyszeliśmy już wielokrotnie. Trump wrócił też do znanego sposobu wypowiadania się o Wołodymyrze Zełenskim i w rozmowie z dziennikarzami wprost stwierdził, że to Ukraina nie chce pokoju.

Autorka uznała, że wobec sytuacji na Bliskim Wschodzie i w cieśninie Ormuz sięgnięcie po rosyjskie węglowodory nie powinno nikogo dziwić, zaskakuje natomiast naiwna wiara w wynegocjowanie rozejmu z Rosją. Zwróciła też uwagę na ataki Hutich na lotnisko w Rijadzie i inne saudyjskie lotniska. Jej zdaniem ogłoszenie miało częściowo przykryć amerykańską indolencję i niezdolność do obrony sojuszników w regionie.

Od 24 godzin do Alaski

Pajączkowska przypomniała, że Trump od początku prezydentury próbuje przez swoich negocjatorów zakończyć wojnę, jak obiecywał w kampanii. Najpierw zapowiadał, że zrobi to w 24 godziny, potem w miesiąc, potem w pół roku, a solenna obietnica wciąż nie jest spełniona, choć wybory tuż-tuż.

W 2025 roku odbyło się kilka rund rozmów, głównie w Stambule, na które Rosja wysyłała przypadkowych polityków, choćby ministra kultury, wyraźnie grając na czas. Zirytowany tym Trump doprowadził do szczytu na Alasce, na który osobiście przyleciał Władimir Putin. Chciał, jak oceniła autorka, pokazać, że wrócił na salony i w Anchorage zostanie wysłuchany. Przelatujące nad jego głową myśliwce i bombowce były jednak sygnałem, że nie jest tam do końca bezpieczny.

Już wtedy mówiło się głośno, że spotkanie nie dotyczyło porozumienia pokojowego, lecz biznesowego, handlowego targu, który mieli dobić Amerykanie. Ponad rok później te pogłoski stają się rzeczywistością, a rosyjska ropa wraca na salony.

Od zakazu Bidena do ustawy Grahama

Autorka przypomniała, dlaczego rosyjska ropa w ogóle była blokowana. W 2022 roku Joe Biden podpisał ustawę wprowadzającą całkowity i bezterminowy zakaz importu rosyjskich surowców energetycznych do USA. Trump po objęciu władzy w 2025 roku nie tylko nie zniósł tych obostrzeń, ale zaledwie miesiąc temu podpisał tzw. ustawę Grahama, nazwaną od nazwiska zmarłego senatora Lindseya Grahama. Zaostrzała ona sankcje i pozwalała nakładać cła do 100 procent na państwa omijające sankcje i kupujące najwięcej rosyjskiej ropy i gazu, jak Chiny czy Indie. Trump kontynuował więc politykę Demokratów.

Pytanie brzmi zatem, co wydarzyło się na Alasce i dlaczego wracamy do „business as usual”. Można by uznać, że polityka Trumpa jest po prostu niekonsekwentna i chaotyczna, „ale to już znamy”. Chodzi oczywiście o wybory połówkowe, w których przez wysokie ceny paliw Republikanie są na straconej pozycji, a w samej partii wielu nawoływało do zwrotu w stronę Rosji.

Ukraińska rakieta, której Waszyngton nie kontroluje

Pajączkowska widzi jednak inną odpowiedź, i to w Kijowie. Jej zdaniem nie jest przypadkiem, że decyzja o wznowieniu handlu z Rosją zbiega się nie tylko ze zmasowanymi ukraińskimi atakami na rosyjskie rafinerie, które Trump apelował wstrzymać, ale też z użyciem rodzimych ukraińskich pocisków balistycznych. 1 października Ukraina po raz pierwszy użyła bojowo własnego pocisku FP-7 o zasięgu do 300 kilometrów. Ważniejsze jest to, że jego debiut otwiera drogę projektowi znacznie potężniejszego pocisku, o zasięgu do 900 kilometrów.

Według autorki to właśnie wyjaśnia, dlaczego Trump odblokowuje handel z Rosją: pojawia się realne zagrożenie dla interesów USA. Dopóki wojna toczyła się na amerykańskich warunkach, czyli przy „kroplówkowym” wsparciu Kijowa, wystarczającym, by nie upadł, i osłabianiu Rosji tylko do stopnia, w którym mogła nadal istnieć, wszystko było pod kontrolą. Dziś eskalacja dokonuje się poza Waszyngtonem, co z amerykańskiego punktu widzenia jest niebezpiecznym precedensem i zaburza architekturę bezpieczeństwa.

Dlatego dzisiejsze komentarze Trumpa o Zełenskim i kolejne groźby odcięcia Ukrainy od danych satelitarnych i wywiadowczych należy traktować nie jako osobiste opinie prezydenta, lecz jako realną możliwość.

Groźba, której dotąd nie było

Autorka zwróciła uwagę na rosnącą rolę Europy. Dotychczasowe starania Starego Kontynentu nazwała raczej karykaturalnymi: była koalicja chętnych i finansowanie wojny, ale nie realne wsparcie siłowe. Tymczasem według „Financial Times” Stany Zjednoczone zapowiedziały europejskim sojusznikom, że przestaną sprzedawać im broń przekazywaną potem Ukrainie za pośrednictwem NATO. Takiej groźby dotąd nie było. Chodzi przede wszystkim o najbardziej zaawansowane technologicznie pociski do obrony przeciwlotniczej, potrzebne do zestrzeliwania rosyjskich dronów atakujących Ukrainę.

Europejscy przywódcy na razie podtrzymują poparcie dla Ukrainy i krytykują Trumpa. Pajączkowska przytoczyła najnowszy wpis premiera Donalda Tuska: „Jestem absolutnie pewien, że nikt i nic nie złamie Ukrainy i jej prezydenta w walce przeciwko rosyjskiej agresji”. Tusk zapewnił Zełenskiego, że może liczyć na pełną solidarność Polski i Europy z narodem ukraińskim.

Czy Europa zapłaci cenę?

Pytanie o sens dalszego wspierania Ukrainy za oceanem pojawiło się już dwa lata temu i na tej fali do władzy doszedł Trump. Amerykanie nie widzą potrzeby, by finansować wojnę i płacić przez nią wyższe ceny ropy. Pytanie, co będzie w Europie. Politycy wciąż stoją murem za Ukrainą, ale konsumenci, widząc, że Amerykanie wrócili do interesów z Rosją, zaczną pytać, dlaczego Europa nie może wrócić do tanich rosyjskich węglowodorów. Na to właśnie liczy Rosja tej zimy: że ceny ogrzewania i paliw będą tak wysokie, że Europejczycy się zmęczą. Zdaniem autorki jest w tym dużo racji.

Ukraina nie ma wyjścia i będzie dalej toczyć wojnę obronną, bo stawką jest niepodległość, a na front wciąż trafiają żołnierze gotowi oddać za nią życie. Pytanie, czy Europa będzie gotowa oddać życie gospodarcze i ponosić koszty tej wojny. Wojna nie zmierza ku końcowi, lecz jest w fazie eskalacji i będzie się nasilać, a niewykluczone, że rozleje się na inne kraje. Według autorki zarówno Rosja, jak i Ukraina mogą próbować wciągnąć Zachód: Rosja dlatego, że Europa pomaga Ukrainie, a Ukraina, by pokazać, jak wielkim zagrożeniem jest Rosja.

Reset, zanim będzie za późno

Pajączkowska podsumowała, że decyzja Trumpa to nie szaleństwo, lecz zapowiedź i sygnał dla sojuszników: Ukraina wymyka się spod kontroli, a reset z Rosją wciąż jest możliwy. Pytanie, czy zrozumieją to europejscy przywódcy i wyborcy, którzy w najbliższych latach pójdą do urn. Autorka uważa, że to wojna na wyniszczenie, niemożliwa do wygrania, w której poszkodowane będą obie strony i kraje w nią zaangażowane przez sankcje, pomoc finansową i zbrojenia. Przypomniała, że sama Polska wydaje na zbrojenia ponad 200 miliardów rocznie.

Jej zdaniem Ameryka odcina się od Ukrainy i stawia na tanie rosyjskie węglowodory, a w najbliższych miesiącach dołączą do niej kolejne kraje europejskie. Może się to wydawać okrutne, ale tak wygląda wielka polityka: warunki dyktują najsilniejsi, a mniejsi muszą się dostosować.

Otwarte pozostaje pytanie, po której stronie stanie Polska. Autorka zauważyła, że szczególny problem ma prawica. Jeden z polityków Prawa i Sprawiedliwości udostępnił wpis byłego wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a, który nazwał działania Trumpa karygodnymi. Prawica opiera się na sojuszu transatlantyckim, ale w interesie Polski jest osłabianie Rosji, więc to dla niej „twardy orzech do zgryzienia”. Na koniec Pajączkowska zapytała widzów, czy decyzja Trumpa to pokłosie porozumienia z Alaski sprzed roku, czy odpowiedź na rosnący i coraz trudniejszy do kontrolowania potencjał Ukrainy.


Materiał „CZY TRUMP TO CZŁOWIEK PUTINA? | Karolina Pajączkowska” dostępny na kanale Super Express na YouTube, liczącym 1,29 mln subskrybentów. Opublikowany 12 października 2026.


You may also like

Strona 1 z 127
Strona 1 z 127

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *