Gen. Komornicki w „Pomówmy Realnie”: przekazanie Patriotów Ukrainie to efekt braku strategii, Polska „obudziła się z łapami w nocniku”

W programie „Pomówmy Realnie” Stanisław Kruszona-Barełkowski rozmawiał na żywo z gen. Leonem Komornickim o przekazaniu Ukrainie pocisków do systemu Patriot, braku jasno zdefiniowanej polskiej strategii wobec Kijowa, decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu oraz o tym, jak Polska powinna reagować na narastającą banderyzację Ukrainy.

Brak strategii jako źródło problemu

Zapytany o ocenę decyzji o przekazaniu Patriotów, Komornicki odpowiedział, że samo pytanie nie powinno się dziś w ogóle pojawiać po ponad czterech latach wojny – uznał to za dowód, że Polska jest „niepoważnym państwem”, skoro nie potrafi jasno zdefiniować swojej strategii wobec Ukrainy. Podkreślił, że każde państwo powinno mieć jasno wytyczone cele polityczne wobec sąsiadów i sojuszników, a w sferze bezpieczeństwa nie obowiązuje etyka wartości uniwersalnych, lecz „etyka odpowiedzialności” klasy politycznej i wojskowej. Trzeci głos w studiu dopowiedział w tym miejscu: „Nie ma przyjaciół, są sojusznicy, którego łączy wspólnota albo zagrożeń, albo interesów” – uwagę, z którą Komornicki się zgodził, rozwijając ją dalej. Wskazał, że Polska od 2020 roku nie ma nawet aktualnej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, w której powinny być zdefiniowane cele – zarówno jawne, jak i tajne – wobec Ukrainy. Zastrzegł przy tym stanowczo, że nie kwestionuje samej zasadności pomagania Ukrainie, ale sprzeciwia się pomocy bezinteresownej, bez zdefiniowania konkretnych oczekiwań wobec Kijowa w zamian.

Ocena zapewnień o rekompensacie

Odnosząc się do zapowiedzi wiceszefa MON Cezarego Tomczyka, że w zamian za przekazane pociski Polska ma otrzymać od NATO i sekretarza generalnego Marka Rutte znacznie więcej w przyszłości, Komornicki ocenił to jako „technikalia”, a nie cel polityczny. Podkreślił wagę przekazanego sprzętu: pociski PAC-3 do systemu Patriot są – poza bronią jądrową – jedynym skutecznym środkiem zwalczania rosyjskich rakiet balistycznych, manewrujących i hipersonicznych. Wyraził wątpliwość, czy posiadane obecnie zapasy (systemy PAC-2 i PAC-3, w tym dwie baterie o wstępnej gotowości bojowej oraz sześć kolejnych oczekiwanych w przyszłym roku) wystarczyłyby na więcej niż kilka tygodni pełnoskalowej wojny przy zmasowanym rosyjskim ataku dronami i rakietami. Zwrócił uwagę, że obietnice sekretarza generalnego NATO nie mają realnego umocowania produkcyjnego – jedynym producentem tych rakiet jest firma Lockheed Martin, a Polska, według jego wiedzy, zrezygnowała nawet z własnej kolejki na kolejną partię rakiet na rzecz Ukrainy.

Warunek dla dalszej pomocy: wyrzeczenie się banderyzmu

Komornicki sformułował swój główny postulat: Ukraina powinna wyrzec się budowania państwowości i tożsamości swojej armii na fundamencie ideologii banderyzmu, którą określił jako obciążoną zbrodnią ludobójstwa na narodzie polskim. Przypomniał okrutny charakter mordów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej (ofiary: kobiety, dzieci, kobiety w ciąży, starcy) oraz fakt, że ekshumacje ofiar wciąż nie zostały w pełni przeprowadzone. Przy tej okazji ujawnił osobisty wątek rodzinny – jego własna rodzina miała krewnych zamordowanych przez UPA na Tarnopolszczyźnie, na wschód i zachód od Lwowa. Zastrzegł jednak wyraźnie, że nie chce, by ta osobista tragedia rodzinna ważyła na ocenie losów relacji polsko-ukraińskich – to, jego zdaniem, sprawa państwa i władzy, a nie jego prywatnych odczuć.

Rozwinął analogię między budowaniem tożsamości narodowej na fundamencie ideologicznym przez Rosję (kolejno: prawosławie carskie, komunizm sowiecki, dziś putinizm) a budowaniem ukraińskiej tożsamości na banderyzmie – ocenił to jako tożsame, „genetycznie” ukształtowane przez wieki myślenie postsowieckiej elity, przywołując rosyjskie porzekadło „kurica nie ptica, Polsza nie zagranica” jako opis tego, jak Ukraina i Rosja postrzegają Polskę – jako peryferium.

Skontrastował to z sytuacją w Europie Zachodniej, gdzie ideologie faszystowska (Włochy), frankistowska (Hiszpania), salazarowska (Portugalia) i nazistowska (Niemcy) zostały odrzucone i są prawnie zakazane jako fundament państwowości – pytając retorycznie, dlaczego Ukraina, dążąca do NATO i Unii Europejskiej, miałaby być traktowana inaczej.

Polska jako „państwo-dawca”, nie moderator

Komornicki rozwinął koncepcję roli Polski w regionie, nawiązując do terminologii Bartłomieja Radziejewskiego – ocenił, że zamiast pełnić rolę „państwa moderatora” analogicznego do Turcji, Izraela czy Korei Południowej (wpływających na decyzje strategiczne swoich sojuszników), Polska została sprowadzona do roli „państwa dawcy”, od którego oczekuje się przekazywania pomocy bez głosu w decyzjach. Wskazał na serię, jego zdaniem, nieprzyjaznych gestów ze strony Ukrainy: pominięcie Polski na spotkaniach w Genewie, Londynie i Waszyngtonie (gdzie obecni byli przywódcy Francji, Niemiec, a nawet premier Włoch Giorgia Meloni i prezydent Finlandii), wystąpienie Zełenskiego na forum ONZ oskarżające Polskę o sprzyjanie Rosji w kontekście sporu o ukraińskie zboże, wypowiedzi byłego ambasadora Ukrainy w Polsce i obecnego szefa MSZ grożące działaniami odwetowymi, a wreszcie zapowiedź budowy ukraińskiego Panteonu Narodowego z udziałem Bandery – co porównał do moskiewskiego kompleksu pomników na Górze Pokłonnej, oceniając to jako analogiczny, materialny wyraz budowania państwowości na fundamencie ideologicznym.

Ocena decyzji o odebraniu Orderu Orła Białego

Komornicki jednoznacznie poparł decyzję prezydenta Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Zełenskiemu, oceniając nadanie jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA” jako świadomie zaplanowane działanie mające wywołać „wojnę polsko-polską”, osłabić i ośmieszyć Polskę w oczach sojuszników. Podkreślił, że karę powinien ponieść prezydent Ukrainy jako sprawca tej decyzji, a nie naród ukraiński czy walcząca armia. Zaznaczył, że nie było na stole żadnej alternatywnej propozycji reakcji, a wywołana w Polsce burza krytyki była właśnie realizacją celu Zełenskiego – wywołania wewnętrznego konfliktu. Zauważył przy tym, że wcześniejsi prezydenci Ukrainy (Petro Poroszenko, Leonid Kuczma i inny, którego nazwiska nie przypomniał sobie od razu) sami zwracali Order Orła Białego, co – jego zdaniem – czyni ich współautorami procesu banderyzacji Ukrainy, szczególnie nasilonego w 2014 i 2022 roku.

Reakcja na słowa Budanowa o „ultimatum”

Prowadzący przywołał głośną wypowiedź Kyryła Budanowa, szefa Biura Prezydenta Ukrainy, porównującego Polskę do Rosji w kontekście „ultimatum” („Rosja jest nieco potężniejsza niż Polska”). Komornicki ocenił to jako potwierdzenie swojej wcześniejszej tezy o postrzeganiu Polski przez ukraińskie elity jako peryferium – podkreślił, że ukraińska „wierchuszka” polityczna, ukształtowana w tej samej postsowieckiej przestrzeni kulturowej co Rosjanie, dzieli z nimi to samo strategiczne myślenie o Polsce jako strefie wpływów, mimo że oficjalnie konkuruje dziś z Moskwą. Użył przy tym dosadnego określenia, nazywając tę ukraińską elitę polityczną „rosyjskimi transwestytami”. Ocenił Ukrainę jako kraj bliższy „peryferiom Azji” niż Europie. Wyraził też niepokój, że Ukraina – dysponująca sprawnym zapleczem naukowo-badawczym (czego dowodem ma być szybkie skonstruowanie rakiety Flamingo) – mogłaby w przyszłości wejść w posiadanie broni jądrowej, co uczyniłoby Polskę zakładnikiem ukraińskiego dyktatu.

Recepta: sojusze regionalne i twarda polityka historyczna

Odpowiadając na pytanie o rekomendacje dla polskich elit przed zbliżającą się rocznicą 11 lipca, Komornicki ocenił dotychczasową politykę jako zaniedbanie trwające od 1993 roku, kiedy to Polska powinna była stanowczo zareagować na pierwsze przejawy pełzającej banderyzacji Ukrainy, domagając się ekshumacji i godnego pochówku ofiar. Zaapelował o budowanie koalicji z innymi państwami skrzywdzonymi przez ukraiński nacjonalizm – wymienił Słowację i Węgry, wskazując na dyskryminację mniejszości węgierskiej na okupowanym przez ZSRR, a obecnie ukraińskim Zakarpaciu jako źródło pretensji premiera Viktora Orbána. Postulował jasne postawienie sprawy wobec Zachodu: Ukraina budująca państwowość na fundamencie banderyzmu nie może zostać przyjęta do NATO ani Unii Europejskiej, podobnie jak niemożliwe byłoby członkostwo państwa opartego na ideologii faszystowskiej czy nazistowskiej. Ocenił to jako argument możliwy do zaakceptowania również przez administrację Donalda Trumpa i środowisko MAGA.

Jednocześnie podkreślił, że nie neguje wspólnej historii i wartości łączących oba narody – przywołał postać generała Marka Bezruczki, ukraińskiego dowódcy broniącego Zamościa w wojnie polsko-bolszewickiej 1919–1921, oraz udział Ukraińskiej Armii Ludowej w osłonie prawego skrzydła wojsk polskich w Bitwie Warszawskiej i we wspólnym wyzwoleniu Kijowa w 1920 roku, przyjętym wówczas przez mieszkańców chlebem i solą. Zaapelował o budowanie relacji na tych łączących wątkach historycznych, a nie na tym, co dzieli, ostrzegając, że eskalacja różnic korzystna jest wyłącznie dla Rosji.

Krytyka prezentacji MON i podsumowanie

Na zakończenie Komornicki skrytykował sposób prezentacji danych o pomocy dla Ukrainy przez ministra Kosiniaka-Kamysza, oceniając, że ograniczyła się ona do gołych liczb i porównań międzypartyjnych, bez zdefiniowania celu politycznego tej pomocy ani wykazu realnych korzyści uzyskanych przez Polskę w zamian. Zwrócił przy tym uwagę, że w prezentacji zabrakło uwzględnienia innych, pozawojskowych kosztów wsparcia dla Ukrainy – świadczeń 500+ i 800+ dla uchodźców czy bezpłatnej pomocy medycznej – które jego zdaniem powinny były zostać pokazane jako część pełnego bilansu pomocy, a nie wyłącznie dane o przekazanym sprzęcie. Podkreślił, że decyzje o przekazywaniu sprzętu wojskowego dotyczą własności narodu, więc powinny podlegać jasnym, przejrzystym procedurom decyzyjnym, a nie być podejmowane w nieformalny sposób.

Podsumowując rozmowę, trzeci głos w studiu zaapelował o „walkę o swoje interesy narodowe”, zaznaczając, że politycy powinni reprezentować interes społeczeństwa, a nie własny, i patrzeć na relacje z Ukrainą w perspektywie 20–30 lat naprzód. Komornicki zamknął dyskusję dosadnym obrazem: polscy politycy „obudzili się z łapami w nocniku”, przesypiając trzydzieści lat możliwości zbudowania właściwych relacji z Ukrainą.


Program „Pomówmy Realnie” poprowadził Stanisław Kruszona-Barełkowski. Gościem był gen. Leon Komornicki, były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Materiał dostępny na kanale Nowa Konfederacja na YouTube, liczącym 54,7 tys. subskrybentów. Opublikowany 7 lipca 2026 roku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *