Zbrodnia wojenna czy akt wojny obronnej? Niemiecki sąd oceni wysadzenie Nord Stream — Maria Stepan w Kanale Zero

•
Nowe

Maria Stepan w komentarzu dla Kanału Zero opisała proces Serhija Kuzniecowa, byłego żołnierza ukraińskich sił specjalnych, który ruszył przed Wyższym Sądem Krajowym w Hamburgu. Niemiecka prokuratura federalna oskarża go o wysadzenie gazociągów Nord Stream we wrześniu 2022 roku, a także o zbrodnię wojenną. Grozi mu do 15 lat więzienia.

Zdaniem autorki Niemcy pośrednio posadzili na ławie oskarżonych także ukraińskie państwo, bo według śledczych sabotażyści działali na zlecenie i za aprobatą ukraińskich organów państwowych. Kijów wszystkiemu zaprzecza i „umywa ręce”. Stepan skomentowała ironicznie: „Ważne, że rosyjskie rury rdzewieją na dnie Bałtyku, prawda?”.

Salut i milczenie

Kuzniecowa przywieziono do Niemiec helikopterem, skutego kajdankami. Na salę sądową wszedł w białej koszuli, krawacie i szarym garniturze, krótko zasalutował, a potem skorzystał z prawa do milczenia. W jego imieniu mówili adwokaci, Włoch i dwóch Niemców, przekonując, że jedyne, co sąd może zrobić, to umorzyć sprawę.

Wcześniej odczytano akt oskarżenia. Prokuratura zarzuca Kuzniecowowi m.in. spowodowanie eksplozji i popełnienie zbrodni wojennej. Według śledczych siedmioro sabotażystów zaatakowało chronione prawem międzynarodowym obiekty cywilne, niszcząc Nord Stream 1 i Nord Stream 2, jak to ujęli, w ramach rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie.

Akt oskarżenia liczy 136 stron i stwierdza, że ukraińskie państwo musiało o wszystkim wiedzieć. Dowodów z czteroletniego, drobiazgowego śledztwa jest według autorki „multum”. Do wysadzenia użyto profesjonalnych wojskowych materiałów wybuchowych. Śledczy mają też zaświadczenie ukraińskiego Ministerstwa Obrony, z którego wynika, że Kuzniecow był przydzielony do oddziału specjalnego zajmującego się niszczeniem infrastruktury. Nie ujawniono, kiedy je wydano, ale było ważne w chwili wysadzenia gazociągów.

Sto dziennikarzy i 100 kilogramów materiałów wybuchowych

Sprawa budzi w Niemczech ogromne zainteresowanie. Do sądu przyszło co najmniej stu dziennikarzy, wprowadzono nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, a o procesie piszą niemal wszystkie niemieckie media. „Süddeutsche Zeitung”, ARD i „Die Zeit” prowadzą własne dziennikarskie śledztwo. To ich dziennikarze ujawnili tuż przed procesem, że ładunki były niewielkie, ale wykonane z wojskowych materiałów o dużej sile rażenia, heksogenu i oktogenu, więc do wysadzenia rurociągu wystarczyło około 100 kilogramów.

Stepan przypomniała, że 26 września 2022 roku wyleciał w powietrze największy na świecie system podmorskich gazociągów. To największy sabotaż w Europie od II wojny światowej, a niektórzy mówią nawet, że w historii nowożytnej. Według niemieckiej prokuratury siedmioro Ukraińców, sześciu mężczyzn i kobieta, założyło na trzech z czterech nitek leżących na głębokości około 80 metrów sześć bomb z zapalnikami czasowymi.

Bomba polityczna w Berlinie i Kijowie

Wybuchła też jeszcze jedna bomba, polityczna, nie tylko w Berlinie, ale przede wszystkim w Kijowie. Operację miał zatwierdzić ówczesny naczelny dowódca ukraińskiej armii Wałerij Załużny. Prezydent Wołodymyr Zełenski podobno o niej wiedział i po interwencji Amerykanów próbował ją odwołać, ale nie zdążył. Dziś ani Załużny, ani Zełenski do niczego się nie przyznają. Strona ukraińska zaprzecza udziałowi w operacji i podkreśla, że trwa śledztwo.

Sama z procesem została też niemiecka prokuratura, bo Urząd Kanclerski i MSZ konsekwentnie odmawiają komentarza. Zdaniem autorki proces jest kłopotem nie tylko dla ukraińskich, ale też dla niemieckich polityków. Niemcy wspierają Ukrainę pieniędzmi i uzbrojeniem i tworzą kolejne koalicje na rzecz Kijowa, więc trudno to pogodzić z oskarżeniem o zbrodnię wojenną. Polityka zagraniczna to jednak co innego niż wewnętrzna: w Berlinie opozycja, zarówno lewicowa, jak i prawicowa, niemal codziennie krytykuje przekazywanie Ukrainie kolejnych miliardów.

„Nie dwaj szaleni wojskowi”

Przed sądem pojawiło się zaledwie kilku protestujących w obronie oskarżonego. Według autorki pięćdziesięcioletni Kuzniecow, którego Niemcy uważają za szefa grupy, został sam. W areszcie w Hamburgu przebywa od listopada 2025 roku. Zatrzymano go we Włoszech, gdzie był na wakacjach z rodziną, na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.

Zanim przewieziono go do Niemiec, śledczy podsłuchali jego rozmowy z włoskiego aresztu. Przekonywał w nich adwokata i żonę, że nie była to samowolka, lecz oficjalna operacja wojskowa, i że nie można dopuścić, by on i jego dowódca zostali uznani za dwóch szalonych wojskowych. „Widocznie można” – skwitowała Stepan.

Przestępstwo czy akt wojny?

Nawet niemieccy dziennikarze zadają kluczowe pytanie: czy wysadzenie Nord Stream było przestępstwem bandytów, czy uzasadnionym aktem wojennym przedstawicieli narodu, który padł ofiarą bezprawnej napaści? Na to pytanie musi odpowiedzieć sąd. Musi też rozstrzygnąć, czy Nord Stream był projektem geopolitycznym, czy gospodarczym. Musi wreszcie ocenić, czy znaczenie ma to, że Rosjanie tuż przed wysadzeniem wstrzymali przesył przez Nord Stream 1, a Nord Stream 2 nigdy nie zaczął działać.

Obrona domaga się umorzenia postępowania. Kolejna rozprawa zaplanowana jest na 27 października, a do 17 grudnia wyznaczono co najmniej 16 terminów. Proces potrwa miesiące, a wyroku można się spodziewać najwcześniej pod koniec lutego przyszłego roku.

Żurawlow, czyli film w filmie

To nie koniec. W chorwackim areszcie na ekstradycję do Niemiec czeka kolejny z oskarżanych, ukraiński nurek Wołodymyr Żurawlow. Dwa lata temu Niemcy próbowali dopaść go w Polsce. Premier Donald Tusk napisał wtedy na X: „Do wszystkich inicjatorów i sponsorów projektów Nord Stream 1 i 2. Jedyne, co powinniście dziś w tej sprawie zrobić, to przeprosić i milczeć”.

Rok później Żurawlowa zatrzymano, ale polski sąd odmówił wydania go Niemcom, uznając, że wysadzenie Nord Stream w warunkach inwazji można uznać za uzasadnione działanie w ramach wojny obronnej. Sędzia Dariusz Łubowski argumentował, że każdy ukraiński sabotaż rosyjskiej infrastruktury po krwawym i ludobójczym ataku Władimira Putina „był czynem uzasadnionym i prawnie sprawiedliwym”.

Niemcy są jednak cierpliwi i dopadli Żurawlowa w Chorwacji. Prokuratura chce mu również postawić zarzut zbrodni wojennej, ale na razie jest bezsilna. Nurek wpadł, bo był oficjalnym konsultantem ds. nurkowania głębinowego przy filmie „Snake Island” („Wyspa Węży”), który opowiada właśnie o wysadzeniu Nord Stream. „Facet, który wysadził rury, pomagał filmowcom kręcić film o tym, jak to zrobił” – zauważyła autorka. Niemcy ścigają też pozostałych sabotażystów. Jeden z nich jest już poza ich zasięgiem, bo zginął na froncie, ale polowanie na pozostałą czwórkę trwa.


Materiał „NIEMCY SĄDZĄ UKRAIŃCA ZA WYSADZENIE NORD STREAM” dostępny na kanale Kanał Zero na YouTube, liczącym 2,37 mln subskrybentów. Opublikowany 15 października 2026.


You may also like

Strona 1 z 127
Strona 1 z 127

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *