Grzegorz Ślubowski w „Kanale Otwartym” przeanalizował kulisy skandalu wywołanego strzelaniną między oficerami ukraińskich służb specjalnych w Kijowie, w wyniku której rannych zostały co najmniej trzy osoby, a prezydent Wołodymyr Zełenski zdymisjonował zastępców szefów obu zaangażowanych instytucji — Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oraz Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony (HUR, w materiale określanego jako „CHUR”).
Kim jest Siergiej Kapłunow i skąd wzięła się strzelanina
W centrum sprawy znajduje się Siergiej Kapłunow, zastępca dowódcy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego (RDK) — jednostki złożonej z Rosjan, którzy opowiedzieli się po stronie Ukrainy i walczą z bronią w ręku przeciwko Rosji. Jak wyjaśnił Ślubowski, RDK formalnie podlega pod HUR, ukraiński wywiad wojskowy, podczas gdy operację wobec Kapłunowa przeprowadziła konkurencyjna służba cywilna — SBU.
1 września 2026 roku Kapłunow zniknął, a dowództwo RDK ogłosiło, że został porwany przez nieznane osoby. Dzień później, 2 września, doszło do strzelaniny między funkcjonariuszami obu służb. Początkowo SBU oficjalnie twierdziło, że była to udaremniona próba zamachu terrorystycznego wymierzonego w rosyjskiego opozycjonistę. Szybko okazało się jednak, że wersja ta nie wytrzymuje konfrontacji z faktami — adwokat Kapłunowa przekazał, że jego klient został najpierw porwany właśnie przez SBU, a następnie uwolniony, choć przebywa w nieznanym miejscu. Wszystko wskazuje więc na to, że strzelanina była w rzeczywistości próbą — udaną lub nie — odbicia Kapłunowa przez oficerów HUR, którego wcześniej zatrzymała SBU.
Ślubowski podkreślił, że choć rywalizacja między służbami cywilnymi a wojskowymi zdarza się w wielu krajach, rzadko kiedy przeradza się w otwartą wymianę ognia na ulicach stolicy.
Trzy sprzeczne oświadczenia Kapłunowa w ciągu kilku dni
Sprawa nabrała dodatkowej dramaturgii za sprawą serii nagrań z udziałem samego Kapłunowa. W pierwszym oświadczeniu, opublikowanym na oficjalnej stronie SBU, Kapłunow przyznał, że od początku był rosyjskim agentem działającym na zlecenie FSB, a jego zadaniem było werbowanie ukraińskich żołnierzy na rzecz Rosji. Jako dowód SBU zaprezentowało zrzuty ekranu z telefonu, mające dokumentować kontakt z oficerami FSB oferującymi konkretne kwoty, np. 50 tysięcy dolarów, za określone działania.
Wkrótce potem pojawiło się drugie nagranie, w którym Kapłunow całkowicie odwrócił swoje zeznania — stwierdził, że pierwsze oświadczenie zostało na nim wymuszone przez funkcjonariuszy SBU pod presją fizyczną i psychiczną, a on sam nie jest żadnym rosyjskim agentem. W tym samym nagraniu Kapłunow zarzucił SBU, że próbowało wymusić na nim zeznania obciążające Kyryła Budanowa — byłego szefa HUR, a obecnie szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy i, jak zaznaczył Ślubowski, człowieka uchodzącego dziś za jednego z najbliższych współpracowników Zełenskiego.
Następnie pojawiła się trzecia wersja zeznań: Kapłunow wycofał się z twierdzenia o presji fizycznej, utrzymując jedynie, że wywierano na niego presję psychiczną, ale podtrzymał główną tezę — że cała operacja SBU miała na celu skompromitowanie Budanowa. Ślubowski zwrócił uwagę, że w ciągu zaledwie dwóch–trzech dni Kapłunow trzykrotnie zmienił swoją wersję wydarzeń, co samo w sobie rzuca cień wiarygodności na całą sprawę.
Reakcja Zełenskiego i powrót afery Midas
Prezydent Zełenski zareagował, dymisjonując po jednej osobie z kierownictwa obu służb — wiceszefa SBU oraz wiceszefa HUR. Ślubowski ocenił to jako próbę „rozłożenia ciosów po równo”, zauważając jednocześnie, że logika nakazywałaby raczej zbadanie najpierw działań konkretnych oficerów SBU odpowiedzialnych za zatrzymanie i domniemane naciski wobec Kapłunowa — czego jednak Zełenski nie zrobił.
Sprawa odżywiła też wątek afery korupcyjnej Midas, dotyczącej osób z bliskiego otoczenia prezydenta, które miały tworzyć konsorcjum ściągające nielegalne łapówki od przedsiębiorstw energetycznych budujących ochronę przed rosyjskimi atakami. W tym kontekście pojawiło się nazwisko Budanowa — miał on rzekomo udostępnić nielegalne środki na wpłacenie kaucji za byłego ministra Hałuszczenkę, przebywającego obecnie w więzieniu, a także być powiązany z przejęciem Sens Banku na rekomendację Andrija Mindicza, głównego oskarżonego w aferze Midas, który obecnie nie przebywa na Ukrainie.
Walka o wpływy w ukraińskiej elicie władzy
Ślubowski ocenił, że cała sytuacja świadczy o poważnej grze o wpływy toczącej się na szczytach ukraińskiej władzy, w której ktoś może próbować uderzyć pośrednio w samego prezydenta Zełenskiego poprzez skompromitowanie jego najbliższego współpracownika. Zaznaczył, że nie sposób obecnie ocenić, która wersja wydarzeń jest prawdziwa — czy oskarżenia o szpiegostwo wobec Kapłunowa miały jakiekolwiek podstawy, czy rzeczywiście chodziło wyłącznie o uderzenie w Budanowa.
Zwrócił też uwagę na dwie dodatkowe konsekwencje sprawy. Po pierwsze, cień podejrzeń padł na cały Rosyjski Korpus Ochotniczy, co może utrudnić jego dalsze funkcjonowanie na dotychczasowych zasadach. Po drugie, kompromitacja Budanowa uderza pośrednio w wizerunek samej Ukrainy — Budanow uchodzi za twórcę nowoczesnego wywiadu wojskowego, odpowiedzialnego za wiele skutecznych operacji sabotażowych na terytorium Rosji, budzącego wyraźną niechęć i obawę po stronie rosyjskiej. Ślubowski zastrzegł jednak, że skuteczność Budanowa jako szefa wywiadu w żaden sposób nie rozstrzyga, czy jest on rzeczywiście uwikłany w afery korupcyjne, dodając, że w ukraińskiej elicie politycznej problem korupcji i prania brudnych pieniędzy dotyczy wielu osób, więc nie można tego wykluczyć również w jego przypadku.
Na koniec Ślubowski zauważył gorzko, że jedno jest pewne — otwarty konflikt między ukraińskimi służbami specjalnymi, prowadzący do strzelaniny na ulicach Kijowa, z pewnością cieszy Kreml.
Adwokat: Kapłunow ukrywa się, obawiając się o życie
Ślubowski przekazał, że adwokat Kapłunowa twierdzi, iż nie wie, gdzie obecnie przebywa jego klient, ponieważ ten ukrywa się z obawy o własne bezpieczeństwo i na razie nie zamierza ujawniać swojego miejsca pobytu. Zaznaczył, że Kapłunow może posiadać dodatkową wiedzę na temat funkcjonowania ukraińskich służb specjalnych, która mogłaby rzucić dalsze światło na całą sprawę.
Materiał opublikowany na kanale Kanał Otwarty (224 tys. subskrybentów) na YouTube, 5 września 2026 roku.