Kanał ORB o kryzysie polsko-ukraińskim: „Będzie tylko gorzej. Wszyscy działają we własnym interesie i dlatego nie da się tego zatrzymać”

Twórcy kanału ORB opublikowali analizę kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich, starając się spojrzeć na sytuację z dystansem — bez opowiadania się po żadnej ze stron, co, jak sami przyznają, prawdopodobnie zirytuje wszystkich.

Co wywołało kryzys

Punktem wyjścia jest decyzja Zełenskiego o nazwie jednostki wojskowej — „bohaterów UPA” — i następująca po niej zapowiedź Nawrockiego odebrania Orderu Orła Białego. Twórcy oceniają, że odebranie orderu było defensywnie zrozumiałą odpowiedzią — symboliczny policzek za symboliczny policzek — ale wątpią, żeby to cokolwiek uspokoiło. Kolejnym sygnałem narastającego sporu jest fakt, że Zełenski na spotkanie z liderami Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii leciał z Mołdawii, omijając Polskę — co wcześniej nie miało miejsca.

Prawa strona, rząd i lawirowanie

Prawica — PiS i Konfederacja — gra na tym sporze jak tylko może, bo to jej oczywiste karty polityczne. Rząd jest w trudniejszej sytuacji: nie może być zbyt proukraiński, bo straci społecznie, ale nie może też iść za daleko w kierunku antyukraińskim, bo to koliduje z jego pozycją ideową i z polityką zagraniczną. Efektem jest lawirowanie — Tusk nawołuje do pojednania prezydentów, a jednocześnie rząd deportuje ukraińskich influencerów za stosunkowo drobne wykroczenia ze szybkością, która w przypadku Polaków byłaby nie do pomyślenia. Twórcy ORB oceniają, że to celowe działanie — żeby nikt nie mógł zarzucić rządowi, że chroni Ukraińców.

Narracja o braku wdzięczności — i jej niemożliwe do spełnienia warunki

Najciekawszy wątek analizy dotyczy narracji o „braku wdzięczności” Ukrainy, która dominuje w polskiej debacie. Twórcy przyznają, że Ukraina rzeczywiście nie okazuje wdzięczności w takim stopniu, jakiego Polacy oczekują. Ale stawiają pytanie: czy istnieje w ogóle poziom ukraińskiej wdzięczności, który sprawiłby, że Polacy powiedzieliby „jesteśmy kwici”? I odpowiadają, że prawdopodobnie nie.

Powody są dwa. Po pierwsze, wdzięczność między państwami rządzi się innymi prawami niż między ludźmi — wielu analityków polityki międzynarodowej twierdzi, że jako koncept w ogóle nie istnieje. Po drugie, nawet gdyby istniała, to naturalnym jest, że intensywność wdzięczności maleje z czasem — trzy lata po fakcie nikt nie jest tak wdzięczny jak tydzień po nim. Polska pomogła Ukrainie ogromnie na początku wojny, ale dziś nie jest największym donatorem finansowym. Ukraina to wie i kalkuluje inaczej niż Polacy, którzy wyceniają wysoko swoją rolę logistyczną i symboliczną.

Twórcy zauważają też, że narracja o braku wdzięczności pojawiła się na długo przed decyzją o UPA — co sugeruje, że decyzja Zełenskiego była pretekstem do eksplozji napięcia, które narastało od dawna.

Wszyscy postępują racjonalnie — i dlatego jest źle

Konkluzja jest pesymistyczna. Prawica gra pod nastroje antyukraińskie, bo to jej naturalne karty. Zełenski buduje nacjonalizm na potrzeby polityki wewnętrznej w czasie wojny — to racjonalne. Polska nie może tego zignorować i musi reagować — to też racjonalne. Problem polega na tym, że gdy wszyscy postępują racjonalnie w ramach własnych interesów, mechanizm eskalacji napędza się sam i nikt nie ma motywacji, by go zatrzymać.

Twórcy ORB oceniają, że relacje polsko-ukraińskie będą się tylko pogarszać — i że trudno wskazać scenariusz, który by ten trend odwrócił. Uważają to za poważny problem, bo niezależnie od emocji po obu stronach, obiektywny interes Polski wymaga, żeby Ukraina biła Rosjan — a do tego potrzebne są możliwie dobre relacje między oboma krajami.


You may also like

Strona 1 z 76
Strona 1 z 76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *