Rosyjska kampania letnia bez przełomu. Pod Łymaniem Rosjanie cofnęli się na pozycje sprzed pół roku — płk Piotr Lewandowski we „Frontach Świata” Kanału Otwartego

Płk Piotr Lewandowski w autorskim programie „Fronty Świata” na Kanale Otwartym podsumował kończącą się rosyjską kampanię wiosenno-letnią. Jego zdaniem wojna nie weszła w nowy etap, lecz zamyka się okno pogodowe, a obie strony szykują się do działań zimowych. Ocenił, że Rosja kolejny raz nie zrealizowała planu okrążenia rejonu Drużkiwki, Kramatorska i Słowiańska. Najważniejszym wydarzeniem ostatniego miesiąca była operacja ukraińskiego III Korpusu pod Łymaniem, która odepchnęła Rosjan na pozycje sprzed pół roku i przyniosła około 250 jeńców. Pułkownik omówił też walki pod Orichowem i Dobropolem, sytuację w obwodach charkowskim i sumskim oraz pytanie, czy na pole walki wraca manewr. Mówił również o wojnie powietrznej, w której Ukraina uderza w rosyjskie rafinerie, a Rosja niszczy ukraińskie magazyny, centra danych, kolej i stacje benzynowe. Pochwalił też polskie przygotowanie przejść granicznych na zagrożenie dronowe.

Nowy rosyjski zagłuszacz Starlinka

Lewandowski zaznaczył, że dotąd mówił raczej o sprzęcie ukraińskim i polskim, a tym razem zaczyna od rosyjskiego. Rosjanie za jeden z głównych problemów uznają zdolności, jakie ukraińskiej armii daje szerokopasmowy internet satelitarny Starlink firmy SpaceX, na którym w dużej mierze opierają się ukraińskie rozpoznanie, rażenie, wymiana informacji i kontrola pola walki. Środkiem zaradczym ma być nowy system do zakłócania łączności Starlink, którego seryjną produkcję Rosja rozpoczęła. Strona ukraińska potwierdza, że skutecznie zakłóca łączność satelitarną. Pułkownik jest jednak zdystansowany wobec jego skuteczności bojowej. Rosjanie testowali system bojowo przed wdrożeniem do produkcji, a Ukraińcom udało się wtedy zniszczyć na pewno dwa, być może trzy egzemplarze. Ukraińcy oceniają go jako skuteczny na odległość nie większą niż 20 kilometrów, przy czym skuteczność wyraźnie spada wraz z dystansem. System jest też łatwy do wykrycia: ze względu na rozmiary trudno go maskować, jego elementy nie mogą stać daleko od siebie, a do tego potrzebuje bardzo wydajnego źródła zasilania. Pozwala to stosunkowo szybko zidentyfikować, że zaczął działać, i ustalić jego położenie. Lewandowski przestrzegł przed lekceważeniem rosyjskich zdolności technicznych, ale ocenił, że możliwości zakłócania nowych elementów pola walki, w tym dronów, są nadal dość ograniczone, i to nie tylko w przypadku Rosji.

Drony przy przejściach granicznych. Polska była przygotowana

Rosyjskie drony uderzające w bezpośrednim sąsiedztwie polskiej granicy były dla polskiej opinii publicznej pewnym szokiem, ale dla Rumunów to nic nowego. Od dłuższego czasu regularnie wlatują one w ich przestrzeń powietrzną, a 8 września do zwalczania jednego z nich poderwano m.in. hiszpańskie myśliwce. Lewandowski wyjaśnił, że jednym z celów uderzeń w pobliżu przejść granicznych jest testowanie zdolności reakcji NATO. Zwrócił uwagę, że Polacy są, co oczywiste, skupieni na własnym bezpieczeństwie i reakcji Sojuszu na jego naruszenia, tymczasem w Rumunii naruszenia są permanentne, a tak mocnej odpowiedzi NATO, która znacząco wpłynęłaby na działania Rosji, wciąż nie ma. Pułkownik przyznał jednak, że tym razem polskie służby odpowiedzialne za analizę i prognozowanie zagrożeń sprawdziły się, co przełożyło się na działania praktyczne. Na przejściach granicznych z Ukrainą kilka tygodni przed atakami postawiono schrony z koszy HESCO Bastion, a więc państwo się tego spodziewało i przygotowało. Pułkownik nie powstrzymał się od sarkazmu wobec „specjalistów”, jak to ujął w cudzysłowie, którzy o budowlach ochronnych wiedzą tyle, co o budowie domku dla chomika, a krytykowali, a nawet wyśmiewali te konstrukcje. Podkreślił, że to w pełni profesjonalne rozwiązanie. Odporność zależy od rozmiaru wypełnionych ziemią koszy, ale standardowo taki schron powinien wytrzymać pojedyncze trafienie pociskiem 120 mm i zapewnić dłuższą ochronę przed dronami, także przy uderzeniu z boku. Zastrzegł, że zawsze można zrobić to lepiej: nie jest zwolennikiem okien w ścianach, bo osłabiają konstrukcję, i brakuje mu osłon przeciwodłamkowych przy wejściu, które być może zostaną jeszcze dodane. Najważniejsze jest jednak to, że gdy pojawiły się rosyjskie drony, osoby i personel przejścia można było ewakuować do schronów, które zostały już wykorzystane.

Rafinerie kontra magazyny. Wojna powietrzna coraz brutalniejsza

Lewandowski zaczął od stwierdzenia, że Rosja bardzo skutecznie odpowiada dziś na bolesne dla niej ukraińskie uderzenia. Ukraińskie siły systemów bezzałogowych nadal skutecznie pokonują rosyjską obronę przeciwlotniczą i uderzają w kluczową infrastrukturę naftową. Płoną rafinerie i magazyny ropy, a drony bliższego zasięgu rażą bezpośrednie zaplecze frontu i infrastrukturę wojskową. Ukraina zwiększa liczbę dronów dalekiego zasięgu, które może wysłać. Podczas wyborów do Dumy wysłała ich według danych rosyjskich ponad 1600. Według danych ukraińskich przez rosyjską obronę przebija się nie więcej niż 2 procent dronów, a czasem mniej, więc 1600 dronów oznacza porażenie kilkunastu celów. Standardowo w jednym nalocie Ukraina wysyła od 250 do 600 dronów, co daje od trzech do sześciu, czasem ośmiu trafionych celów. Jeśli są nimi łatwe do uszkodzenia, bo łatwo się zapalające, rafinerie i magazyny paliw, taka skuteczność wystarcza, by osłabiać lub utrzymywać na niskim poziomie rosyjskie zdolności produkcji paliw. Rosyjska odpowiedź jest jednak dla Ukrainy ogromnie bolesna. Rosyjskie wojska bezzałogowe uderzają w praktycznie wszystkie wielkopowierzchniowe magazyny w Ukrainie: centra handlowe, centra dystrybucyjne, magazyny farmaceutyczne, a ostatnio nawet magazyn McDonald’s. Według ukraińskiego Ministerstwa Infrastruktury Rosjanie zniszczyli około 90 procent takich magazynów. W ostatnim tygodniu trafili też trzy z pięciu największych centrów danych w Kijowie odpowiedzialnych za dostawy internetu. Według Ukraińców centra wznowiły pracę w ciągu doby, ale ataki z pewnością będą powtarzane. Trwają uderzenia w kolej, a Ukraina podaje, że straciła ponad 500 lokomotyw. Rosja atakuje też obiekty stricte cywilne bez znaczenia wojskowego, jak stacje benzynowe, z których w zeszłym tygodniu w Kijowie zniszczono kolejne dwie. Ma to uniemożliwić funkcjonowanie społeczeństwa i jest odpowiedzią na braki paliwa na rosyjskim rynku detalicznym: skoro Rosjanie nie mają czego tankować, Ukraińcy mają nie mieć gdzie. Lewandowski ocenił, że wojna staje się coraz bardziej brutalna. Podkreślił jednak, że ukraińskie ataki dotyczą bardziej infrastruktury krytycznej wpływającej na zdolności militarne niż rosyjskie, bo stacji benzynowych trudno nazwać celem cywilno-wojskowym, a ich atakowanie powoduje poważne straty wśród cywilów.

Plan, który się nie powiódł. Zaporoże i Orichiw

Pułkownik przypomniał, że dla analityków nie było tajemnicą, iż rosyjski plan na lato zakładał uderzenia okrążające w celu izolowania, odcięcia i zdobycia rejonu Drużkiwki, Kramatorska i Słowiańska, przy osłonie skrzydła w rejonie Łymania i po przełamaniu linii twierdz na przedpolu. Nic nie wskazuje, by ten plan się powiódł. W obwodzie zaporoskim działania mają charakter wiążący, zarówno dla Rosjan, jak i Ukraińców. Rosjanie uderzali tu przede wszystkim z kierunku Hulajpola, które zdobyli, wyszli z niego, ale utknęli na ukraińskiej linii obrony i nie prowadzą tam już działań zaczepnych na dużą skalę. Pogodzili się więc z tym, że będzie to linia styczności w kolejnej fazie. Inaczej jest pod Orichowem na południowy zachód od Hulajpola, gdzie walki trwają ze zmienną intensywnością od ponad dwóch lat. Przez ten czas Ukraińcy utrzymywali najpierw linię Robotyne–Werbowe, a potem bardzo mocną linię Mała Tokmaczka–Nowodanyliwka, o którą rozbijały się wszystkie rosyjskie ataki. Od dwóch tygodni napływają jednak potwierdzone informacje, że Rosjanie obeszli główne ukraińskie pozycje od zachodu i opanowali Nowoandrijiwkę, która w wyniku kontrataków może być w szarej strefie, ale jest kontrolowana przez Rosjan. Następnie uderzyli w rejon Nowopawliwki, której zdobyć się nie udało, bo celem było okrążenie Orichowa. Jednocześnie Rosjanie przeniknęli między pozycjami w Nowoandrijiwce i Nowodanyliwce do miasta i wyszli na tyły obrońców obu silnie ufortyfikowanych wsi, które są teraz co najmniej częściowo pod rosyjską kontrolą, a walki toczą się w samym Orichowie. Rosjanie zostali jednak zatrzymani: nie domknęli okrążenia ani całkowicie nie przecięli dróg zaopatrzenia. Perspektywa obrońców nie jest więc zła, pod warunkiem że ukraińska armia wyprowadzi skuteczne kontruderzenie. W rejon skierowano siły VII Korpusu Szybkiego Reagowania, złożonego głównie z wojsk powietrznodesantowych, przeniesionego spod Pokrowska, a ukraińskie kontrataki zatrzymały rosyjskie postępy. Kolejne dni lub tygodnie pokażą, czy Ukraińcy utrzymają ten obszar, czy Rosjanie opanują go w wyniku oskrzydlenia lub walk w mieście. Na odcinku nad rzeką Wowczą, gdzie ukraińskie kontruderzenie od lutego odepchnęło Rosjan, linia jest stabilna. Ukraińcy utrzymali to, co zdobyli w kilkumiesięcznej operacji, a Rosjanie nie są w stanie odzyskać terenu. Według Lewandowskiego mała aktywność na tym odcinku pokazuje, że rosyjska armia nie jest w stanie prowadzić skutecznych działań zaczepnych na wszystkich kierunkach.

Dobropole i „mapa sztabowa”

Rosyjska Grupa Wojsk „Centrum”, przez długi czas najsilniejszy związek operacyjny Rosji, chce zdobyć Dobropole, skrajną pozycję, która nie pozwala obejść linii twierdz od zachodu, a następnie od północy. Rosyjskie i ukraińskie źródła bardzo się tu różnią. Rosyjski Sztab Generalny opublikował mapę sztabową, według której miasto zostało całkowicie okrążone uderzeniem z rejonu Hryszyna, Rodynśkego i Biłyćkego przez teren przemysłowy kopalni w Biłyćkem i opanowanie wsi na północ od miasta. Lewandowski zauważył, że to, iż mapa jest sztabowa, nie świadczy o jej prawdziwości, bo można na niej nakreślić, co się chce, choć w rosyjskiej narracji ma to dowodzić autentyczności: „opracował ją sztab, a sztab mówi prawdę”. Brakuje geolokalizowanych materiałów potwierdzających okrążenie. Są nagrania pojedynczych rosyjskich żołnierzy, ale przy taktyce przenikania obecność dwu-, trzyosobowych grup nie oznacza kontroli nad terenem. Ukraińcy twierdzą, że do okrążenia nie doszło, a sytuacja wygląda jak na mapie Instytutu Studiów nad Wojną. Pułkownik jest mniej optymistyczny niż ta mapa, ale trudno mu przyjąć rosyjską narrację. Potwierdzone jest, że Rosjanie dotarli do kompleksu przemysłowego w Biłyćkem, gdzie trwają walki, oraz do rejonu na północ od Dobropola, ale nic nie wskazuje, by zamknęli okrążenie. Co więcej, według rosyjskich blogerów wojskowych Ukraińcy przeprowadzili silny kontratak siłami Pułku Szturmowego „Skała” we współdziałaniu z 14. i 15. brygadą Gwardii Narodowej, bardzo doświadczonymi jednostkami, w tym brygadą „Kara-Dag”. Kontratak co najmniej zatrzymał Rosjan, a być może wyparł ich z tego obszaru. Sytuacja w Dobropolu jest jednak trudna, bo po opanowaniu Nowego Donbasu Rosjanie przeniknęli przez ukraińską obronę i z pewnością dotarli do przedmieść, a w mieście toczą się walki. Dla Rosjan priorytetem jest zdobycie miasta przed zamknięciem okna pogodowego, by ofensywę zimową zaczynać z opanowanej pozycji.

Konstantynówka i Ołeksijewo-Drużkiwka

Głównym celem kończącej się kampanii, realizowanym częściowo przez Grupę Wojsk „Centrum”, a przede wszystkim przez Grupę Wojsk „Południe”, było dotarcie do Kramatorska i położonego wyżej Słowiańska z opanowaniem po drodze Ołeksijewo-Drużkiwki i Drużkiwki. Rosjanie odnieśli tu sukces, wypierając większość ukraińskich sił z Konstantynówki. Jej status jest jednak dyskusyjny: Rosjanie twierdzą, że kontrolują ją w pełni, a Ukraińcy, że nie tylko nie kontrolują, ale nawet nie wyparli ich z miasta. Zdaniem Lewandowskiego Rosjanie skutecznie wyparli ukraińskie siły, ale nie ustanowili pełnej kontroli, bo ukraińskie grupy szturmowe wciąż przenikają, nie pozwalając skonsolidować ugrupowania i wykorzystać zdobycia miasta do uderzeń na Ołeksijewo-Drużkiwkę. Rosjanie ją atakują, ale muszą się liczyć z ukraińskimi grupami na swoich tyłach. Rosyjskie dowództwo prawidłowo oceniło, że ta sytuacja może długo potrwać, więc osłabiło centrum, by wzmocnić skrzydła, i uderzyło na północ z południowego wschodu i południowego zachodu. Początkowo przełamano ukraińską obronę i dość głęboko oskrzydlono pozycje w Ołeksijewo-Drużkiwce. W połączeniu z uderzeniami z Czasiw Jaru i rejonu Raj-Ołeksandriwki Rosjanie zbliżyli się też do Kramatorska. Od co najmniej trzech tygodni nie mają jednak znaczących postępów, a na północ od tego odcinka Ukraińcy zaczęli częściowo przejmować inicjatywę.

Łyman: III Korpus odblokowuje klucz do Iziumu

Prawym skrzydłem rosyjskiej operacji, mającej obejść linię twierdz, było uderzenie na Słowiańsk przez Raj-Ołeksandriwkę i Mykołajiwkę z głębokim oskrzydleniem. Gdy Rosjanie zbliżyli się na 5–7 kilometrów do Słowiańska, Ukraińcy wzmocnili obronę, ustabilizowali ją i kontratakami zatrzymali Rosjan. Część rosyjskich sił prawdopodobnie wycofała się w rejon Raj-Ołeksandriwki. Kluczowe było jednak skuteczne ukraińskie kontruderzenie na północ od Łymania, a następnie w samym mieście i na południe od niego, które wypchnęło Rosjan na pozycje sprzed około trzech miesięcy. Lewandowski studził optymistyczne twierdzenia, że ukraińska armia przejmuje inicjatywę strategiczną. Nie przejmuje, ale III Korpus Armijny przeprowadził bardzo skuteczną operację zaczepną, która całkowicie odblokowała Łyman, będący kluczem do Iziumu, którego upadek byłby fatalny dla całego odcinka operacyjnego. Według potwierdzonych informacji z obu stron Ukraińcy zmusili Rosjan do wycofania się na pozycje sprzed pół roku, z których zaczynali kampanię letnią, i zlikwidowali całe włamanie na północ od Łymania. Nie ma pewności, gdzie przebiega linia styczności, bo pas ziemi niczyjej sięga tam nawet 20 kilometrów, ale rosyjskie ugrupowanie zostało zlikwidowane, a siły Grup Wojsk „Południe” i „Zachód” zostały zepchnięte prawdopodobnie na linię rzeki Żerebeć. Około 250 Rosjan trafiło do niewoli, co oznacza, że odwrót był nieplanowy i odbywał się pod bezpośrednią presją atakujących wojsk, a nie tylko dronów.

Czy manewr wrócił? I tak, i nie

Pułkownik odniósł się najpierw do szeroko komentowanego wcześniej rosyjskiego uderzenia pancernego. Czołgi z aktywnymi systemami przeciwdronowymi typu hard kill miały pokonać kilkanaście kilometrów i wedrzeć się w ukraińskie linie, co miało dowodzić powrotu manewru. Lewandowski wyjaśnił, że pokonały one jedynie pas ziemi niczyjej, nie docierając nawet do linii bezpośredniego kontaktu, ale przez dłuższy czas skutecznie odpierały ataki dronów. Potwierdza to, że czołg z nowoczesnym systemem przeciwdronowym może dłużej prowadzić działania. Wojna jest jednak zbiorem systemów i podsystemów, z logistyką na czele, i czołg bez całego wsparcia operacyjnego nie przywróci manewru. Pułkownik podkreślił, że manewr nie umarł, tylko stworzenie warunków do niego ma dziś inne wymagania niż pięć lat temu. Czy ukraińskie uderzenie dowodzi powrotu manewru? Według niego i tak, i nie. III Korpus przez kilka miesięcy prowadził tak zwaną shaping operation, czyli przygotowywał obszar do kontruderzenia dronami, lotnictwem i artylerią. Prowadził bardzo precyzyjne rozpoznanie i uderzał w wiele rosyjskich celów, w tym w przeprawy na Żerebcu. Gdy uznano, że faza przygotowawcza osiągnęła właściwy poziom, Ukraińcom udało się niezauważalnie skoncentrować siły i uderzyć. Pierwszy etap opierał się jednak prawie wyłącznie na dronach różnego typu: średniego zasięgu, które izolowały pole walki od zaopatrzenia, ciężkich, które przenosiły m.in. bezzałogowe pojazdy lądowe, bombowych ze zrzutnikami rewolwerowymi oraz FPV. Cały ten kompleks, wspierany artylerią, skupił się przede wszystkim na zniszczeniu rosyjskich zdolności dronowych, czyli na jednostkach operatorów. To stworzyło szansę na manewr, który nadal polegał na przenikaniu kilkuosobowych grup szturmowych przez ocalałe rosyjskie pozycje i ich likwidowaniu, także z użyciem lądowych dronów uzbrojonych w wielkokalibrowe karabiny maszynowe i granatniki. Połączenie przenikającej piechoty, której stworzono warunki, upośledzając rosyjskie drony, z izolacją pola walki, uniemożliwiającą wsparcie zagrożonych odcinków, przyniosło sukces.

Co dalej po Łymaniu?

Efekt jest już widoczny: w tej fazie kampanii letniej Rosjanie Łymania z pewnością nie zdobędą, a ich dowództwo musiało skierować część sił nie na Mykołajiwkę i Słowiańsk, lecz na stabilizowanie zagrożonego skrzydła. Długoterminowy skutek zależy od tego, czy Ukraińcy, działając zachowawczo, skonsolidują obronę na Żerebcu i pod Łymaniem na tyle, by zatrzymać ewentualne rosyjskie kontruderzenie, i czy Rosjan będzie na nie stać w końcówce ofensywy. Dalekosiężne skutki pojawią się, jeśli Ukraińcy nie zatrzymają się na Żerebcu i spróbują wykorzystać powodzenie przeciw Grupie Wojsk „Zachód”. Lewandowski sprostował też twierdzenia, że Ukraińcy pokonali trzy rosyjskie armie. Te armie są rozciągnięte od kierunku słowiańsko-kramatorskiego po obwód charkowski aż do Kupiańska, a Ukraińcy pokonali tylko ich część na odcinku kontruderzenia. To sukces skuteczny, efektowny i operacyjny, ale na pewno nie strategiczny. Strategicznie kluczowe jest, czy uda się obronić nie tyle Łyman, co Słowiańsk i Kramatorsk.

Kupiańsk i zagrożony występ na Charkowszczyźnie

W obwodzie charkowskim najbardziej śledzonym punktem jest Kupiańsk, wyzwolony przez Ukraińców w wyniku kontruderzenia. Lewandowski omówił sytuację ukraińskich wojsk na wschodnim brzegu Oskołu i w rejonie Kindrasziwki, zaznaczając, że chodzi o wieś Łyman, nie mylić z miastem. Dawny rosyjski przyczółek na zachód od Oskołu dawno stał się stałą obecnością rosyjskich wojsk. Ponieważ Grupa Wojsk „Zachód” jest teraz znacznie bardziej zaangażowana pod Łymaniem, jej zdolności do zlikwidowania ukraińskiej obecności na wschód od Oskołu są bardzo ograniczone. Sam Kupiańsk jest częściowo w rękach ukraińskich, a częściowo rosyjskich. Ukraińcy nigdy nie wyparli Rosjan całkowicie, podobnie jak dziś Rosjanie z Konstantynówki, i rosyjskie oddziały przetrwały w mieście do czasu, gdy główne siły odblokowały je od północnego wschodu, więc linia kontaktu biegnie przez miasto. W rejonie Kindrasziwki po wcześniejszych ukraińskich kontratakach ostatnio uderzyli Rosjanie i prawdopodobnie odnotowali postępy, ale nie zagraża to stabilności ukraińskiego frontu. Linia jest stabilna, a inicjatywa po stronie rosyjskiej, przy lokalnych ukraińskich kontratakach. Znacznie trudniejsza jest sytuacja w północno-wschodniej części obwodu. Rosjanie twierdzą, że domknęli tam okrążenie ukraińskich sił. Ukraina zaprzecza, a mniej optymistyczni komentatorzy twierdzą, że okrążenie było, ale kontrataki je przerwały. Lewandowski nie podjął się tego rozstrzygnąć, ale ocenił sytuację ukraińskich wojsk jako co najmniej trudną. Jeśli nie jest to pełne okrążenie, to na pewno izolacja terenu przez Rosjan działających z dwóch kierunków i bardzo utrudniona koordynacja sił w występie, w tym sił głównych. Rosjanie z pewnością będą dążyć do domknięcia okrążenia. Informacje o ukraińskich kontratakach potwierdzają, że okrążenie częściowo istnieje lub jest wysoce prawdopodobne, a według analizy pułkownika te kontrataki się nie powiodły. Rosjanie mówili początkowo o 4,5 tysiąca okrążonych żołnierzy, co Lewandowski uznał za nieprawdopodobne, a teraz o około 1500, co jest możliwe, jeśli liczyć wszystkie siły na tym odcinku, a nie tylko izolowane. Rosjanie planują rozkawałkować ten obszar i likwidować izolowane grupy. Potwierdzeniem będzie szybkie pojawienie się na mapach informacji o rosyjskiej kontroli nad całym rejonem, co oznaczałoby, że Ukraińcy musieli się wycofać, być może przenikając przez rosyjskie linie. Pułkownik zapowiedział ocenę w przyszłym miesiącu. Wyjaśnił też, jak do tego doszło. Na północ od Charkowa, obok odcinków aktywnych od dawna, jak kierunek Łypci, Rosjanie przenikają przez granicę na odcinkach nieaktywnych od pierwszego roku wojny, gdzie ukraińska obrona opiera się raczej na monitorowaniu niż na stałych pozycjach. Zanim Ukraińcy skoncentrują siły, rosyjskie grupy zajmują teren, przechodzą na chwilę do obrony, konsolidują się i zajmują kolejny, budując strefę buforową.

Sumy i strefa buforowa

Same Sumy nie są zagrożone, ale są w zasięgu rosyjskich dronów i intensywnie bombardowane bombami szybującymi, więc sytuacja w mieście jest trudna. Celem Rosjan jest doprowadzenie Sum do stanu podobnego jak w Chersoniu, który jest wyzwolony, ale nie da się w nim żyć, czyli zmuszenie mieszkańców do wyjazdu atakami z powietrza. Na lądzie najaktywniejszy jest odcinek, na który Rosjanie weszli w pościgu po wycofaniu się Ukraińców z obwodu kurskiego i gdzie zostali zatrzymani. Lewandowski wskazał jednak kolejne odcinki walk, na których Rosjanie stosują tę samą taktykę: przenikają przez granicę na dotąd spokojnych odcinkach, stabilizują i konsolidują ugrupowanie, odpierają ukraińskie kontrataki, przechodzą do działań zaczepnych, powiększają strefę buforową i próbują okrążać ukraińskie siły w rejonie przygranicznym.

Nie chodzi o Słowiańsk i Kramatorsk

Podsumowując, Lewandowski stwierdził, że rosyjska armia kolejny raz nie zrealizowała planu, a jej zdobycze terytorialne były w tej kampanii o 60 procent mniejsze niż w analogicznym okresie poprzedniej. Zastrzegł jednak, że nie daje to pełnego obrazu, bo Rosja od dawna nie walczy o teren. Celem Kremla nie jest zdobycie Słowiańska i Kramatorska, lecz złamanie Ukrainy, dziś już nie tyle działaniami lądowymi, co zmasowanymi atakami powietrznymi niszczącymi struktury gospodarcze, handlowe, informatyczne, cyfrowe i kolejowe. Ważne jest więc nie to, czy Rosjanie zdobędą oba miasta, lecz co wydarzy się później. Być może ich zdobycie będzie etapem, na którym Moskwa ogłosi, że właśnie o to jej chodziło, choć naprawdę chodzi o coś więcej. Jak podkreślił pułkownik, Rosjanie nie poświęcili ponad miliona własnych obywateli i nie doprowadzili do najniższego od 20 lat poziomu przerobu ropy po to, by zdobyć Słowiańsk i Kramatorsk. Ich cele są znacznie dalsze.


Materiał „Płk Piotr Lewandowski: Rosjanie cofnęli się na pozycje sprzed pół roku. Ukraińcy kontratakują” dostępny na kanale Kanał Otwarty na YouTube, liczącym 226 tys. subskrybentów. Opublikowany 9 października 2026.


You may also like

Strona 1 z 126
Strona 1 z 126

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *