„Ground Zero”: Andrzejczak, Dębski i Eberhardt o polskich dylematach wobec Ukrainy i Białorusi

Dr Adam Eberhardt, wieloletni dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich i były pełnomocnik polskiego rządu ds. Mołdawii, był gościem gen. Rajmunda Andrzejczaka i prof. Sławomira Dębskiego w programie „Ground Zero”. Rozmowa dotyczyła polskiej polityki wschodniej, roli Białorusi i Ukrainy w powstrzymywaniu Rosji, kontrowersji wokół przekazania Ukrainie rakiet Patriot oraz perspektyw członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej.

Znajomość języków w polskiej armii

Na wstępie Andrzejczak przywołał sygnalizowany mu przez amerykańskich rozmówców podczas wykładów w Rzymie spadek liczby polskich oficerów uczestniczących w kursach NATO, co miałoby wynikać z obniżającego się poziomu znajomości języków obcych w Wojsku Polskim. Eberhardt ocenił znajomość języków jako fundamentalne narzędzie zarówno rozumienia kontekstu strategicznego i kulturowego, jak i zdolności do promowania polskiego stanowiska na forum międzynarodowym – zaznaczył, że nie chodzi wyłącznie o możliwość odczytania artykułu, lecz o realną zdolność prowadzenia dyskusji z zagranicznymi decydentami. Dębski zwrócił uwagę na paradoks, w którym od podchorążych oczekuje się jedynie podstawowej znajomości angielskiego, a po latach służby wielu wyższych oficerów wciąż nie posługuje się nim biegle, proponując, by kandydatów na kluczowe stanowiska dowódcze przesłuchiwać publicznie także w języku angielskim przed sejmową lub senacką komisją.

Mapa dylematów Rosji i miejsce Białorusi

Punktem wyjścia głównej części rozmowy była zaprezentowana przez prowadzących mapa z ich książki, przedstawiająca oś Moskwa–Smoleńsk–Mińsk–Brześć–Warszawa jako historyczny kierunek ekspansji rosyjskiej. Eberhardt ocenił, że obecna wojna na Ukrainie jest w istocie spóźnioną wojną o niepodległość, której Ukraina nie musiała prowadzić na początku lat 90., ponieważ wówczas Rosja nie miała zdolności do powstrzymania rozpadu ZSRR. Podkreślił, że proces „rozprucia” imperium sowieckiego nie ma charakteru nieodwracalnego – najdobitniejszym przykładem jest Białoruś, która po uzyskaniu niepodległości w 1991 roku przeszła przez okres niepewności tożsamościowej, by już w 1994 roku, wraz z dojściem do władzy Alaksandra Łukaszenki, rozpocząć proces stopniowej reintegracji z Rosją.

Andrzejczak przywołał trudność w zdefiniowaniu polskich celów wobec poszczególnych państw regionu, zaznaczając, że słowo „Białoruś” nie występuje wprost w obecnej strategii bezpieczeństwa narodowego. Eberhardt wyjaśnił, że wspólnym mianownikiem dla Ukrainy, Białorusi i Mołdawii jest kwestia bezpieczeństwa od Rosji, w przeciwieństwie do państw bałtyckich, które jako członkowie NATO i UE funkcjonują dla Polski w zupełnie innym paradygmacie współpracy, bliższym modelowi bałtycko-nordyckiemu.

Dębski przypomniał w tym kontekście spór sprzed około 20 lat: sam postulował wówczas w publikowanym artykule odejście od zbiorczego terminu „polityka wschodnia” na rzecz zindywidualizowanego podejścia do poszczególnych krajów regionu, argumentując, że Rosja przestała stanowić tak poważne zagrożenie jak wcześniej. Przyznał publicznie, że rację miał wtedy Eberhardt, przekonujący, iż niezależnie od użytej terminologii polska polityka i tak zawsze sprowadzi się do rozmowy o osłabianiu Rosji – co ostatecznie skłoniło samego Dębskiego do porzucenia własnego postulatu i powrotu do terminu „polityka wschodnia”.

Białoruś jako rosyjski model do powielenia

Odwracając perspektywę na spojrzenie z Moskwy, Eberhardt ocenił, że Białoruś stanowi dla Rosji jedyny przykład państwa postsowieckiego, które współpracuje z nią nie tylko ze strachu, ale i z pewnej sympatii – co czyni ją modelem, który Kreml starał się i wciąż stara powielać w innych częściach regionu, np. w Gruzji czy – nieudanie – na Ukrainie za czasów prezydenta Wiktora Janukowycza. Wyjaśnił, że Białoruś funkcjonuje jako rosyjskie proxy, dające Moskwie dodatkowe narzędzia w wojnie hybrydowej wobec Unii Europejskiej, czego przykładem było wykorzystanie migrantów na polskiej granicy przez reżim Łukaszenki, dające Rosji jednocześnie alibi w postaci rzekomego braku wpływu na „upartego” białoruskiego sojusznika.

Łukaszenka jako „mistrz taktycznych rozgrywek”

Dębski określił Łukaszenkę mianem najlepszego „tancerza strategicznego” w regionie, umiejętnie balansującego między lojalnością wobec Moskwy a sygnałami otwartości wobec Zachodu. Eberhardt przyznał mu talent taktyczny, zaznaczając jednak, że z każdym rokiem zależność Białorusi od Rosji strukturalnie się pogłębia, a próby normalizacji z USA (w tym wymiana więźniów politycznych i nadzieje na zaproszenie do Waszyngtonu) nie stoją w sprzeczności z interesem rosyjskim – wręcz przeciwnie, mogłyby posłużyć Rosji jako kanał obchodzenia sankcji oraz argument do podważania sensu sankcji nałożonych na nią samą.

Odnosząc się do dotychczasowych, wielokrotnych prób „rozhermetyzowania” Białorusi przez Polskę i Zachód (niezależnie od rządzącej opcji politycznej), Eberhardt ocenił, że kończyły się one zawsze podobnie – falą represji przed kolejnymi wyborami, a następnie negocjacjami o uwolnienie uwięzionych, bez trwałej zmiany systemowej. Wskazał na dwa strukturalne ograniczenia polskiej polityki wobec Białorusi: normatywny charakter polskiego zaangażowania (trudny do pogodzenia z represjami reżimu) oraz brak możliwości zaoferowania Łukaszence więcej korzyści ekonomicznych, niż oferuje mu Moskwa.

Odwrócenie ról: Ukraina zaczyna szantażować Białoruś

Andrzejczak zwrócił uwagę na przełomową zmianę dynamiki: podczas gdy w pierwszych latach wojny to Rosja za pośrednictwem Białorusi szantażowała Ukrainę groźbą otwarcia drugiego frontu z północy, dziś sytuacja się odwróciła – Ukraina, dysponując zdolnością do precyzyjnych uderzeń dronowych (w tym ponad 200 ataków na rosyjskie rafinerie w tym roku), zaczęła grozić Białorusi konsekwencjami za udostępnianie stacji retranslacyjnych naprowadzających rosyjskie ataki na zachodnią Ukrainę. Andrzejczak określił to zjawisko mianem „strategicznej arogancji” Ukrainy, obejmującej także spór o Wołyń i Order Orła Białego, wyrażając obawę, że taka postawa może w przyszłości zaszkodzić samej Ukrainie.

Eberhardt ocenił, że skłonność do gry „powyżej swojej wagi” jest cechą charakterystyczną ukraińskiej dyplomacji od czasu wojny domowej 1917–1921, przywołując przykład ambasadora Andrija Melnyka w Berlinie, wywierającego presję na niemiecki rząd federalny przy wsparciu proukraińskich nastrojów społecznych. Zgodził się jednak, że dziś Ukraina rzeczywiście dysponuje realnym potencjałem powstrzymywania Białorusi w czasie wojny – choć, jak podkreślił, nie przekłada się to na zdolność do kształtowania białoruskiej polityki wewnętrznej w czasie pokoju.

Dlaczego Łukaszenka nie przyłączył się do wojny

Dębski przedstawił własną hipotezę: sfałszowane, ewidentnie przegrane przez Łukaszenkę wybory prezydenckie w 2020 roku i następująca po nich brutalna pacyfikacja protestów obnażyły kruchość jego władzy, co – w połączeniu z niepopularnością wojny w białoruskim społeczeństwie – powstrzymało go od bezpośredniego zaangażowania w agresję na Ukrainę, paradoksalnie wzmacniając jego wewnętrzne poparcie. Eberhardt uzupełnił tę tezę, wskazując, że Łukaszenka od początku swoich rządów budował legitymizację na haśle nieangażowania Białorusinów w „cudze wojny” (odwołując się do wojen czeczeńskich i konfliktu z Ukrainą w 2014 roku), a paradoksalnie sama wojna rosyjsko-ukraińska zmniejszyła presję Moskwy na integrację, ponieważ Rosja uznała, że generowanie dodatkowych napięć wewnątrz Białorusi byłoby dziś zbyt ryzykowne.

Scenariusze na wypadek kryzysu w Rosji lub na Białorusi

Eberhardt ocenił, że głęboki kryzys polityczny w Rosji – w scenariuszu politycznego zwycięstwa Ukrainy – niechybnie doprowadziłby do analogicznego kryzysu na Białorusi, na zasadzie efektu domina. Odwrotnie jednak, gdyby doszło do nagłej zmiany na szczycie władzy w Mińsku przy stabilnej Rosji, Moskwa dysponowałaby pełnią instrumentów, by „posadzić” na Białorusi jeszcze bardziej podporządkowanego sobie następcę – co, jego zdaniem, oznaczałoby paradoks strategiczny: Polska nie ma interesu w utrzymywaniu silnego, destabilizującego granicę Łukaszenki, ale koniec jego rządów przy stabilnej Rosji mógłby jeszcze bardziej umocnić rosyjskie wpływy nad Białorusią.

Kontekst zachodni: Francja i Niemcy

Dębski zwrócił uwagę na nadchodzące wybory we Francji (z przewidywanym zwrotem w stronę lewicy) oraz rosnące poparcie dla AfD w Niemczech, pytając, jak Polska powinna interpretować swoje położenie „pomiędzy” Berlinem i Paryżem a Mińskiem, Kijowem i Moskwą. Eberhardt ocenił, że choć przejęcie władzy federalnej przez AfD pozostaje odległą perspektywą, sam wzrost jej poparcia wpływa już na politykę niemieckiego mainstreamu, zmuszonego rywalizować o wyborców tęskniących za tanim rosyjskim gazem sprzed wojny – co, w połączeniu z głębokim, wieloletnim kryzysem gospodarczym Niemiec, daje Rosji nadzieję na wygranie wojny „poza Ukrainą”, poprzez naciski dyplomatyczne z Paryża i Berlina.

Polska jako partner „z konieczności”

Eberhardt zaznaczył, że relacje polsko-ukraińskie od lat mają charakter cykliczny: gdy Ukrainie „otwierają się drzwi” w Paryżu, Berlinie czy Waszyngtonie, kierunek polski traci na znaczeniu, a Polska staje się kluczowym partnerem dopiero wtedy, gdy te relacje się psują – co dotyczyło zarówno prezydentury Wiktora Janukowycza, jak i drugiej kadencji Leonida Kuczmy w okresie afery Gongadze. Ocenił, że nawet w scenariuszu politycznego zwycięstwa Ukrainy w wojnie, kraj ten pozostanie źródłem poważnych wyzwań wewnętrznych – głębokiej emigracji (w tym powrotu części z dwóch milionów Ukraińców obecnie w Polsce do własnego kraju po ewentualnym otwarciu granic dla mężczyzn), kryzysu demograficznego i uzależnienia budżetu od zachodniego wsparcia. Podkreślił, że produkt krajowy brutto całej Ukrainy odpowiada w przybliżeniu skali samej Warszawy z okolicznymi gminami.

Ukraińcy w Polsce – integracja, nie asymilacja

Eberhardt ocenił obecność ukraińskich migrantów w Polsce jako zjawisko generalnie korzystne dla polskiej gospodarki, częściowo łagodzące jej strukturalne niedobory kadrowe, i lepsze – ze względu na kulturową bliskość – niż migracja z Bliskiego Wschodu czy Afryki. Zastrzegł jednak, że przy zbyt dużej koncentracji migrantów pojawia się ryzyko gettoizacji zamiast integracji społecznej, i zaapelował o oparcie polityki migracyjnej na rzetelnych danych eksperckich, a nie wyłącznie na bieżących emocjach. Zwrócił też uwagę na rosnącą konkurencję ze strony Niemiec, aktywnie starających się przyciągać ukraińskich pracowników na własny rynek pracy.

Konkretne dane o wymianie handlowej z Ukrainą

Eberhardt przedstawił dokładniejsze dane dotyczące polskiego eksportu na Ukrainę: kraj ten jest siódmym rynkiem zbytu polskich towarów, o wartości rzędu 50–60 miliardów złotych rocznie, z czego znaczną część stanowi sektor paliwowy, wynikający z międzyrządowych ustaleń, a nie z czysto rynkowej konkurencyjności polskich przedsiębiorców. Dla porównania wskazał, że sama Czechy – kraj dziesięciomilionowy – importują z Polski towary o wartości 100 miliardów złotych rocznie, a więc dwukrotnie więcej niż Ukraina, co – jego zdaniem – każe zachować proporcje w ocenie skali gospodarczego znaczenia Ukrainy dla Polski.

Ukraina a Unia Europejska

Dębski i Eberhardt zgodnie ocenili, że kwestia akcesji Ukrainy do UE nie sprowadza się do prostego wyboru członkostwo/brak członkostwa, lecz obejmuje szereg konkretnych zagadnień handlowych, przede wszystkim w rolnictwie i transporcie, w których Polska powinna twardo negocjować własne interesy. Eberhardt ocenił, że Ukraina ostatecznie nie wejdzie do UE nie z powodu sporu o Banderę, lecz dlatego, że entuzjazm społeczny z 2022 roku w państwach takich jak Francja, Holandia czy Austria będzie stopniowo wygasał, a same referenda akcesyjne w tych krajach mogą zakończyć się niepowodzeniem – dodatkowym czynnikiem zniechęcającym są też twarde gwarancje bezpieczeństwa wynikające z art. 42 ust. 7 traktatu UE, silniejsze niż artykuł 5 NATO.

Andrzejczak ocenił, że spór o UPA i Order Orła Białego – choć szkodliwy dla relacji bilateralnych – paradoksalnie zwrócił uwagę całej Europy na kwestię Wołynia, wcześniej mało znaną na Zachodzie. Eberhardt zaproponował, by zamiast otwartych gróźb (np. powtarzanego w mediach postulatu zamknięcia lotniska w Rzeszowie-Jasionce, który – jego zdaniem – brzmi jak świadectwo słabości, a nie siły, skoro nikt poważnie takiego kroku nie planuje) polska polityka posługiwała się bardziej wysublimowanymi narzędziami – przywołał przykład Niemiec, które realizują swoje cele w Unii często rękami Luksemburga czy Węgier Viktora Orbána, unikając bezpośredniego ponoszenia kosztów politycznych.

Mołdawia jako model dla Ukrainy

Odnosząc się do pytania, czy Polska powinna zróżnicować politykę wobec Ukrainy, Mołdawii i Gruzji, Eberhardt zaproponował, by prezydent lub premier RP odbyli symboliczną wizytę w Kiszyniowie, deklarując poparcie dla „odsprzęgnięcia” procesu akcesyjnego Mołdawii od Ukrainy – tak by kraj bardziej zaawansowany w reformach mógł dać przykład pozostałym, co byłoby też pozytywnym sygnałem strategicznym wobec samego Kijowa.

Koncepcja „sojuszu funkcjonalnego” z Ukrainą

Andrzejczak zaproponował, by relacje polsko-ukraińskie określać mianem „sojuszu funkcjonalnego” – nie opartego na traktacie, lecz odwołującego się do art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych, zakazującego agresji i siłowej zmiany granic. Wyjaśnił, że Ukraina broniąca swojego terytorium z granic 1991 roku naturalnie ogranicza rosyjskie możliwości angażowania się na innych kierunkach – wobec Białorusi, państw bałtyckich czy Polski – co czyni podtrzymywanie tego rodzaju współpracy elementem polskiego interesu strategicznego, niezależnie od formalnego statusu sojuszu. Eberhardt zastrzegł jedynie, że używanie słowa „sojusz” rodzi automatyczne skojarzenia z formalnymi zobowiązaniami sojuszniczymi, których w tym przypadku nie ma.

Emocje a kalkulacja strategiczna – kwestia Patriotów

W końcowej części rozmowy prowadzący i gość odnieśli się wprost do kontrowersji wokół doniesień o przekazaniu Ukrainie rakiet do systemów Patriot. Dębski ocenił, że – mimo iż decyzja jest kosztowna – być może dobrze się stało, że wywołała ona publiczną debatę, wymuszającą na politykach większą przejrzystość wobec społeczeństwa w kwestii kolejnych pakietów pomocowych, oraz „reality check” wobec ukraińskich partnerów, przypominający, że wsparcie Polski nie jest bezwarunkowe. Eberhardt przyznał rację tej logice, ale zwrócił uwagę na koszt uboczny: nadmierne uzależnienie polityki zagranicznej od bieżących emocji społecznych ogranicza zdolność jakiegokolwiek rządu do racjonalnego jej prowadzenia, tworząc niebezpieczne sprzężenie zwrotne. Zaapelował, by to raczej Polska starała się wywoływać niekorzystne dla Zełenskiego emocje i błędy strategiczne, a nie odwrotnie.

Dębski przywołał w tym kontekście myśl XIX-wiecznego publicysty Maurycego Mochnackiego, według którego „ludy emocjom reagują, gabinety kalkulują” – argumentując, że rządy powinny odsuwać bieżące emocje społeczne poza nawias i koncentrować się na chłodnej kalkulacji strategicznego interesu państwa. Zaznaczył jednak, że we współczesnych czasach mediów społecznościowych i „farm trolli” – zarówno rosyjskich, jak i ukraińskich – zadanie to jest znacznie trudniejsze niż w czasach Mochnackiego.

Dębski zwrócił też uwagę na wewnętrzną sprzeczność komunikacyjną: polscy politycy z jednej strony ostrzegają przed realnym ryzykiem wojny w najbliższych miesiącach, z drugiej – decydują się jednocześnie ograniczać własne zdolności obronne, przekazując kluczowy sprzęt przeciwrakietowy. Eberhardt ocenił, że tego rodzaju rozdźwięk między retoryką zagrożenia a faktycznymi decyzjami niesie długofalowy koszt w postaci znieczulania społecznej czujności na realne niebezpieczeństwa.

Na zakończenie rozmowy Eberhardt podsumował całość żartobliwym, ale wymownym stwierdzeniem: choć bycie przyjacielem Ukrainy bywa trudne, warto pomyśleć, jak trudno byłoby być jej wrogiem – nawiązując do determinacji, jaką kraj ten wykazał w obliczu rosyjskiej inwazji, sprzecznej z pierwotnymi kalkulacjami Kremla.


Program „Ground Zero” dostępny na kanale Ground Zero na YouTube. Opublikowany 6 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *